Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Terapeuta

Opowiadanie ze świata białych pigułek. Zastanawiałem się czy można usprawiedliwić zło, jeśli końcowy efekt będzie pozytywny, ale jak zwykle poszedłem za daleko.

Mężczyzna siedzący naprzeciwko mnie wyglądał tak, jakby właśnie zszedł z okładki branżowego magazynu dla psychiatrów lub psychologów. Jego dystyngowany wygląd, ciemne włosy i posiwiałe skronie od razu wzbudzały zaufanie. Zapewne właśnie taki był zamysł. Nie zdziwiłabym się nawet, gdyby okazało się, że srebrzyste pasma na skroniach są efektem farby. Jednak ciepły uśmiech, spokojny, głęboki głos oraz pełne współczucia spojrzenie sprawiły, że mimo stresu trochę się odprężyłam.
On oceniał mnie, a ja jego. Musiał mieć około czterdziestu lat — wiek idealny, by budzić zaufanie, a jednocześnie podobać się pacjentkom. Silna szczęka, pełne usta i ciemne oczy z drobnymi zmarszczkami od uśmiechu zapewne sprawiały, że niejedna kobieta czuła motyle w brzuchu na jego widok. Do tego szerokie ramiona sugerujące, że potrafi zapewnić bezpieczeństwo.
Był taki jak ten gabinet: solidny, ciepły, elegancki i profesjonalny. Idealny, by wyznać wszystkie swoje lęki. Może dzięki temu będzie mi łatwiej.
— Proszę mi opowiedzieć, co panią do mnie sprowadza — powiedział z lekkim uśmiechem, splatając dłonie w piramidkę i opierając brodę na palcach.
Moja złośliwa natura natychmiast zapytała, czy gdzieś nie ukrywa się fotograf, przed którym tak pozuje, ale chyba właśnie taki efekt chciał osiągnąć. Mimo ironicznego nastawienia — przecież doskonale widziałam tę grę — poczułam się ważna i wysłuchana.
— Nie odczuwam pociągu seksualnego — odpowiedziałam bez zastanowienia.
Przeprowadziłam tę rozmowę w myślach już setki razy. Wyrzucenie z siebie problemu, z którym się zmagałam, było najprostszym i najmniej bolesnym sposobem wyjaśnienia, dlaczego od lekarza do lekarza szukam pomocy.
— Rozumiem, ale żeby móc pani pomóc, muszę wiedzieć trochę więcej. Proszę opowiedzieć, jak to się zaczęło. Czy ma pani jakieś przykre doświadczenia z przeszłości, które mogły mieć na to wpływ?
— Nie, nic takiego — zaprzeczyłam, domyślając się, o co pyta. — Jestem mężatką od osiemnastu lat. Przez pierwsze lata wszystko było w porządku, ale od pewnego czasu po prostu nie czuję potrzeby seksu. Zmuszam się do niego, jednak nie odczuwam żadnej satysfakcji. Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że to po prostu zniknęło.
— Rozumiem, ale to jeszcze nie oznacza, że coś jest z panią nie tak. Niektóre kobiety tracą zainteresowanie seksem szybciej od innych, choćby z powodu zmian hormonalnych.
— Być może właśnie tak jest w moim przypadku. Sama w sobie ta sytuacja mi nie przeszkadza, ale chciałabym coś zmienić ze względu na męża. Widzę, jak się męczy. Mam nawet wrażenie, że zaczyna myśleć o odejściu.
— Cóż, pełna terapia potrwa kilka miesięcy. Musimy odnaleźć źródło problemu i się z nim uporać. Niestety musi się pani na to przygotować.
— Kilka miesięcy? Myślałam, że może przepisze mi pan jakieś tabletki. Chyba istnieją środki pomagające w takich przypadkach?
— Oczywiście, że istnieją. To jednak tylko maskowanie problemu, coś w rodzaju plastra na złamaną rękę. Chce pani zażywać leki przed każdym zbliżeniem? Pani mąż prędzej czy później się zorientuje, a to może jeszcze bardziej go zniechęcić. Męskie ego jest, wbrew pozorom, bardzo kruche.
— Więc co mogę zrobić? Obawiam się, że nie mam kilku miesięcy. Zbyt długo zwlekałam.
— Musi pani wiedzieć, że wszelkie podniecenie rodzi się w głowie. Tam też należy szukać rozwiązania. Nic nie dadzą najzręczniejsze dłonie ani idealny kochanek, jeśli nie będzie pani postrzegać go jako kogoś, kto panią fascynuje. Nad tym właśnie musimy pracować.
— Rozumiem, doktorze. Obiecuję, że zrobię wszystko, co pan zaleci, ale potrzebuję rozwiązania od zaraz. Inaczej nie wiem, jak potoczy się moje małżeństwo. Mimo wszystko kocham mojego męża i mam wrażenie, że on nadal kocha mnie.
— Jest jeszcze jeden sposób — westchnął, jakby zmuszała go do powiedzenia czegoś sprzecznego z zawodową etyką. — Daje natychmiastowe i trwałe efekty, ale jest dość radykalny.
— Co to takiego? — zapytałam, zaciskając dłonie tak mocno, że paznokcie wbiły mi się w skórę.
Nadzieja drgnęła gdzieś w środku, lecz zaraz pojawił się lęk. Wyobraziłam sobie skomplikowaną operację albo eksperymentalne leczenie.
— To połączenie farmakologii i hipnozy. Metoda jest stosunkowo nowa, ale całkowicie bezpieczna i bardzo skuteczna.
— Skoro tak, dlaczego nazwał ją pan radykalną?
— Dla wielu osób problemem jest to, że podczas seansu trzeba zaszczepić odpowiednie bodźce związane z celem terapii. W pani przypadku najlepsze rezultaty daje sesja przeprowadzona podczas aktywności seksualnej.
Zamarłam.
Tego się nie spodziewałam.
Jak, do cholery, miałoby to wyglądać? Wyobraziłam sobie terapeutę uprawiającego ze mną seks i jednocześnie wymachującego przed moim nosem wahadełkiem. Mimo jego atrakcyjnego wyglądu poczułam narastającą niechęć. Nie tylko do samego pomysłu, ale też do wizji zdrady męża.
— To rzeczywiście brzmi dość radykalnie — powiedziałam ostrożnie. — Naprawdę nie istnieje żaden prostszy sposób?
— Oczywiście, że istnieje. Nie jest jednak ani tak szybki, ani tak skuteczny. Możemy przeprowadzić terapię w bardziej tradycyjny sposób, ale potrzebujemy czasu. Proszę to spokojnie przemyśleć, a ja tymczasem zaparzę kawę.
— Nie, nie trzeba. Chyba nie mam wyboru.
— Wybór zawsze istnieje.
— Jak miałoby to wyglądać? Jak chce pan to przeprowadzić?
— Chyba źle mnie pani zrozumiała. To nie będę ja. Etyka zawodowa mi na to nie pozwala. Byłoby to rażące naruszenie relacji lekarz–pacjent.
— Więc kto?
— Profesjonaliści wynajmowani specjalnie do tego celu. Jeśli pani woli, może ich pani traktować jak narzędzia medyczne. Tak samo jak stetoskop czy kroplówkę.
— Cóż… spróbujmy — odpowiedziałam, nadal nie do końca przekonana.
Próbowałam wyobrazić sobie siebie leżącą bezwładnie niczym kukła, podczas gdy między moimi nogami znajduje się zupełnie obcy człowiek. Na samą myśl przeszedł mnie dreszcz obrzydzenia.
— Świetnie. — Uśmiechnął się uspokajająco. O dziwo, trochę mi to pomogło. — Proszę na chwilę wyjść do recepcji. Pani Monika poda pani formularz do wypełnienia. Jest tam również łazienka, gdyby chciała pani z niej skorzystać.
Gdy tylko za kobietą zamknęły się drzwi, psychiatra natychmiast spoważniał.
Uśmiech pozostał na jego twarzy, lecz zmienił charakter. Nie było już w nim ciepła ani życzliwości. Zastąpiło je aroganckie zadowolenie.
Podszedł do ściany i nacisnął ukrytą za ozdobnym posążkiem dźwignię. Fragment ściany bezszelestnie odsunął się na bok, odsłaniając ukryte przejście.
— I jak? Co panowie sądzą o obiekcie, który dla was przygotowałem? — zapytał.
Dwaj mężczyźni obserwujący dotąd gabinet przez ogromne lustro weneckie odwrócili się w jego stronę.
Starszy nosił okulary i starannie przystrzyżone wąsy. Ubrany był elegancko, wręcz przesadnie formalnie. Całą swoją postawą wyrażał poczucie wyższości wobec otoczenia. Mógł być prawnikiem, politykiem albo prezesem dużej firmy.
Drugi stanowił jego całkowite przeciwieństwo.
Był potężny, szeroki zarówno w barkach, jak i w pasie. Wyglądał jak bokser po zakończeniu kariery, który porzucił treningi na rzecz piwa i ciężkiego jedzenia. Jego grubokoścista twarz nosiła ślady dawnych urazów, a ogromne dłonie wyglądały tak, jakby potrafiły bez wysiłku złamać człowiekowi nos.
— Myślę, że może się nadać — odezwał się elegancki mężczyzna. — Zresztą to tylko obiekt testowy. Jedyne, czego od niej oczekuję, to spełnienie swojej roli.
— A ja myślę, że to całkiem niezła sztuka — zaśmiał się drugi. — Już nie mogę się doczekać, aż się do niej dobiorę. Naprawdę potrafisz sprawić, że taka lodowata suka zacznie zachowywać się jak nimfomanka?
— Oczywiście. Dokładnie tak, jak obiecywałem.
— Mam nadzieję, że pańskie zapewnienia dotyczące amnezji również pozostają aktualne. Nie mogę zostać powiązany z żadnymi podejrzanymi praktykami. Dziennikarze rzuciliby się na mnie jak sępy.
— Proszę się nie obawiać. Będzie pamiętać tylko to, co zechcę jej pozostawić w pamięci.
— Wkrótce się przekonamy, mój ostrożny przyjacielu. — Krępy mężczyzna aż kipiał z ekscytacji. — To coś nowego. Coś, co jeszcze mi się nie znudziło. Jeśli rzeczywiście zamienisz tę zimną rybę w gorącą kocicę, możesz później spokojnie zająć się moją żoną.
— Zapewniam panów, że będziecie usatysfakcjonowani.
Psychiatra poprawił mankiety koszuli.
— Tak jak się umawialiśmy, dam znać, kiedy będziecie mogli wejść. Tymczasem muszę przygotować pacjentkę.
Ukryte przejście ponownie zamknęło się, a gabinet odzyskał swój przytulny wygląd.
Psycholog jeszcze przez chwilę patrzył na lustro weneckie.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem — a nie miał powodów, by sądzić inaczej — będzie to jego przepustka do klientów ze świata polityki, biznesu i show-biznesu.
A przede wszystkim do naprawdę wielkich pieniędzy.
Recepcjonistka obdarzyła mnie uśmiechem tak szerokim, że niemal widziałam wszystkie jej zęby. Mimowolnie zaczęłam się zastanawiać, czy doktor zatrudnił ją ze względu na kompetencje, czy raczej z powodu walorów skutecznie wypychających elegancki kostium.
Zwykle oburzyłabym się na sugestię, że atrakcyjni ludzie nie mogą być inteligentni, ale intuicja podpowiadała mi, że w tym miejscu wygląd był jednym z podstawowych kryteriów.
— Mam wypełnić jakiś formularz? — zapytałam.
Kobieta uśmiechnęła się jeszcze szerzej, co wydawało się niemal niemożliwe.
— Och, więc zdecydowała się pani. To wspaniale. Ta terapia odmieni pani życie, tak samo jak odmieniła moje.
— Pani również poddała się terapii doktora Hamonda? — zdziwiłam się, siadając przy stoliku.
Przyjęłam od niej formularz i długopis. Zupełnie nie wyglądała na osobę, która potrzebowałaby pomocy terapeuty w sprawach intymnych.
— Oczywiście. Doktor pomógł mi dostrzec moje lęki i ograniczenia, a potem się ich pozbyć. Czuję się teraz jak nowo narodzona.
Uważnie wsłuchiwałam się w jej głos, próbując wychwycić choć cień nieszczerości. Niczego takiego nie znalazłam. Nie brzmiała jak osoba odgrywająca wyuczoną reklamę. Tym bardziej że właściwie już podjęłam decyzję.
Skupiłam się na formularzu.
Po standardowych pytaniach dotyczących danych osobowych, wieku i stanu zdrowia natrafiłam na rubrykę zatytułowaną „Preferencje seksualne”.
Zmarszczyłam brwi.
Pod nagłówkiem znajdowała się długa lista różnych zachowań i praktyk seksualnych. Wielu z nich nigdy nie próbowałam, a o części nawet wcześniej nie słyszałam.
Spojrzałam na recepcjonistkę.
— O co chodzi z tą sekcją?
— Och, tutaj zaznacza pani te zachowania, które mają zostać zaimplementowane do podświadomości podczas sesji.
— Ale ja nie wiem, czego chcę. Nie jestem nawet pewna, czy chcę którekolwiek z nich.
— Rozumiem — odparła pogodnie. — Mimo wszystko zaznaczyłabym jak najwięcej. Ma pani niepowtarzalną okazję, żeby czerpać przyjemność z rzeczy, których normalnie nigdy by pani nie spróbowała.
Usiadła obok mnie.
Pachniała równie pięknie, jak wyglądała. Jej absurdalnie krótka spódniczka odsłaniała niemal całe nogi, a niewielki skrawek materiału dzielił świat od krawędzi bielizny. Trudno było nie odnieść wrażenia, że ten strój został zaprojektowany właśnie po to, by przyciągać uwagę.
— Proszę spojrzeć. Seks analny to dobry przykład. Większość kobiet go nie lubi albo nigdy nie próbuje, głównie przez dyskomfort. Po terapii ten problem znika. Wszystko staje się przyjemne i ekscytujące. Nawet odrobina bólu może być źródłem podniecenia.
— Pani też to zaznaczyła? — zapytałam.
Jej entuzjazm był właściwie wystarczającą odpowiedzią.
— Oczywiście. Teraz uwielbiam takie doświadczenia.
Przyglądałam jej się przez chwilę.
Niepokoiło mnie to.
Jeśli ona również przeszła terapię, a teraz mówiła o niej z takim zachwytem, to jak bardzo wpłynęła ona na jej osobowość?
Przez moment przemknęła mi przez głowę nieprzyjemna myśl, że doktor mógł wykorzystać jej entuzjazm również dla własnych korzyści.
Szybko jednak odrzuciłam to podejrzenie.
Spojrzałam na nią jeszcze raz.
Była piękna, pewna siebie i pełna energii. Przy niej sama wydawałam się przeciętna. Trudno było uwierzyć, że ktoś miałby poświęcać mi tyle uwagi co jej.
Przez następnych kilka minut wspólnie przeglądałyśmy kolejne pozycje na liście.
Monika cierpliwie wyjaśniała, czego dotyczą poszczególne praktyki, i niemal każdą z nich przedstawiała w wyjątkowo atrakcyjnym świetle. Zachęcała mnie, bym zaznaczała kolejne pola.
Odrzuciłam jedynie te propozycje, które wydawały mi się skrajne lub kompletnie niezgodne z moimi wyobrażeniami. Wiedziałam też, że mojego męża prawdopodobnie również by nie zainteresowały.
Przecież robiłam to wszystko przede wszystkim dla niego.
— Jak idzie? — usłyszałam nagle głos doktora.
Podniosłam głowę.
— Chyba skończyłam.
Podałam mu formularz, czując lekkie zażenowanie na myśl o tym, co ostatecznie zaznaczyłam.
— Doskonale.
Rzucił na kartkę krótkie spojrzenie.
— Proszę za mną.
I wtedy dopadł mnie stres.
Tak nagły i silny, że przez moment zrobiło mi się słabo.
Co właściwie miało się za chwilę wydarzyć?
Czy naprawdę będę musiała przeżyć wszystko, co właśnie zaznaczyłam?
Nagle każda z tych pozycji zaczęła wydawać się znacznie bardziej realna.
Mimo to wstałam i ruszyłam za doktorem.
Gabinet, który wcześniej wydawał się przytulny i bezpieczny, teraz wyglądał zupełnie inaczej. Ciepłe światło lamp nie rozpraszało już mroku, lecz tworzyło długie cienie w kątach pomieszczenia.
Po raz pierwszy poczułam wyraźne przeczucie, że coś jest nie tak.
— Proszę usiąść — doktor wskazał mi fotel — i choć w tamtej chwili może się to wydawać trudne, odprężyć się.
Odprężyć się, dobre sobie. Wątpiłam czy w tamtej chwili komukolwiek uda się mnie zahipnotyzować, ale usiadłam tak jak kazał. Na małym spodeczku podał mi malutką białą pigułkę i kubek wody. Bez słowa czekał aż ją wezmę i połknę, a potem usiadł naprzeciwko mnie tak, że nasze kolana stykały się ze sobą. Było to strasznie krępujące.
— Proszę teraz skupić uwagę na tym łańcuszku — polecił pokazując mi złoty łańcuch o grubych, płaskich oczkach. Światło lamy skierowane na jego dłonie sprawiało, że siał złotymi błyskami, gdy przelewał się z ręki do ręki. — Złoto jest miękkie i ciepłe — mówił spokojnie niewrażliwy na moją wystraszoną minę — pożądane, upragnione. To najlepszy przyjaciel, niezawodny, solidny, wierny.  
Kolejne słowa i błyski sprawiły, iż uspokoiłam się odrobinę. Chciałam zmiany w swoim życiu. Nie tylko mojego męża męczyła moja oziębłość. Sama również od czasu do czasu łapałam się na tym, że chciałabym korzystać ze wszelkich uroków naszego istnienia.
— Natalio — po raz pierwszy zwrócił się do mnie po imieniu — czy mnie słyszysz.
— Tak — usłyszałam jak moje usta wypowiadają słowa zanim ja to zrobiłam.
— Czujesz się tu bezpiecznie i wiesz, że możesz mi zaufać. Wiesz, że wszystko co powiem jest prawdą, jest ważne, święte i musisz się do tego stosować.
— Tak, wiem.
— Będziesz posłuszna moim rozkazom, bo chcę dla ciebie jak najlepiej. Jestem twoim przyjacielem, ufasz mi. Dzięki mnie będziesz znowu zdrowa. Będziesz szczęśliwa, wdzięczna. Będziesz posłuszna?
— Tak będę.
Wprost nie wierzyłam w to co słyszę. Naprawdę dałam się zahipnotyzować? Ale też jakimś cudem zachowałam resztki przytomności. Nie miałam co prawda władzy nad ciałem i najwyraźniej również nad umysłem, ale mogłam przynajmniej obserwować co się dzieje.
- Wstań i rozbierz się — polecił, a ja od razu stałam i wykonałam polecenie. Machinalnie i beznamiętnie ściągałam z siebie kolejne części garderoby odsłaniając przed obcym mężczyzną swoje ciało.
— Stań przed lustrem i spójrz na siebie. Jesteś ciałem, które służy by je wykorzystywać. Twoja cipka pragnie dotyku, pragnie kutasa. Jesteś po to by czerpano z ciebie przyjemność, to powód twojego istnienia, masz mu się oddawać z energią i ochotą.
Patrzyłam w lustro na siebie. Lekka nadwaga nie psuła jeszcze mojej sylwetki. Piersi o dużych sutkach i ciemnych brodawkach nadal ładnie sterczały. Dłoń doktora przesunęła się po brzuchu, wsunęła się między moje uda i przykryła cipkę. Miałam wrażenie, że jego dotyk parzy. Palec, który wsunął między wargi sromowe i teraz napierał na łechtaczkę przyprawiał o dreszcze. Dziwiłam się temu, bo od dawna nie czułam nic podobnego.
— Jesteś suczką, która chce byś wykorzystana, pragniesz poddać się dominacji mężczyzny — szeptał mi do ucha. W lustrze widziałam fragment jego twarzy tę nie zasłoniętą przez moje jasne włosy. Jedno oko wpatrywało się we mnie w lustrze. - Pragniesz tego uczucia, gdy twardy penis będzie wnikał w twoje ciało i sprawiał rozkosz. Pożądasz dotyku męskich rąk na swoich piersiach i cipce. Chcesz zrobić wszystko by tylko to poczuć. Będziesz posłuszna i chętna, będziesz mokra na samą myśl o seksie. Zrobisz wszystko czego będziemy od ciebie chcieli i będziesz za to wdzięczna, ponieważ damy ci rokosz.
Ostatnie słowa zaniepokoiły mnie. Już, teraz, gdy tak stałam naga z ręką obcego mężczyzny na mojej myszce było mi dziwnie, ale tego mogłam się spodziewać. Do tego ta dłoń głaszcząca delikatnie moje płatki i bawiąca się łechtaczką sprawiała, że wilgotniałam, a przyjemne dreszcze rozchodziły się po całym ciele. Coś czego nie czułam od wielu lat. Jednak absolutne posłuszeństwo? Wszystko co do tej pory mówił było tak bulwersujące, że ocierało się o jakieś paragrafy. No i przecież zapewniał, że sam nie będzie mnie dotykał, a teraz wydawał się czerpać zbyt wielką przyjemność z dotykania mnie.
— Zrobisz wszystko co tylko rozkażę — ciągnął dalej. — Odpowiedz.
— Tak, zrobię wszystko — potwierdziły moje usta wbrew temu co myślała malutka część mojej osobowości.
Wtedy mnie puścił i nawet ta wolna cząstka zapragnęła by jego dłoń powróciła na miejsce. Czyżby jego sugestie już zaczęły działać. Może warto będzie przejść przez to wszystko by wyzdrowieć. Marek o niczym się nie dowie i znów będzie szczęśliwy z żoną, która lubi się kochać. Stałam jak manekin wpatrując się w wysoką blondynkę z całkiem długimi nogami, które tak bardzo podobały się kiedyś mojemu mężowi i myślałam, że to nie ja. Uczucie odrealnienia było coraz silniejsze. Kątem oka zauważyłam jak fragment ściany odsuwa się na bok i do gabinetu wchodzą dwaj mężczyźni. Zrozumiałam, że cały czas stali po drugiej stronie lustra i przypatrywali mi się. Z początku pomyślałam, że to asystenci doktora o których mówił wcześniej, ale zaraz odrzuciłam ten pomysł. Przeczył temu ich ubiór. Eleganckie garnitury nie były zbyt wygodne dla pomocników psychiatry.
— Uklęknij — rozkazał łagodnie doktor Hamond.  
Wiedziałam co się stanie zanim jeszcze ten krępy sięgnął do paska i rozpiął spodnie. Jego penis był krótki, ale bardzo gruby i pokryty żyłami tak jak jego właściciel. Nawet nie kołysał się, gdy szedł do mnie.
— Zajmij się nim — usłyszałam z góry głos doktora i moje ciało posłuchało — sprawia ci to przyjemność — słuchałam dalej z ustami opiętymi na grubym trzonku. - Podnieca cię jego zapach, smak i twardość. Kochasz zadowalać mężczyzn w ten sposób.
Czułam jak moje ciało reaguje na jego słowa. To co przed chwilą robiłam mechanicznie, bez żadnej emocji, po instrukcjach wprost śliniłam się z chęci połknięcia go w całości. Wciskałam go sobie w usta aż dławiłam się z braku powietrza, przytulałam policzek jak do czegoś ukochanego. Miałam wrażenie, że nigdy nie widziałam niczego piękniejszego. Słyszałam, jak pojękuję z podniecenia, gdy trzymałam go w dłoni i lizałam purpurową główkę. Kule jąder trzymane w dłoni wydawały się najbardziej podniecającą rzeczą w moim życiu.
— Natalio wystarczy — usłyszałam i z trudem oderwałam się od penisa. Dyszałam z podniecenia i braku tchu. Pragnęłam znów poczuć, jak wypełnia mi usta, jak ociera się o mój język, twardy i pachnący męskim podnieceniem i po raz pierwszy przeraziłam się nie na żarty. Jeśli można mi zrobić coś takiego tylko na sam widok penisa to co będzie dalej.
— Dobre to było doktorku — usłyszałam od grubego.
— Dziękuję, ale to dopiero początek tego do czego jest zdolna nasz króliczek doświadczalny. Za chwilę będzie jeszcze bardziej chętna. Natalio oprzyj się o biurko.
Spełniłam polecenie, ślina schła mi na brodzie. Czyjeś ręce rozchyliły mi pośladki i wargi sromowe.
— Proszę niech panowie zwrócą uwagę jak kobieta, która twierdziła, że jest całkowicie aseksualna teraz wprost ocieka wilgocią sam widok kutasa — usłyszałam głos doktora i jego palec wsunął się na chwile w cipkę, pewnie by pokazać, jak jestem mokra — Może zechce pan sprawdzić osobiście.
— Nie omieszkam — po raz pierwszy usłyszałam głos tego dystyngowanego – był równie sztywny jak penis, którego chwilę później poczułam. Zebrałam się w sobie by szarpnąć się i wyrwać mózg z tego otępienia. Coś było nie tak. To nie byli żadni asystenci i żadna terapia. Musiałam coś zrobić, bo gdy mnie posiądzie nie będę już taka sama.
Główka penisa dotknęła moich warg sromowych. Siłowałam się ze sobą, naprężałam wszystkie mięśnie, ale nadal stałam jak manekin tylko palec wskazujący powoli przesunął się po blacie biurka i to było wszystko na co było mnie stać.  
Walczyłam nadal, pomimo że czułam, jak gorący penis wsuwa się we mnie z zaskakującą łatwością, nieświadomy mojej wewnętrznej batalii. Chwycił mnie za ramiona i wbił się mocniej rozdzielając ciało, które nie znało tego uczucia od wielu miesięcy. Wystarczyły dwa pchnięcia bym poczuła sprzączkę paska na swoich pośladkach. Przegrałam z nimi. Pomimo ogromnego wysiłku nadal stałam spokojnie pozbawiona woli jak lalka, tylko ciało podskakiwało przy każdym kolejnym uderzeniu.
— Widzą panowie, że nasz obiekt jeszcze nie reaguje. Nawet całe godziny seksu nie sprawią, że okaże jakiekolwiek emocje. Musimy zaprogramować mu pewne reakcje. Natalio powiedz, czy czujesz w sobie kutasa?
— Tak, czuję — potwierdziłam.
— Czujesz, jak ociera się o twoje wnętrze jak wbija głęboko w ciało?
— Tak.
— Podnieca cię to uczucie. Uwielbiasz wyobrażać sobie jak penis przesuwa się w tobie i podnieca cię to do granic możliwości. Chcesz go poczuć jak najwięcej. Rozkoszujesz się każdym centymetrem, którym raczy cię obdarzyć. Kochasz dawać się rżnąć, być dosiadana przez mężczyznę. Twoje podniecenie jest tym większe im bardziej jesteś wykorzystywana.
I ponownie z każdym słowem moje ciało miękło. Wypięłam tyłek by ułatwić mężczyźnie penetrację. Nagle każdy ruch penisa rozciągał się w czasie i sprawiał, że szalałam z rozkoszy. Jęczałam, skomlałam przy każdym uderzeniu jąder o cipkę, każdym nawet najmniejszym ruchu, twardej pały. Pomalowane na perłowy kolor paznokcie drapały śliski blat biurka w daremnej próbie chwycenia się czegokolwiek by nie utonąć w rozkoszy. Czułam, jak kolana uginają się i drżą. Opadłam na biurko niezdolna dłużej stać na nogach, ale to rozpaliło mnie jeszcze bardziej. Myśl jaka jestem w tamtej chwili bezradna, oddana na łaskę mężczyzn podniecała. A satysfakcja płynąca z faktu, że mogą ze mnie czerpać przyjemność rozpierała mi piersi. Wiedziałam, że jest ich tam jeszcze dwóch i chciałam by i oni mnie wzięli. Mogliby to robić na zmianę. Nie miałabym dosyć.
— Teraz zademonstruję panom jak łatwo wywołać orgazm u naszego obiektu. Oczywiście panowie również będą mogli to robić w zaciszu własnych sypiali. Obserwując naszą pacjentkę proszę sobie wyobrazić, jak zareagują wasze partnerki, gdy zafundujecie im taki orgazm. One w odróżnieniu do obiektu będą zupełnie przytomne i będą wszystko pamiętać. Myślę, że będą wam niezmiernie wdzięczne i bardzo chętne na więcej. Natalio słyszysz mnie?
— Tak — odparłam spokojnie między jednym, a drugim jękiem.
— Twoja rozkosz narasta. Już nie możesz wytrzymać. To jest jak fala z każdym pchnięciem coraz większa, zalewa cię. Orgazm, gdy już przyjdzie będzie olbrzymi, taki jakiego nie doświadczyłaś nigdy w swoim życiu. Będzie dziesięć razy mocniejszy niż wszystko co kiedykolwiek przeżyłaś.
Uwięziona w środku czułam jak wszystko co mówi się spełnia i zaczęłam bać się, że nie zdołam wytrzymać tej nawały, ale wiedziałam, że nie osiągnę spełnienia, dopóki mi nie pozwoli. Tymczasem każde pchnięcie pompowało we mnie kolejne fale rozkoszy. Leżałam na blacie rozpłaszczając piersi o gładki, teraz mokry od mojego potu blat i już nie jęczałam. Okrzyki jakie wyrywały się z moich ust, ochrypłe skomlenie musiało być słyszane w recepcji. Całe ciało od palców u stóp aż po koniuszki włosów wypełnione było rozkosznym mrowieniem. Byłam jak bukłak wypełniony nie wodą, ale przyjemnością. Myślałam, że jeszcze trochę, a zemdleję.
— Jeszcze bardziej, jeszcze przyjemniej –doktor klęczał obok mojej głowy i szeptał mi do ucha. Przyglądnie się mojej wykrzywionej rozkoszą twarzy i trzymanie mnie na skraju uraty przytomności bawiło go. Rozkoszował się moją bezradnością i władzą jaką nade mną miał - I… finał — zarządził teatralnie - Natalio możesz już dojść.
To co się wydarzyło przypominało przerwanie tamy. Nie pamiętam, jak spadłam z biurka. W pewnym momencie leżałam na podłodze wijąc się w skurczach, które wyginały moje ciało we wszystkie strony. Sądziłam, że nie zniosę już tego, kolejne sekundy wynosiły mnie coraz wyżej aż na skraj, gdzie rozkosz bardziej przypominała cierpienie. Aż wreszcie wszystko zaczęło cichnąć, chociaż dreszcze nadal sprawiały, że drżałam.
— Niesamowite — usłyszałam głos nad sobą — i potrafi pan sprawić, że każda kobieta zawsze będzie tak reagować?
— Potrafię dowolnie zwiększyć lub zmniejszyć odczuwaną przez nie przyjemność i intensywność, muszę to tylko zakodować w ich podświadomości, oczywiście wraz z myślą, że to panów zasługa.
— Dobra teraz ja chcę — wykrzyknął rozochocony krępy — tylko czy nasza pacjentka ma jeszcze siły?
— Oczywiście, że tak, to dla niej żaden problem. Jeśli rozkażę będzie to robić cały dzień. Natalio słyszysz mnie.
— Tak — odpowiedź była spokojna.
— Wstań i usiądź na fotelu.
Choć po tym co przeszłam wydawało mi się to niemożliwe, to jednak wstałam. I pomimo, że uda drżały grożąc upadkiem to jednak wola lekarza trzymała moje ciało w pionie. Tak jak kazał usiadłam na fotelu naprzeciwko trzech mężczyzn.  
— Muszę pani Natalii wszczepić jeszcze kilka sugestii, ale może najpierw zademonstruję panom pełnię możliwości mojej metody. Nie będziecie już musieli ograniczać się do jednej kobiety. Wasza partnerka za pomocą jednego zakodowanego polecenia zmieni się w niewinną dziewicę, dziwkę czy nieznajomą. Natalio nie jesteś już sobą. Teraz jesteś prostytutką, płacimy ci za to, żebyś dała nam pokaz. Tańczysz dla nas, potem bawisz swoją cipką aż do orgazmu. Teraz.
W moim mózgu coś przeskoczyło. Czułam się zimna i spokojna, obojętna na męskie spojrzenia pełzające po moim nagim ciele. Nagle poruszałam się z gracją jakiej się po sobie nie spodziewałam. Widziałam, jak tańczę, jak wypinam tyłek w stronę mężczyzn, kokietuję i ocieram o ich wypchane krocza. Nie spodziewałam się, że potrafię coś takiego.
Taniec trwał kilka starannie odmierzonych minut. Na powrót usiadłam w fotelu, kolana trzymałam szeroko rozwarte. Wszystkie spojrzenia powędrowały w głąb mojej cipki, nie przeszkadzało mi to. Teatralnie pieściłam swoją myszkę. Palce o perłowych paznokciach znikały w różowej dziurce, pocierałam łechtaczkę, rozchylałam płatki by mogli wszystko dobrze obejrzeć i z każdym ruchem robiło mi się przyjemniej. Coraz bardziej wiłam się w fotelu pod obstrzałem trzech spojrzeń, które były tylko kolejnymi z setek podobnych. Nakarmiłam widokiem swojego nagiego ciała tak wielu mężczyzn, tak wielu mnie już miało, że ci trzej byli mi obojętni. Kolejne kukły, tak ich nazywałam, nawet wtedy, gdy poniewierali moje ciało jakbym była śmieciem. Nawet wtedy, gdy wlewali we mnie swoją spermę i łzawe historie.
Kukły stały i patrzyły jak coraz mocniej, wbrew sobie, bo po co kukłom mój orgazm pocierałam łechtaczkę. Gdy orgazm wygiął mnie w tył poczułam zażenowanie jakby kukły coś wygrały. Skuliłam się w fotelu wstrząsana cichnącym orgazmem, dopiero teraz zażenowana stanem do jakiego się doprowadziłam, a jednocześnie mając nadzieję, że kukły będą zadowolone i rzucą coś ekstra za ten niespodziewany orgazm.
— Natalio słyszysz mnie?
— Tak - potwierdziłam natychmiast, mimo, że dreszcze po orgazmie jeszcze nie ustały.
— Już nie jesteś prostytutką. Jesteś sobą, a my trzymamy twojego męża jako zakładnika. Jedno nasze słowo, a zginie. Musisz zrobić wszystko co ci powiemy, nawet jeśli będzie to wbrew tobie. Rozumiesz.
— Tak — potwierdziłam.
— Zaczynamy. Teraz.
Zalała mnie fala paniki i adrenaliny. Oni mieli Marka gdzieś tam, zamkniętego może pobitego, a ja byłam tu sama. Nie rozumiałam, dlaczego jestem naga z trzema obcymi facetami. Natychmiast osłoniłam piersi i łono, mając jednocześnie świadomość jak próżny to gest. W mojej małej, wolnej od hipnozy cząstce wiedziałam oczywiście jaka jest prawda i choć walczyłam to emocje wywołane przez tego bydlaka nie chciały ustąpić. Mój wzrok skakał po twarzach mężczyzn z nadzieją wypatrując jakiegoś śladu litości, ale znalazłam tylko perwersyjną ciekawość. Byłam tu sama zamknięta z trzema nieznajomymi. Bałam się jak nigdy.
— Który z panów chce zacząć — to ten w środku najmłodszy.
— Ja. Jeszcze nie miałem okazji skosztować jej cipki.
Najgrubszy z trójki mający z jakiegoś powodu już rozpięte spodnie podszedł do mnie i chwycił za włosy. Skuliłam się odruchowo starając się być jak najmniejszym celem.
— Ssij — nakazał podtykając mi pod nos swojego penisa. Odraza wezbrała mi w gardle i miałam wrażenie, że zwymiotuję. Rozpaczliwie szukałam ratunku, ale oni mogli skrzywdzić Marka. Przełknęłam ślinę w suchym raptownie gardle i wzięłam do ust obcego mi penisa. — Dobrze -usłyszałam z góry. Nie wiem, jak mogły ich podniecać moje sztywne ruchy, chyba bardziej jarał ich mój strach.  
— Odwróć się i wypnij tyłeczek — rozkazano po nieznośnie długiej chwili, gdy starałam się oddychać przez nos i nie zwymiotować. Pierwszy haust powietrza był tak odurzający, że aż zakręciło mi się w głowie. Uderzenie w policzek otrzeźwiło mnie momentalnie. — Słyszysz co do ciebie mówię! Odwróć się tyłem!
Policzek piekł od uderzenia, moje wnętrzności zacisnęły się ze strachu, ale powoli wykonałam ich polecenie i przyjęłam pozycję jakiej żądali. Gdy poczułam jak penis mości się u wejścia do pochwy zamknęłam oczy i zacisnęłam palce na oparciu fotela, ale i tak pierwsze brutalne pchnięcie wyrwało okrzyk z moich ust. Jego penis był zbyt duży na moją nieprzyzwyczajoną do takiego seksu cipkę. Miałam wrażenie, że ją rozrywa, łzy same napłynęły mi do oczu. Powtarzałam sobie, że muszę to wytrzymać dla mojego męża, że to nic takiego, kolejna nieprzyjemna czynność, którą należy wykonać, jak wizyta u dentysty. Nie pomagało. Każde pchnięcie czułam jak profanacje czegoś co kiedyś należało tylko do mnie, ale już nigdy nie będzie. Jednak nie odważyłam się protestować. Klęczałam wciąż w tej samej pozycji podrzucana uderzeniami jego bioder i modliłam się o koniec.
— Pokarzę wam coś ciekawszego — usłyszałam głos tego przystojnego. Podszedł do mnie i przybliżył swą twarz do mojej. Starałam się powstrzymać, ale każdy jęk skargi odbijał mu się od twarzy. Widziałam, że moje cierpienie go podnieca.  
W środku mojej głowy krzyczałam do siebie z frustracji. Wyłam, że nic z tego nie jest prawdą, starałam się wyrwać z hipnozy za wszelką cenę. Tłukłam widmowymi pięściami o wnętrze czaszki i nic.
— Twój mąż chyba dawno cię nie przeleciał prawda — zaczął przystojny — widzę, że podoba ci się takie traktowanie. PODOBA CI SIĘ.
Następne wbicie penisa w moje ciało sprawiło, że jęk jaki wyrwał mi on z ust był mieszanką bólu i rozkoszy, a każdy następny tylko tę przyjemność zwiększał. Nie mogłam w to uwierzyć. Marek od lat nie mógł sprawić bym cokolwiek poczuła, a ten bydlak może nawet doprowadzić mnie do orgazmu. Zamknęłam oczy. Ukryłam twarz w oparciu fotela. Starałam się skoncentrować na zapachu skóry jaki od niego czułam. Na próżno.  
— Tak widzę, że ci się to PODOBA. Musisz być rzeczywiście niedopieszczoną dziwką, żeby SZCZYTOWAĆ w takiej sytuacji.  
Poczułam, że to prawda. Odraza jaką do w tamtej chwili do siebie miałam była wprost nieprawdopodobna. Większa nawet niż do nich, że mi to robią, tym bardziej, że stopniowo coraz bardziej pragnęłam by penis wbijał się we mnie jak najmocniej. Wiedziałam, że dosłownie chwile dzielą mnie od orgazmu. Przygryzłam dłoń mając nadzieje, że ból pomoże mi wrócić do przytomności i stłumić jęki. Nie pomógł.  
— Zobaczcie panowie ta dziwka ZROBI WSZYSTKO by mieć orgazm. Proszę niech się pan sam sprawdzi.
Nagle nie było kolejnego pchnięcia. Moja cipka zacisnęła się konwulsyjnie pragnąc znów go w sobie poczuć. Odwróciłam się w tył po prostu musząc sprawdzić co się dzieje. Wszyscy trzej stali i przyglądali mi się z ciekawością. Jak robakowi w laboratorium. Zupełnie bezwiednie poruszyłam biodrami zapraszając ich z powrotem. Nie zareagowali. W mojej muszelce narastała nieznośna pustka, a obietnica spełnienia wciąż jeszcze nie wygasła w moim ciele. Odwróciłam się postanawiając patrzeć w ścianę naprzeciwko i ignorować tak mężczyzn jak i pragnienie spełnienia. Minęła nieznośnie długa minuta, w trakcie której ciągle przed oczy wracał mi obraz sterczącego, lśniącego od soków penisa.
— Weźmnieznowu — wymamrotałam na jednym oddechu poddając się wreszcie i czując jak czerwienieję ze wstydu. Nie odrzucała mnie nawet niezbyt apetyczna powierzchowność tego człowieka. Chciałam tylko jego penisa
— Nie dosłyszałem — odparł gruby — coś mówiłaś.
— Weź mnie — odparłam głośniej. Potrzeba zaspokojenia narastała stopniowo coraz bardziej. Już stała się nieznośna. Nie zmieniałam pozycji nie chcąc tracić nawet sekundy.
— Chyba nie jesteś zbyt miła. Nie tak się grzecznie prosi.
— Proszę, bardzo proszę wejdź we mnie – skapitulowałam całkowicie, ale odraza nie nadeszła zastąpiona całkowicie przez żądzę.
Poczułam nieprawdopodobną ulgę, kiedy jego penis znów znalazł się w cipce, szloch sam wyrwał się z ust. Ponownie położyłam czoło na oparciu fotela i wczuwałam się w każde pchnięcie i to było cudowne nawet pomimo wyrzutów sumienia. Pierwszy orgazm po kilkunastoletniej przerwie sprawił, że odchodziłam od zmysłów. Grubas za mną chwycił mój tyłek i starał się utrzymać we mnie swojego kutasa.
-- Ale rodeo — rechotał ubawiony tym co się ze mną działo, choć przecież nie miałam wpływu na reakcje ciała.
Wznowił penetrację, gdy tylko się uspokoiłam. Znów mogłam myśleć jasno i już tylko czekałam na koniec. Wiedziałam, że wystrzeli we mnie, ale musiałam się z tym pogodzić, nie widziałam możliwości by protestować. Przerażała mnie tylko myśl, że jest ich jeszcze dwóch czekających w kolejce, ale powtarzałam sobie, że jestem silna i dam radę to przetrwać. Nie wiedziałam tylko co na to powie Marek. Czy będzie chciał jeszcze zadawać się z tak zbrukaną kobietą, nawet jeśli zrobiłam to dla niego? Zarejestrowałam, że ruchy grubasa stają się coraz szybsze, jego sapanie coraz głośniejsze. Kropelki potu, który czuć było w całym pomieszczeniu spadały na moje plecy. Gdy w końcu znieruchomiał wbity we mnie aż po jądra wola walki opuściła mnie całkowicie. Wczuwałam się w swoje ciało, ale na szczęście oszczędzono mi poczucia ciepła jego spermy. Dobre i to.
— Na co czekasz Natalio — zapytał ten przystojny.
— Na kolejnego z was. Nie chcecie wszyscy mnie wykorzystać?
— Powróć do swojego poprzedniego stanu. Zapomnij o porwaniu. I co panowie na to — doktor zwrócił się do mężczyzn zapominając o wciąż klęczącej kobiecie — mogę zaimplementować każdy scenariusz jaki wymyślicie.
— Wyborne. Myślę, że już pan udowodnił swoje umiejętności. Ja składam u pana zamówienie i polecę pana kilku moim kolegom — odezwał się wąsaty.
— Ja też. Umawiaj pan choćby na jutro — teraz grubas.
— Świetnie, ale może pomogliby mi panowie z jeszcze jedną sprawą. Muszę zakodować jeszcze kilka dobrych odruchów w naszej pomocnej kobietce. Jeśli są panowie chętni to będę wdzięczny.
— Oczywiście, nie odmówię — znów wąsaty.
— Natalio połóż się na biurku, nogi szeroko.
Wolna część mnie patrzyła zrezygnowana jak wykonuję polecenia. Miała już dość, zrobiła wszystko by wyrwać się na wolność, ale nie mogła nic poza obserwowaniem. Doktor podszedł do niej i wcisnął w jej tyłek palec wysmarowany, żelem.  
No tak, zaznaczyłam jeszcze to pomyślałam.
Wąsaty umościł się między udami, jego długi penis wcisnął się z trudem w nieznający takich przygód otworek.
— Słyszysz mnie Natalio?
— Tak słyszę — potwierdziłam mechanicznie. Patrzyłam w sufit nie poruszając się i nie reagując. Tylko piersi podskakiwały stopniowo coraz bardziej, w miarę jak penis zagłębiał się w moim tyłeczku.
— To uczucie już zawsze będzie ci się kojarzyć z podnieceniem — instruował stojący obok doktor. Widziałam jakim wzrokiem na mnie patrzy. Beznamiętnie, klinicznie, ale widziałam jego penis wypychający spodnie i wiedziałam, że udaje. — Od tej pory sama będziesz prosić o ten rodzaj seksu. Będziesz podniecona na samą myśl o penisie w twojej dupce.
Choć w tamtej chwili nie czułam nic oprócz dyskomfortu to wiedziałam, że, gdy się wybudzę tak właśnie będzie.  
— Czy chce pan osobiście przetestować kierowanie obiektem — zapytał psychiatra wąsacza — wypróbuje pan jak to będzie. Może pan na przykład doprowadzić ją do orgazmu albo nakazać by wiła się z bólu.
Wąsacz znieruchomiał w penisem do połowy wbitym w mój tyłek. Skądś wiedziałam, że chce bym cierpiała. Za maską eleganckiego dżentelmena kryła się obrzydliwa osobowość, psychopaty karmiącego się bólem.
— Bardzo chętnie wypróbuję tę możliwość — skinął głową w jakimś arystokratycznym geście.
— Natalio, od tej chwili aż do odwołania słuchasz poleceń tego pana. Rozumiesz?
— Tak. Rozumiem.
— Jest pańska.
— Dziękuję.
— Odwróć się — nakazał. Poczułam ulgę, gdy ze mnie wyszedł, ale wiedziałam, że za chwilę znowu coś się stanie.
Pierwsze uderzenie w pośladki zapiekło bólem, a mimo to nie wzdrygnęłam się. Nie mogłam. Wiedziałam, że musiał użyć paska, który widziałam przy jego spodniach. Miał charakterystyczną złotą klamrę w kształcie ryby.
— To ci się podoba. Lubisz dostawać lanie — wychrypiał uderzając ponownie. Wiedziałam, że to nie wszystko co chciałby mi zrobić, ale tu musiał się maskować. Kolejne trzaśnięcie i kolejny piekący ślad na moich pośladkach, i choć w głębi kuliłam się po każdym uderzeniu to tak jak miałam nakazane rozpalałam się stopniowo coraz bardziej. Wypinałam pośladki w oczekiwaniu na kolejne uderzenie, które rozlewało się we mnie rozkoszną falą dreszczy. Było mi tak dobrze, że sama wsunęłam dłoń by pieścić łechtaczkę. Zauważył to i uderzył jeszcze mocniej.
— Tak — jęczałam, bo tak mi nakazał. Prosiłam go o kolejne uderzenia, na udach czułam wilgoć podniecenia nimi powodowaną. Byłam na skraju orgazmu, ale czekałam na pozwolenie.
Gdy kolejne uderzenie nie nastąpiło, a zamiast tego znów wszedł w moją pupę, aż wykrzyknęłam.
— Ból już zawsze będzie cię podniecał — szeptał leżąc na mnie i wbijając się jak tylko mógł najgłębiej. Pasek zacisnął na mojej szyi — będziesz lubiła poniżanie, będziesz o to prosiła. Własne słowa musiały go podniecić do tego stopnia, że raptownie szarpnął się konwulsyjnie i tym razem poczułam ciepło rozlewające się w pupie. — Masz orgazm, silny orgazm — wychrypiał opadając na moje plecy. Po raz kolejny orgazm targnął moim ciałem. Wiłam się na biurku przygnieciona jego kościstym ciałem. Nawet, gdy wyszedł małe dreszcze nadal mną wstrząsały.  
Już nikt się mną nie interesował. Pozbawiona instrukcji leżałam, jak mnie zostawiono. Sperma wypływająca z tyłeczka i cipki spływała po udach łaskocząc nieznośnie. Mężczyźni ustalali termin wizyt dla swoich partnerek i kochanek. Po dłuższej chwili pożegnali się i wyszli.
— Wstań Natalio. Doskonale się spisałaś, ale nie oczekiwałem niczego innego — obszedł mnie dookoła, dotknął piersi, pośladków i wzgórka łonowego. na koniec stanął przede mną i delikatnie musnął moje wargi swoimi — Ile dziś miałaś orgazmów Natalio cztery, pięć? Dostaniesz ode mnie jeszcze jeden najlepszy i największy. Podświadomie to mnie będziesz wdzięczna i to mnie będziesz kochać.
Zdjął spodnie i ujął w dłoń swojego penisa, poruszał nim w górę i w dół przyglądając się nagiej kobiecie.
— Ładny prawda — zapytał, ale ponieważ nie nakazał mi odpowiedzieć więc milczałam — powiedz, że ładny.
— Tak ładny — potwierdziłam.
— Spójrz na niego czyż nie podnieca się jego kształt. Masz ochotę go dosiąść prawda — ponieważ znów nie nakazał mi odpowiedzieć milczałam. Coś zaczęło się we mnie zmieniać, czułam, że z każdą minutą jestem bardziej sobą. Coś z hipnozą, a może to co połknęłam przestawało działać? On też to zauważył, bo warknął niezadowolony i usiadł na kanapie. Na wyraźne polecenie wdrapałam się na niego i nadziałam na jego członka. Penis wśliznął się we mnie od razu w całości, nic dziwnego miałam w sobie spermę, która nawilżała moje wnętrze.
— Kochasz mnie Natalio. Powiedz to.  
— Kocham cię — powtórzyłam, ale bezbarwny głos nie zadowolił go.
— Czujesz to, pożądasz mnie, uwielbiasz się ze mną kochać — powtarzał swoje zaklęcia, a ja znów czułam jak to się dzieje. Moje ciało miękło, ocierałam się o niego piersiami by czuć go na skórze, kręciłam biodrami by umościć go w sobie jak najgłębiej i całowałam zachłannie. Nie mogłam się nim nasycić. Do tego to ciepłe uczucie miłości do niego. Był całym moim światem i zrobiłabym dla niego wszystko. Mieć go w swoich ramionach i w sobie było najbardziej zniewalającym uczuciem na ziemi. Wiedziałam, że tylko z nim zaznam prawdziwej rozkoszy. Po chwili już szczytowałam. Tak jak mi kazał.  
Po wszystkim zwalił mnie na bok jak niepotrzebną rzecz. Na kanapę rzucił pudełko chusteczek obok postawił kosz na śmieci.
— Doprowadź się do porządku — głos miał chłodny i obojętny. Nie był już tym człowiekiem, który tak bardzo pragnął miłości — i pościeraj wszystkie plamy.
Ubrał się i usiadł za biurkiem. Zimnymi oczami patrzył, jak wycieram spermę z cipki, ud i pupy, a potem z uwagą szukam nawet najmniejszej plamy we wszystkich miejscach, gdzie mnie brali. Na koniec, na kolanach przeszukałam dywan. Kiedy był pewien, że nic już nie ma kazał mi się ubrać i usiąść naprzeciw siebie.
— Gdy obudzisz się z hipnozy nie będziesz niczego pamiętać. Nie będziesz zwracać uwagi na otarcia i ból. Nie będziesz o nich myśleć. W twojej pamięci pozostanie tylko głębokie zaufanie jakie do mnie żywisz i wdzięczność za pomoc. Odliczę teraz do dziesięciu i obudzisz się. Jeden dwa…
— …sięć — usłyszałam i otworzyłam oczy.
— Przepraszam doktorze, chyba jestem zbyt zestresowana by dać się zahipnotyzować — odparłam przepraszająco. Było mi z tego powodu strasznie głupio.
— Ależ nie. Wszystko udało się wyśmienicie. Jest pani bardzo dzielna i na dodatek wyleczona.
Zdumiałam się. Zupełnie nie czułam upływu czasu i co więcej nie czułam się też inaczej.
— Jest pan pewien, że zadziałało — spojrzałam na siebie, jak, gdyby skutki leczenia miałyby być widoczne na moim ciele.  
— Najzupełniej pewien. Proszę się o tym przekonać w domu. Myślę, że będzie pani pozytywnie zaskoczona. A i proszę się umówić na kolejną wizytę.  
— Myślałam, że już nie będę potrzebować kolejnych wizyt — zdumiałam się.
— Jak mówiłem jest pani wyleczona, ale chciałbym sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Może za dwa tygodnie. Powinna się pani już oswoić z nowym ja.
— Dobrze — odparłam, ale myśl by przyjść tu jeszcze raz wydawała mi się dziwnie niechętna.
Recepcjonistka uśmiechnęła się do mnie, gdy tylko wyszłam z gabinetu. Policzki miała zaróżowione i szybszy oddech.
— Chciałabym się umówić jeszcze raz za dwa tygodnie — powiedziałam niezręcznie, bo patrzyła na mnie jakoś dziwnie.
— Oczywiście — postukała w klawiaturę i podała datę — ależ pani zazdrościłam — wypaliła, gdy już miałam odejść.
— Tak? Dlaczego?
— Słyszałam pani jęki aż tutaj i było to tak podniecające, że musiałam pomóc sobie palcami.
— Cieszę się — odparłam możliwie naturalnie, ale zmroziły mnie jej słowa, były dowodem, że rzeczywiście uprawiałam z kimś seks, ale całkowicie nie czułam się inaczej. Mimo tej „bezbolesności” zabiegu myśl była bardzo natrętna. Jak to się odbyło? Dlaczego tak krzyczałam? Z kim uprawiałam seks. Czy rzeczywiście był to jakiś personel, czy może doktor… nie on na pewno nie. Nie mogłam uwierzyć, że ten ciepły, współczujący i pełen profesjonalnego zainteresowania mężczyzna mógł mi zrobić cokolwiek niedobrego.
— Do zobaczenia ponownie — pożegnała mnie nim zdążyłam zadać jej kolejne pytania.
— Do widzenia — odparłam więc tylko i wyszłam z poczekalni.
Jadąc do domu rozmyślałam o wszystkim co mnie spotkało. Wsłuchiwałam się we własne ciało i nic nie wyczuwałam. Choć moje doświadczenia z seksem pochodziły sprzed kilku lat to jednak pamiętałam to zmęczenie, rozleniwienie i jak cipka przez chwilę jeszcze pamięta penisa. Teraz nie czułam żadnego z tych objawów. Wydawało mi się to dziwniejsze od wszystkich innych dziwactw dzisiejszego dnia.  
Postanowiłam na razie odrzucić wątpliwości. Zastanowię się nad nimi w swoim czasie. Pozostawało pytanie czy ten zabieg mi pomógł? Na próbę pomyślałam, że siedzę na Marku i powoli nabijam na jego penisa. To co kiedyś wywoływało niechęć tym razem od razu sprawiło, że poczułam dreszcz podniecenia i oczekiwania. Chciałam tego spróbować. Boże chciałam spróbować wszystkiego! Wracałam do domu i przez całą drogę fantazjowałam jak mu się oddam. Co więcej sprawiło mi to przyjemność.
Parkując przed domem postanowiłam, że musi to być coś wyjątkowego. Nie mogła to być kolacja przy świecach, takie akcje są dobre na rocznicę ślubu, a nie na pierwszy dobry seks po wielu miesiącach. Bo, że będzie dobry wiedziałam na pewno. Już samymi fantazjami podnieciłam się tak bardzo, że gdyby Marek był w domu po prostu bym się na niego rzuciła i diabli ze skomplikowanymi planami.
                         *
Marek przekręcił klucz w drzwiach i zdjął buty. Już ta prosta czynność spowodowała, że omal nie upadł ze zmęczenia. Napięcie całego dnia opuszczało go właśnie i marzył tylko o tym by przewrócić się tu, gdzie stoi i spać przez tydzień. Tyle, że w jego przypadku sen nic by nie pomógł. Wiedział, że obudziłby się tak samo zmęczony jak wtedy, gdy się położył. Odłożył więc buty na miejsce, wyprostował na tyle ile potrafił i zobojętniały na wszystko powlókł się do salonu. Był potwornie znużony, ale byle sen czy wolny weekend nic by nie pomógł. Tu już od dawna nie chodziło o jego ciało, ale o umysł. Stracił poczucie własnej wartości, a to nie tak łatwo zregenerować. Zresztą już dawno przestał próbować ratować swój umysł i rzycie. Teraz koncentrował się tylko na tym by jak najlepiej ukrywać swój stan przed Natalią, resztą ludzkości i wytrwać kolejny dzień. Kto by pomyślał, że brak seksu tak go zniszczy. Śmieszne, dziecinne, głupie, ale tak właśnie było. To powoli sprowadziło na niego depresję, która teraz otulała go jak czarny płaszcz. Mieć przy sobie piękną kobietę i nie móc się cieszyć jej ciałem to jak umierać z pragnienia o krok od jeziora. Czuł się przez to kimś gorszym. Ofiarą losu z którą nie chce spać nawet jego własna żona i pogardza nim do tego stopnia, że całkowicie straciła ochotę na seks. Ta dobra energia, która kiedyś rozsadzała go po seksie teraz zbierała się w jego głowie i miał wrażenie, że gnije i go zatruwa. Oczywiście gdzieś tam w środku wiedział, że tak nie jest, ale to nie zmniejszało niechęci jaką do siebie żywił i żalu do niej. To co działo się z Natalią miało jakieś głębsze podłoże, ale on nie potrafił jej pomóc choć próbował. Najgorsze jednak było to, że nadal jej pożądał, a ona jakby nie zdając sobie sprawy z jego męczarni potrafiła suszyć włosy zupełnie nago, albo paradować po domu w skąpych majteczkach, czy w gorące, letnie noce spać przy nim bez bielizny. W takich chwilach leżał całymi godzinami bijąc się z myślami pragnąc ją obudzić i wiedząc jednocześnie, że seks nie przyniesie mu ulgi tylko wyrzuty sumienia. Będzie wbijał się w jej obojętne, ale posłuszne mu ciało wyobrażając sobie, że ona tylko czeka aż wreszcie skończy. To nie było dobre, ale czasem i tak to robił, a później nieodmiennie żałował.
Prawie nadepnął białą kartkę w przedpokoju nim ją zauważył. Duże, czarne litery napisane ręką jego żony wyraźnie świadczyły, że jest to wiadomość dla niego. Zatrzymał się i skupił wzrok na pływających przed oczami słowach. W miejscach publicznych starał się trzymać i cała ta fasada upadała dopiero w domu uderzając w niego i otumaniając podwójnie.  
- Byłam dziś u lekarza – brzmiał pierwszy wers.
- I wieszcz co - tylko tyle zmieściło się na kartce formatu A4 przeniósł wzrok na kolejną.
- Jestem zdrowa.
Kolejny krok i kolejna kartka. Oczywiście nie wierzył w to. Sądził, że Natalia udaje i zmusza się do seksu, a tego nienawidził jak niczego innego. Oboje powinni czerpać z tego przyjemność. Jeśli ona zmuszała się przez wzgląd na niego to on tego seksu nie chciał.  
Podniósł wzrok i zamarł. Na błękitnej kanapie, na której zwykle siadali oglądając telewizję klęczała Natalia, ale słowo klęczała zupełnie nie odpowiadało prawdzie. Jej nagie ciało wyginało się w łuk tak perwersyjny, że nie istnieje żadne matematyczne równanie na opisanie tak idealnie pięknej krzywej. Mógłby jeszcze pomyśleć, że Nat udaje, ale ta pozycja, tak pełna nieświadomego seksapilu nokautowała takie myśli od razu. Lekko rozchylone nogi tylko podkreślały gładkie krągłości pośladków i cipki. Na nagich plecach jak skaza na ideale leżał warkocz włosów sprawiając, że kobieta pomimo wyuzdanej pozycji wydawała się jednocześnie niewinna jak dziewica.
Niepewnie podszedł do niej wypatrując jakiejkolwiek reakcji, ale oprócz cięższego niż zwykle oddechu nie drgnęła. Na jej biodrach dostrzegł kolejną kartkę. Podniósł ją i przeczytał.
„Jestem zdrowa. Zdrowa i napalona. Możesz to sprawdzić od razu. Przygotowałam dla ciebie WSZYSTKIE moje dziurki. Musisz KONIECZNIE je wypróbować. Zrób ze mną co tylko przyjdzie ci do głowy.”  
Odłożył kartkę i przyjrzał się Natalii. Nie poruszyła się nawet odrobinę tylko jej oddech pewnie w reakcji na lekki dotyk był coraz szybszy. Pamiętał, że kiedyś tak na niego reagowała, ale to było w innym życiu.
Musnął jej cipkę po raz enty dziwiąc się jak jędrne są jej wargi sromowe i jakie gorące. Przesuwając palcem między nimi zauważył, że nasmarowała jej jakimś żelem. Położył palec na skulonym, brązowym otworku jej pupy i nacisnął. Tak jak było napisane na kartce jej drugi otworek również był nawilżony. Palec wciskał się w ciasny zaciskający się na nim otworek, a z ust Natalii dobiegło ciche westchnienie. Biodra poruszyły naciskając na niego, jak gdyby dopraszała się o więcej.
Czy to mogła być prawda? Jakakolwiek terapia musiała trwać długo, nie słyszał o niczym co dawałoby tak natychmiastowe efekty. Ponieważ naga kobieta nadal czekała nie pozostało mu nic innego jak tylko przekonać się osobiście.
Choć przygnębienie nie opuściło go całkowicie to już sam widok tak seksownego ciała dodał mu energii. Zdjął spodnie i koszulę rzucając to wszystko na podłogę. Nie spuszczał przy tym wzroku z schludnie stulonej cipki i maleńkiego płatka warg sromowych zerkającego na niego filuternie z pomiędzy pulchnych warg. Jak dawno nie widział swojej żony w takiej pozycji? Miesiące czy może już lata. Ujął w dłoń twardego penisa i przesunął pomiędzy miękkimi wargami. Już to sprawiło, że Nat jęknęła z rozkoszy i wyprężyła dupkę jeszcze mocniej. Pchnął. Ciało Nat rozdzieliło się przed nim z zaskakującą łatwością jakiej się nie spodziewał. Już drugi ruch bioder sprawił, że ich ciała się zetknęły. Natalia jęknęła, ale nie był to jęk bólu jak kiedyś. Teraz wprost lepiła się do niego. Chwycił za pośladki i wbijał się w nią raz za razem. Słyszał jej jęki, coraz głośniejsze, w miarę jak przyspieszał. Obserwował reakcje jej ciała jeszcze nie do końca mogąc uwierzyć w przemianę jaka w niej zaszła.
- O tak, tak, dobrze – mruczała bez przerwy i po chwili zrozumiał, że nie mówi wcale do niego. Po napinających się mięśniach i skupieniu w jakim wymawiała to swoje „O tak” zrozumiał, że to jak mantra przywołująca orgazm.
– O tak jesteś napaloną suką, dupodajką lubiącą się pieprzyć – słowa były ledwie zrozumiałe i zdumiały go, bo nigdy nie słyszał podobnych z ust Nat, ale wyraźnie ją podniecały. Jego zresztą też. Postawił stopę na kanapie gotów wziąć się za swoją żonkę jeszcze ostrzej, ale ona zadrżała i zwinęła w napiętą kulkę nadal nabitą na jego penisa, pupa podskakiwała jej rytmicznie, jak gdyby ktoś w równych odstępach czasu przepuszczał przez nią prąd.
Odruchowo odsunął się o krok, penis wysunął się z błyszczącej od soków cipki. Patrzył jak przez ciało Natalii przechodzą słabnące już fale dreszczy i nie pojmował. Jak osiągnęła orgazm w zaledwie kilka minut, skoro zawsze trwało to tak długo.  
- O ja cię – wymamrotała jak by zdziwiona tym co się stało – przepraszam nie chciałam tak szybko kończyć, ale nie szkodzi. Możesz jechać dalej. Już jestem gotowa.
Wreszcie odwróciła się do niego. Szukał w jej twarzy jakiejś zmiany, ale poza zaczerwienionymi policzkami i błyszczącymi oczami nie dostrzegł żadnej różnicy. Nie nieprawda, był jeszcze jej uśmiech. To uśmiech kogoś kto bardzo dobrze się bawi i ma szczerą frajdę ze spłatanego figla.
- To prawda? Znów masz ochotę się kochać – zapytał szukając w jej twarzy choć odrobiny fałszu.
- Nie kochać – mruknęła wstając i łapiąc w dłoń jego penis – ja chcę się pieprzyć, ile tylko masz sił. Zrobię wszystko co tylko będziesz chciał. Możesz mnie wykorzystywać jak tylko przyjdzie ci do głowy. Jeśli ukrywałeś przede mną jakieś perwersje to chcę o nich natychmiast wiedzieć.
- Ale jak to możliwe – jęknął, bo dłoń Nat nie próżnowała – tak szybko. Nie oszukujesz mnie?
- Absolutnie nie. Wiesz jak możesz się o tym przekonać – wspięła się na palce i skubnęła płatek ucha szepcząc jednocześnie – wbijesz się w moją pupę i masz mnie brać tak mocno jak tylko zdołasz. Twój kutas ma wejść we mnie aż po same jaja, jeśli nadal pomyślisz, że mój orgazm jest udawany to nie wiem co cię przekona.
Usiadła na kanapę, rękami podtrzymując kolana szeroko rozwarte. Ukląkł przed nią i niepewnie przyłożył penis do małego otworku, który do tej pory był dla niego ziemią nieznaną. Natalia nigdy nie chciała tak się kochać, a teraz miała mieć orgazm? Nie wydawało mu się to możliwe. Wbił się w nią lekko na próbę i spojrzał na nią szukając w jej twarzy sprzeciwu czy niechęci. Nat zamknęła oczy, usta zamarły ułożone O, ale wydawała się tylko czekać na więcej. Naparł mocniej dziwiąc się jednocześnie jaki opór stawia jej pupa zaciskając się przed nim. Chwycił ją za uda i poprawiał tyle razy aż wreszcie przebił się przez najwęższe miejsce.  
- O ja pierdolę – usłyszał z ust Natalii. Oczy miała nadal zamknięte, powieki drgały. Pchnął głębiej i to sprawiło, że jej ciało przeszedł dreszcz – Dalej, chcę więcej, mocniej. Nie żałuj sobie – jęknęła i wyczuł, że to prawda.  
Teraz gdy jego penis zakotwiczył się w jej dupce i nie groziło, że wyśliźnie się pod wpływem jakiegoś ruchu rozchylił uda Nat jeszcze szerzej i wbił się już na całego.
- O Boże jedyny – usłyszał w nagrodę.
Powoli przekonywał się, że to czego od niego żądała, czyli ostrego traktowania nie było bynajmniej oszustwem. Mógł wbić się w jej tyłeczek aż po same jądra, a reakcją na to było tylko drżenie przebiegające całe ciało i dłonie szukające czegoś po omacku jak dwie zagubione sierotki próbujące znaleźć coś stałego w morzu rozkoszy. Nigdy nie słyszał, żeby tyle jęczała i mówiła. Okrzyki rozkoszy i wzywanie wszechmocnego mieszały się z ordynarnymi przekleństwami i ponagleniami do mocniejszego traktowania. Nie wiedział, które bardziej go podniecają.  
Jednak najlepszy był widok jego penisa i zaciśniętego na nim tyłeczka. Po raz pierwszy widział taki obraz i bardzo go to rozpalało. Do tego rozchylona, lśniąca i zaróżowiona cipka tak perwersyjnie pusta, a jednocześnie spływająca sokami jej podniecenia. Starał się zapamiętać każdy detal tego widoku. Tego jak się z niej wysuwał i jak Nat unosiła się w górę, gdy pakował go w nią całego. Wiedział, że długo tak nie wytrzyma. Ciasny tyłeczek dawał takie bodźce, że każdy ruch był małym orgazmem.
- O Boże nie wytrzymam – jęknął – czuję, jak sperma wypełnia mi go aż po czubek.
- O kurwa – jęknęła tylko Nat i jej ciało wpadło w takie konwulsje, że gdyby nie była zaklinowana między oparciem kanapy, a jego penisem spadłaby chyba na podłogę.
Patrzył na nią wystrzeliwując jednocześnie w jej ciało falę za falą i ten widok sprawił mu niesamowitą przyjemność. Natalia podczas orgazmu wyglądał po prostu fantastycznie. Taka bezbronna wobec kolejnych fal rozkoszy, taka ekstatyczna jak święta mniszka podczas objawienia. Dawno jej takiej nie widział. Być może nigdy.
- Coś się stało – przestraszył się, gdy dostrzegł, że płacze. Pierwsza myśl była, że zrobił jej krzywdę.
- Nie, wręcz przeciwnie. Tyle lat zmarnowałam. Tyle lat bez takich orgazmów.
- Odpoczniemy i spróbujemy wywołać jeszcze jeden – obiecał czując jak wraca w niego rzycie.  
  


horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 10733 słów i 61097 znaków.

2 komentarze

 
  • Użytkownik Fantazyjny999

    Mistrz wrócił i to w jakiej formie …. Dla mnie super opowiadanie …  wiem kogo bym wysłał do tego lekarza 😜😈

    6 godz. temu

  • Użytkownik horus33

    @Fantazyjny999 Rozumiem doskonale 😏

    6 godz. temu

  • Użytkownik Telemach77

    Plus za pomysł.
    Minusiki za ortografię (Pokarzę, rzycie)

    6 godz. temu

  • Użytkownik horus33

    @Telemach77  Wiem ale ja już tego nie widzę. Przykro mi, ale nie zdołam się poprawić

    6 godz. temu