Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Seksualne przygody Kamila M.

    Seksualne przygody Kamila M.  
                                                          Korepetycje mamy
                                                              Cz.1
Urodziłem się w 1969 w rodzinie na wsi nie daleko Zamościa, odkąd pamiętam rodzice zajmowali się uprawą warzyw i kwiatów w szklarni, byli w tamtych latach tak zwani badylarzami, wtedy byli solą w oku tamtejszych władz ale było małe ale władze lokalne miały małą słabość do łapówek i dzięki temu gospodarstwo ojca funkcjonowało w najlepsze.
Rodzina moja to ja Kamil ,moja starsza o 4 lata siostra Asia, matka urodziła mnie w wieku 22 lat ojciec miał wtedy 33. Jak na lata 70 to moja rodzina była majętna,  także dzieciństwo upływało nam w dostatku i miłości, w domu nie było jakichś zwad i kłótni, matka była bardzo ciepłą i wyrozumiałą kobietą, można rzec nadopiekuńczą, nie zdarzyło się bym do szkoły poszedł bez śniadania, zawsze z siostrą najedzeni i dobrze ubrani. Matka Krystyna miała 166 cm wzrostu ,średniej wielkości piersi, długie jasne , kręcone włosy ,dla mnie była najpiękniejszą kobietą na świecie. W naszej wiosce mieszkała babcia Anna  z dziadkiem Janem. Ojciec Ireneusz pochodził z okolic Słupska a w Zamościu był w wojsku i poznał mamę i tu został ,pobrali się ,urodziła się siostra potem ja. Ojciec 185 wzrostu, kruczoczarne włosy dobrze zbudowany ,dla nas bardzo dobry i wyrozumiały .Dziadek mówił o nim że to kuty na cztery łapy cwaniak, wiedział gdzie się obrócić, komu dać łapówkę by mieć spokój z kontrolami. poszedłem do szkoły do pierwszej klasy to siostra do piątej, byliśmy z siostrą w gronie najlepszych uczniów, bardzo rzadko musieliśmy pomagać w szklarniach, pracowali rodzice i dziadek z babcią, potem jak ojciec dostawiał następne szklarnie to przychodziły do pracy kobiety i dziewczyny ze wsi .I tak leciał rok za rokiem . Zdałem do piątej klasy to siostra wyjechała do Lublina do liceum, dostała się dzięki łapówkom. Zostałem sam, z rodzicami i dziadkami, byłem najbardziej rozpieszczonym gówniarzem w wsi i tylko dzięki ojcu który szybko i skutecznie sprowadzał mnie na właściwe tory uratował mnie przed różnymi problemami. Bardzo dużo mi tłumaczył że jak będę dalej taki to nigdy nie będę miał szacunku ze strony ludzi ,miałem 12 lat ale to do mnie dotarło. Matka po wyjeździe siostry całą miłość przelewała na mnie, jak wspomniałem była nad opiekuńcza, drobne moje urazy czy obdarte kolana był dla niej dramatem, odrazy musiałem leżeć na łóżku, opatrywała mnie jakbym miał urwaną nogę ,co chwilę przychodziła co chwilę i dopytywała się czy mniej boli, z początku to było miłe ale potem zaczęło mi ciążyć, dlatego nigdy nie jej nie mówiłem jak po meczu w piłkę miałem poobdzierane nogi.
W wieku dwunastu lat moje ciało zaczęło reagować na widok kobiet, często jak babcia czy mama pracowały w szklarni to czasem udało mi się zobaczyć uda czy dekolt i wtedy czułem przyjemność z patrzenia a raczej podglądania ,ja i mój penis ,bo zawsze wtedy robił się  twardy. Odkąd zacząłem chodzić do szkoły co tydzień matka kontrolowała mi głowę czy nie przyniosłem ze szkoły wszy, wtedy wszy w szkole to było nagminne, matka siadała na krześle a ja klękałem przed nią, kładłem głowę na kolanach i sprawdzała mi włosy i zawsze wtedy czułem dziwny zapach ,dziwny ale wspaniały ,cudowny , nie wiedziałem skąd ,aż kiedyś wieczorem byłem już w łóżku i przycisnęło mnie sikanie ,poszedłem do łazienki, obok sedesu stał kosz na bieliznę i na koszu leżały matki majtki, usiadłem na kibelku i wziąłem do ręki i wtedy poczułem też zapach, wąchałem i  wtedy mój penis robił się twardy , odłożyłem i uciekłem do pokoju, jeszcze wtedy nie wiedziałem że istnieje coś takiego jak walenie konia ,ale od tej pory co kilka dni przychodziłem do matki i mówiłem że głowa mnie swędzi i wtedy zaczynała się kontrola mojej głowy , głowę kładłem że dotykała brzucha i mocno wciskałem głowę między nogi matka lekko rozchylała nogi a ja upajałem się tym zapachem, nie przewidziałem jednego ze po kontroli wstawałem przodem do matki z namiotem w spodniach ,za którymś razem zobaczyła i tylko się uśmiechnęła, co jakiś czas pytała z uśmiechem czy głowa mnie nie swędzi, zawsze wtedy było sprawdzanie głowy i odniosłem wrażenie że nogi rozchylała szerzej ,trwało to jakiś czas aż zobaczyłem że patrzy na mój namiot i wtedy czerwony jak burak i nigdy więcej nie dałem głowy do sprawdzania ,potrzebowałem czegoś więcej, obserwowałem matkę na każdym kroku by coś zobaczyć, czasem udało się zerknąć w dekolt, czasem zobaczyłem nogę wyżej kolana, w tamtych czasach kobiety chodziły w długich za kolana sukienkach i spódnicach.
Poszedłem do ósmej klasy, dołączył do naszej klasy Waldek, drugi raz powtarzał klasę, był z rodziny biednej ,jego ojciec kilka lat temu upił się i zamarzł ,matka została sama z czwórką dzieci, Waldek był najstarszy
jego mama pracowała i ojca szklarni ,nauczycielka posadziła Salda ze mną w jednej ławce, byłem bardzo dobrym uczniem więc miałem koledze pomagać, siedzieliśmy kiedyś i Waldek pyta
- Walisz sobie ?
- Co ?
- No małego...
- Nie wiem o co Ci chodzi ...
  Tak na prawdę to naprawdę nie wiedziałem o czym mówi.
- Nie, jeszcze nigdy
  Wróciłem do domu i myślałem co mi powiedział, po południu wyszedłem na dwór, w szklarni babcia z jedną panią pikowały sałatę ,były odwrócone do mnie tyłem , podszedłem bliżej i zamurowało  mnie, babcia bardzo nachylona do przodu ,całe uda i kawałek majtek między nogami miałem przed oczami , stałem na zahipnotyzowany, w spodniach namiot, wtedy poczułem czyjaś rękę na ustach, obróciłem się
- Chodź do domu - powiedziała mama,  
- Co ty robisz , babcie podglądasz ? -zapytała cichym głosem w domu - wiesz że to nie przyzwoite ?
- Mamo...ja..
- Nic nie mów ,widziałam ,wiesz co by było gdyby ktoś inny to widział ? Wstyd na całą wieś.. mnie też podglądasz?
- Ja...nie
- Podglądasz, wiem kiedy kłamiesz, jeszcze to - stuknęła ręką w mój sterczący namiot - idź do pokoju .
Uciekłem do góry , czułem się podle ,
- Mama się na mnie zawiodła- myślałem - muszę przeprosić, tylko kogo ?
Siedziałem w pokoju trzymałem książkę w ręku i próbowałem czytać ale w głowie siedziały mi słowa mamy ...mnie też podglądasz, kłamiesz.. siedziałem aż z dołu mama zawołała
-Kamil kolacja..
Zszedłem jak bym szedł na śmierć ,przy stole siedział ojciec, dziadek ,babcia i ta sąsiadka która pracowała z babcią, dowlokłem się do stołu
- Co jesteś taki czerwony na buzi -zapytała babcia - nie jesteś aby chory , podejdź tu do mnie.
Podszedłem z oczami wbitymi w podłogę, położyła mi rękę na czole,
- Nie masz gorączki.
- Pewnie czytał książkę przykryty kocem - powiedziała mama- zjedz i się połóż.
Jadłem szybko ,zmienili temat .
Skończyłem szybko ,podziękowałem i poszedłem do swojego pokoju, bałem się zostać ,nie wiedziałem czy mama coś powiedziała babci .
Zastanawiałem się jak rano spojrzę mamie w oczy. Poszedłem się umyć, położyłem się do łóżka ale sen nie przychodził, słyszałem jak ojciec wyszedł, zawsze w nocy pilnował pieca który ogrzewał szklarnie, zawsze siedział pół nocy by nie było za zimno lub za gorąco w szklarniach.
Weszła mama,
- Kamilku chodź do kuchni ,mało zjadłeś,
- Mamo nie jestem głodny .
- Chodź, przygotowałam Ci .
  Podniosłem się, patrzyłem na mamę ubrana w białą koszulę nocną lekko przezroczysta, widziałem rysujące się brodawki ,przez  koszulę przebijały się różowe majtki, pierwszy raz tak ubrana   weszła, zaczął się robić namiot, mama od razu to zauważyła.
- Często tak masz ?
- Tak... często
- Nie przejmuj się tym ,to naturalne, chodź zjesz.
  Usiadłem przy stole.
- Mamo, przepraszam..
- Nie przepraszaj ,to naturalne  w Twoim wieku, dojrzewasz i zaczynasz się interesować płcią przeciwną, tylko musisz pamiętać i kontrolować swoje zachowania, babcia ma prawie 60 lat, nie ma już  takiego jednego ciała ,gdyby ona Ciebie zobaczyła to poczuła by się niekomfortowo,
- Już nie będę.
- Mnie też podglądałeś?
- T..ak..
- I co widziałeś ?-patrzyła na mnie z uśmiechem.
- Mamo.. muszę - patrzyłem w stół,
- Nie musisz ale z grzeczności powinieneś, nie robię Ci wyrzutów, ja Ci ufam więc i Ty zaufaj mi.
- Nie wiele widziałem, trochę nogi i dekolt.
- To faktycznie nie wiele- zaśmiała się - a co  chciałeś zobaczyć? Patrzyła mi w oczy, twarz miała lekko różową,
- Mamo ... muszę, wstydzę się.
- Rozmawiamy jak dwoje najbliższych ludzi ,jestem Twoją mamą, wiesz bardzo Ciebie kocham i robię wszystko byś był szczęśliwy, to co z Tobą się teraz dzieje to dla mnie kolejna sytuacja by Ci pomóc.
- No wiesz mam chciałem zobaczyć to co nas różni.
Zaśmiała się,
- Robisz się coraz bardziej dojrzały, odpowiedziałeś tak by nic nie powiedzieć - uśmiechnęła się - jeszcze jedno pytanie i szczera odpowiedź i idziesz do łóżka tak?
- Tak mamo..
- Często sobie robisz dobrze?
- Jak robię dobrze ? Nie rozumiem..
- Wiesz chłopcy w Twoim wieku już sami rozładowują napięcie jak to nazywają? Bić sobie konika...
- Ja nigdy tego nie robię bo nie wiem o co chodzi...
- Dobrze Kamilku zmykaj do łóżka, już późno ,rano do szkoły, pocałowała mnie w czoło i poszedłem trochę uspokojony do pokoju.
Krystyna posprzątała w kuchni, usiadła, myślała w każdej sytuacji umiała dziecku pomóc oprócz tej jednej, wiedziała że jeśli nie ona to kto ? Czuła się rozdarta, walczyła z sobą, zawsze Kamil przychodził z problemem to umiała mu pomóc, doradzić, tylko w tej sytuacji była bezradna, to wykraczało po zakres obowiązków matki ,czyżby ? Kto miał by go uświadomić, Irek ? On świata poza szklarniami nie widzi, jedno to dobrze bo żyją dostatnio, ale oprócz szklarni to są dzieci i ona, wszystkie jesienne, zimowe i wiosenne noce spędza w szklarni ,a ona jest 36 letnią kobietą i ma swoje potrzeby, pragnienia, nie mogę go z tym samego zostawić , lepiej niech dowie się od matki ,dopiła herbatę, umyła szklankę , strzepnęła niewidoczny okruch ze stołu, poszła do łazienki, spojrzała w lustro na twarzy miała wypieki, przemyła twarz zimną wodą , trochę pomogło, wyjęła z szafki ręcznik i z bijącym sercem poszła po schodach do góry, stanęła pod drzwiami, przez szybę widać było światło, nacisnęła klamkę,
- Nie śpisz ? - zapytała.
- Nie ,coś się stało ?
- Wiesz chciałam chwilę porozmawiać z Tobą, trochę mnie zaskoczyłeś swoim wyznaniem ,
- To źle ?
- Ależ to bardzo dobrze, masz do mnie zaufanie a ja do Ciebie ,nie chciałabym byś się zawiódł na mnie ale też nie chciałabym zawieźć się na Tobie, chcę byś z każdym problemem przychodził do mnie ,z każdym pytaniem, zawsze postaram się Tobie pomóc, jestem Twoją mamą ale i najlepszym przyjacielem, takim który wysłucha i doradzi i zawsze zostawi to dla siebie, rozumiesz?
- Tak mamo..
- Chcesz jeszcze porozmawiać o tym o czym rozmawialiśmy przy stole ?
- Chcę..
- Ja mam zacząć?
- Tak, się trochę wstydzę
- Ale rozmawiamy bez wykrętów? Pytanie i konkretna odpowiedź,
- Dobrze mamo, pytaj
- Co widziałeś u babci ?
Poczerwieniałem, serce tłukło nie biło.
-  Uda i trochę majtki
-  Majtki między nogami?
-  Wiesz co tam jest ?
-  Tak.
-  Widziałeś to kiedyś?
-  Nie.
-  A u mnie co widziałeś?
-  Tylko uda za kolanami i trochę piersi za bluzką..
-  Czułeś że chciałbyś zobaczyć więcej?
-  Tak.. bardzo..
-  I chciałbyś zobaczyć to u mnie ?
-  Bardzo...
-  A wiesz że tak nie wolno?
-  No wiem
-  Nie chcę byś kogokolwiek podglądał ,ktoś kiedy zobaczy i możesz mieć nieprzyjemności rozumiesz?
-  Tak, obiecuje.
-  Teraz Ci stoi?
-  Tak
-  Odkryj kołdrę
-  Wstydzę się.
-  Nie raz widziałam jak rozpycha Ci spodenki, mnie się nie musisz wstydzić.
Drżącymi rękami odsunąłem kołdrę, namiot miałem jak Tatry,
-Mama usiadła na łóżku,
- Kamilku zawrzemy układ
- Jaki - wystękałem
- Nauczę Ciebie jak się samemu zaspakajać ale dwa warunki ...  Zgadzasz się ?
- Tak mamo...zgadzam się na wszystkie
- Pierwszy to nigdy nikomu ale to nikomu nie powiesz o tym ,
- Obiecuje
- Drugi ,nigdy nie zaczniesz o tym rozmawiać zemną, jak będę widziała że trzeba to ja zacznę rozmowę umowy stoi ?
- Tak.
- Obiecaj mi ..
- Obiecuje i przysięgam.
- Dobrze Kamilku, jakby ktoś o tym się dowiedział zniszczyło by to życie tobie, mi i całej naszej rodzinie, musielibyśmy uciekać z tej wioski ,pamiętaj o tym..
- Rozumiem mamo, nikomu nigdy nic nie powiem..
- Wierzę Ci ,pytałam Ciebie czy bijesz konika..
- Tak ..
- Nauczę Cię jak to zrobić, sprawi Ci to ulgę.. chcesz ?
- Tak...mamo.
- Zdejmij spodenki...
Wstydziłem się ale szybko z ciągnąłem by się mama nie rozmyśliła, penis sterczał jak słup
- Masz pięknego i dużego - mama patrzyła z uznaniem - z szesnaście centymetrów, jeszcze Ci urośnie, chwyć go ręką i delikatnie ruszaj tak by skórka przesuwała się po główce,
Ruszałem ale skóra podwijała się
- Pamiętaj że nie możesz tego robić na sucho , po obcierasz i może wystąpić stan zapalny a to bardzo delikatne miejsce, poczekaj, pokaże Ci..
Mama napluła sobie na rękę i dotknęła główkę prąd przeszedł z penisa przez plecy do głowy aż przymknąłem oczy, wysmarowała ,
objęła palcami i powoli delikatnie przesuwała na dół i do góry ,
- Czujesz jak przyjemnie ?
- Masz cudowną dłoń, taka cieplutka...
- Dziękuję kochanie ale teraz ty sam rób tak jak ja to robiłam.
Zacząłem ruszać..
- Powoli ,nie spiesz  się ,niech ta chwila trwa jak najdłużej, rozkoszuj się ,to najprzyjemniejsze co człowiek może przeżyć, tylko kochanie z kobietą da Ci więcej przyjemności.
Ruszałem i miała rację niesamowita przyjemność, zacząłem szybko oddychać..
-Teraz przestań,
- Czemu?
- Za szybko skończysz, odczekaj chwilę, aż się trochę uspokoisz wtedy będziesz miał bardzo mocny orgazm, a teraz byś nie musiał mnie podglądać - uśmiechnęła się ślicznie i zsunęła ramiączko, odsłoniła jedną pierś - popatrz sobie
Patrzyłem i mrowienie czułem od głowy do penisa
- Podoba Ci się, to chciałeś zobaczyć?
- Tak, masz piękne piersi..
Brakowało mi oddechu, zacząłem szybko ruszać ręką, położyła dłoń na mojej ręce
- Nie spiesz się,
- Mamo mogę dotknąć pierś?
- Nie, wystarczy że patrzysz, pamiętaj o  umowie,
Ruszałem , czułem z narastającą ogromną przyjemność, znów mama położyła rękę na penisie, drugą ręką zdjęła ramiączko i uwolniła drugą pierś, brakowało mi tchu, nieziemski widok, czułem pulsowanie na twarzy, mama miała różową twarz, szyję i piersi uśmiechała się
- Jak się czujesz kochanie ?
- Nie wiem jak to nazwać ale jest cudownie
- Przeżywasz rozkosz ,coś do czego człowiek tęskni i tego pragnie, największa jest wtedy jak przeżywa się we dwoje .
- Czy ty też to czujesz ?
- Inaczej niż bym chciała Kamilku, ty się podniecasz moim widokiem, ja twoim, to normalne, nie normalne i zakazane jest to że robię to z synem ale robię to byś nie musiał się męczyć, lepiej dla ciebie jest to że to ja, twoja matka tobie wszystko wytłumaczy niż koledzy w szkole którzy też nie wiele wiedzą na ten temat, możliwe że przez to oszczędzę ci wiele problemów w przyszłości.
Chwyciła swoją ręką penisa
- Chcesz bym ją dokończyła ?
- Bardzo.
Czułem ciepłą, miękką rękę mamy jak delikatnie przesuwała się w górę i na dół, przechyliła się i poczułem gorący oddech na penisie, odchyliła się i patrzyła mi w oczy
- Pięknie pachnie twoje przyrodzenie, aż mnie oszołamia, ty też znasz mój zapach tam z dołu, prawda..
- Znam i uwielbiam,
- Zauważyłam
Czułem rozlewająca się po całym ciele rozkosz ,mama przechyliła się i położyła piersi na mojej twarzy, chwyciłem ustami sutek i wtedy rozkosz rozlała się po po moim ciele, słyszałem swój jęk tłumiony przez pierś na ustach, szarpało mną i czułem pulsujący penis, trwało to bardzo długo, ręką mamy ślizgała się na czymś śliskim, mama też oddychała szybciej i głośniej niż zwykle , uspokajałem się czułem jakbym przebiegł maraton, spojrzałem na brzuch, zalany gęstym białym płynem
- To że mnie tyle wyleciało?
- Tak ,tyle spermy ,gdybym nie przykryła ręką to po chlapał byś sufit - śmiała się mama- dużo tego było, dlatego musisz mieć z sobą ręcznik.
Wytarła mnie dokładnie,
- Podobało Ci się,
- Było cudownie, jeszcze cały drżę
- Nie tylko ty- uśmiechnęła się- mimo wyrzutów sumienia cieszę się co pomogłam.
- Też to przeżyłaś
- Nie ale jest cudownie ,chcesz zobaczyć?
- Tak,
Wstała, podniosła koszulę do góry, majtki w kroczu były mokre.
- I kobiety trochę inaczej wygląda, idź się umyć, już późno, śpij spokojnie, pocałowała mnie w usta, pierwszy raz, zawsze mnie całowała w czoło albo policzek, umyłem się, czułem radość, leżałem i myślałem co się wydarzyło, to było takie nie realne, nawet nie wiem kiedy usnąłem.
Krystyna usiadła przy stole w kuchni, ogromne podniecenie i mokre majtki przypominały co zrobiła ,miała wyrzuty sumienia ale cieszyła się że pomogła dziecku, jak będzie trzeba to zrobię więcej, aż się przestraszyła ale serce matki ją uspokajało i rozgrzeszało, poszła do łazienki, ściągnęła mokre majtki, poszła do sypialni, kilkoma ruchami doprowadziła się do rozkochania i usnęła, było po 3 jak Irek położył się obok ale Krystyna spała. Minęło kilka dni oboje z Kamilem oswoili się z tą sytuacją i tylko uśmiechali się na swój widok. W następny piątek po południu wszyscy ścinali gerbery i goździki i pakowali po sto do pojemników wypełnionych wodą, w nocy Irek rozklekotanym  żukiem zawiózł na giełdę do Lublina. W sobotę Kamil poszedł do szkoły a Krystyna z matką przygotowywały glebę pod ogórki by zdążyły urosnąć przed świętami. Po 13 przyszedł że szkoły Kamil, zjedli obiad i babcia poszła do swojego domu.
- Dużo masz lekcji do odrabiania- zapytała mama,
- Nie tylko z matmy dwa zadania to zrobię w dwadzieścia minut - odpowiedziałem.
- To pomożesz mi, przesadzimy  ogórki ze skrzynek do gruntu, babcia chciała mi pomóc ale coś się dziś słabo czuje,
- Mamo pewnie że Ci pomogę, lekcję odrobię wieczorem albo jutro, a co jest babci?
- Albo ona powie , chyba za dużo pracuje, ma dolegliwości z kręgosłupem, muszę porozmawiać z ojcem , tak nie może być , będzie musiał kogoś zatrudnić ,
Poszliśmy do szklarni, ja nosiłem drewniane skrzynki w których rosły sadzonki ogórków, mama sadziła ,ubrana w obcisłą bluzkę  i luźną spódnicę trochę za kolana, mama sadziła przykucając, zerkałem na jej nogi ale dyskretnie, obiecałem że nie będę podglądał ,ale to był magnes, co chwilę zerkałem i widziałem uda, dalej było ciemno, przyniosłem wszystkie skrzynki z drugiej szklarni.
Przyszedł dziadek,
- Tato, a co tu robisz? czemu nie jesteś z mamą?
- Mama się położyła i usnęła , zajrzałem do pieca i chciałem pomóc Kamilowi nosić skrzynki ale widzę że poradził sobie, brawo chłop z ciebie na schował, rośnie godny następca imperium ogrodniczego- śmiał się do mnie.
- Nie doczekanie, nie pozwolę na to, ma skończyć dobrą szkołę i mieć dobrą pracę, a nie tyrać 24 godziny na dobę, musi normalnie żyć, popatrz tato na mnie ,36 lat i co użyłam z życia ,ani urlopu, nigdzie nie jeździmy tylko te pieprzone kwiaty ,Irek ma 5 szklarni a myśli by budować następne, ma 48 lat i dokąd tak będzie harował.
Mama aż zrobiła się czerwona na buzi
- Dobrze że jest pracowity i obrotny ale fakt trochę przesadza- łagodził dziadek
- Muszę zrobić z tym porządek - rozkręcała się mama- mama jak chce pomóc to tylko przy stole, żadnego schylania, całe życie ciężko pracowaliście ,teraz pora odpocząć, pomagacie nam to dobrze ale pomoc to nie hartowanie po 12 godzin dziennie, tato weź mamę jedzcie do lekarza załatwcie sobie sanatorium,
- A co my tam będziemy robić ...
- Będziecie odpoczywać, zrobią  wam zabiegi, podleczą ,w poniedziałek jedziecie do lekarza i nawet nie chcę słuchać żadnych wymówek, inaczej ja to załatwię - mama zrobiła się aż czerwona ,nigdy nie widziałem mamy tak wkurzonej.
- Dobrze, już się nie denerwuj, pojedziemy w poniedziałek
- A teraz idź do mamy ,my jeszcze godzinę i skończymy.
Dziadek poszedł.
- Przepraszam Kamil że musiałeś tego słuchać, ale zdenerwowałam się.
- W porządku mamo, pomogę ci sądzić to szybciej skończymy.
- Dobrze , rób mi dołki co poł metra ja będę sadziła.
Robiłem szybko dołki, mama starała się nadążyć za mną co chwilę zerkałem na na jej nogi ,a raczej między nogi , za uwarzyłem coś jasnego między nogami ,pewnie majtki - myślałem, mama starała się mnie dogonić i w pewnym momencie tak rozchyliła nogi że zobaczyłem, to nie majtki tylko jasne włoski i cipka, dostałem wypieków i od razu namiot mi się zrobił, odwróciłem się tyłem by nie zauważyła, doszedłem drugim rządkiem do połowy i obejrzałem się, mama miała rozchylone kolana , patrzyłem na rozchyloną cipkę pokrytą jasnymi włosami, mój penis stwardniał że miałem problem by się schylić , postanowiłem że nie będę już patrzył.
Jeszcze pół godziny i skończyliśmy,
Chodź Kamilku musimy się wykąpać, jesteśmy przepoceni, potem zrobię kolację.
-  Tato kiedy wróci ?
-  Pewnie jutro przed południem, musi wszystko sprzedać.
Weszliśmy do domu.
- Idź do góry ,weź kąpiel i zejdź na kolację.
Krystyna weszła do wanny ,szybko umyła się i  ubrała koszulę nocną, nie ubierała majtek, uśmiechała się do swoich myśli ,wyszła do kuchni, przygotowała kolację zrobiła herbatę ,czekała na Kamila , zszedł ubrany w piżamę, wzrok padł na widoczne spod koszuli mamy sutki i brązowe obwódki ,szybko usiadł by mama nie zauważyła że robi się namiot, ale zauważyła, delikatny uśmiech przeleciał przez jej twarz.
- Jedz za nim wystygnie, ładnie się spisałeś dzisiaj, bez Ciebie nie dałabym rady skończyć, dziadek jest dumny z Ciebie ,ja też bardzo - uśmiechnęła się .
- Wiesz mamo że dziś pierwszy raz widziałem Ciebie zdenerwowaną..
- Wiesz tato trochę przesadza z tą pracą, szczególnie dla dziadka i babci.
- Czy tato jest złym człowiekiem?
- Ależ nie ,tylko kiedyś obiecał sobie że jego rodzina nie będzie nigdy głodna, tato urodził się przed wojna, jego tato zginął w 1939 roku ,mama została sama ,bardzo ciężkie to były czasy ,głodowali, tato jest dobry dla nas ,tylko zapomniał że wojna się skończyła, wystarczyło by połowę tego co mamy, też nie bylibyśmy głodni.
- Porozmawiasz z tatem?  
- Jak wróci, musi zwolnić trochę ,  babcia i dziadek zdrowi nie są, wystarczy tego,
- Poważnie mówiłaś że pójdę do szkoły ?
- Najpoważniej, musisz żyć inaczej, tato kupuje mi fajne ubrania tylko gdzie mam to ubrać ? Do sklepu, szklarni, chciałabym pojechać gdzieś na wycieczkę całą rodziną, zobaczyć trochę świata a nie wiecznie tylko ryć w ziemi.
- Jak pójdę do szkoły i będę miał swój samochód to zabiorę Ciebie gdzie będziesz chciała..
- Dziękuję kochanie, chętnie dam się porwać ...wystarczy tych smutnych tematów, jedz, ja się napiję kieliszek wina,
Wstała ,wolno przeszła obok, Kamil zobaczył że niema majtek , namiot nie malał, przyniosła butelkę i dwa kieliszki
- Dobrze dziś pracowałeś, pozwolę Ci odrobinę wypić, to dobre wino, dziadek robił z jeżyn- polała sobie cały kieliszek, Kamilowi mniej niż połowę  
- Siądę bliżej nie będziemy się stukać przez cały stół, nasze zdrowie, stuknęła w kieliszek Kamila,
- Jak nie będzie Ci smakować to nie pij.
Wypiła pół kieliszka ,Kamil pociągnął łyk, ciepło rozlało się po ciele ,
- Smakuje Ci ?- zapytała  
- Tak ,fajne, słodkie  
- Tak dziadek umie robić dobre wina ,wypijmy do dna, Kamil wypił łyk i miał pusty kieliszek ,polała sobie - Więcej Ci nie poleje i tak masz dzisiaj święto, prawda?
- Masz na myśli wino mamo?
- Nie tylko - uśmiechnęła się - co widziałeś dziś w szklarni ?  
Kamil oblał się rumieńcem.
- U Ciebie?  
- Tylko ja z tobą byłam- pogłaskała po twarzy - obiecaliśmy sobie szczerość, prawda?
- Tak ,tylko nie wiem jak to ładnie nazwać..
- Jak w szkole z kolegami to nazywacie jak o tym rozmawiacie ?
- Cipka, pizda  
- My zostaniemy przy cipce, to drugie to ordynarne określenie.
- Widziałem Twoja cipkę - wydusił z siebie.
- Wiesz ,usiądziemy sobie w pokoju, tu na twardych krzesłach nie wygodnie, weź swoją herbatę, ja wezmę resztę .
Przeszli do pokoju, Krystyna usiadła na kanapie, Kamilowi wskazała fotel na przeciwko, dzieliła ich niska ława, Kamil próbował bluzką od piżamy zakryć namiot  
- Kamilku, zostaw ,oboje wiemy że masz erekcje i obiecaliśmy sobie że nie wstydzimy się tak ?
- Tak .
Krystyna siedziała ,nogi na podłodze ,podniecała ja tą sytuacja chciały pokazać mu więcej niż w szklarni ale chciała by wyglądało to na przypadek, wypiła łyk wina..
- Podobało Ci się to co widziałeś?
- Bardzo,
- I co poczułeś?
- Gorąco i wstydziłem się że obiecałem że nie będę podglądał
- Dobrze że tak to odebrałeś, ale widziałeś bo ja Ci chciałam pokazać - mówiła to z uśmiechem i rumieńcem na buzi - przecież marzyłeś o tym ,prawda?
- Tak tylko obiecałem...
- Kamilku - przechyliła się, piersi napięły koszulę, dekolt się powiększył ,Kamil patrzył jak oczarowany - dobrze że pamiętasz o tym co mi obiecałeś ,ale jak jesteśmy sami to pozwalam Ci patrzeć ile i na co tylko chcesz dobrze?
- Dziękuję mamo .
- Chciałbyś teraz patrzeć na coś?  
- Tak, na cipkę i piersi .
- Aż tyle - zaśmiała się - ale jeden warunek.
- Dobrze, jaki ?  
- Pocałujesz mnie..
- Marzę o tym by Ciebie pocałować.
- To chodź tu do mnie.
Podszedł, pocałował  
- Tak jak mężczyzna całuje kobietę.
- Nie umiem..
- Nauczę Ciebie, chcesz ?  
- Tak.
Przywarła do jego ust, językiem lizała usta wcisnęła swój język do buzi ,znalazła język ,języki przepychały się chwilę  
- Podobało Ci się?  
- Bardzo,
- To teraz mnie tak pocałuj jak ja Ciebie..
Kamil przywarł do jej ust które rozchyliła, czuła język w buzi ,objęła go ,przytuliła mocno do siebie, czuła ogromne podniecenie, odsunęła się, plama na spodenkach zrobiła się większa.
- Cudownie całujesz, jeszcze trochę i będziesz mistrzem. jak chcesz mnie oglądać jak siedzę czy wolisz by leżała?  
- Mogę wybrać?  
- Tak tylko może rozbierzemy się  
Zdjęła koszule, Kamil nie odrywał oczu ,
- Za chwilę będziesz patrzył ile tylko będziesz chciał a teraz rozbierz się, też chcę na ciebie patrzeć... zarzucił bluzkę, spodenki, penis zakołysał się ,główka błyszczała od płynu który w sporej ilości sączył się z penisa.
- Jak chcesz mnie oglądać?
- Może na leżąco -
Ułożyła się mała poduszka pod głowę, przymknęła oczy.
-A mogę  dotykać piersi?  
-Dotykaj wszystko co chcesz, masz 5 minut , potem ty będziesz leżał.
Delikatnie uciskał piersi, twarde brodawki, słyszał jak mamy oddech przyspiesza, zsunął ręce na brzuch ,twardy , sprężysty, czuł zapach cipki, dotknął włosów łonowych , początek szparki ,miała zaciśnięte nogi,
-Chcesz bym rozchyliła nogi ?- szepnęła drżącym głosem.
-Tak- odpowiedział.  
Rozchyliła ,oczom Kamila ukazała lekko zarośnięta cipka, dotknął ,była pokryta śliską mazią, rozchylił wargi ,patrzył na wąską podłużną dziurkę i spory guziczek nad nią, wszystko miękkie, oblepione przeźroczystą oszałamiająca w zapachu mazią czuł lekki ból w penisie, wiedział że zaraz wystrzeli ale Krystyna też to widziała  
- Koniec, Twoje 5 minut minęło.
Usiadła,
- Napijemy się .
Nalała do kieliszków sobie prawie pełno, Kamilowi  trochę na dnie.
Stuknęła kieliszkiem w kieliszek  
-Twoje zdrowie kochanie- ,wypili, oddechy trochę się uspokoiły,
- Podobało się ,to co widziałeś?  
- To jest piękne, Ty jesteś piękna .
- O mój syn prawi mi komplementy, dziękuję kochanie, myślę że wszyscy koledzy chcieli by być na Twoim miejscu.
- Myślisz w że im mamy tego z nimi tego nie robią?  
- Tego nie wiem ale gdyby to robiły to by Ci chłopcy o kochaniu z kobietą dużo by wiedzieli a z tego co mówisz to nikt nic nie wie, po za tym  ta wieś jest bardzo katolicka a kościół potępia taki praktyki.
- To grzech?
Zaśmiała się.
- O tym kiedyś porozmawiamy ,dziś mamy cudowny wieczór i nie będziemy sobie psuć bzdurami, teraz moja kolej by Ciebie oglądać.
Przez rozmowę napięcie spadło u Kamila, penis trochę zmalał, o to chodziło Krystynie, by za szybko nie skończył.
- Połóż się, teraz moje 5 minut
Położył się, Krystyna położyła się obok na boku, przytuliła mocno do siebie  
- Przyjemnie ?  
- Bardzo.
Przywarła do jego ust, delikatnie całowała, muskała językiem jego wargi,  rozchylił usta, powoli wkładała język ,
dotknęła jego języka , wciągnęła do swojej buzi, czuła jak penis Kamila twardnieje i uciska wzgórek łonowy, obróciła go na plecy ,zsunęła się niżej, ustami chwyciła brodawkę, chwilę pieściła językiem, wyprężył się, patrzyła w jego oczy , błyszczały, zsunęła się językiem pieściła brzuch, pępek, czuła jak drży , zsunęła się niżej, patrzyła na nabrzmiałego penisa, purpurowa główka lśniła od śluzu którego strużka ciekła na dół, delikatnie chwyciła ręką był twardy czuła że pulsuje, spojrzała na twarz, miał przymknięte oczy.
- Patrz na mnie .  Patrzył jak schyliła się i palcem dotknęła  śluzu, na palcu została duża kropla, wsadziła mu do ust.
-  Obliż to Twoje, dobre?  
-  Dziwny smak ale dobre- odparł drżącym głosem, patrzył, Krystyna dotknęła językiem główki, zlizała ,patrzyła mu w oczy i wzięła do ust, zadrżał, miała w ustach główkę i pieściła językiem, zaczął głośno oddychać klatka piersiowa podnosiła się i opadała, czuła że zaraz dojdzie, ścisnęła nasadę penisa i podniosła głowę .
-  Podobało Ci się?  
-  Jesteś niesamowita mamo,
-  Nie spodziewałeś takiej przyjemności?
-  Nie myślałem że można brać do buzi.
-  Dał dwojga kochających ludzi wszystko można, tylko oboje muszą tego chcieć i obojgu musi sprawiać przyjemność.
-  To czemu ja nie mogłem Ciebie tam polizać?
-  Mogłeś - dziś możesz wszystko .
-  Ale...nie dokończył, jego penis znalazł się w ustach matki, ścisnęła mocno ustami i ruszała góra dół, wkładała głęboko aż do gardła, kiedy czuła odruch wymiotny ,cofała się ,wiedziała że zaraz Kamil eksploduje ,ale też tego chciała, wkładała głęboko i pieściła językiem, chciała by ten pierwszy raz był dla niego wyjątkowy, dlatego wkładała wszystkie umiejętności i całe serce by tak było, czuła coraz szybsze pulsowanie i coraz więcej śluzu w buzi, przyspieszyła ruch głową i z penisa trysnęła struga gorącej spermy, raz drugi, starała się połykać ale spermy było coraz więcej, Kamil sapał głośno, połykała, penis pulsował dalej ,robił się coraz miększy ,dalej go pieściła, zmalał posunęła się do góry, przytuliła do siebie Kamila, przywarła ustami do jego ust włożył jej język do buzi .
-  Kocham Cię mój mężczyzno, napijemy się, czułeś zapach z moich ust?
-  Tak, mogę Ciebie polizać na dole?
-  Możesz wszystko co tylko chcesz, ale musisz trochę ochłonąć, zrobię nam herbatę, wystarczy tego wina ,rano będzie Ciebie bolała głowa
Wstała, poszła do kuchni , Kamil patrzył na matkę z tyłu, patrzył na jędrne pośladki zgrabne nogi lekko wcięta talia, czuł mrowienie w penisie, wstał poszedł za nią do kuchni szkoda mi było każdej chwili bez niej dziś mógł potrzeć, dotykać do woli, nie wiadomo kiedy następna okazja się zdarzy.
Wszedł do kuchni ,mama stała oparta o parapet , podszedł do niej przytulił się do jej pleców, penisa przycisnął do tyłka, objął rękami w pasie, całował kark, pokręciła tyłkiem w prawo, lewo, penis ulokował się między pośladkami, czuł ciepło, wyobraźnia podpowiedziała gdzie mama umieściła penisa, czuł ucisk i penis zaczął rosnąć, czuła to, przycisnęła mocniej, podniecenie narastało ,od południa planowała to popołudnie i wieczór,  panowała nad wszystkim tylko nie nad podnieceniem, pól roku temu ostatni raz Irek wszedł na nią, szybko się spuścił i odwrócony usnął, leżała obok i myślała co dalej była młoda, potrzebowała seksu, kochania ,potrzebowała  by ktoś jej utwierdzał że jest atrakcyjna ,piękna, myślała o kochanku tylko skąd, tu we wsi wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, nigdzie po za tą wiochę się nie ruszała,  całą nie wykorzystaną miłość przelała na syna, kiedyś zauważyła jak miał erekcje ,musiał mieć sporego penisa bo wybrzuszenie na spodniach od piżamy było duże ,i od tamtej pory miała ten widok przed oczami, dojrzewała w niej myśl, dwa tygodnie temu podjęła decyzje, czekała tylko na pretekst, okazję, nadarzyła kiedy zobaczyła jak podgląda babcię, wykorzystała to ,zrobiło tyle bo brakło jej odwagi ,czekała kiedy będzie miała dni bezpłodne i wtedy pójdzie na całość, teraz czuła penisa między pośladkami i marzyła by jej wsadził niżej, była zdecydowana i gotowa ale właściciel tego penisa to jej syn niedoświadczony i czekał kiedy go nauczy kochać.
Odwróciła się ,stał przed nią z penisem w pełnym wzwodzie, wzięła jego twarz w dłonie,
- Kamilka, zrobię herbatę na będziesz przytulony to ja oszaleję, idź do pokoju, ja zaraz przyjdę Wyszedł, patrzyła chwilę za min, woda się zagotowała, zrobiła herbatę weszła do pokoju, uśmiechnęła się, patrzył na nią błyszczącymi oczami,
- Jesteś piękna mamo,
- A Ty jesteś mój dżentelmen, napij się herbaty, bo chcę Ciebie przytulić.
Wypiła kilka łyków herbaty, położyła się ,
- Chodź do mnie.
Położył się przy niej, przytuliła mocno.
- Pocałuj mnie - całował, językiem szukał jej języka, gładziła delikatnie plecy, sięgnęła do pośladków, twarde, jędrne, zjechała między pośladki, dotknęła odbytu, zadrżał, przewróciła się na plecy nie zwalniając uścisku, Kamil leżał na niej ,rozchyliła nogi, czuła twardego penisa na wzgórku łonowym , sięgnęła ręką chwyciła penisa, przystawiła do cipki. - Włóż go poczuj rozkosz razem ze mną, wciskał nabrzmiałego do gorącej , mokrej groty, Krystyna czuła jak rozpycha jej pochwę, nie myślała że jest taka ciasna, nigdy wcześniej nie miała w sobie niczego tak dużego, doszedł do końca, zadarła nogi, przycisnęła nogami pośladki .
- Nie ruszaj się ,rozkoszuj się razem ze mną, czuje Ciebie głęboko w sobie, jesteś cudownym kochankiem.
Czuła jak rozkosz ogarnia jej ciało i  narasta płuca pracowały jak miech kowalski podnosi klatkę piersiową razem leżącym na nie synem, z ust wyrwał się jęk, drugi przywarła do ust, całowała zachłannie, ogarnął ją orgazm, jęczała przyciskała chłopca do siebie ile sił w rękach, orgazm się nie kończył, brakowało jej tchu, odchyliła głowę jęczała cicho, wracała z najdłuższej podróży czuła w sobie grubego , twardego penisa, czuła jak pulsuje wiedziała że za chwilę Kamil dojdzie ,uruchomiła wszystkie mięśnie pochwy i delikatnie ruszała biodrami, chciała by ten pierwszy raz był dla niego wyjątkowy, penis pogrubiał i strzelał strugami spermy ,przywarła do ust, przytuliła ile sił w rękach ,oddychali ciężko,
- Kocham Cię mamo,
- Ja Ciebie też, jesteś najlepszym kochankiem, będzie nam teraz ciężko żyć, bo to co robiliśmy nie może się powtórzyć, dałam Ci to co matka nie powinna dać ale zrobiłam to byś wiedział co to miłość kobiety i czego oczekiwać i co dać by kobieta była szczęśliwa.
- Jesteś szczęśliwa mamo?                                                                                                                   -Teraz tak ale za chwilę pójdziesz do swego pokoju i od tego momentu będę najbardziej nieszczęśliwą kobietą.  
Penis zmalał ale siedział w łonie matki która przyciskała nogami, wiedziała że musi pozwolić mu się wysunąć ale odsuwała ta chwilę na później, całowała usta, oczy policzki, czuła jak sperma wymieszaną z jej sokami wypływa i wsiąka w kanapę, poczuła że penis zaczyna twardnieć, czuła coraz większą słodycz w dole brzucha, wiedziała co będzie dalej, przewróciła syna na plecy, całowała usta , delikatnie , zsunęła się niżej, pieściła brodawki, czuła jak penis twardnieje ,cudownie uciskał na brzuch, zjechała niżej, chwyciła penisa pokrytego sperma sokami do buzi, brała najgłębiej jak mogła, krztusiła się, wróciła do ust syna .
- Wejdź we mnie ,kochaj mnie mocno, tak jakbyś chciał zrobić krzywdę.
Włożyła sama.
-Pchaj mocno.
Gruby penis wchodził do jej wnętrza, czuła każdy centymetr, założyła nogi na ramiona  
- Wal mocno,  
Dobijał ,czuła jego biodra na pośladkach, rozkosz odbierała jej świadomość, wyrwał się głośny jęk z gardła  
- Tak ,daj mamie to czego nikt nie dał a a a .
Krzyknęła, raz ,drugi
-Mamo wszystko dobrze?
- Tak ...kochany... pieprz mocno.. dajesz...mi rozkosz.
Kamil posuwał , podniósł się ustami chwycił sutek, ssał delikatnie przygryzał, Krystyna krzyczała coraz głośniej, czuła jak gruby penis przesuwa się w jej pochwie powodując olbrzymi orgazm, szarpnęło nią raz , drugi , trzeci, szarpało nią jeszcze długą chwilę, przytuliła Kamila mocno do siebie.
- Kocham cię, dałeś mi coś czego nigdy nie doświadczyłam, teraz zrobię Ci ustami a ty będziesz lizał mi cipkę ,obiecałam Ci .
- Dobrze mamo.
- Obróć do i włóż mi do ust.
Obrócił się ,wzięła do buzi, przełożył ręce za nogami, przycisnął, cipka się podniosła ,miał ją przed ustami , włożył język, czuł odurzający zapach i słodki smak soków, lizał szybko włożył palec, jeden drugi . Krystyna ssała i wkładała penisa głęboko aż do gardła, Kamil czuł rozlewającą się po całym ciele rozkosz, ruszał tyłkiem wbijał penisa do gardła matki ,Krystyna krztusiła się rękami odpychała biodra, czuła za za chwilę będzie miała kolejny orgazm , język i palce w cipce doprowadzało ją do ekstazy, wiedziała że musi doprowadzić Kamila do orgazmu, zamoczyła palec i delikatnie pieściła odbyt, jęknął, zaczął szybciej ruszać biodrami ,penis ślizgał się po podniebieniu i coraz głębiej wsuwał się do gardła, wsunęła palec głębiej , jęknął, czuła na penis pulsuje i robi się coraz grubszy i wtedy ogarnął ja orgazm, czuła że penis wpija się coraz głębiej w gardło oddychała z trudem nosem i wtedy poczuła jak strzela spermą do jej gardła, odepchnęła rękami biodra i resztę spermy wystrzelił do buzi, jeszcze chwilę ssała, zmalał, podnieśli się ,usiedli,
Krystyna wypiła herbatę,
- Jesteś niesamowity, nikt nigdy nie dał mi tyle rozkoszy , jesteś zadowolony ?
- Mamo to było niesamowite, nie wiedziałem że kochanie jest ta cudowne.
- Wiesz by kochanie było zawsze takie nie można się spieszyć i trzeba zawszę poświęcić dużo czasu, traktuj kochanie z dziewczyną, kobietą jak nagrodę, nie jak obowiązek a każde kochanie to będzie jazda winda do nieba ,teraz zmykaj spać ,dochodzi 2 -  przytuliła ,całowała chwilę ,
- I pamiętaj mamy umowę, a teraz zmykaj spać

CDN.

AnZu

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 7537 słów i 39774 znaków.

1 komentarz

 
  • Użytkownik wram

    Fajne, podobało mi się  :bravo:

    4 godz. temu