Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Sredniowiecze(+18)

Był rok Anno Domini 1356.  
Na wioskę położoną na skraju puszczy najechali barbarzyńcy. Bogumiła miała wtedy 16 lat i znała świetną kryjówkę na taką okoliczność. Ona widziała wszystko ale sama pozostawała niewidoczna. Widziała jak zbrojni chwytali mężczyzn, młodzieńców i małych chłopców i zamykali ich w oddzielnych klatkach. Tych, którzy podejmowali obronę mordowali bez opamiętania. Po wyłapaniu wszystkich męskiego rodzaju napastnicy zaczęli uganiać się za kobietami, które z piskiem biegały po wiosce. Tak widziała jak dwaj rośli napastnicy przewrócili jej matkę i zadarli wysoko spódnicę, by po kolei wchodzić w nią swoimi ogromnymi, jak jej się wydawało drągalami. Potem też ją związali i wsadzili do innych kobiet na wóz. Napastnicy odjechali i zostali tylko starsi oraz te kobiety i dziewczyny, które zdołały się ukryć przed gwałtem najeźdźców.
Z rodziny Bogumiły nie ocalał nikt poza nią i siostrą ale i ta zmarła po kilku dniach z wykrwawienia. Starszyzna uznała, że najlepszym wyjściem dla dziewczynki będzie oddanie jej do wspólnoty kobiet, które na wzór męskich zakonów oddawały się głębszemu poznawaniu Boga i oddające Mu całe swoje życie.
Była tam najmłodsza. Mieszkały w odległych od jej wioski norach ziemnych, każda w swojej i przeważnie żywiły korzonkami, grzybami i innymi zdobyczami, które mogły znaleźć w lesie. Toczyły więc żywot jak pustelnicy i właściwie z nimi tylko utrzymywały jakiekolwiek kontakty.
Bogumiła dostała norę po niedawno zmarłej jednej z sióstr, jak kazały o sobie mówić. Do najbliższej sąsiadki miała jakieś pół kilometra. Zresztą zbierały się wszystkie na dużej polanie przeważnie tylko raz w tygodniu.
Bogumiła była śliczną dziewczynką o lokowanych rudych włosach, które teraz ukrywała pod specjalną chustą i zielonych oczkach, które pomimo tak tragicznych przeżyć, rzucały iskierki wesołych spojrzeń na lewo i prawo. Była jak na swój wiek dosyć wysoka a jej śliczna figurkę skrywało dokładnie skrzętne odzienie, które mniszki nosiły. Tak odziana wyglądała na znacznie więcej lat niż rzeczywiście miała.
Jeśli by ktoś pomyślał, że w owym czasie seks był tematem tabu, to by był w bardzo dużym błędzie. Jeszcze w starożytności ruchanie się było na porządku dziennym. Niby kościół zezwalał na jeden raz tygodniowo ale sami zakonnicy i wyżsi hierarchowie nie przestrzegali tego prawa. Można by powiedzieć, że wtedy była jeszcze większa rozwiązłość seksualna niż za naszych czasów, ponieważ ludzie znacznie bardziej bali się śmierci. Zdziwienie też mogłoby budzić wiek inicjacji seksualnej. Najczęściej dziewczynki były wydawane za mąż w wieku 13-14 lat a już wcześniej często traciły swoje dziewictwo. Chłopcy robili to przeważnie w momencie gdy pojawiały się pierwsze wytryski. Mocno też rozwinięta była taka usługa jak burdele, często organizowane i prowadzone dla zysku przez biskupów.
Bogumiła przeżyła w swojej norze niemal rok, modląc się żarliwie do Boga i pragnąc mu służyć jak najlepiej. Wiedziała, że prim w tej wspólnocie, którą trudno byłoby jeszcze nazwać zakonem, wiedzie najstarsza kobieta. Często wyznaczała ona dziewczyny, niewiele starsze od niej i młode kobiety żeby szły do miasta, do domu biskupa. Nie widziała żeby kiedykolwiek któraś wróciła do swojego legowiska.
Był piękny wiosenny poranek. Bogumiła zagłębiona była w porannej modlitwie gdy nagle poczuła czyjąś obecność w swojej przytulnej norce. Odwróciła głowę i zobaczyła za sobą ową właśnie kobietę.
- Mam dla ciebie zadanie. Jeszcze dzisiaj musisz wyruszyć do miasta i odwiedzić dom Jego Eminencji Biskupa – powiedziała ze spokojem – Tu masz prowiant na drogę i moje błogosławieństwo.
Do miasta było dosyć daleko i czekał ją niemal cały dzień marszu. Rzeczywiście wyruszyła rano a dotarła gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Szybko znalazła dom Biskupa. Zresztą nie było to trudne gdyż była to jedna z największych i urządzona z ogromnym przepychem budowla w mieście. Próbowała wejść głównym wejściem ale odesłano ją do bocznej furty, która wiodła na zaplecze kuchenne domostwa. Na początku nawet się ucieszyła, przypuszczając, że będzie pracowała w kuchni. Jednak bardzo szybko okazało się, że jest tu w zupełnie innym celu.
Przywitała ją tęga, starsza kobieta. Bogumiła z miejsca ją polubiła, ponieważ bardzo przypominała jej matkę. Była też z pozoru oschła i stanowcza ale w jej oczach można było wyczuć dziwne ciepło i troskę o los nowo przybyłej.
- Dobrze, że jesteś – przywitała Bogumiłę – Dobromiła i Lesława już są od rana. Zaraz je zawołam to przygotują ci kąpiel. Na razie siadaj na zydlu i odpoczywaj. W końcu to ty przebyłaś najdalszą drogę.
- Dobrze proszę pani – dziewczyna grzecznie usiadła na wskazanym taborecie.
- Oj nie kłamały wcale mniszki opowiadając o twojej urodzie. Ile ty możesz mieć wiosen? - kobieta przyglądała jej się uważnie.
- Według tego co mateczka mówili to trochę ponad 16 – dziewczynka z wdzięcznością spojrzała na gospodynię.
- To młodziutka jesteś i jestem pewna, że powinnaś spodobać się Ekscelencji – nadal jej się przyglądała z uwagą.
Nagle do komnaty kuchennej wpadły jak wicher dwie dziewczyny. Bogumiła domyśliła się, że to zapewne Dobromiła i Lesława. Obie były ubrane już w zupełnie inne suknie, nie takie proste jak ta jej pustelnicza. Gospodyni nalała duży garnek gorącej wody do balii i potem sprawdzając temperaturę łokciem uzupełniła ją zimną.
- Rozbieraj się dziewczę drogie a wy pomóżcie jej wejść do kąpieli – starsza kobieta z podziwem patrzyła na Bogumiłę. Zdjęty czepek uwolnił jej puszyste, rude, długie włosy, które opadły na plecy sięgając niemal pupy. Okalały one śliczną jej twarzyczkę z cudownym, prostym noskiem, zielonymi, dużymi oczami i cudownie rzeźbionymi, pełnymi ustami. Do tego wszystkiego cała twarz pokryta była licznymi piegami a uroku dodawał jej śliczny dołeczek w brodzie.
Pomału zaczęła ściągać suknię. Starsza gospodyni ale też i dwie dziewczynki patrzyły jak odsłaniają się jej szczupłe, pokryte piegami ramiona i dalej jeszcze małe ale mocno sterczące do góry cycuszki, płaski brzuszek z cudownym, zdobiącym go pępuszkiem, wreszcie wzgórek łonowy pokryty białymi włoskami, które dopiero się pokazały i miały zamiar zmieniać kolor na czerwony, dopiero nabierające kształtów biodra i wreszcie długie i ślicznie umięśnione uda, między którymi pojawiała się pulchna, z cudowną szczelinką między fałdkami zewnętrznych warg sromowych, pizdeczka. Starsza kobieta patrzyła na nią z coraz większym podziwem. Widziała przecież goło i pozostałe dwie dziewczynki ale przecież Bogumiła była z nich zdecydowanie najpiękniejsza a świeżość jej dziewczęcego ciałka, biła tamte dwie na głowę. Wiedziała też, że jest z nich najmłodsza, gdyż tamte skończyły już 15 wiosen.
Bogumiła znalazła się w ciepłej wodzie i wtedy dopiero zaczęło dokuczać jej zmęczenie. Dobromiła i Lesia obmywały jej delikatne ciało uzbrojone w miękkie ściereczki. Nigdy przedtem nikt jej nie pomagał w tej czynności, no może tylko mama gdy była malutką dziewczynką, dlatego teraz czuła, że dzieje się z nią coś dziwnego, szczególnie gdy dziewczyny delikatnie pocierały jej cycuszki, krągłą pupcię, czy lekko naciskając delikatną pizdeczkę. Czuła jak twarde sutki jeszcze bardziej twardnieją i dziwnie swędzą, jak po całym ciele przebiegają jej dreszczyki, szczególnie tam, gdzie któraś z dziewcząt ją dotykała, wreszcie jak swędzi ją pisia a w brzuszku jakby zalęgło się stado motyli. Nie znała tych odczuć, przynajmniej nie do tego stopnia. Doznawała ich jedynie wtedy, gdy wieczorem lub nocą jeździła rączką po swojej pizdeczce na nocne mary wspominające gwałt na jej matce i małej siostrzyczce. Wtedy jednak odrzucała te odczucia jako całkowicie nie chciane, związane z bardzo przykrymi wspomnieniami. Teraz jednak sprawiały jej coraz więcej przyjemności i była wdzięczna tym swoim nowym koleżankom, że ją do takiego stanu doprowadzały.
Wreszcie kąpiel dobiegła końca. Lesia zniknęła na chwilę a Dobromiła owinęła ją w ręcznik i mocno nim tarła, żeby jej ciało nabrało jeszcze większej jędrności i powabu. Druga dziewczyna wróciła, niosąc śliczną suknię, w którą Bogumiłę przystroiły.
- Teraz pokażcie nowej koleżance pałac biskupi. Oczywiście tylko te izby, w których możecie przebywać – starsza kobieta przystąpiła do stałych swych obowiązków a więc do przygotowania uroczystej wieczerzy.
Z głośnym śmiechem wędrowały przez przestronne korytarze papieskiego pałacu. Bogumiła pierwszy raz, chyba od najazdu na wioskę, czuła się swobodnie i radośnie. Nareszcie zachowywała się tak jak dziewczynka w jej wieku powinna się zachowywać. Wszędzie jej było pełno a nowe koleżanki ledwo na nią nadążały. Zwiedziły w ten sposób część pałacową a następnie rozległym dziedzińcem przeszły do innych budynków towarzyszących pałacowi.
- Tam jest biblioteka, tu koszary straży pałacowej a tu będziemy spały i spędzały prawie cały swój czas. Podobno jesteśmy pierwsze ale będzie nas znacznie więcej – Dobromiła instruowała młodszą koleżankę.
Rzeczywiście weszły do przestronnego budynku, w którym było kilkanaście pokojów. Głównymi elementami każdego z nich było obszerne łoże i komody na stroje. Dla Bogumiły taka sypialnia po pustelniczym życiu, wydawała się nieziemskim komfortem.
- A widziałyście strażników? – spytała nowych koleżanek.
- Tak. Strażników i młodych pisarczyków z biblioteki a także rycerzy, którzy mają być dzisiaj u biskupa na kolacji – opowiadały jedna przez drugą.
- Opowiadajcie co to za jedni – Bogumiła aż dostała wypieków, tak była zainteresowana.
- No więc jest ich dwóch. W srebrnych zbrojach, obydwaj wysocy i wyglądający na bardzo krępych – zaczęła opowieść Lesia - Przy każdym z nich kręciło się z dziesięciu giermków.
Tak sobie gaworzyły w pokoju Bogumiły i nawet nie zauważyły, że zrobił się wieczór.  
- A wy, moje panny, jeszcze nie gotowe? - do pokoju wtargnęła tęga kobieta, której dziewczynki przedtem nie widziały – Zaraz wydam wam nowe suknie.
Szybko przebrały się w jeszcze bardziej kolorowe suknie, pomagając sobie nawzajem, gdyż te miały o wiele więcej wzorzystych wstążek i sznurków. Dziewczynki zauważyły jednak, że pomimo wielości tych ozdób, wystarczyło pociągnąć jedynie za dwa sznurki na ramionach, żeby suknia w całości znalazła się na podłodze. Gdy były już ubrane, kobieta poprowadziła je do pałacu, a tam do obszernej izby, w której za ogromnym stołem, zastawionym jedzeniem, siedzieli Biskup i dwaj rycerze. Przy mniejszych stołach byli natomiast giermkowie i męska służba tych ostatnich.
Bogumiła miała cały czas spuszczony wzrok. Dopiero gdy prowadząca je kobieta, nakazała zatrzymanie się, spojrzała nieśmiało w kierunku głównych biesiadników. W środku zobaczyła ubranego w purpurowe szaty biskupa. Był wyraźnie z nich trzech najniższy i chyba najstarszy a do tego był bardzo gruby. Na głowie niemal wcale nie miał włosów. Pozostali dwaj mężowie byli szczuplejsi ale nawet jak siedzieli, wyglądali na znacznie wyższych.
- Chcę dzisiaj ichmościom zaproponować inna formę uciechy – biskup zwrócił się do rycerzy.
Obydwaj spojrzeli najpierw na eminencję a potem na dziewczynki z zainteresowaniem. Kobieta, która je wprowadziła podeszła teraz po kolei do każdej z dziewcząt i pociągnęła za opisywane wcześniej sznurki. Suknie, które miały na sobie, pomału zsunęły się na podłogę a trzy nielaty stanęły przed głównym stołem całkowicie goło. Bogumiła całkowicie zdezorientowana nie wiedziała co ma teraz zrobić. Czuła na sobie lubieżne spojrzenia biskupa i siedzących z nim rycerzy. Eminencja przywołał do siebie kobietę i coś jej szepnął. Ta zaś podeszła do dziewcząt i poprowadziła je każdą do innej komnaty. Bogumiła znalazła się w obszernym pomieszczeniu, w którym przeważał kolor czerwony. Szczególnie jej uwagę przykuło niezwykle obszerne łoże z przepięknie zdobionym baldachimem, zajmujące centralny punkt a więc środek izby. W pomieszczeniu panował ziąb a ona była całkowicie goła. Postanowiła wskoczyć pod wzorzystą derkę na łożu i tam poczekać na rozwój wypadków.
Nie czekała długo. Może po kwadransie do komnaty wszedł lekko podpity biskup. Spojrzał na nią i natychmiast zaczął ściągać swój szkarłatny strój. Bogumiła obserwowała go spod przymrużonych powiek. Nagle gdy był już całkiem goły, jej wzrok padł na jego sterczące ku górze przyrodzenie. Wydało jej się ogromne, aczkolwiek nie takie wielkie jakie wkładali najeźdźcy w krocze jej młodszej siostrzyczki. Biskup goły podszedł do łoża i odrzucił z niej całą pościel. Przeszył ją lekki dreszcz i nie wiedziała czy zimna, czy też ogromnej ciekawości. Otyły mężczyzna pochylił się nad nią i po chwili poczuła jego usta na swoich. Całował ją łapczywie, co chwila wpychając do jej buzi swój jęzor. Bogumiła nie wiedziała co robić ale też wpychała swój języczek między jego mięsiste wargi. Nagle poczuła jak jego dłoń przesuwa się po jej muszelce. Znowu jej ciało przeszył dreszcz i uznała, że to coraz bardziej ją ciekawi. Palcami rozchylił jej zewnętrzne wargi sromowe i nagle środkowy paluch zaczął penetrację jej młodziutkiej cipeczki. Wbijał się coraz głębiej i zadawał jej lekki ból. Zaczęła cichutko pojękiwać ale szeroko rozrzuciła swoje szczupłe nogi. Biskup wyraźnie tym zachęcony, przestał ją całować a klęknął teraz między jej nogami. Nagle położył się na nią, przygniatając swoim tłustym cielskiem. Nie było jej wygodnie i nie wiedziała co teraz nastąpi. Prawa jego ręka powędrowała między jego opasłe brzuszysko i jej płaski brzuszek. Uniósł się lekko do góry ale tylko tułowiem. Nadal mocno naciskał na jej zdecydowanie już mokrą cipeczkę swoim podbrzuszem i tą sztywną i grubą pałą, którą widziała spod przymrużonych powiek. Nagle poczuła jak pociera delikatnie po jej szparce głowicą tej pały. Szerzej zrobiła nogi i wtedy pchnął w nią tą ogromną maczugę. Była jeszcze bardzo młoda i niezwykle ciasna. Nie wyrobione ścianki pizdeczki stawiły mocny opór i po ty pierwszym pchnięciu wniknęła w nią jedynie odarta ze skórki głowica w kształcie dużego kapelusza grzyba. Jęknęła głośno, bo przeszył ją niesamowity ból, tak jakby coś ją rozrywało. Pchnął znowu bardzo mocno i do poprzedniego bólu dołączył się inny, piekący. Krzyknęła, że to bardzo boli. Jednak leżący na niej mężczyzna nie przestawał pchać w nią swojej pały. Lekko ją cofnął i znowu zaatakował a ona czuła jak ogromny łeb wędruje w niej coraz głębiej. Wreszcie jego sztywny kutas wszedł w nią cały. Wtedy zaczął ją jebać na całego. Wyciągał z niej niemal całego chuja, by po chwili wbić go w nią ponownie. Na początku ją to bardzo bolało ale po kwadransie tej ostrej jazdy, zaczęło jej się to podobać i niedługo jęczała głośno przeżywając swój pierwszy orgazm. Biskup często ruchał dziewki ale takiej młodej i ciasnej, nie miał chyba jeszcze nigdy. Gdy jej wnętrze stało się gorące i zaczęło pulsować, wbił gwałtownie całego chuja i wystrzelił potężną porcją spermy w naciągniętą do granic wytrzymałości tylną ściankę dziewczęcej pochwy. Joanna aż zamknęła oczy, tak ogromną wtedy odczuwała rozkosz. Kutas biskupa miękł i po chwili wyśliznął się z jej pizdeczki a za nim popłynęła mieszanka jej soczków, spermy i krwi z przebitej dziewczęcej błonki.
- Byłaś świetna Bogumiło – dysząc wysapał wielebny – Teraz czas żeby posmakowali cię inni.
Kazał jej się ubrać tylko w suknię i po chwili wchodziła do komnaty jednego z rycerzy a będąca tan dzieweczka, goła przeszła do biskupa. Rycerz kazał jej zdjąć suknię i wtedy widok jej młodego ciałka spowodował, że i jego chuj wyprężył się w swojej gotowości. Dziewczynka patrzyła na jego kutasa z lekkim przerażeniem. Był niemal dwa razy taki długi jak niedawno goszczący w niej chuj biskupa. Rycerz kiwnął na nią i po chwili połowa jego chuja była w jej cipeczce. Po kilku minutach i ta ogromna pała znalazła się w niej cała. Ruchał ją chyba jeszcze dłużej niż poprzednik i znowu przeżywała po początkowym bólu, chwile rozkoszy. Nie miała jeszcze okresu i znowu cała sperma bezpiecznie znalazła się w jej wnętrzu.
Tej nocy zaspokoiła jeszcze trzeciego z wojów i znowu sama przy tym doznawała nie znanych jej do tej pory wrażeń.
Bogumiła została w pałacu biskupim z jedną z dziewcząt. Druga została wygnana, ponieważ zaszła w ciążę. Potem, jak już weszła w czas dojrzewania poznała zioła, które zabezpieczały przed ciążą i od tego czasu zaspakajała chuci licznych gości biskupich i jego samego aż do wieku 22 lat. Z czasem dziewcząt przybywało i okupiły całe skrzydło pałacu. Za sowitą opłatą niosły uciechę licznym mężczyznom, wzbogacając tym samym kiesę biskupią.
KONIEC.

Motorniczy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3238 słów i 17632 znaków. Tagi: #biskup #rozdziewiczenie #burdel

2 komentarze

 
  • elninio1972

    trochę niespójności. Ale ogólnie jest ok :)

  • Margerita

    łapka  w górę historia mi się bardzo podoba i jest podniecająca