Postrzeganie chłosty w literaturze ( przedruk)

"Dwutygodnik - strona kultury
RADOŚĆ:  
O RADOŚCI CHŁOSTANIA
KRZYSZTOF RUTKOWSKI
Lektura „Traktatu o biczyku” Doppeta przypomina radosne wtajemniczenia Jana Jakuba Rousseau, który w „Wyznaniach” opisał rozkosze pierwszego lania spuszczonego przez guwernantkę     
1.W paryskiej księgarni La Hune („Bocianie gniazdo”), słynnej nowościami, pośród dzieł filozoficznych i humanistycznnych czytelnik znajdzie rozmaite ciekawostki wciśnięte między Platona i Derridę. Od dłuższego czasu La Hune gustuje w ekspozycji smakowitych traktatów XVIII-wiecznych o sztuce życia i przygodach ciała. „Sztuka pierdzenia” i „Niebezpieczeństwa onanizmu” cieszą się wielkim wzięciem i znikają znacznie szybciej niż płody laureatów Nagrody Nobla, Goncourtów lub Akademii Francuskiej. Znika też systematycznie, a załoga skwapliwie braki uzupełnia, pewna rozprawka o radości. O radości płynącej z chłosty. Jej tytuł: „Traktat o biczyku. Dziełko medyczno-filozoficzne z dodaniem rozprawy o wszystkich środkach podniecania miłosnych rozkoszy oraz z katalogiem afrodyzjaków”. Dziełko pojawiło się bez podania nazwiska autora w roku 1788. Wiadomo jednak, że traktat napisał François-Amédée Doppet.
2.François-Amédée Doppet urodził się w Chambéry w 1753 roku jako syn fabrykanta wosku. W wieku lat osiemnastu wstąpił do kawalerii, później wyruszył do Turynu studiować medycynę. Po kilku latach, z dyplomem w pludrach, rozpoczął podróż: przemierzył Szwajcarię i dotarł do Paryża w czasach triumfów magnetyzmu Mesmera i namiętnych dysput poprzedzających Rewolucję. Doppet napisał entuzjastyczny „Traktat teoretyczny i praktyczny o magnetyzmie zwierzęcym” (1784), później poemat komiczny La Mesmériade oraz „Lekarza filozofa”, w którym położył podwaliny pod psychoterapię: „Kiedy ożywione afekty duszy wywołują zmysłowe zakłócenia ekonomii animalnej [...], należy siłą rozumowania, remediami metafizycznymi, odwracać chorych od nękających ich błędów imaginacji". Dzieło Doppeta okazało się prekursorskie wobec „Filozofii szaleństwa” (1791) Josephe'a Daquina i przede wszystkim wobec „Traktatu medyczno-filozoficznego o alienacji mentalnej” (1801) Philippe'a Pinela, znaczącego narodziny psychiatrii klinicznej.
„Traktat o biczyku” (1788) wieńczy literackie prace Doppeta, który w czasach Rewolucji zamienił pióro na pałasz. Został pułkownikiem Legionu Alpejskiego (légion Allobroges), a następnie wybrany do Zgromadzenia Narodowego z prowincji sabaudzkiej, przyczynił się do wcielenia Sabaudii do Francji. W randze generała Doppet dowódził Armią Alpejską. Po zamachu Napoleona Bonaparte osiadł w Aix-les-Bains i w tym mieście dokonał żywota.
3.„Chociaż wiem o pożytku płynącym z mych rozważań, postanowiłem zachować anonimowość [...]. Jeśli me dzieło potępią, tym łatwiej znajdę pociechę w wierze, iż pisałem je tylko ku pokrzepieniu serc” – napisał Doppet kokietliwie we wstępie, dodając jeszcze, że: „Jeśli banda kłamliwa choć przemożna zechce spalić książkę i ścigać niewinnego autora, bez wahania ujawnię swe imię”. Doppet dokonał przeglądu dzieł dotyczących tematu, wspominając pośród nich „Traktat o pożytku chłosty dla przyjemności amorycznych i małżeńskich” Meibomiusa, oraz opisał dobroczynny wpływ biczyka na fizjologię miłosną, łącząc anegdoty z refleksją moralną i diagnozami medycznymi, pozwalającymi zrozumieć dlaczego chłosta sprzyja miłości.
François-Amédée Doppet
Osobny ustęp poświęcił karom cielesnym stosowanym w dzieciństwie, zgubnie wpływającym na życie osobnika dorosłego: „Dlaczego od zawsze chłostano dzieci róźgą? Czyż taka kara nie wywiera złowróżbnego wpływu na ich edukację fizyczną i moralną?”. Autor kończy, jak się wydaje, swe znakomite dziełko potępieniem tych, których zowie „amatorami seksu o gustach nieco znieprawionych” i dorzuca długi katalog „środków skłaniających do miłosnych rozkoszy”, listę klasycznych przepisów afrodyzjalych, pokreślając ich pożytek dla stymulacji zmysłowej i przezwyciężania okazjonalnej niesprawności.
Doppet wprowadził ponadto czytelnika zmienionego w podglądacza do paryskich burdeli: „Prosząc mnie szeptem o zachowanie milczenia, Odetta odsunęła ostrożnie tapiserię i przysunęła me oko do dziury, przez którą podziwiać mogłem widowisko wielce rozkoszne i ogromnie śmieszne. [...] Pacjenci całowali tyłeczek swej pani, a ona pięknym ramieniem strugała im bezwstydne sterczydła. [...] Aktorzy zniknęli, a ja oderwałem od dziurki oko nie wiedząc, czy byłem świadkiem wydarzeń prawdziwych”.
4.Lektura traktatu Doppeta przypomina radosne wtajemniczenia Jana Jakuba Rousseau z „Wyznań”. Rousseau opisał rozkosze pierwszego lania spuszczonego przez guwernantkę, dzięki któremu odkrył erotyzm: „Panna Lambercier, przywiązana do nas jak matka, miała i władzę matki, i posuwała się niekiedy, o ileśmy zasłużyli, aż do dotkliwej kary, zazwyczaj stosowanej wobec dzieci. Dość długo poprzestawała na groźbie, a ta groźba kary, całkiem mi nieznanej, przerażała mnie niezmiernie. Po egzekucji wszelako wydała mi się ona mniej straszna niż samo oczekiwanie; a co najosobliwsze, to iż kara ta przywiązała mnie jeszcze do osoby, z której rąk jej doznałem. Trzeba było całej szczerości tego przywiązania i wrodzonej mej łagodności, aby mnie powstrzymać od pokusy powtórnego zasłużenia na tę karę; w tym bólu bowiem, we wstydzie nawet, znalazłem domieszkę zmysłowej rozkoszy, której wspomnienie, silniejsze od obawy, budziło we mnie raczej chęć doznania jeszcze raz tych samych wzruszeń z tej ręki. [...] Któż by uwierzył, że ta dziecinna kara, otrzymana przez ośmioletniego chlopca z rąk trzydziestoletniej panny, roztrzygnęła o mych upodobanich, pragnieniach, namiętnościach, o mnie całym, na całe życie, i to właśnie w kierunku przeciwnym temu, który, naturalnym sposobem, powinien był stąd wyniknąć?”. (Radości Jana Jakuba komentowało wielu wikwintnych Francuzów. Jean Cocteau pytał na przykład: „Czy tyłek Rousseau jest wschodzącym słońcem Freuda? Widziałbym w nim raczej romantyczną pełnię księżyca”.)
5.Henri Caruchet, ilustracja z serii „La flagellation à travers le monde”. Librairie des Bibliophiles Parisiens, 1904
W „Kobiecie ze szpicrutą”, która ukazała się 21 kwietnia 1888 roku w „Revue bleu”, Leopold von Sacher-Masoch opisał wspomnienia z dzieciństwa wyraźnie przypominające doświadczenia Rousseau. Dziesięcioletniego Leopolda zbiła ciotka, przyłapana przez chłopca na obłapinach z kochankem: „«A jakże! Schowałeś się? Oduczę ja cię szpiegowania!» Na próżno starałem się objaśnić mą obecność i usprawiedliwić: w mgnieniu oka powaliła mnie na dywan, lewą ręką schwyciła za włosy, plecy przycisnęła kolanem i zaczęła bić z impetem. Zacisnąłem zęby z całych sił, ale łzy napłynęły mi do oczu. Ale wyznać muszę, że choć skręcałem się pod okrutnymi ciosami tej pięknej kobiety, odczułem rodzaj rozkoszy”.
Od tej pory krzepkie kobiety ze szpicrutą zagoszczą na zawsze w dziele Masocha: „Nosiły bat za pasem, bym poczuł grozę uwodzenia”. Tygrysice, caryce, bazylissy, damy i huzarki, Messaliny w skórzanych botach lub spiszastych czółenkach zdobionych koronką, fetyszach rozkosznych cierpień.
Lata 1890-1940 stanowiły wielki period biczyka erotycznego. W ciągu półwiecza ukazało się ponad 700 książek świadczących o prawdziwych upodobaniach czytelniczych. Szczegółowe opisy flagellacyjne i drobiazgowa inscenizacja procederu okazała się źródłem radosnych uniesień: „To była naprawdę straszliwa nauczka, razy padały z suchym plaśnięciem, pośladki pęczniały, wiercąc się z prawa na lewo, kurczyły pod rózgą, siniały pręgami. Odetta drżała, krzyczała, płakała rzewnie, lecz ból zadawany chłonęła łapczywie. Popadła w stan swoistej histerii, przemieniając okrutne cierpienie w żar ognisty przenikający jej całe jestestwo. [...] Poczuła, że sztywnieje, drętwieje, grabieje, krew tętni jej w skroniach, a serce łomoce. Niekiedy unosiła nieco głowę, by wyjęczeć z trudem: «Kocham cię, najdroższy»”. W ten sposób Max de Vignons opisał odkrywanie miłości przez Odettę, wielką amatorkę chłosty, w powieści La Volupteuse Souffrance („Chutliwe cierpienie”), wydanej w roku 1930.
6. G.T.S. (Georges Topfer/ Gaston Smit) „La bastonnade au Harem”
„Razy zadawane z miłości stają się formą radosnej pieszczoty” – głosił Jean de Chancènes we wstępie do swej powieści „Esclave amoureuse” („Zakochana niewolnica”), która ukazała sie w sławnej serii „Orties blanche” („Jasnota biała” – to rodzaj pokrzywy) w roku 1930. Tytuł dzieła jest zdecydowany: „Roman sur la flagellation de la petite fille, de la maîtresse et de l'épouse” („Powieść o flagellacji córeczki, kochanki i żony”).
Kilka lat wcześniej Lord Birchisgood w powieści „Coups de fouet” („Zacinanie batem”) opowiedział o metamorfozach Lilian, siedemnastoletniej Angielki, cudownej blondynki „szczupłej, gibkiej, świeżo zaokrąglonej” i siostrzenicy Mistress Anabel Mac-Kimmer, jej srogiej guwernantki. Bezwolnej Lilian, mdlejącej pod razami ciotki, pożądał czarnoskóry służący: „Jimmy przyglądał się scenie aż do chwili, kiedy sczerwieniała dziewicza pupka przyjęła, drżąc, ostatnie przemocne pieszczoty wychowawczej dyscypliny. Lękając się wykrycia, Jimmy z rozżarzonymi chucią oczyma wycofał się chyłkiem, mrucząc głosem zachrypniętego potępieńca: «Bardzo piękna jaśniepanienka. Gdyby Jimmy ćwiczył jaśniepanienkę, jaśniepanienka byłaby czerwona, czerwona jak krew jaśniepanienki i Jimmy bardzo miałby dużą przyjemność. Bardzo, bardzo dużą przyjemność miałby biedny Jimmy»”.
Rodzinna saga erotyczna, łącząc niewolnictwo z flagellacją, stwarzała prolegomena podniety sadystycznej włajeryzmu pasywnego. Każda pozycja jest dobra, by tylko móc wyśpiewać rozkoszną odę do radości.
7. Księgarnia „Bocianie gniazdo” jeszcze niedawno trzymała drzwi otwarte na oścież przez dwadzieścia cztery godziny na dobę i przez siedem dni w tygodniu, niczym sklepy z alkoholem na warszawskiej Pradze. Nadciągnął zły czas, „Bocianie gniazdo” zwija się już o godzinie dwudziestej trzeciej, a w niedziele i święta niemalże o zmroku. Boleją nad skróconym rozkładem rejsów majtkowie i marynarze szukający po nocach przytulnego portu. Na szczęście Doppet rozgrzewa i w dzień.

Autor  KRZYSZTOF RUTKOWSKI
Historyk literatury romantycznej, dziennikarz, tłumacz i eseista."

2 821 czyt.
100%72
AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i felietony, użył 1685 słów i 10917 znaków

Komentarze (2)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • agnes1709

    agnes1709 9 marca

    Nie moje klimaty, ale łapkę dam... po znajomości

  • AnnaKowalska

    AnnaKowalska 9 marca

    Takie delicje! Na śniadanie jak znalazł.