Spontan

Chwiejnym krokiem wychodzę z gejowskiego baru, głowa pęka mi od hałasu. Piwa z sokiem przelewają się we mnie, jakby chciały o sobie przypomnieć. Centrum Warszawy wypełnia ciężka atmosfera, chyba zanosi się na deszcz. Mijam parę w prochowcach, jakim cudem nie jest im za gorąco? Idę Widokiem w stronę tunelu, szpilki rytmicznie uderzają o chodnik, widzę, że zwracam uwagę ludzi. Spojrzenia wgłąb dekoltu umilają mi przejście na właściwy przystanek tramwajowy, aż wsiadam w 9. Chłodne uderzenie klimatyzacji pomaga mi trzeźwieć, w morzu starszych osób dostrzegam mojego kolegę. Nie mam teraz siły na ludzi, odwracam się, aby mnie nie zauważył. Jestem przy Kruczej, kiedy słyszę ten cholerny dzwonek Iphona. Odbieram połączenie, wzdychając wcześniej.
-Halo?
-Cześć kochanie, gdzie jesteś?
-A jadę tramwajem aktualnie,a  co?
-Nie chciałabyś do nas dołączyć na schodki?
Na chwilę mnie zatyka. Co mam mu odpowiedzieć? "Przepraszam kochanie, wolę się najebać z chłopakiem, z którym cię zdradzam"? Jak już się puszczasz, to musisz myśleć, szmato.
-Wiesz co, ja z Alanem się idę spiknąć, także nie wiem, czy z nim wytrzymasz.
Doskonale wiem, że nienawidzi Alana, na pewno się wycofa.
-A dobra, to siedźcie sobie, jak będziesz sama to się odzywaj.
-Dobra, to buziaki!
Rozłączam się. Nie mam czasu przemyśleć tego, co właśnie robię, bo Muzeum Narodowe wyskakuje mi przed oczami. Piszę do Artura, że zaraz wysiadam. Kurwa, nawet się nie stresuję. Co się ze mną stało? Czemu ja się w to pakuję? Nigdy nie rozumiałam osób, które zdradzają, czemu ja się tak zmieniłam? Pff, nieważne, pora wysiadać.  
Stoi na przystanku, czeka na swoją ofiarę. Czarna kurtka, rozwiane blond włosy i czerwone Marlboro-ciężko go nie zauważyć. Przechodzę obok tłumu pijanych piętnastolatków w Conversach i całuję go w policzek. Ignoruję jego spragnione spojrzenie, jeszcze nie pora na uwodzenie.
-Co robimy?
-Możemy iść do Carrefoura teraz,a potem sobie usiądziemy na schodkach.
Kurwa, co jak spotkamy mojego chłopaka? Nie mogę mu przecież tego powiedzieć, zajebałby mnie, jakby dowiedział się prawdy o mnie. Przez niewinną twarz nikt nie sprawdza moich kart, tylko ja wiem, jaka jestem.  
-Dobra, to chodź.
Raz się żyje, może uda mi się go jakoś wyminąć. Schodzimy w dół, chwilę przypatruję się ulicznemu muzykowi, pasja jest wypisana na jego twarzy. Poprawiam włosy, zawsze to robię, kiedy jestem zestresowana. Chłopak mówi do mnie coś o swoich studiach, ale ja myślę o tym, jak nie wpaść.  
-Słuchasz mnie?
-Tak, tak, mów dalej.
-No i jak już mówiłem, nie zaliczyłem tego egzaminu...
Kurwa, muszę się bardziej upić.  
-Przecież tyle się uczyłeś do niego.
-Ta, ale ten facet jest jakiś popierdolony.
Mówi to, patrząc przed siebie, nie odwraca się w moją stronę, jakby bał mi się spojrzeć w oczy. Nie zwracam na to większej uwagi, rozmawiamy o studiach, aż dochodzimy do sklepu. Idziemy prosto do lodówek, chwilę zastanawiamy się, co wziąć.  
-Nie ma zimnego Carlsberga?
-Nie widziałam go tutaj.
-Dobra, wezmę to, wygląda dobrze.
-Weź Coronę, jest dobra.
-Nie lubię, za bardzo.
-Jesteś chory.
Idziemy do kasy, matka z dwójką dzieci przed nami patrzy z pogardą na  nasze zakupy. Uśmiecham się do niej i sprawdzam telefon. Alan pisze do mnie długą wiadomość, w której żali się, jak bardzo się upił. Blokuję ekran i czekam grzecznie w kolejce. Przyglądam się mojemu kompanowi, dalej nie potrafi spojrzeć mi w oczy.
-Czemu się na mnie nie patrzysz?
-Bo jesteś za ładna.
-No weź, ogarnij się, bo tak dziwnie się czuję.
-Mówię serio, wyglądasz dzisiaj tak zajebiście, że nie mam słów. No i tyłek ci dobrze wygląda w tej sukience.
Udaję zawstydzenie, ale w środku czuję satysfakcję. Opłacało się robić dzisiaj te kreski. Wychodzimy ze sklepu, a butelki uderzają o siebie w mojej torbie.
Wisła wygląda dzisiaj wyjątkowo uroczo-słońce powoli zachodzi za Stadionem Narodowym, a w tle nie widać żadnych rzygowin meneli. Podziwiam widoki, a mój kompan wyjmuje telefon.
-Co robisz?
-Muszę zerknąć na mecz, tylko wynik sprawdzę.
Kładę się na jego ramieniu i oglądamy razem całą drugą połowę, popijając nasze piwa. Już czuję, że nie powinnam pić, ale nie chcę wyjść na słabą. Po kilku doliczonych minutach mecz się kończy, a ja nie mogę już czekać. Nie zdąża nic do mnie powiedzieć, przyciągam jego twarz do swojej i całuję go. Jego usta są takie miękkie, otulają moje, jakby chciał mnie chronić przed całym złem tego świata. W trakcie pocałunku myślę o moim chłopaku, który może gdzieś się tutaj pęta, ale po chwili znowu mam wyjebane, nim zajmę się potem. Zajebiście jest poczuć coś nowego, to jest takie świeże, uwielbiam tą adrenalinę podczas zdrady. Kiedy obejmuje moją szyję przechodzą mnie dreszcze, a w podbrzuszu czuję uderzenie gorąca. Próbowałam to powstrzymać, ale chcąc nie chcąc, moje ciało zaczyna odczuwać podniecenie. Mamy farta, że wokół jest podejrzanie mało ludzi, możemy lizać się bez obaw. Jego ręka gładzi moje plecy, a moja cipka zaczyna się nawilżać. Jara mnie on, jara mnie to, że nie powinnam tego robić. Moje podniecenie nie zostaje niezauważone przez Artura, który sprawnie wsadza swoje palce w czerwone figi. Kurwa, jak mi dobrze z jego palcami w środku. Wykonuje powolne ruchy, ale słysząc moje pojękiwania przyspiesza. Każda sekunda działa na mnie coraz bardziej, mam wyjebane, czy ktoś nas przyłapie. Ogolona cipka domaga się wypełnienia, olewając wszystko wokół.  
-Czemu jesteś mokra?
-Podniecasz mnie, myślałam że to wiesz.
-Kurwa, stanął mi przez ciebie, jesteś taka piękna.
-Dać ci coś?
Patrzę na niego tym dziwkarskim spojrzeniem, widzę, że to na niego działa. Powolnymi ruchami bioder zdejmuję z siebie majtki, rozgrzany materiał dotyka moich kostek. Zdejmuje je ze szpilek i wręczam kochankowi.
-Masz, to na pamiątkę.
Całuję go, nie zważając na otoczenie. Jego język wchodzi coraz głębiej we mnie, wyobrażam sobie, jakby to było podczas minety. Chcę go w sobie, nie obchodzi mnie mój chłopak, to, że jest starszy o 5 lat i publika. Podczas gdy ja rozmyślam o seksie on nie marnuje czasu. Jego palce pracują we mnie coraz bardziej intensywnie, kciukiem stymuluje łechtaczkę, która nabrzmiała do granic możliwości. Kolejne ruchy doprowadzają mnie do grymasów na twarzy i kilu skurczów, które wydaję mimowolnie. Kocham ten stan, kiedy już nad sobą nie panuję. Powoli czuję, zbliżający się finał, clitoris jak zawsze dopełnia obowiązku.Cudowny guziczek doprowadza mnie do publicznego orgazmu, wbijam twarz w jego ramię tak, aby nikt nie słyszał, jak jęczę z przyjemności. Ciepłe soczki wylewają się ze mnie, a ja nie mam pojęcia co ze sobą zrobić. Adorator patrzy mi prosto w oczy i zaciąga się zapachem moich majtek, tuż przy mnie. Bezczelny.

westchnienie

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 1212 słów i 7031 znaków.

7 komentarzy

 
  • agnes1709

    Zajebiście zakończone, piątka z plusem się należy ;)

  • Kajak

    Nice

  • Julcia552

    Świetnie, wciąga. Mam ochotę na więcej  :danss:

  • elninio1972

    extra :)

  • westchnienie

    @elninio1972 miło mi to słyszec

  • iamnaughty1990

    Bardzo dobra opowieść. Każde zdanie wciąga czytelnika i tu nagle koniec. Łapa w górę :bravo:

  • AnonimS

    Dobre. Brzmi prawdziwie.  Zestaw na tak. Pozdrawiam

  • cuc

    Super opowiadanie. Czekam na kolejne, masz bardzo ciekawy styl pisania.