Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Meble stworzone do seksu

To opowiadanie było już kiedyś na tej stronie. Publikuje je ponownie, ponieważ zmieniłem ostatnią część i mam zamiar w przyszłości dodawać inne meble.
Telefon rozdzwonił się niespodziewanie, gdy piła poranną kawę. Zerknęła na wyświetlacz, gotowa posłać w diabły, każdego, kto chciałby jej teraz zawracać głowę.  Sąsiad – Meble, przeczytała i zmieniła zdanie.
- Tak słucham? – rzuciła do telefonu
-  Hej Aniu. Masz trochę czasu? Skończyłem właśnie nowy projekt i jeśli mogłabyś…  
- Oczywiście. Zaraz u ciebie będę – zapewniła, czując jak serce gwałtownie przyspiesza swój rytm, a podniecenie już teraz nawilża jej wnętrze.
Żeby zaoszczędzić czas już po drodze do łazienki, zrzuciła większość ciuchów i wskoczyła pod prysznic. Szybki makijaż, odrobina perfum i nago pobiegła do garderoby. Czarne stringi, które ostatnio kupiła właśnie na taką okazję, nie były niezbędne i tak za chwilę miała je zdjąć. Jednak, lubiła czuć na sobie seksowną bieliznę. Czuła się wtedy pewniej i drapieżniej. A oprócz tego wzrok sąsiada, gdy będzie się rozbierała wart był wysiłku. Oczywiście, będzie udawał, że jest profesjonalistą i wcale nie patrzy na nią jak na kawał mięcha, że nie interesuje go jej sprężyste ciało, ale ona wiedziała swoje. Wyraźnie czuła na plecach jego wzrok, gdy się odwracała. Wciągnęła majteczki i obróciła się przed lustrem. Wyglądała znakomicie pomimo trzydziestego roku na karku. Jednak, bycie sprzątaczką w hotelu nie jest takie złe. Przynajmniej, można sobie wyrobić wspaniałe mięśnie nóg od ciągłego chodzenia i płaski brzuszek od ścielenia łóżek i sprzątania. Do tego bycie kruczoczarną,  czarnooką i cycatą sprzątaczką zapewniało wysokie napiwki, nie mówiąc o zdarzających się od czasu do czasu przygodach w łóżkach gości. Czując, że już zbyt długo wdzięczy się przed lustrem, reszty ubrań nie dobierała już tak starannie. Stanika wcale nie założyła, wiedząc, że lepszy efekt osiągną przebijające się przez materiał sutki. Do tego czarna skórzana spódniczka i proszę. Wyglądała jak kurewka, ale w końcu o to jej chodziło. Do sąsiada nie miała daleko i mała szansa, że zobaczy ją ktoś, dla którego ten widok nie jest przeznaczony.
Pod drzwiami Maćka była pięć minut później.  Otworzył na pierwszy dźwięk dzwonka. Po raz kolejny zdumiała się, jak wielkie tajemnice skrywa człowiek o tak mylącym wyglądzie. Maciek był olbrzymem. Metr dziewięćdziesiąt  pięć wzrostu. Czarne, wiecznie potargane i za długie włosy. Brązowe oczy zawsze wyrażające dziecięce zdumienie i jej ulubiona część wielgachnego ciała. Dłonie. Były wielkie, silne, szorstkie i poznaczone dziesiątkami malutkich blizn. Jej spore piersi, a nawet pośladki znikały w nich całkowicie.  
- Wejdź proszę. Wszystko już gotowe.  
- Umieram z ciekawości co tam wymyśliłeś , tym razem.
Zeszli po betonowych schodach do piwnicy. Wciąż pamiętała, jak bała się schodząc po nich pierwszy raz. Teraz zapach świeżo ciętego drzewa, farb i lakierów, powodował, że stawała się mokra, a myśli płynęły do twardych kutasów i seksu. Cóż, kilka wynalazków już tu wypróbowała. W piwnicy jak zawsze panował idealny porządek. Wszystkie narzędzia stały w równych rzędach na regałach. Nawet jeden wiór nie zaśmiecał podłogi. Nie było pajęczyn i kurzu, jak to zwykle w takich miejscach. Jasne energooszczędne  żarówki,  oświetlały każdy zakamarek i kąt. Na środku pomieszczenia stał nieforemny kształt, przykryty białym prześcieradłem.
- To jest twój nowy wynalazek?
- Tak. Mam nadzieję, że trafiłem w dziesiątkę – z dumą odpowiedział Maciek.
-No to pokaż to cudo.
Sąsiad jednym ruchem zdjął prześcieradło i jej oczom ukazał się jakby fotel, albo leżanka. Obeszła ją dookoła oceniając wygląd i wykonanie.
- Rozumiem, że kobieta kładzie się na tym – wskazała na obitą czarnym materiałem,  wąską ławeczkę. Stopy wkłada w te strzemiona. Mam rację?
- Hmm… Tak – odrzekł sąsiad cokolwiek rozkojarzony, bo Anka właśnie zdejmowała bluzkę.
- Mogę już wypróbować – odwróciła się jeszcze do Maćka, choć dobrze wiedziała co odpowie. Chciała przedłużyć jego mękę i pokazać piersi w całej okazałości.
- Oczywiście.
Anka zdjęła spódniczkę, odrobinę wolniej ściągała stringi i po chwili była gotowa. Włożyła stopy w miękkie strzemiona i położyła się na ławeczce. Kolana oparła na specjalnych podpórkach. Uuu… -dopiero teraz pojęła w pełni zamysł konstruktora. W tej pozycji jej pupa była wypięta do granic możliwości. Każdy, kto chciałby ją teraz zerżnąć, wszedłby w nią jak w masełko i to dużo głębiej niż w zwykłej pozycji na pieska. A anal? W tej pozycji, to by było coś.
- I jak to wygląda z tyłu? – zapytała dobrze wiedząc, na co patrzy Maciek.
- Eee, wspaniale. To znaczy, tak to sobie wyobrażałem - chłopak kucnął za nią i ujął za pośladki – wygodnie ci w tej pozycji? Nie za bardzo wypięta?
- Nie. Jest super- był tak blisko jej cipki, że czuła na płatkach jego ciepły oddech – mebelek dla leni.
- Dla leni i lubiących dać klapsa w wypiętą pupkę – klepnął ją w wypięty pośladek, aż poczuła dreszczyk.
- Jeszcze tylko mój ostatni wynalazek.
Maciek pokazał jej niepozorny przedmiot. Nie wyglądał szczególnie ot wygięta ku górze listewka z  niewielką wypustką. Coś jak silikonowa łyżka do butów. Widząc jej minę zaczął wyjaśniać.
- To montuję do fotela tak, aby ten silikonowy paluszek umieścić między płatkami twej cipki. Resztę już tłumaczył klęcząc między jej nogami. Jego twarde palce przykręcały listewkę, od czasu do czasu dotykając jej, niby przypadkiem.  
- Widzisz, teraz każde twoje poruszenie spowoduje, że łechtaczka będzie się ocierała o tą miękką  wypustkę. Podczas stosunku tak samo. No spróbuj poruszyć biodrami. Wiedząc, że Maciek wpatruje się w jej cipkę, zakręciła pupą. Natychmiast poczuła przyjemne dreszczyki. Uczucie było podobne do pieszczot paluszkami.  
- I jak ?
- Wspaniale.

- Dobrze. Sprawdźmy teraz piersi. Dobrze leżą? – jego ręka wsunęła się we wgłębienie w leżance, gdzie spoczęły jej piersi. Leżały swobodnie nie gniotąc się, tak że jego ręka mogła pobawić się najpierw jednym potem drugim.  Przymknęła oczy, rozkoszując się dotykiem twardych rąk.
- W porządku. Połóż  głowę, sprawdzimy czy da się possać fiuta w takiej pozycji.
Ania poczuła jak do ust napływa jej ślina. Wspaniale. Miała już taką ochotę na seks, że cieszyła ją samą myśl o twardzielu w ustach, a przecież to dopiero początek. Maciek stanął obok niej. Pozbył się już spodni i jego fiut sterczał w stronę jej ust. Ponieważ, jej głowa tkwiła w wycięciu w ławie jakie montuje się w stołach do masażu, Maciek nie widział, gdzie wkłada fiuta. Dźgnął ją w nos, oko i policzek nim wreszcie trafił w usta. Jęknęli oboje. Mokra już główka zanurzyła się między jej wargi. Nie mógł wejść głęboko, najwyżej do połowy. Dalej przeszkadzał mu stół. Miało to i dobre strony. Musiała skoncentrować się na główce fiuta, czyli na najwrażliwszej części.
- Hmm... Wydaje się, że wszystko w porządku. Spróbujemy czegoś jeszcze. Dobrze?  - nie raczyła odpowiedzieć , nie chcąc wypuszczać z ust fiuta. Ponieważ ona tkwiła nieruchomo całą pracę musiał wykonać mężczyzna. Tłumacząc sobie, że to na potrzeby eksperymentu chwycił ja za głowę i zaczął się mocno wbijać. Anka mruczała do siebie całkiem zadowolona. Normalnie, faceci w takiej sytuacji wpychali jej go, aż po same jaja. Krztusiła się wtedy i chociaż, było to na swój sposób podniecające to czasem miała ochotę wymiotować.  Teraz, nie było takiego problemu. Kutas ślizgał się gładko w jej mokrych ustach, tak że mogła się skoncentrować na jego smaku i twardości. Nie wiedziała ile trwało zanim mężczyzna się opamiętał.
- Tak, jest dobrze. Sprawdzimy teraz, jak to wygląda od tyłu. Złap za uchwyty. - Dziewczyna ujęła dwa drążki wystające z leżanki po obu stronach jej głowy. Drżała czekając, aż fiut wbije się w nią od tyłu. Wchodził powoli, rozkoszując się każdym centymetrem wilgotnej cipki. Jego wielkie szorstkie dłonie rozchylały jej pośladki, jakby chciał ją rozerwać.  Wreszcie wbił się cały.  Nigdy, nie czuła w sobie fiuta tak głęboko.  
- No dalej. Nie przyglądaj się, tylko działaj.  
Maciek, podjął pieprzenie, dziewczyna, aż zamruczała z rozkoszy. Po każdym pchnięciu jej łechtaczka ocierała się o sylikonową podkładkę budząc rozkoszne dreszcze, a wbijający się, aż po same jaja fiut dopełniał reszty. Lecz Anka chciała, czegoś więcej. Och, zdawała sobie sprawę, że będzie miała orgazm. Już czuła go, gdzieś w głębi siebie. Mimo to, pragnęła czegoś więcej. Chciała, być ostro zerżnięta. Tak ostro, żeby nie móc ustać o własnych siłach. Jej sąsiad był do obrzydzenia miły i delikatny, ale ona już wiedziała co zrobić by to zmienić.
- Zapnij mnie. Trzeba sprawdzić, czy i to pasuje – prawie, każde urządzenie Maćka miało w pakiecie pasy. Większość  jego klientów lubiło zabawy z wiązaniem. Często zastanawiała się ,czy jakieś kobiety były wiązane, wbrew swojej woli. Ale to nie był jej problem.  Najpierw przypiął jej ręce. Grube, skórzane opaski skutecznie unieruchomiły jej nadgarstki. Dodatkowa szeroka taśma opasała ją w pasie. Na koniec ukląkł i unieruchomił jej kostki i uda. Korzystając z tego, że jej cipka była na wysokości jego ust, polizał nabrzmiałe płatki. Przymknęła oczy z rozkoszy, czując jak jego język starta się wniknąć w nią jak najgłębiej. Ujawniły się wady podkładki, bo nie mógł lizać jej całej, no ale od tego były” przecież jazdy próbne.” Nie miał żadnej techniki, ale nadrabiał ogromnym entuzjazmem. Uwielbiała go za to. Kiedy wreszcie się nasycił, znów stanął za jej plecami i od razu wszedł w mokrą cipkę. Uczucie było cudowne, rżnął ją ostro i mocno, a ona nie mogła się poruszyć nawet o centymetr. Zawsze tak to na nią działało, chwilę później wstrząsnął nią orgazm. Krzyknęła, czując jak zalewa ją fala niespotykanej rozkoszy. Głęboko w piwnicy mogła sobie pozwolić dać upust rozsadzającej ją przyjemności, a to że nie mogła się poruszać pobudzało ją jeszcze bardziej. Maciek nie zmienił tępa. Nadal wbijał się we wrażliwą po orgazmie cipkę. Może nawet nie zauważył, że go miała. Myśl, że jest teraz taką maszynką do ruchania, częścią mebla sprawiła, że bez żadnego ostrzeżenia zalała ją druga fala przyjemności.  A sąsiad zupełnie się nie męczył. Wpadł w trans tak jak chciała i teraz nie liczyło się dla niego nic innego. Po drugim orgazmie ciało miała tak wrażliwe, że czuła w sobie każde jego pchnięcie. W ustach jej zaschło i ochrypła od ciągłych jęków, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Niespodziewanie Maciek przerwał. Usłyszała jak warknął coś do siebie i zobaczyła przed twarzą jego purpurowego kutasa. Chwycił ją za włosy, a ona otworzyła posłusznie usta na chwilę przed tym, jak zalała je fala spermy. Jeszcze chwilę stał przed nią, ogromny i władczy strzelając w jej usta coraz to nowe, fale białego płynu.  
Kiedy ostatnia kropla trysnęła na policzek, zwalił się na kolana jakby uszło z niego całe powietrze. Patrzyła jak jego fiut opada powoli, a jego oczy odzyskują ostrość. Sperma skapywała jej z twarzy na płytki podłogi.  Spojrzał na nią przytomniej.
- Przepraszam, ja nie chciałem - zerwał się szybko i zaczął odpinać krępujące ją pasy.  – Nie wiem, co we mnie wstąpiło.  
Chciała mu powiedzieć, że tego właśnie chciała. Że to najlepszy seks od wielu lat, ale wiedziała, że nie ma sensu. Musiał się wygadać i tyle.
- Mam jeszcze jedną prośbę – powiedział, kiedy już się ubrali – w sobotę urządzam pokaz dla klientów i chciałbym, żebyś zaprezentowała im możliwości fotela. Na pewno będzie na niego więcej chętnych, jeśli zobaczą na nim taką seksowną kobietę.  Oczywiście zapłacę ci za to. No i damy ci maskę, żeby nikt nie mógł cię rozpoznać.
Wyobraziła to sobie i pomimo zmęczenia poczuła nowy dreszcz.  
                              *
„To już dziś. To już dziś” – podśpiewywała sobie pod nosem wcierając balsam w skórę. Już od kilku godzin, szykowała się na coś, co jak wierzyła, będzie najbardziej podniecającym i niesamowitym wydarzeniem w jej życiu. Maciek wpadł do niej wczoraj i cały roztrzęsiony oznajmił, że swoje przybycie potwierdziło już osiemnaście osób. On też się nakręcił. Podejrzewała, że duża część tego podniecenia wynikała z myśli, że będzie ją mógł zobaczyć pieprzoną i obmacywaną przez innych facetów. Strasznie ciekawiło ją kim są ludzie, którzy przyjdą na pokaz. Napaleńcy? Pary szukające nowych wrażeń ?Jak zareagują na jej widok? Czy im się spodoba? Co będą z nią robić? Popatrzyła na czarną koronkową maskę zakrywającą pół twarzy. Gdy założyła ją  po raz pierwszy,  zdziwiła się jak bardzo zmieniła się jej twarz. Kości policzkowe na pół zasłonięte, wyostrzyły się, usta nawet bez szminki wydawały się czerwieńsze, a oczy płonęły na tle czerni maski. Z miejsca ją pokochała i postanowiła włączyć na stałe do swojej garderoby. Zerknęła na zegar. Jeszcze tylko trzy godziny.
                              *
Przez uchylone drzwi dobiegał ją cichy szum kilkunastu głosów. Oczywiście, nie dało się rozróżnić słów, ale ich ton wskazywał na rosnące podniecenie. No i wyglądało na to, że przyszło więcej osób niż wcześniej zapowiadało. Anka chodziła po korytarzu z jednego końca na drugi ,wyłamując po kolei palce. Chociaż nigdy wcześniej nie obgryzała paznokci, to teraz miała na to straszną ochotę.  
- Panie i panowie! – zagrzmiał nagle głos sąsiada -mój nowy wynalazek nie jest może niczym niezwykłym ani odkrywczym, jednak mogę was zapewnić. Od dziś na pewne sprawy spojrzycie z zupełnie innej perspektywy. A oto i on.
Szmer rozmów nasilił się nagle. Wszyscy komentowali to, co właśnie odsłonił Maciek. Uśmiechnęła się pod nosem. Jeszcze kilka dni temu testowała ten prototyp. Była pierwszą osobą, której soczki spłynęły po drewnie i skórze mebla.  
- Żeby w pełni ukazać wam zalety tego mebelka, zaprosiłem dziś moją asystentkę. – To już, pora na nią. Z sercem w gardle uchyliła szerzej drzwi i weszła na salę. Wszyscy goście obrócili się w jej stronę milknąc. Starała się nie zwracać na to uwagi. Szła przez salę patrząc tylko na stojący w środku pomieszczenia, rzęsiście oświetlony fotel.  Za chwilę miała zrzucić pelerynę, którą się okryła by dodać sobie tajemniczości. Usiąść na nim, wypiąć pupę w stronę tych wszystkich ludzi, aż ich wzrok wbije się w nią, tak głęboko ,jak mogłyby się wbić ich fiuty.
„Och tak……” – już się nie bała. Przestała czuć tremę. Ci wszyscy ludzie, pożerali ja wzrokiem, pożądali. To ona miała nad nimi władzę. Tuż przed fotelem przystanęła i odpięła pelerynę. Czarny materiał spłynął do jej stóp, odsłaniając jej nagą sylwetkę. Po sali przebiegł szmer podziwu. Nie rozejrzała się na boki tylko wsunęła stopy w strzemiona i położyła się na ławeczce. Wszystko to zrobiła możliwie najwolniej i najbardziej zmysłowo. Teraz, naprawdę poczuła się naga. Jej rozchylona cipka wilgotniała szybko. Pobudzone piersi ocierały sutkami o materiał ławeczki budząc dreszcze. Czekała, czując jak jej serce przyspiesza swój rytm.
- Jak państwo widzą.  W tej pozycji pupa jest ślicznie wypięta. Jak się wkrótce przekonacie, wbić się w nią można, co do ostatniego centymetra. – zachwalał Maciek kładąc jej dłoń na plecach. Drugą odchylając na bok, jeden z pośladków. – Dodatkowym bonusem jest śliczny widok.- Zapinamy teraz wszystkie klamry.- Jak widzicie, jest tu ich sporo. Kobietę można unieruchomić prawie całkowicie, ale można jej też zapewnić pełną swobodę. Lub tylko tyle, żeby mogła się wiercić.  
Kilka osób roześmiało się cicho. Sąsiad zapinał na niej opaski systematycznie przykuwając  do fotela i zachęcając gości by podchodzili bliżej. Wkrótce, wokół nich zrobiło się tłoczno. Czyjeś ręce nieśmiało zaczęły jej dotykać , sprawdzając jak trzymają się więżące ją pasy. Starała się, nie reagować , być profesjonalna, choć wewnątrz cała aż dygotała od emocji. Miała nadzieję, że wkrótce ktoś zabierze się za nią poważniej i ugasi choć trochę tę niecierpliwość ciała. Tym bardziej, że niektórzy z gości korzystając z anonimowości jaką zapewnia tłok pozwalali sobie na więcej. Ich dłonie wędrowały po jej piersiach i cipce, a palce wsuwały się w nią co chwilę.  
- Czy można wypróbować oral?  Nie jestem pewien czy będzie to wygodne – zapytał ktoś z prawej strony.
- Oczywiści!  Pani Ania zgodziła się, na wypróbowanie wszystkich pozycji w razie, jakichkolwiek wątpliwości z państwa strony.
Pytającemu wystarczyło to w zupełności. Przekręcił jej głowę w swoją stronę i zobaczyła tuż przed swoją twarzą sterczącą z rozporka pałę. Ledwie zdążyła oblizać wargi, a już miała ją w ustach. Facet naprawdę starał się zbadać frapującą go, kwestię dokładnie. Najpierw przez chwilę pozwolił jej lizać się i pieścić, a potem chwyciwszy ją za głowę pieprzył w usta.  Na koniec sprawdził jeszcze, jak głęboko uda mu się wbić w jej  gardło i mrucząc wyraźnie zadowolony ustąpił kolejki następnemu chętnemu do testowania. Ledwie zdążyła złapać kilka głębszych oddechów, a już następny fiut dotykał jej warg domagając się ich uchylenia i wpuszczenia do środka. W tym czasie, po drugiej stronie jej ciała także nie próżnowano. Choć trudno jej było ogarnąć, tyle różnych ważeń na raz, to wyraźnie czuła jak kilka osób po kolei rozchyla i liże jej cipkę. Miała wrażenie, że co najmniej jedną z tych osób była kobieta. Wyraźnie wtedy czuła, ostre paznokcie na pośladkach. W pokoju wrzało już od dyskusji i uwag. Jacyś faceci rozchylali jej pośladki pokazując sobie ukrytą między nimi ciaśniejszą z dziurek, a nawet wkładając w nią palec  i spierając się o coś zawzięcie.  Takie bezosobowe, kliniczne dotknięcia na wrażliwej skórze powodowały, że jęczała jak suka co jeszcze nigdy, jej się nie zdarzało.
Pierwsze wejście w jej ciało fiuta, było dla niej zaskoczeniem. Poczuła tylko jak coś gorącego ociera się o płatki cipki, a za chwilę tkwiło w niej pół twardego grubego fiuta. Westchnęła  tylko głucho, a stojąca za nią osoba wycofała się chwyciła za biodra i pchnęła jeszcze raz. Tym razem do końca. Omal nie przygryzła wtedy penetrującego jej usta kutasa.
„Oooooo matko!, ależ on wielki. Większy nawet niż sąsiada” – pomyślała zachwycona i zaniepokojona jednocześnie.
Gruby kutas wypełniał ją szczelnie, przyjemnie ocierając,  to co powinien ocierać. Kule jąder rytmicznie uderzały o łechtaczkę, powodując kilka dodatkowych dreszczy.  Za każdym razem gdy fiut  wychodził z jej cipki czuła wypływające z niej nowe soki. Żałowała tylko, że nie może sięgnąć ręką do cipki i pobawić się nią trochę. Gdyby tylko sąsiad zamontował „pocieracz łechtaczki” już miałaby orgazm. Zresztą i bez tego, niewiele jej do niego brakowało.  
Właśnie zaczęła zgrywać ruchy swojego ciała z pieprzącym ją facetem, gdy ten niespodziewanie opuścił jej gościnne przecież wnętrze i to w najgorszym momencie. Nim zdołała poczuć rozczarowanie, już nowy fiut wślizgiwała się w jej mokrą cipkę. Przy trzecim testującym, wreszcie nadeszło spełnienie. Niestety, miała w ustach czyjegoś fiuta, więc nawet nie mogła pokrzyczeć, a pasy krępujące jej ciało  nie pozwoliły „wiercić”. Jej orgazm utonął w chaosie panującym w pokoju.  Nikt nawet tego nie zauważył. Traktowano ją, jako część wyposażenia fotela. Po prostu cipka zamontowana w pakiecie. Rzecz. Niesamowite uczucie.
Po godzinie wszystko zaczęło się uspokajać. Większość gości opuściła prezentację i właściwie zostawiono ją w spokoju. Cieszyła się z tego, bo kolejne dwa orgazmy zupełnie wyczerpały jej siły. Leżała na ławeczce, a ślina, pot i soki zasychały na skórzanym obiciu. Czekała tylko, aż Maciek uwolni ją wreszcie i będzie mogła, wykąpać się i rozprostować zesztywniałe ciało. Wtedy właśnie, zwróciła uwagę na toczącą się obok niej rozmowę.
- Weźmiemy pięć takich foteli, a jak się spodobają to jeszcze dziesięć – mówił ktoś głębokim basem. Widocznie interes ruszył z kopyta.
- Świetnie!  - to Maciek  - Trzy mogę przygotować do końca miesiąca resztę w następnym.  
- Na pewno zrobią furorę w naszym swingers clubie.  
Chwilę później podeszło około czterdziestoletnie małżeństwo i zamówiło kolejny fotel, a po ich jeszcze kilka par. Anka siedział pod ścianą w wygodnym fotelu i z uśmiechem satysfakcji obserwowała uwijającego się jak w ukropie sąsiada. Widać było, że promieniuje zadowoleniem, pełen dumy, że jego „mebel” okazał się takim sukcesem.  
                              3
Pukanie do drzwi rozległo się, gdy kończyła podlewać swoje roślinki. Hodowanie trudnych i wymagających odmian kwiatów było jej hobby. Zwykle poświęcała im dwie godziny po pracy i czuła się wtedy mega odprężona. Odłożyła konewkę i nie całkiem zadowolona z odwiedzin w takim momencie z niechęcią otworzyła drzwi. Humor poprawił się jej od razu, gdy zobaczyła kto się pojawił.
- Cześć Aniu – wypalił Maciek, gdy tylko ją zobaczył i przepchnął się obok do wnętrza domu.  
Zamknęła drzwi zdziwiona i odrobinę zaniepokojona. Zwykle jej sąsiad był nieśmiały i grzeczny aż do przesady i nigdy tak się nie zachowywał. Do tego wyglądał bardzo źle. Oczy miał podkrążone, włosy potargane i przetłuszczone, a ubranie wymięte jakby w nim spał. Wydawało jej się, że drży z napięcia, to wyłamując palce, to zaciskając je w pięści.
- Coś się stało? – Zapytała zaniepokojona już nie na żarty.
- Tak, coś wspaniałego! Przełomowego!
- Może usiądziesz i napijesz się czegoś. Mam zimne piwo…
Dopiero teraz spojrzał na nią przytomniej i skinął głową. Zaprowadziła go do kuchni i prawie przemocą posadziła przy stole. Szybko by nie zaczął znów spacerować postawiła przed nim otwarte piwo. Chwycił je i pił długo opróżniając połowę butelki.
- Dziękuję już lepiej.
- Cieszę się, a teraz może opowiesz mi, co cię tak poruszyło.
- Wraz z moim kolegą już od dawna pracowaliśmy nad jednym takim wynalazkiem i dziś w nocy skończyliśmy. Okazało się, że wszystko działa i to nawet lepiej niż sądziliśmy.
- I to cię tak poruszyło? Przecież to chyba dobrze, prawda?
- Tak, ale to takie niesamowite.
- A czy ten wasz wynalazek ma coś wspólnego z twoimi zainteresowaniami.
- Tak – Maciek uśmiechnął się nieśmiało. Ten jego uśmiech powodował u niej miłe łaskotanie w brzuchu.  
- A do mnie przyszedłeś żeby…
- Mam prośbę – zaczął cicho sąsiad nie patrząc jej w oczy.
- Chcesz żebym go wypróbowała?
- Jeśli nie masz nic przeciwko temu… odwdzięczę ci się obiecuję…
- Wiesz co, mnie się wydaje, że po prostu chcesz zobaczyć mnie nago – nie mogła się powstrzymać żeby nie wbić mu małej szpileczki. Zarumienił się rozkosznie tak jak lubiła, ale nie zaprzeczył z czego była bardzo zadowolona. – No dobrze, wiesz że sąsiedzka pomoc jest dla mnie ważna. Powiedz o ,co chodzi.
- Najlepiej będzie jeśli opowiem ci wszystko na miejscu. Masz czas dziś wieczorem? Obaj z Kacprem nie możemy się doczekać żeby sprawdzić czy wszystko działa… i zobaczyć cię nago, oczywiście. Opowiadałem mu trochę o tobie. To nerd, nigdy nie miał dziewczyny…
- Dobrze, ale po wszystkim zabierasz mnie na dobrą kolację.
- Oczywiście, co tylko chcesz – wypalił tak ochoczo aż zaczęła podejrzewać, że to nie tylko ulga z powodu jej zgody. – Będę u ciebie o dwudziestej, pasuje ci?
- Tak – wzruszyła ramionami, w planach na ten wieczór miała raczej jakiś serial, więc każda pora jej odpowiadała – czy mam założyć coś specjalnego?
- Nie musisz… choć jeśli założysz coś seksownego to mojemu kumplowi oczy wyjdą z orbit.
Uśmiechnęła się, Maciek był nietypowym facetem. Wielki, silny i zbudowany jak gladiator, ale serce gołębia. Tylko czasami widziała go innego, dzikiego, tak jak wtedy, gdy brał ją na fotelu. Dziwna i ciekawa mieszanka. Wyszedł i miała szczerą nadzieję, że wykorzysta te parę godzin żeby się przespać. Naprawdę fatalnie wyglądał. Sama nie mogła tracić czasu. Trzeba było zrobić się na bóstwo i nie sprawić sąsiadowi zawodu skoro tak ją wychwalał.
Leżąc w wannie przeglądała w myślach swoje sukienki, zastanawiając się którą wybrać. Miała kilka takich, które sprawiały, że mężczyznom plątały się myśli, ale na dziś idealna chyba będzie czerwona, kloszowana, sięgająca aż kilkanaście centymetrów za tyłek. Do tego oczywiście stringi w takim samym kolorze. Stanika nie miała zamiaru zakładać. Wynurzyła się z wody i przyjrzała się swoim piersiom. Wystawały ponad wodę okryte pianą, krągłe i lśniące. Były jej dumą i jeśli tylko mogła podkreślała je swoim ubiorem nosząc, albo głębokie dekolty, albo przeciwnie pełne, lecz cieniutkie i obcisłe bluzeczki. Uwielbiała wychodzić bez stanika, bo miała bardzo duże i twarde sutki „jak igiełki” powiedział kiedyś jeden z jej kochanków. Nic nie przyciągało wzroku mężczyzn tak jak te dwa punkciki nakłuwające materiał.
Z niechęcią, ale i rodzącym się podnieceniem wstała z wanny i otuliła ręcznikiem. Ciekawa była cóż to jej sąsiad wymyślił. Miała dziś nawet ochotę na seks. Maćkowi dałaby zawsze, ale nie uśmiechało jej się uprawianie seksu z każdym tylko dlatego, że to eksperyment. No, ale wszystko wyjaśni się za parę godzin.
Udało jej się wyszykować kilka minut przed tym jak usłyszała podjeżdżający pod jej dom samochód. Poczekała cierpliwie aż usłyszy pukanie i dopiero wtedy otworzyła drzwi stając tak, aby wywrzeć jak największe wrażenie. Wzrok sąsiada od razu spoczął na jej piersiach i sutkach nakłuwających materiał, a potem z trudem zjechał niżej.
- Świetnie wyglądasz.  
- Starałam się. To gdzie jedziemy?
- Za miasto, do Jesionowa.
- Hmm, wieziesz mnie na odludzie? A jeśli chcecie mnie tam uwięzić? – Przekomarzała się z nim udając przestraszoną.
- Przestań, nic ci nie będzie.
- To może opowiedz coś więcej o swoim wynalazku – zaproponowała, gdy ruszyli – uspokoisz biedną kobietę.
- Tylko niewielka część jest moja, no i pomysł również. Większość najgorszej i najważniejszej pracy wykonał mój kumpel.  
- Czyli w tym zespole to ty jesteś ten zboczony.
- Tak, chyba na to wychodzi – uśmiechnął się półgębkiem – myślałem od dawna czy da się połączyć wirtualną rzeczywistość z moimi sprzętami. Zapytałem o to Kacpra i okazało się, że szansa istnieje. Wywaliłem całą moją forsę na ten projekt, ale chyba się udało. Miałem też sporo szczęścia, bo Kacper to geniusz, wiele z rozwiązań jakie zastosowaliśmy jest zupełnie przełomowych.
- O to ta cała histeria? O jakąś grę?
- To nie gra – spojrzał na nią oburzony – to coś o wiele większego.
- Dobrze, spokojnie nie będę krytykować twojego dziecka.
Dojechali nie rozmawiając już więcej o wynalazku. O dziwo, dom informatycznego geniusza był zupełnie inny niż sobie wyobrażała. Zamiast rozpadającej się chałupki zobaczyła ładny i całkiem spory dom.
- Niech zgadnę. Mieszka z rodzicami?
- Pudło, zarabia całkiem nieźle to go stać.
Otworzył im, gdy tylko zadzwonili. Tym razem nie przeżyła zaskoczenia, tak właśnie go sobie wyobrażała. Około sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, spora nadwaga, rzadka, nieładna bródka, okulary i wymięte ubranie.
- Wchodźcie – zacierał ręce przestępując z nogi na nogę gapiąc się na dziewczynę jakby była pierwszą jaką widzi – możemy zaczynać, wszystko przygotowałem.
Anka rozejrzała się po pomieszczeniu do którego ją zaprowadzili i pierwsze co rzuciło się w oczy to widziany już u Maćka przyrząd dla samotnych pań. Była to prosta konstrukcja wprawiająca w ruch żelowego członka imitująca kopulację. Co prawda jej sąsiad wykonywał je tak by nie raziły wzroku swą surowością i były odrobinę ładniejsze niż te produkowane bardziej seryjnie. Kiedyś wypróbowała taki u sąsiada i jego działanie nie było jej straszne. Drugim znajomym przedmiotem był odrobinę przebudowany fotel do seksu. Widocznie sąsiad zaprojektował to w ten sposób by siedząca na nim kobieta była zaspokajana przez maszynę. Poza tym stało tu kilka komputerów, drukarki, wentylatory i inne niezidentyfikowane elektroniczne sprzęty. Nie poświęcała im większej uwagi, bo niewiele się na tym znała.  
- Czyli to tu jest wasza tajna baza.
- Tak, można tak powiedzieć – odpowiedział nerd -  Napijesz się czegoś?
-Może po wszystkim, i tak widzę, że ledwie panujecie nad sobą. Jeszcze trochę, a zlejecie mi się w spodnie. Powiedzcie mi, co mam robić. Choć – wskazała na urządzenie – części już się domyślam. Mam usiąść i dać się wypieprzyć przez tę maszynkę, a dalej?  
- Włóż to – Kacper podał jej lateksowy strój ewidentnie zakupiony w seks shopie, miał nawet kilka rozcięć z odpowiednich miejscach. Wystawało z niego kilka cienkich przewodów, ale ogólnie nie sprawiał jakiegoś szokującego wrażenia.  
- No dobrze, ale nie bardzo rozumiem o co chodzi – stwierdziła i sięgnęła do zapięcia sukienki. Materiał opadł z niej odsłaniając jej piersi. Uwaga obu chłopców natychmiast skupiła się na sterczących sutkach. Uśmiechając się pod nosem schyliła się by ściągnąć stringi, a potem podparła się pod boki wysuwając biodra lekko w bok – hallo, panowie. Mogę prosić o strój?
- A tak, proszę.  
- Zupełnie jakby był zamówiony na mój rozmiar – rzuciła ironicznie odwracając się do chłopaków obserwujących jej wygibasy przy wciąganiu na siebie ciasnego wdzianka. Maciek tylko się zarumienił przyłapany na wpatrywaniu się między jej pośladki. Do Kacpra nie dochodziło nic. Zerknęła ukradkiem na ich krocza oceniając twardość i wielkość ich penisów. Lubiła takie widoki.
- To jak. Dobrze na mnie leży? - Zapytała publiczność przesuwając dłonią po śliskim materiale.
- Hmm, świetnie. Teraz to – Kacper podał jej coś w rodzaju hełmu.
- Serio chłopaki?
- To tylko prototyp. Dopracujemy resztę.
Położyła się na fotelu wypinając tyłek w stronę nieruchomego dlido. Maciek przesunął maszynkę bliżej, ale nie na tyle by penis dotykał cipki. W czasie tych poprawek jego dłoń kilkakrotnie i zupełnym przypadkiem musnęła jej nagą skórę. Bardzo miłe uczucie.  
- No dobrze. Włóż hełm i zaczynamy. Tylko cokolwiek zobaczysz, nie bój się, bo to nie będzie realne.  
- Nie bój… - nie zdążyła powiedzieć nic więcej. Kacper usiadł przy klawiaturze i coś kliknął. Pochłonęła ją ciemność.
Nie trwało to na szczęście długo i chwilę później znalazła się w lesie. Oczywiście wiedziała, że leży na fotelu i jeśli mocno się skoncentrowała czuła go pod sobą. Postanowiła na razie nie roztrząsać tego jak to się dzieje, że wydaje się poruszać, unosić ręce, kręcić głową. Zamiast tego przyjrzała się otoczeniu. Drzewa rosły tu bardzo rzadko, za to kwiatów było zatrzęsienie, motyle śmigały od jednego do drugiego, karmiąc się nektarem. Świeciło jasne, dające dużo ciepła słońce, zupełnie jakby właśnie był lipiec lub sierpień. Trawa pod jej stopami była miękka i delikatna. Dopiero teraz przyjrzała się sobie. Nie była ubrana w lateksowy kostium, ale w coś przypominającego chiton, ewidentnie założony na gołe ciało. Uśmiechnęła się szczerze zaskoczona genialnym pomysłem chłopaków i ruszyła przed siebie. Wiedziała, że nie jest tu po to by zwiedzać i podziwiać krajobrazy. Musiało coś się wydarzyć.
Przed sobą dostrzegła niewielkie jeziorko z krystaliczną wodą. Był to jedyny charakterystyczny punkt w okolicy więc ruszyła w tamtą stronę. Chciała przyjrzeć się sobie w tafli wody. Na jeziorze unosiły się nenufary, a wokoło trzciny kołysały się w podmuchach wiatru. Sielanka. Pochyliła się nad taflą by przyjrzeć się sobie i usłyszała zgrzyt piachu jakby pod czyimś butem. Odwróciła się szybko i zamarła zdumiona. Jedynym sensownym zdaniem jakie mogła pomyśleć to „ Chyba ich całkiem powaliło” i myślała oczywiście o dwóch szalonych konstruktorach.
Przed nią stało stworzenie o którym czytała i raz czy dwa widziała w jakichś animacjach. Do pasa, przystojny, muskularny mężczyzna o ciemnej karnacji i długich do ramion kręconych włosach. Od pasa zaś… koński tułów z czterema nogami, kopytami, ogonem. Czarna sierść lśniła jak nasmarowana oliwą w promieniach słońca. Stwór, centaur jak pamiętała górował nad nią machając ogonem, groźny, władczy. Wtedy dostrzegła jeszcze coś. Gruby, nabrzmiały narząd podobny do zwykłego męskiego penisa, choć dużo dłuższy zwisał między tylnymi nogami.
- Oooo nie. Na pewno nie – stwierdziła spokojnie i odwróciła się puszczając biegiem, byle dalej od stwora.
Za sobą usłyszała stukot kopyt. Nie odbiegła daleko, gdy ją dopadł. Poczuła szarpnięcie i olbrzymia siła poderwała ją do góry. W silnych ramionach nie miała najmniejszej szansy się wyrwać, nawet nie chciała obawiając się, że znajdzie się pod ostrymi kopytami. Zupełnie zapomniała już, że jest w wyimaginowanym świecie i wszystko jest iluzją.  
Wylądowała rzucona na pień jakiejś omszałej kłody twarzą do ziemi. Gdy spróbowała się unieść olbrzymia, sękata dłoń przytrzymała jej kark przyduszając do dołu, nie pozwalając ruszyć. Sekundę później poczuła jak centaur szarpie za brzeg jej chitonu odsłaniając biodra. Panicznie szarpała się, kopała i drapała kłodę by tylko odsunąć się od niego jak najdalej. Od szarpania i walki spociła się i zgrzała, ale nic nie wskórała. Dwa czarne kopyta pojawiły się po obu jej stronach, obejrzała się do tyłu nie zdolna powstrzymać chorej ciekawości.  Koński zad ugiął się i wiedziała, że zaraz zostanie nadziana na sprzęt który widziała wcześniej. Mignął jej na chwile między jego nogami, napęczniały, poprzecinany fioletowymi żyłami. Zagryzła zęby poczuła jak najpierw ociera się o nią, a sekundę później wciska się w jej cipkę. Jęknęła raz. gdy przebijał się przez wąskie wejście i drugi, gdy wbił się w nią aż poczuła go gdzieś głęboko w brzuchu.  
Centaur nawet pachniał koniem. Czuła jego intensywny zapach, gdy pochylał się nad nią by potężnym wyrzutem zadu kolejny raz wbić w nią swojego kutasa. Jego brzuch szorował po jej plecach, nogi ocierały się o jej uda. Z pod olbrzymiego stwora widać było chyba tylko jej stopy kopiące powietrze i dłonie którymi wczepiła się w kłodę.  
Stwór pieprzył ją coraz szybciej i mocniej wydając groźne pomruki aż jęczała za każdym razem gdy kutas rozepchnął ją wbijając się aż kule jąder uderzały o jej cipkę. Jego dłoń szarpnęła chiton dobierając się do piersi. Przymknęła oczy poddając się wszystkiemu co z nią robiono. Perwersyjność sytuacji działała na nią niesamowicie. Orgazm, co ją zdumiało był tuż, tuż. Każde przesunięcie wielkiego penisa po ściankach pochwy przyspieszało go o sekundę. Jak w zegarze tik tak.
- Jeszcze, jeszcze – szeptała, gdy penis wysuwał się z niej, coraz szybciej coraz mocniej wbijał. I nagle, zupełnie jakby przekroczył masę krytyczną rozkosz wybuchła w niej aż zaskowyczała i wygięła ją w łuk.
Poczuła jeszcze jak centaur wycofuje się do tyłu, ale nie miała chwilowo sił by zrobić coś więcej. Chciała tak leżeć pod ciepłym słońcem aż zaśnie. Niestety obraz pociemniał i ktoś delikatnie zdjął jej hełm z pozlepianych potem włosów. Dwie zatroskane twarze pochyliły się nad nią.
- I jak? nic ci nie jest? Wszystko w porządku? – Pytali jeden przez drugiego.
- Nie wiem czy mam was zabić za tego centaura, czy pocałować. To było chyba najbardziej niesamowite przeżycie w moim życiu. Wszystko było takie prawdziwe. Wiatr, zapach, ciepło. Jak to zrobiliście?
- Napisałem program, a Maciek podłączył do tego lampy, wentylatory, no i dildo.  
- Niesamowite – wstała z fotela – macie coś jeszcze? Chodzi mi o jakieś inne scenariusze.
- Na razie tylko ten, ale piszę jeszcze kilka.
- Chcę je testować jako pierwsza. Koniecznie. Jedna uwaga na koniec. Przedłużcie trochę czas na odzyskanie przytomności i sił po orgazmie. Pozwólcie się nim nacieszyć zanim włączycie rzeczywistość.
- Dzięki za radę, zastosujemy się na pewno.
Wstała i rozsunęła strój wyswobadzając się z niego.  Kiedy została naga, podparła się pod boki i popatrzyła na nich z uśmiechem.  
- No przecież was tak nie zostawię. Chodźcie należy wam się nagroda żebyście pamiętali o mnie na przyszłość.  
Uklękła na dywanie. Maciek podszedł do niej pierwszy. Rozsunęła mu rozporek i wyciągnęła twardego i mokrego z podniecenia penisa. Kacper stanął obok więc uwolniła i jego pałę. Ssała ich na zmianę dopóki nie trysnęli na jej twarz. Dopiero wtedy opadła zmęczona, ale zadowolona z siebie. Naprawdę nie chciała zostawiać ich z jądrami napuchniętymi od spermy. Choć tyle mogła dla nich zrobić.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 7012 słów i 38243 znaków.

6 komentarzy

 
  • Skipper

    Wspaniala fantazja z Centaurem - prosimy o wiecej !!!!

  • Dewi

    Jak wszystkie Twoje opowiadania, świetnie się czytało.

  • Poznaniak

    Naprawdę bardzo podniecające, czekam na kolejne epizody 😀

  • KasiaAsia

    Jakiś czas temu widziałam na jakimś forum (chyba) Twoją historyjkę 'Wymarzony dom' - jedną z moich ulubionych. Niestety, nigdzie jej nie mogę znaleźć. Czy możesz ją tutaj opublikować?

  • horus33

    @KasiaAsia Mogę i chyba opublikuję. Niech tylko te dwa przestaną wisieć w poczekalni. :cool:

  • ZAC

    Witam. Już kiedyś czytałem to i uważam że to jedna z lepszych historii tu opisana. Inspirująco działa na wyobraznię.  
    Czy ty również byłeś autorem pewnego opowiadania o kobiecie która wprowadza się do domu i znajduje na poddaszu wielkie łóżko i stertę starych zdjęć??? Tak pytam bo ten sam klimat, a nie potrafię odszukać tego opowiadania.
    pozdrawiam

  • horus33

    @ZAC Tak to opowiadanie również jest moje. Dopiszę kolejną część i opublikuję całość.

  • eksperymentujacy

    Czekam na inne meble i fantazje - niesamowite opowiadanie. Czytałem z zapartym tchem.  
    Brawo !

  • horus33

    @eksperymentujacy Dzięki pomysł już mam.