Tajemnicze spotkanie w deszczu.. cz. 4 - 5

Tajemnicze spotkanie w deszczu.. cz. 4 - 5Cz. 4  

Szymon nadal miał oczy zamknięte. Zgiął się w pół i zwymiotował.
- Już dobrze, dobrze. Przejdzie ci po jakimś czasie. – Ofelia poklepała go po plecach i uśmiechnęła się delikatnie. Znajdowali się dokładnie przed tym samym budynkiem, ale była już noc. Samochód zniknął, za to na jego miejsce pojawiły się stare auta z lat osiemdziesiątych. Latarnie rzucały cienie, dając niewiele światła. Wokół panowała cisza, którą od czasu do czasu przecinały dźwięki przejeżdżających w oddali aut. Na niebie nie było widać żadnych gwiazd, zasłonięte zostały przez gęste chmury. Szymon przez to czuł się niepewnie. Podniósł się powoli, odczuwając już mniejsze mdłości.
- Zawsze tak będzie? – wytarł usta chusteczką i napił się wody.
- Przyzwyczaisz się. Po dziesiątym razie wszystko przechodzi. – Spojrzała na zegarek i chwyciła Barowskiego za rękę. Kiedy tylko go dotykała, czuł silne przyciąganie. Miał ochotę znów skosztować jej ust. Chyba naprawdę się zakochał.
- Czyli już wcześniej podróżowałaś w czasie? – Poczuł ukłucie zazdrości. Czyżby już wcześniej miała innych podróżników pod opieką? Czy z innymi również spała? Tyko te myśli krążyły po głowie mężczyzny. Wkurzył się. Myślał, że jest pierwszym, ale jak widać, prawda była inna.
- Nie pora teraz na te sprawy. Może później o nich pogadamy. Ty zostajesz tutaj. Nie mogę narażać ciebie na niebezpieczeństwo. Nastawię zegarek, bądź w gotowości. Jak nie pojawię się w ciągu godziny, wracaj. Ze mną albo beze mnie. Rozumiano? – Wspięła się na palce i pocałowała mężczyznę. Nim zdążył zareagować, jej już nie było. Jak to miał wracać bez niej? Przecież nie mógł zostawić jej tutaj. Jak to ona sobie wyobrażała? Zdenerwowany oparł się o ścianę i czekał. Najpierw dziesięć minut, dwadzieścia. Aż w końcu minęła godzina, a Ofelii nadal nie było. Szymon nie wiedział, co ma zrobić. Pójść tam i zobaczyć co się stało? Zostać i czekać na jej powrót? Nie miał nawet broni. Walnął pięścią w cegłówkę i zaczął iść w stronę wejścia budynku, kiedy nagle z niego wybiegła kobieta.
- Szymon! – Krzyknęła i wpadła w jego ramiona. – Guzik! – Odwróciła się i zaczęła strzelać. Wystrzał z broni spowodował, że na chwilę Barowski ogłuchł. Szybko przycisnął czarne pokrętło i już byli z powrotem przed rozpadającym się budynkiem.
- Ofelia.. Co tam się stało? – Zobaczył, że kobieta krwawi. Znowu. Czy ona nie mogła obejść się bez ran?
- Zabierz mnie do Stefana.. Szybko. Potrzebuję lekarstwa. – Wyszeptała cichutko i osunęła się na ścianę. Szymon wziął drobną kobietę na ręce i zaniósł do samochodu. Krwawiła z ramienia i z brzucha. Rana, po której śladu nie było, pojawiła się nagle i zaczęła sączyć się z niej krew. Problem polegał na tym, że Szymon nie wiedział gdzie mają jechać. Niestety Ofelia straciła przytomność i nie mogła przekazać mu tych informacji. Przeszukał kieszenie kurtki i spodni. Na szczęście znalazł telefon, który nie był zablokowany. W kontaktach odnalazł numer wuja Stefana.
- Tu Szymon. Ofelia jest ranna i nie wiem gdzie mam jechać. Tak, wpiszę. Już jadę. – Odłożył telefon i siadł za kierownicą. Wpisał w nawigację podany przez wuja adres. Zdenerwowany spoglądał co chwilę we wsteczne lusterko. Po około dwudziestu minutach podjechał po wskazany adres. Była to dzielnica willowa. Zatrzymał się przed domem o numerze dwadzieścia. Brama otworzyła się sama i Szymon wyjechał samochodem. Na podjeździe czekał już Stefan z jakąś nieznaną mu kobietą. Barowski wyskoczył z auta i skierował się do rannej kobiety.
- Tutaj jest. Wybiegła nagle z budynku cała zakrwawiona. – Zaczął szybko tłumaczyć, ale wuj mu przerwał.
- Julio, pomóż mi. Musimy podać jej natychmiast lekarstwo, inaczej wykrwawi się. – Zwrócił się do kobiety, który zwinnie wyminęła mężczyzn. Wyszeptała słowa, których Szymon nie rozumiał. Chwyciła Ofelię w pasie. Ledwo trzymała się na nogach, ale udało się im dojść do domu. Barowski chciał pomóc, ale nie wiedział jak. Zastanawiał się kim jest ta kobieta i co takiego powiedziała jego kochance. Ranna została położna na kanapie. Julia postawiła wielką apteczkę na stoliku i otworzyła ją. Wyciągnęła strzykawkę i nakłuła zakrwawione ramię oraz brzuch. Krew momentalnie przestała lecieć, a Ofelia zaczęła oddychać normalnie. Nadal była nieprzytomna, lecz teraz nic już nie zagrażało jej życiu. Szymon stał ciągle osłupiały i nie wiedział, co ma myśleć o tej całej sytuacji.
- Co jej wstrzyknęłaś? – Barowski spojrzał gniewnie na kobietę, która trzymała Ofelię za rękę. Odpowiedziała mu takim samym spojrzeniem.
- Serum, dzięki, któremu przeżyje. Ty nic nie wiesz prawda? Nie powiedziała ci? – Zaśmiała się cicho i udała się w kierunku kuchni.
- Stefan, o co tutaj chodzi? – Zdenerwował się już na poważnie i podszedł do leżącej kobiety. Pogładził blady policzek, po czym zerknął na wuja.
- Najlepiej będzie, jak sama ci powie, jak się obudzi. Teraz niech odpocznie, a potem musi zdać mi raport. – Szymon miał mętlik w głowie. Nie wiedział już praktyczni nic i miał tego dosyć. Pragnął uciec, daleko stąd, od tego wszystkiego. Ale nie mógł uciec od niej. Nie mógł zostawić Ofelii, a zwłaszcza teraz, kiedy była ranna i słaba. Przyglądał się jej i zauważył, że skóra zaczyna przybierać naturalny odcień, a kobieta rozluźnia się. Musiał z nią porozmawiać. Tylko kiedy się obudzi? Przenieśli Ofelię do jednej z trzech sypialni. Julia i Stefan zajęli się swoimi sprawami, Szymon musiał zaleźć sobie zajęcie. Usiadł w fotelu i starał się zrozumieć całą tą sytuację. Nawet nie zauważył kiedy zasnął.
- Szymon? – Usłyszał głos Ofelii. Siedziała na łóżku i spoglądała na niego zdezorientowana. – Co się stało?
- Sam chciałbym wiedzieć. Wybiegłaś z budynku cała zakrwawiona. Zabrałem cię do Stefana. Jak się czujesz? – Podszedł do niej i złapał za dłoń. Kobieta ścisnęła ją delikatnie i uśmiechnęła się.
- Już dobrze. Pamiętam wszystko. Muszę powiedzieć Stefanowi, że udało się. Misja wykonana. – Chciała już wstać, ale Barowski, przyciągnął ją do siebie i przytulił mocno.
- Tak bardzo się bałem, że cię stracę. – Sam nie wierzył, że te słowa wydobyły się z jego gardła, ale taka była prawda. Martwił się, że mogła zginąć, a on nie potrafiłby jej pomóc. Ofelia również wtuliła się w niego i zamknęła oczy. Dla niej to było normalne zadanie, ale rozumiała, że Szymon nie przeżył wcześniej czegoś takiego. Wzruszyły ją słowa mężczyzny. Odsunęła się trochę i spojrzała w jego oczy.
- Nic mi nie jest. – Pocałowała delikatnie jego usta i pogładziła zarośnięty policzek.
- Powiedz, co tam się stało. – Zaczął, ale ona szybko mu przerwała.
- Im mniej wiesz, tym lepiej dla ciebie. Zaraz wrócę, muszę tylko zdać raport Stefanowi. Poczekaj tu na mnie. – Uśmiechnęła się i musnęła szybko jego wargi, po czym zniknęła za drzwiami. Szymon stał pośrodku pokoju, zdezorientowany. To wszystko było ponad jego siły. Chciał znać prawdę, ale jak na razie nikt nie raczył mu cokolwiek powiedzieć..

Ofelii nie było już trzydzieści minut. Szymon postanowił pójść i sprawdzić co się stało. Zszedł na dół i zatrzymał się przed drzwiami w kuchni. Słyszał ciche szepty, których kompletnie nie rozumiał. Ewidentnie była to kłótnia. Barowski podszedł bliżej, ale nie zrozumiał nic z tego. Ofelia kłóciła się z Julią w nieznanym mu języku. Chciał się wycofać, uciec do pokoju, lecz wpadł na swoją kochankę.
- Hej. Już wracam. I wszystko ci opowiem. Chodźmy. – Wzięła mężczyznę za rękę i ruszyła z powrotem na górę. Szymon czuł na sobie wzrok Julii. Nic odzywał się, czekał aż kobieta to zrobi. Zamknęła drzwi i usiadła na łóżku. Poklepała miejsce obok siebie i uśmiechnęła się niepewnie.
- Słucham. Chcę wiedzieć wszystko. Mam już dosyć tych tajemnic i sekretów. Powiedz mi prawdę. – Wyrzucił w końcu to z siebie.
- Dobrze, powiem. Zacznę od tego, że misja się udała i zabiłam tego człowieka. Ale przy okazji zranili mnie. Na szczęście udało mi się uciec. Posiadam pewne umiejętności, ale one silnie działają na mój organizm. Zatruwają mnie i gdyby nie to antidotum, to umarłabym. Taka jest cena jeśli jest się Strażnikiem. Nie wiem czemu nie miałam zastrzyku przy sobie.. Musiałam całkiem o nim zapomnieć.
- O czym rozmawiałaś z Julią? Nie znam tego języka.. – Spojrzał na kobietę, a ona spuściła głowę.
- To język Strażników. Tylko oni go znają i potrafią się nim posługiwać. A jeśli chodzi o Julię, to ona jest zazdrosna o ciebie. Widzisz strażnikami są tylko kobiety i my kiedyś byłyśmy w bliższej relacji. Ale rozdzielili nas i uczucie wygasło. Jak widać u Julii nie do końca.. – To dla Szymona była nowość. Nie spodziewał się, że Ofelia mogłaby być w związku z drugą kobietą. Ale w tej sytuacji, nie powinno go nic zdziwić. Trapiła go jeszcze jedna rzecz.
- Czy Nala to tatuaż, który masz na obojczyku? – Dotknął tego miejsca i przejechał opuszkami palców.
- Tak, to jedna z naszych umiejętności. Potrafimy zaklinać zwierzęta i umieszczać je w swoim ciele. Jak pewnie zauważyłeś, Julia cała pokryta jest tatuażami i to właśnie są jej podopieczni. Ja na razie pracuję tylko z jednym zwierzęciem. Powinniśmy się przespać. Stefan ma już dla nas następne zadanie. I od jutra zaczynam twoje szkolenie. – Przyciągnęła mężczyznę do siebie i zaczęła całować namiętnie.

Cz. 5  

Dwa lata później..

- Szymon, pośpiesz się! Nie mamy za dużo czasu. Zaraz minie godzina i będziemy musieli uciekać! – Krzyknęła do niego Ofelia i przeładowała broń. Barowski zrobił to samo i wychylił się za ściany. Strzelali do nich napastnicy, a ona go jeszcze poganiała.
- Już, już. Nie widzisz, że jestem trochę zajęty! – Przekrzyczał strzały i wyskoczył, zabijając dwójkę ochroniarzy.
- Chodźmy. – Wyprostowała się i zaczęła iść, a za nią podreptała czarna pantera. Ruszyli w stronę jedynych drzwi, które znajdowały się na korytarzu. Wisząca na kablach żarówka, dawała niewiele światła. Porozrzucane gazety szeleściły pod ciężkimi butami. Trzymali mocno broń, gotowi na następny atak. Doskonale zdawali sobie sprawę, że za metalowymi drzwiami czeka na nich armia, ale nie mieli wyjścia. Zdanie musiało zostać wykonane.
- Na trzy!
- Raz!
- Dwa!
- Trzy! – Krzyknęli obydwoje i kopnęli drzwi. Rzucili granat hukowy i dymny, zaczęli strzelać nie patrząc nawet na przeciwników. Pantera dobiła resztę, a oni przeszukali biuro.
- Akta powinny być tutaj. – Ofelia przeszukiwała biurko, a Szymon inne szafki. Po piętnastu minutach udało mi się je znaleźć.
- Spadamy stąd. Zaraz zjawią się posiłki. Nala, chodź. – Kobieta zwróciła się do zwierzaka. Sprawnie odprawiła rytuał i na obojczyku pojawił się tatuaż. Podeszła do mężczyzny i uśmiechnęła się delikatnie. Przytuliła się do niego, a Szymon wcisnął guzik.

Nigdy się nie przyzwyczaił do podróżowania. Za każdym razem miał zawroty głowy. Nadal w ramionach ściskał Ofelię. Dostarczą tylko dokumenty i misja będzie zakończona. Odsunęła się od niego trochę i pocałował go. Zawsze to robiła. Oderwali się od siebie po dłuższej chwili.
- Musimy udać się do Stefana. Ale chyba może poczekać tą chwilę… - Zauważył błysk w jej oczach i ruszył za kobietą w stronę samochodu. Był środek nocy i nikt nie powinien im przeszkadzać. Usiedli na miejscu pasażera. Szymon odsunął maksymalnie fotel. Ofelia zdążyła już pozbyć się spodni i majtek, a mężczyzna zsunął spodnie i bokserki do kolan. Mimo dwuletniej znajomości ciągle nie mogli się sobą nasycić. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Mogliby nie wychodzić z łózka. Ofelia nabiła się na sterczącego penisa i jęknęła głośno.
- Och… Cudownie.. – Wyszeptała, a Szymon chwycił mocno pośladki kobiety i ścisnął je. Spojrzał w zielone oczy i zaczął całować nabrzmiałe wargi. Ofelia unosiła się i opadła powoli. Nie mieli zbyt dużo czasu, ale chciała jak najdłużej trwać w tej chwili. Nie pragnęła niczego więcej. Miała przy sobie mężczyznę, którego kochała. Nie sądziła, że jej życie tak się odmieni. Patrzyła w niebieskie oczy, zafascynowana ich barwą. Przygryzła wargę i odchyliła się do tyłu. Barowski przeniósł dłonie na piersi kobiety, nadal skryte pod materiałem bluzki. Wychodził biodrami naprzeciw ruchom kobiety. Wchodził głęboko, czując wilgoć, której z każdym pchnięciem robiło się coraz więcej. Adrenalina krążąca w ich żyłach spowodowała, że oboje doszli w tym samym momencie. Trwali w miłosnym uścisku dłuższą chwilę.
- Kocham cię. – Pierwszy odezwał się Szymon. Ofelia uniosła leniwie powieki i uśmiechnęła się promiennie.
- Ja ciebie również. Jedźmy już. – Zeszła z niego i siadła za kierownicą. Nawet nie założyła majtek.

Dwa lata temu życie Szymona Barowskiego odmieniło się całkowicie. Był zwykłym prawnikiem, zadowolonym z życia jak i pracy. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę to nie lubił swojej posady, a na dodatek był samotny. Oczywiście, nie brakowało kobiet, z którymi mógłby spędzić noc, ale w głębi duszy chciał mieć normalny związek. Wszystko zmieniło się za sprawą jednego spotkania w deszczu. Nie sądził, że można tak się zmienić. Porzucić dotychczasowe pragnienia oraz potrzeby i poświęcić się sprawie wyższej wagi. Od dwóch lat był Podróżnikiem. Potrafił podróżować w czasie. W każdej chwili towarzyszyła mu ona. Kobieta, która odmieniła go jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Szymon nie wszystko jeszcze rozumiał. Ofelia nie chciała mówić o swojej przeszłości, a on nie naciskał na nią. Widział i czuł, że jest przy nim szczęśliwa. Nie liczyła się dla niego przeszłość kobiety, tylko ich wspólna przyszłość. Barowski pragnął spędzić ze Strażniczką resztę swojego życia. To była ta jedyna, ta, przy której chciał się zestarzeć. Lecz nie wiedział, że los planuje coś zupełnie innego…
- Ostatnia misja i robimy sobie miesiąc wolnego. Niech teraz inni popracują, my i tak już wyrobiliśmy normę. – Zaśmiał się Szymon i nalał gorącej kawy do kubka, a potem usiadł przy stole. Ofelia szykowała śniadanie ubrana jedynie w jego koszulę, która przy ruchach kobiety podnosiła się ukazując jędrne pośladki. Barowskiemu zaczynało być gorąco i to nie przez panujący upał.
- Dobrze, kochanie. Chętnie odpocznę. Misja w Hiszpanii była wyczerpująca. – Nałożyła naleśników na talerze, dorzuciła owoców i podała mężczyźnie.
- Zgadzam się. Prawie byśmy nie zdążyli wrócić. – Zabrał się za jedzenie. Ich misje były naprawdę różne. Często musieli ratować kogoś, a innym razem zabić. Szymon nie mógł się jeszcze przemóc i czasami dziwił się, że Ofelia może pozbawić kogoś życia bez mrugnięcia oka. Czasami mieli po prostu wykraść jakieś dokumenty. Oczywiście, nie mogli się przenosić o więcej niż 100 lat. Za duży przeskok spowodowałby niechciane skutki. Po skończonym śniadaniu jak zwykle dzwonili do Stefana po nowe zadanie. Tym razem czekała ich podróż na mroźną Alaskę. Spakowani i uzbrojeni wysiedli z prywatnego odrzutowca. Organizacja, która się tym wszystkim zajmowała miała naprawdę dużo pieniędzy. Mogli sobie pozwolić na takie luksusy. Szymon nigdy nie poznał głównych założycieli. Ofelia miała styczność tylko z jednym, który również był Podróżnikiem. Nie dowiedział się również czy współpracowała z innymi. Dziś mieli do obrabowania tajną skrytkę, w której znajdował się cenny przedmiot. Niestety nie wiedzieli, co się tam znajdowało. Rozpakowali się w hotelu i czekali. Po kilku godzinach, kiedy zapadł zmrok mogli ruszyć do działania. Podjechali pod jeden z domów. Jeszcze piętnaście lat temu znajdowała się tu stara fabryka, a pod nią tajemniczy bunkier. Mieli go przeszukać i znaleźć skrytkę.
- To idziemy. – Powiedziała Ofelia i przytuliła się do Szymona. Nacisnął czarny guzik i przenieśli się w czasie.
- O ile dobrze wiem, to budynek powinien być opuszczony. Nie powinniśmy mieć żadnych problemów. Chyba nie będziesz musiała wzywać Nali. – Na wszelki wypadek Szymon wyciągnął pistolet. Ruszyli głównym wejściem. Przeskoczyli przez bramę, sprawdzając czy posesja faktycznie była opuszczona. Nie spotkali żywej duszy. I to właśnie nie podobało się Ofelii. Jak na razie szło mi za łatwo. Szymona za to był zadowolony, że w końcu obejdzie się bez rozlewu krwi.  
- Nie podoba mi się to. – Wyszeptała cicho, otwierając wielkie wrota. Przez dziury w dachy wyleciało jakieś ptactwo. Wyciągnęła mapę i spojrzała gdzie powinien znajdować się bunkier.
- Musimy zejść do piwnicy. – Poprowadził ich Szymon, a kobieta miała coraz gorsze przeczucie. Czuła, że wydarzy się coś złego. Łatwo odnaleźli drogę do podziemi. Długi korytarz, zaprowadził ich aż pod wielkie metalowe drzwi, których nie będzie prosto otworzyć. Na szczęście przygotowali się na taką ewentualność. Strażnika szybko przyczepiała ładunki wybuchowe do drzwi. Oddalili się w bezpieczną odległość. Huk był potężny, ale drzwi otworzyły się. Kiedy opadł dym weszli do bunkra. Świecąc latarką odkryli, że nie ma nic ciekawego, jedynie stół na którym była kartka. Szymon podniósł ją i przeczytał.
- Pułapka. – Wypowiedział to jedno słowo, a wtedy rozległ się strzał. Ofelia spojrzała na niego, a potem na krwawiącą klatkę piersiową. Sprawca trafił kobietę, która zaczęła osuwać się na ziemię. Szymon doskoczył do niej i zaczął strzelać, ale nie wiedział do kogo. Po chwili do pomieszczenia wpadli zamaskowani żołnierze.
- Na ziemię! – Krzyknął jeden z nich. Barowski posłusznie wykonał polecenie. Widział, jak jego ukochana opada z sił. Jeśli czegoś nie zrobi to zginie. Lecz ona miała swój plan. Zaczęła szeptać w pradawnym języku i z ramienia wyskoczyła czarna pantera.
- Uciekaj! Szymon, uciekaj! – Krzyknęła i ostatkiem sił podniosła się na kolana i zaczęła strzelać. Żołnierze nie spodziewali się tego i szybko pochwycili kobietę jak i kota. Szymon zdążył już wstać. Chciał się poddać i zostać z kobietą.
- Nie mogę bez ciebie. – Odparł, ale ona rzuciła odłamkiem, który idealnie trafił w czarny guzik. Barowski nawet nie zdążył zamrugać, a już znajdował się przed domem. Nacisnął kilka raz pokrętło, ale nic się nie wydarzyło. Nie wiedział, co się stało. Ofelia została tam i w dodatku była ranna. Musiał ją odnaleźć. Chwycił telefon i wybrał numer wuja, ale nagle zauważył zbliżające się światła samochodu. Stał osłupiały. Po chwili wszedł z niego mężczyzna i podszedł do Szymona.
- Barowski Szymon? – Zapytał po angielsku.
- Tak, to ja. O co chodzi? – Mężczyzna nie wyglądał podejrzanie. Wyciągnął z kieszeni list i podał Szymonowi.
- To do pana. Piętnaście lat czekał ten list. To nieprawdopodobne, że zjawił się pan tutaj. Proszę pokwitować. – Podał papier do podpisania, a potem cofnął się do samochodu. Barowski stał i w ręku trzymał nieotwarty list. Wrócił do samochodu i zaczął czytać.


Pańska narzeczona jest nadal przetrzymywana przez naszą organizację. Uwolnimy ją jeśli wykona pan dla nas zadanie. Ofelia żyje, ale to może się skończyć jeśli pan odmówi. Proszę się spotkać z naszym człowiekiem w hotelu, w którym się pan zatrzymał.

Xxx


Szymon poczuł radość, ale i wściekłość. Ofelia była przetrzymywana przez piętnaście lat, a on nie mógł nic zrobić. Wściekły odpalił auto i pojechał do hotelu, spotkać się z człowiekiem, który ma informacje odnośnie jego narzeczonej.


Koniec..

chaaandelier

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 3578 słów i 20375 znaków, zaktualizowała 14 maj 2016.

7 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • pieszczoch45

    Piękne opowiadanie, pozdrawiam miłego dnia

  • chaaandelier

    @pieszczoch45 Dziękuję i również pozdrawiam. ;)

  • BlackBazyl

    Przeczytałem wszystkie i muszę przyznać bardzo mi się podobało mimo że nie przepadam za opowieściami erotycznymi historia obrała niespodziewany obrót
    Jeżeli będą inne części to czekam z nieciepliwością  :)

  • chaaandelier

    @BlackBazyl Dziękuję bardzo. ;)

  • ono

    No i czemu koniec?

  • chaaandelier

    @ono Może jeszcze kiedyś napiszę dalsze część, ale teraz resztę zostawiam w rękach czytelników. :)

  • ono

    @chaaandelier razem z "resztą" zostawiasz niedosyt. Swoją szosą świetny punkt na zakończenie świetnego, pomimo delikatnych niedociągnięć, opowiadania. Piszesz tak, że w ciemno można plusiki dawać.

  • chaaandelier

    @ono Wiem i o to właśnie mi chodziło żeby zostawić niedosyt. Dziękuję za miłe słowa. ;)

  • Szarik

    Podoba mi się, ale ... wkradła Ci się w końcówce literówka ;)

  • chaaandelier

    @Szarik dziękuję i już poprawiam. ;)

  • Szarik

    @chaaandelier nadal jest  :P

  • chaaandelier

    @Szarik Niech już będzie. :P

  • Szarik

    @chaaandelier w samej końcówce masz "odpalił auta" oraz "informacje odnoście" ;-)

  • chaaandelier

    @Szarik Dziękuję.  :kiss:

  • Szarik

    @chaaandelier ach, ach jakim przydatny  ;)

  • chaaandelier

    @Szarik Pewnie, że tak! :D

  • Szarik

    @chaaandelier  :kiss:

  • ?!

    Rozczarowało mnie te opowiadanie pod koniec. Zapowiadalo się ciekawie erotycznie a skończyło na kryminale sf. Dobrze napisane i tyle. Pozdrawiam.

  • chaaandelier

    @?! Ale erotyka też się pojawiła. ;)

  • mal

    Cudooooo????

  • tom

    Jak to koniec?

  • chaaandelier

    @tom Koniec.. Może jeszcze kiedyś wrócę, ale na razie skończyłam to opowiadanie. Resztę zostawiam na domysły czytelników. ;)