Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Siłownia mojego zapachu

Siłownia mojego zapachuW zaduchu siłowni, wśród brzęku hantli i sapania, zdejmuję stringi – czarne, przesiąknięte słonym nektarem – i rzucam je na ławkę obok. Cudny zapach cipki rozkwita natychmiast: gęsty, kwaśny miód z szparki miesza się z potem i gumą mat, wdzierając się w płuca jak narkotyk. Wilgotna, naga cipka pulsuje pod legginsami, woń gęstnieje, dominując cały hangar.
Trzech byczków zamiera przy sztandze. Pierwszy, łysy koks z weną na czole, zauważa stringi – wciąga nosem: „Cholera, co to za boski smród cipki...!”. Ssie materiał pazernie, pała napręża spodenki. Brodacz wyrywa je: „Daj powąchać ten słodzik z dziury!”.  Koks z tatuażem dołącza: „Te majtki to petarda!”.
Ciągną mnie na matę, nogi szeroko. Łysy klęka między udami: Cipka ocieka syropem, rozchyla wargi palcami, liże powoli od dołu, ssie łechtaczkę okrężnymi ruchami, język penetruje wnętrze, pieści fałdki, pije nektar. Brodacz przejmuje: „Moja kolej na tę mokrą dziurę!” – wsysa wargi sromowe, liże głęboko, drażni wejście, wącha z bliska moją cipkę. Potem wsunął dwa palce do środka, powoli je zgina, drażniąc ścianki, wypychając więcej mokrego nektaru. Rusza nimi w górę, szuka G, pieści rytmicznie, język wciąż na łechtaczce, cipka pulsuje wokół palców, sok spływa po jego dłoni – przyspiesza, dodaje trzeci palec, rozciąga mnie, liże wściekle, aż nogi mi drżą.Przechodzi na cztery palce, rozparza szparkę szeroko. Wsuwa kciuk na brzeg, masuje wejście, cipka chlupocze głośno, fala orgazmu budzi się w głębi...
Nagle łysy koks wkurwiony odpycha brodacza: „Spierdalaj, ta cipka jest moja!” – łapie brodacza za kark, szarpanina wybucha na macie, pięści latają, charczą: „Nie dotykaj jej szparki!”. W zamieszaniu tatuażowany koksem korzysta – podnosi moje biodra, pluje na dupsko i wbija kutasa w tyłek. Pompuje mocno, rozciąga mnie palącym fiutem, rękoma ściska pośladki, rżnie w rytm. Łysy i brodacz turlają się po matę, waląc się w ryj, ale tatuażowany nie ustaje, wali w dupeczkę głęboko, aż cipka kapie z podniecenia. Przyspiesza... Klepie pośladki, ja wiję się między chaosem, a woń cipki gęstnieje od adrenaliny. Bójka trwa, oni walczą o moją szparkę, tatuażowany kończy w dupie. Spuszcza się głęboko, ta breja wypełnia mnie gorącem...
Łysy koks triumfuje w szarpaninie – z namiętną furią odpycha brodacza, ten osuwa się na matę jak pokonany gladiator, dysząc w półmroku zaduchu siłowni. Klęka między mymi udami w pozycji jeźdźca odwrotnego, jego gruby kutas – żylasty, napięty jak łuk kochanka – muska nabrzmiałe wargi mojej cipki, które pulsują w ekstazie, ociekając gęstym, słono-kwaśnym nektarem, którego woń – jak dojrzały miód splatający się z gorącym potem – wdziera się w nozdrza palącą, pierwotną mgłą pożądania.
Powoli wbija się w głąb ciasnej, wilgotnej szparki, centymetr po centymetrze, rozchylając aksamitne fałdki jak płatki rozkwitającej róży, żylaste wybrzuszenia pały muskają każdy nerw i rowek pulsujących ścianek, rozbijając wnętrze cipki na boki w symfonii rozkoszy, główka dociska najgłębszy zakątek, aż cipka zaciska się wokół niego jak jedwabne imadło kochanki, chlupocząc głośno sokami, które spływają leniwymi strumieniami po jego udach i jajach. Biodra kołyszą się w głębokich, hipnotycznych okręgach – pała wiruje w jej wnętrzu jak tantryczny wir, masując przednią ściankę z precyzją artysty, ocierając łechtaczkę od wewnątrz w falach ekstazy, setki powolnych obrotów rozciągają szparkę w ekstazie, wargi sromowe ssą podstawę kutasa z żarliwością, sok leje się obfitym wodospadem, łechtaczka płonie od zmysłowego tarcia, ścianki konwulsyjnie pulsują wokół żylastych splotów, woń nektaru gęstnieje w obłędną chmurę, palącą płuca jak zakazany eliksir.
Ruchy przyspieszają w namiętności, cipka miażdży pałę w szale rozkoszy, eksploduje orgazmem – on wypełnia mnie gorącym, pulsującym strumieniem spermy, splatając nasze esencje w lepkiej, gorącej brei wewnątrz, mdleje w ekstazie mojej woni, tuląc się do mnie w uniesieniu.
Przegrany brodacz leży bezwładnie jak ofiara, ja – z nabrzmiałą cipką, ociekającą mieszanką soków i spermy – siadam mu na twarz ocierając szparkę o usta i nos szerokimi, zmysłowymi kręgami bioder, rozsmarowując lepką, palącą ślinkę cipkową po jego brodzie...

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.