Tajemnicze spotkanie w deszczu.. cz. 3

Tajemnicze spotkanie w deszczu.. cz. 3Barowski chciał zaoponować, przerwać te pocałunki, ale nie mógł. Umysł domagał się wyjaśnień, prawdy, a serce pragnęło jedynie jej. Słodkiego ciała, ust, piersi.
- Cały dzień marzyłam o tym. – wyszeptała, podnosząc się i zdejmując z siebie koszulkę. Nie miała pod nią stanika. Szymon od razu położyły dłonie na piersiach, masując je. Odgięła się do tyłu, poruszając biodrami. Wiedziała jak działa na niego. Poczuła na udzie twardego penisa, gotowego na nią. Mężczyzna również się podniósł i połączył ich usta w namiętnym, gorącym pocałunku. Pożądanie zawładnęło nim całkowicie. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego. Nie wiedział, że seks może być emocjonalnym przeżyciem. Każda komórka pragnęła dotyku, zespolenia. Wplątał palce w gęste włosy i odgiął głowę kobiety do tyłu.
- Jesteś niemożliwa, Ofelio.. – Powiedział, wpatrując się intensywnie w zielone oczy, które pod wpływem emocji pociemniały. Zauważył, że po ranie na brzuchu nie został żaden ślad. Zdziwił się, ale nie miał czasu, aby o to zapytać. Uśmiechnęła się delikatnie, a potem dłonie przeniosła na brzuch Szymona. Sprawnym ruchem pozbyła się koszulki, a zimne ręce znalazły się na zapięciu spodni. Barowski nie chciał tak szybko przejść do sedna sprawy. Dlatego przerzucił kobietę przez siebie i od razu położył się na niej. Widział zaskoczenie w oczach kochanki, ale najpierw chciał poznać jej ciało. Nasycić się każdym zakamarkiem. Ucałował usta, rysując na skórze mokre ślady. Dłonie same podążały w dół, do skarbu, który sam pragnął zdobyć. Zatrzymał się na piersiach. Wtulił w nie twarz, zastygając na chwilę, lecz ręce ciągle szperały w spodniach. Sprawnie poradziły sobie z zbędną odzieżą, docierając do majtek. Przejechał powoli palcem i wyczuł wilgoć. Uniósł głowę do góry i spojrzał w rozmarzone oczy Ofelii. Przygryziona warga była tylko potwierdzeniem, że pragnie pieszczot. Zdjął bieliznę i ułożyły się między udami kobiety. Zachwycił się widokiem i zapachem. Rozchyliła bardziej nogi, ukazując się w pełnej okazałości. Dwie fałdki okalały ukryty skarb. Szymon odchylił je powoli palcami, czując jak Ofelia drży.
- Proszę.. – Usłyszał jej błaganie. Nie chcąc dłużej czekać przyssał się do cipki. Spijał soki, których z każdym liźnięciem robiło się więcej. Ręka kobiety znalazła się na głowie Barowskiego, mocniej dociskając do swojego krocza. Wiła się i kręciła pod wpływem języka mężczyzny. Pochwycił w zęby nabrzmiały guziczek, a palcami zagłębił się w gorącym wnętrzu. Nigdy jeszcze nie pragnął dać komuś rozkoszy. Zawsze liczyła się tylko jego przyjemność. Wcześniejszym kochankom nie przeszkadzało to. Lecz przy Ofelii wszystko się zmieniło. Pragnął dawać i być obdarowanym. Wiedział, że ta kobieta odmieni jego życie. Dawny Szymon przestał istnieć. Był już bardzo podniecony, a widok rozgrzanej kobiety spotęgował to. Podniósł się i wszedł w nią. Ścianki pochwy idealnie otulały penisa. Zagłębił się w wilgotnym wnętrzu bez przeszkód. Ofelia objęła Szymona nogami w pasie i zaczęła składać czułe pocałunki na ustach kochanka. Barowski poruszał się szybciej i głębiej, wchodząc bez problemu. Patrzył w oczy i poczuł jak zaczyna dochodzić. Ofelia wygięła się w łuk i jęknęła przeciągle. Szymon położył się na ciele kochanki, oddychając ciężko.
- To jeszcze nie koniec na dziś. - Usłyszała ochrypnięty głos mężczyzny i uśmiechnęła się szeroko.


Ofelia leżała wtulona w Szymona. Nie spała. Oczy miała szeroko otwarte i intensywnie myślała. Zastanawiała się, co właściwie się stało. Dobrze wiedziała, że popełniła wielki błąd, idąc z Barowskim do łóżka. Nie powinna, a jednak to zrobiła. Najbardziej bała się powiedzieć Stefanowi. Przecież dokładnie jej powiedział, że nie może do tego dojść. Zakryła twarz dłońmi i westchnęła cicho. Nie chciała obudzić śpiącego mężczyzny. Wstała bardzo cicho z łóżka, odnalazła swoje ubranie, a potem bezszelestnie opuściła sypialnię. Zamknęła drzwi i skierowała się do kuchni. Nalała sobie soku z lodówki.
- Wiedziałeś, że tak będzie? – Zapytała, odwracając się i spoglądając na starszego mężczyznę.
- Tak. – Odpowiedział krótko i usiadł przy stole. Wyciągnął starą fajkę i odpalił ją.
- Specjalnie mi tak powiedziałeś? Ale przecież to jest wbrew Kodeksowi. Rada nie będzie zadowolona kiedy o tym się dowie. Będą chcieli mnie wywalić. – Ofelia usiadła zmartwiona obok Stefana i zakryła twarz dłońmi.
- Nie martw się. Radą zajmę się ja. Ty masz tylko pilnować Szymona. Masz, tutaj jest wasze pierwsze zadanie. – Powiedział staruszek i uśmiechnął się delikatnie. Kobieta wzięła do ręki teczkę z aktami i zaczęła czytać.
- Kiedy mamy ruszyć? – Wiedziała, że Stefan wszystko załatwić. Zresztą nie mogą jej wywalić. Była najlepsza ze wszystkich strażników. Była zbyt cenna żeby pozbyć się jej przez jedno przewinienie. Ale gdzieś w głębi miała mroczne przeczucie, które nie opuściło jej odkąd na drodze spotkała Barowskiego.
- Jutro z samego rana. Radziłbym ci jeszcze chwilę odpocząć… Przy Szymonie. – Poruszał znacząco brwiami i zaśmiał się. Ofelia zarumieniła się, wstając od stołu.
- W takim razie dobranoc. – Rzuciła na odchodnym i pomaszerowała w stronę pokoju, gdzie spał jej kochanek. Wsunęła się delikatnie w jego objęcia i starała się zasnąć. Mężczyzna przyciągnął ją do swojego ciała i o dziwo zasnęła bardzo szybko.


Szymon obudził się z pierwszymi promieniami słońca. Ofelia spała w jego ramionach. Ułożył się wygodniej i patrzył na nią. Nie była w jego typie. Wolał wysokie kobiety o dużych piersiach i pupie. Lubił kobiety uległe, które słuchały się jego, a Ofelia nie była taka. Zupełne przeciwieństwo Marleny. I to właśnie ta drobna istotka zawładnęła jego sercem. Nie wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia, ale chyba właśnie zakochał się. Tak po prostu. Nie potrzebował nic więcej. Byleby ona była blisko. Przekręciła się na bok i otworzyła powoli powieki.
- Dzień dobry. – szepnęła, przeciągając się leniwie. Szymon od razu wykorzystał nieuwagę kobiety i złapał ją w pasie, przyciągając do siebie. Zaczął całować jej wargi.
- Mam ochotę na małe igraszki. – Powiedział między pocałunkami.
- Nie mamy czasu. Mamy zadanie do wykonania. – Wyrwała się z jego objęć i wyszła z łóżka.
- Jakie zadanie? Czy nie może ono poczekać pięciu minut? – Zapytał Szymon, łapiąc rękę kobiety. Spojrzała na niego i nie mogła mu odmówić. Sama nie wiedziała, co on z nią robił.
- Niech ci będzie. – Uśmiechnęła się szeroko, wskakując na łóżko i siadając okrakiem na gotowym już Szymonie.  


Półgodziny później wykąpani i najedzeni siedzieli w salonie, analizując zadanie.
- Co mamy dokładnie zrobić? – Szymona spojrzał nerwowo na zdjęcia, które znajdowały się na stole. Przedstawiały one mężczyznę, a dokładniej Iwana Nikołajowicza, którego mieli zabić. Barowski słysząc to po raz pierwszy myślał, że Ofelia i Stefan żartują, ale oni mieli poważne miny. Aż usiadł z wrażenia. On miał kogoś zabić?
- Ty musisz się tylko cofnąć w czasie, a resztą zajmie się Ofelia. Nie przeszedłeś szkolenia i na razie jesteś tylko obserwatorem. Całą robotę odwala ona. – Powiedział wuj i zaciągnął się dymem z fajki.
- Tak, wszystko zrobię ja. Jakie to oczywiste. Ale chcę podwójną stawkę. Przecież to zazwyczaj Podróżnicy wykonują zadania, a my mamy tylko ich pilnować.
- Ofelio zrozum, że to są specjalne warunki. Ty byłaś szkolona wiele lat, a Szymon dopiero od wczoraj wie o tym. Ty całe życie się do tego przygotowywałaś. – Zaczął Stefan, ale kobieta mu szybko przerwała.
- Dobrze, już dobrze. Ja wszystko zrobię. Bierz teczkę i jedziemy. – Powiedziała Ofelia, zakładając kurtkę. Nie podobało się jej to, że ona musiała to zrobić. Ale nie miała wyjścia. W końcu Szymon nie posiadał odpowiednich umiejętności żeby wykonać tą misję.
- Powiedzenia, będę czekał na was tam gdzie zawsze. Dacie sobie radę. Możesz odczuwać mdłości i będzie bolała cię głowa. Zegarek ustawiony jest na odpowiedni czas, później Ofelia pokaże ci jak macie wrócić. No idź, idź już. – Podali sobie dłonie, a Szymon nie wierząc w to wszystko zaczął wychodzić.
- Dziękuję, wujku. – Powiedział i wyszedł za kobietą.


Jechali w stronę Krakowa. Szymon zastanawiał się nad swoim zadaniem. Ofelia nie odzywała się tylko posępnie patrzyła na drogę. Różne myśli krążyły po jej głowie. Nie miała wyjścia i musiała to zrobić. W końcu została wychowana do tego. Przez lata była szkolona, trenowana, do tego żeby być niańką. Westchnęła cicho i zacisnęła ręce na kierownicy.
- Wszystko dobrze? – Zapytał nieśmiało Barowski.
- Tak, tak. Nie rób nic. Tylko użyj zegarka, ja zajmę się resztą. Masz słuchać moim poleceń i wykonywać je od razu. Nie masz wyszkolenia i to na moich barkach spoczywa cały ten szajs. Normalnie to ty byś wszystko zrobił. – Powiedziała i spojrzała na mężczyznę. Widział w jej oczach gniew. Postanowił nie odzywać się, aby niepotrzebnie jej nie denerwować. Dojechali do Krakowa bardzo szybko. Ofelia sprawnie omijała samochody, pędząc na złamanie karku. Zatrzymali się pod jakimś rozpadającym się budynkiem.
- To tutaj? – Wysiadł z auta i założył marynarkę. Ofelia dołączyła do niego. Szymon zdziwił się po co było jej aż tyle broń, ale nic nie powiedział. Kobieta poprawiła nóż, znajdując się na udzie. W kaburach miała dwa potężne pistolety.
- Tak. Trzydzieści lat temu był tu tajny komisariat rosyjskich służb. Jak pewnie przeczytałeś w aktach to mamy zabić ich głównego komendanta. Wuj mówi ci jak działa cofanie się w czasie? Trzeba być dokładnie w tym samym miejscu gdzie chcemy się udać. Inaczej nic nie wyjdzie. I mamy ograniczony czas, ale to pewnie też już wiesz. – Poprawiła jeszcze kurtkę po czym zbliżyła się niebezpiecznie do Szymona. Uśmiechnęła się delikatnie i musnęła jego wargi.
- Naciśnij guzik. – Szepnęła, a Szymona posłusznie wykonał jej polecenie. Ostatnie co pamiętał to miękkie usta na swoich wargach.

chaaandelier

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1892 słów i 10576 znaków, zaktualizowała 9 maj 2016.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • ono

    Fajne :cmoczek:

  • Szarik

    Ciekawi mnie ta historia, więc błędy uciekają. Troszkę rozpieszczasz tym tempem publikacji. Rozumiem, że jutro cd.? ;)

  • chaaandelier

    @Szarik Bardzo możliwe. Ale nic nie obiecuję. :D