Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Izba pamięci

     Kurrrwa, ja pierdolę! Chciałem spędzić swoje 16 urodziny z kolegami i koleżankami, ale nieee…  Moi zjebani rodzice - zaangażowani nauczyciele, postanowili połączyć przyjemne z pożytecznym! Nie mogę zwyczajnie, jak wszyscy moi rówieśnicy nalutować się winem, piwem, wódą czy trawą, tylko muszę przy okazji szesnastego jubileuszu urodzenia, wzbogacić swoją osobowość kulturalnie, co w przyszłości zaprocentuje i zaowocuje - sam nie wiem czym! Byłem megawkurwiony! Ale cóż mogłem począć? Bez mojej wiedzy zorganizowali wyjazd do zamku, w którym się poznali na jakiejś szkolnej wycieczce, więc podejrzewałem, że bardziej zależy im na pobudzeniu wspomnień swoich młodzieńczych przeżyć, niż na fetowaniu moich urodzin. Swoje niezadowolenie okazywałem im odkąd tylko dowiedziałem się o tym poronionym pomyśle. Całą drogę byłem naburmuszony, przez co atmosfera podróży była bardzo ciężka. Rozmowy się nie kleiły i próby rozładowania atmosfery czynione przez tatę i mamę nie przynosiły efektu. Zlewałem ich.  

     Kiedy dojechaliśmy na miejsce, po zameldowaniu i zajęciu swoich pokoi – na szczęście miałem osobny – od razu poszliśmy na zwiedzanie (mamusia opracowała plan pobytu od początku do końca). Ochom i achom nie było końca! Rzygać mi się chciało od tych zachwytów nad arcydziełami średniowiecza, ale posłusznie podążałem za przewodnikiem, który nota bene bardziej mnie zainteresował niż te wszystkie średniowieczne artefakty. Nie, nie jestem gejem, nawet nigdy nie pomyślałem, że mogliby mnie fascynować mężczyźni, ale kiedy obserwowałem z jaką atencją wpatrzone są w niego wszystkie kobiety, zaintrygowało mnie to. Zacząłem się zastanawiać, co ten facet ma w sobie takiego, że wszystkie wpatrzone są w niego jak w obrazek, spijają każde słowo wypływające z jego ust, nie odrywają wzroku od jego fizjonomii i tylko obecność tłumu ludzi powstrzymuje je od zdjęcia majtek i rozłożenia nóg tak szeroko, jak tylko jest to możliwe. Co prawda jego głęboki głos, także na mnie działał kojąco i sprawiał, że czułem się bezpiecznie i wyjątkowo, ale nadal nie potrafiłem określić źródła tego niezwykłego magnetyzmu, nie pozwalającego oderwać od niego wzroku.

     Facet miał jakieś czterdzieści pięć, może pięćdziesiąt lat, był lekko szpakowaty, ale sylwetka zdradzała częste wizyty na siłowni. Garnitur dość ściśle opinał jego ciało, elegancko podkreślając nienaganność postury oraz uwydatniając umięśnioną klatę i wąskie biodra z jędrnymi, wydatnymi pośladkami. Pośladkami? Kurwa, naprawdę oblukiwałem jego pośladki? Poczułem maksymalne zażenowanie! Ja wiem, młodość ma swoje przywileje – potrzebę poszukiwania właściwej drogi, lecz nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się spoglądać na męskie pośladki. Zawsze kobiece tyłeczki pobudzały moją wyobraźnię, a tu nagle ni z gruchy, ni z pietruchy, zwróciłem uwagę na zadek przewodnika. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje i jednocześnie byłem pełen podziwu dla doskonałości tego gościa. Na szczęście po zakończeniu zwiedzania moi starzy postanowili przedreptać założenie parkowe, z czego ja się natychmiast wymiksowałem. Wolałem posiedzieć sobie na ławeczce, ze znakomitym widokiem na zamek, ale też na główną ścieżkę, po której spacerowały grupki turystów, a wśród nich wiele naprawdę seksownych lasek. A wiadomo przecież, co zaprząta umysł piętnastolatka 24 godziny na dobę. Stan erekcji jest niemal permanentny.  

     Wtedy dostrzegłem przewodnika zbliżającego się od strony zamku. Kobiety odprowadzały go wzrokiem, a ten niewzruszenie zmierzał w moim kierunku. Myślałem, że tylko przejdzie obok, ale wtedy znów usłyszałem jego głęboki, niski, niesamowicie męski głos.
- Nie wyglądasz na szczęśliwego. Cóż cię trapi?
- Rodzice zmusili mnie do przyjazdu, ale co ja mam tutaj robić? Same starocie i nic się nie dzieje.
- Jakbyś chciał, to mogę ci pokazać Izbę Pamięci. To miejsce jeszcze nie jest udostępnione turystom, a naprawdę może ci się spodobać. Jak masz na imię?
- Zbyszek.
- Ja jestem Robert. To jak, chcesz zobaczyć coś niezwykłego?
- Jasne!
     Poszedłem z nim do zamku, gdzie schodami w dół trafiliśmy do lochu. Tutaj ukrytą dźwignią Robert otworzył wejście do ciemnego korytarza i oświetlając drogę latarką w telefonie, prowadził mnie przez istny labirynt. Byłem trochę zestrachany, bo jednak obcy, starszy facet prowadzi mnie przez jakieś ciemne zakamarki i tak naprawdę nie wiadomo w jakim celu. Jednak jego budzący zaufanie głos uspokajał moje lęki. Czułem po pochyleniu podłogi, że schodzimy coraz głębiej, aż wreszcie za kolejnymi wrotami ukazała się wielka komnata. Robert zapalił kilka świec i w ich chybotliwym świetle zobaczyłem wiele starych narzędzi tortur, rozwieszonych na ścianach, a na samym środku komnaty stały drewniane dyby. Robert jak przystało na przewodnika, opowiadał o sposobach użycia poszczególnych eksponatów, po czym zaproponował wyzwanie.

- Narzekałeś, że nie ma tu nic do roboty​ Zobacz – to jest flaszka 18-to letniej szkockiej. W sklepie trzeba za taką zapłacić kilka ładnych stówek. To jest nagroda dla tego, komu uda się samodzielnie uwolnić z dybów. Chcesz spróbować o nią zawalczyć?

Nigdy nie piłem markowej szkockiej i nie znam się na takich alkoholach, ale butelka wyglądała tak zacnie, że postanowiłem spróbować i podjąć wyzwanie.
- Ok, ale na pewno jak się uwolnię flaszka będzie moja?
- Na 100%, masz to jak w banku – odpowiedział śmiejąc się.

     Niczego nie podejrzewając, pozwoliłem najpierw skrępować sobie nogi przy pomocy dwóch desek z półotworami, a następnie podobne dwie deski unieruchomiły moje dłonie i szyję. Spróbowałem poruszyć rękami, ale okazało się to niemożliwym. Mogłem tylko nimi obracać, ale już sięgnąć do skobla zabezpieczającego nie dałem rady. Próbowałem siłowo podnieść górną deskę, lecz to także zakończyło się fiaskiem. Stałem unieruchomiony, zgięty wpół i powoli zdawałem sobie sprawę, że szkocka jest nieosiągalna. Jakby na potwierdzenie tego, Robert stanął naprzeciwko mnie i wlał sobie do szklanki bursztynowy napój. Upił trochę i uśmiechnął się z zadowoleniem.
- Teraz już wiesz – jest tylko jeden sposób na uwolnienie się z dybów – powiedział, a mi ciarki przeszły po plecach.
- Jaki? – zapytałem drżącym głosem.
- Musisz mi zrobić loda – odpowiedział, powoli rozbierając się przede mną do naga.

     Jego ciało w blasku świec wyglądało bosko, takie połączenie starożytnego greckiego herosa z Antonio Banderasem. Wszystkie mięśnie były elegancko wyrzeźbione, pokryte opaloną skórą i lasem czarnych włosów. Okolice intymne nie były wygolone, tylko z czarnego gąszczu wystawał dość gruby, ciemny penis w stanie al dente, przyozdobiony workiem z bardzo dużymi jądrami. Bardzo dużymi w porównaniu do moich. Pomimo przerażenia tym, co przed chwilą usłyszałem, mój mały zdrajca zesztywniał na widok tak pięknego ciała. Nawet mu się nie dziwię, bo poza moim, to było pierwsze zupełnie nagie ciało dorosłej osoby, jakie dane mi było zobaczyć. A wiadomo – u młodego hormony buzują!

- Nie wygłupiaj się! Nie jestem gejem! Uwolnij mnie, bo będę krzyczeć! – próbowałem protestować.
- Możesz krzyczeć, ale nikt cię tu nie usłyszy. Nawet nie masz pojęcia, jak głęboko pod ziemią jesteśmy.

     Zbliżył się do mnie i wetknął mi swojego penisa w dłoń. Nigdy wcześniej nie trzymałem cudzego członka i pomimo zupełnego zaskoczenia tą sytuacją, poczułem dziwne podniecenie. Dotykałem czyjegoś miejsca intymnego i nie miało już dla mnie znaczenia, że to był penis a nie cipka.

- Widzisz jaki jest ciepły i miękki, delikatny i sprężysty, weź go do buzi i delektuj się jego smakiem – głaskał mnie przy tym po głowie, a ja zdałem sobie sprawę, że jestem w sytuacji bez wyjścia.

- Ale jeśli nie chcesz po francusku, to zrobimy to inaczej – powiedział tym swoim aksamitnym głosem. Zanim zrozumiałem co ma na myśli, zaszedł mnie od tyłu i poczułem jak szorty wraz z bokserkami spadają mi na kostki.
- Śliczna dupka – cmoknął z zachwytem, a ja z przerażenia zacisnąłem zwieracz.
- No dobra, zrobię ci loda – wyjęczałem, a już po chwili główka jego penisa znalazła się w moich ustach.

     Naprawdę był delikatny, skóra mięciutka i gładka o smaku i zapachu lekko zalatującym potem i moczem, ale tylko przez chwilę. Robert zaczął poruszać biodrami, wsuwając go we mnie i wysuwając. Obejmowałem wargami i lizałem językiem obcego penisa, sam mając przy tym megaerekcję. Jadąc tu z rodzicami byłem wkurwiony, ale teraz zaczynałem się cieszyć, bo choć nie tak sobie wyobrażałem swój pierwszy raz, choć zawsze marzyłem o dziewczynach, to jednak właśnie uprawiałem seks! Prawdziwy seks z drugą osobą, a nie samotne walenie konia. Robert musiał być bardzo podniecony, bo wkrótce poczułem pulsowanie jego penisa i towarzyszący mu ryk ekstazy, a po chwili potoki gorącej spermy zalały mi usta. Wyjął penisa i kolejne serie wytrysków pokryły białą, intensywnie pachnącą wydzieliną całą twarz. Wyplułem to co zostawił we mnie, z trudem powstrzymując odruch wymiotny. Pogłaskał mnie po głowie i powiedział, że zasłużyłem na nagrodę. Myślałem że mówi o szkockiej, ale on zniknął mi z oczu i po chwili gorące usta objęły mojego penisa. To było tak nieoczekiwane i tak nieziemsko przyjemne, że mój napięty do granic możliwości kutas wystrzelił natychmiast. Pierwszy raz w życiu spuściłem się w czyjeś usta i w dodatku moje nasienie nie zostało wyplute. Robert nie wyjął penisa z ust, tylko wyssał wszystko do końca. To byłe tak odlotowe uczucie, że aż zadrżałem i nogi mi zmiękły.

     Robert uznał, że to za mało i ciągle pieścił dłonią i ustami penisa, a drugą dłonią naciągał worek masując mi jądra. Było tak cudownie, że nawet nie zorientowałem się, że jeden z jego palców wniknął do mojej dupy, poruszając w niej jakiś magiczny punkt. Dopiero megaprzyjemność jaka zaczęła płynąć z tego miejsca uświadomiła mi, że w niej jest. Po kilku chwilach poczułem jeszcze większe rozciąganie odbytu i domyśliłem się, że to kolejny palec, ale nie zamierzałem protestować, wiedząc już jak wielką rozkosz potrafi dać ten dziwny sposób pieszczenia. Wkrótce ponownie zalałem spermą usta Roberta, a on jak poprzednio wszystko przełknął nie roniąc ani kropli. Teraz już wiedziałem, że to najlepszy z naszych dotychczasowych wyjazdów rodzinnych. Byłem wdzięczny rodzicom i Robertowi.  

     Lecz to jeszcze nie był koniec mojego szczęścia, bo po chwili coś grubszego zaczęło się wciskać tam, gdzie jeszcze przed chwilą były dwa palce.  
- Co robisz? – zapytałem zaniepokojony.
- Ciii! Będziesz zadowolony, rozluźnij się – powiedział uspokajająco, a ja mu zaufałem.
- Nie jestem pedałem! – próbowałem protestować. Niestety w niczym to nie pomogło. Główka penisa właśnie sforsowała wejście do mojej dziewiczej dziury.
- Oczywiście! Ja też jestem biseksualny – jego kojący głos zniwelował bolesność towarzyszącą rozpychaniu odbytu, trochę uspokoił sumienie i uczucie poniżenia. Właśnie straciłem cnotę!

     Jeszcze trochę bolało, gdy wsuwał się do końca swoim grubym penisem, ale dał mi czas na przywyknięcie do rozpychającego odbyt tarana, po czym zaczął powoli mnie ruchać. Nie powiem, na początku to było bardzo dziwne uczucie, tak jakby ciągłe wypełnienie i wydalanie, ale po chwili przyjemność płynąca z uderzeń penisa w męski punkt G, wynagrodziła wcześniejsze niedogodności. Wiedząc, że nikt nas nie usłyszy, przestałem się powstrzymywać i zacząłem głośno jęczeć. Rober ruchał mnie z całych sił, był już po jednym orgazmie, więc długo i mocno rżnął mnie uwięzionego w dybach. W międzyczasie wymierzył mi kilka klapsów mówiąc, że to kara za wyplucie jego spermy. Ta całkowita zależność od niego oraz coraz mocniejsze pchnięcia sprawiły, że pomimo niepełnej erekcji, zacząłem sikać spermą, a mój orgazm był tak silny i rozlewający się po całym ciele, że nogi się pode mną ugięły. Lecz silne dłonie trzymające moje biodra, zapobiegły całkowitemu osunięciu. Chwilę później poczułem jak jego penis zrobił się jeszcze twardszy, zaczął pulsować i wstrzyknął kilka serii wytrysków wewnątrz mojego tyłka. Byłem mocno wyruchany, ale przeszczęśliwy.

     Robert wyjął swojego sflaczałego już penisa z zalanej spermą dziury i dał mi dwa siarczyste klapsy. To było urocze! Czułem spermę cieknącą po udach i kapiącą na bokserki rozciągnięte pomiędzy nogami. Potem uwolnił mnie z dybów i zupełnie nieoczekiwanie pocałował. Jego wargi zmiażdżyły moje usta, a nasze języki splotły się w namiętnym szale. Całowaliśmy się dość długo i o dziwo nie przeszkadzało mi, że robię to z facetem. To było bardzo podniecające! Potem wypiliśmy odrobinę szkockiej i Robert otworzył kolejne drzwi. Szliśmy nadzy, niosąc swoje ubrania w rękach. Teraz mogłem podziwiać tyłek Roberta i powiem Wam, był naprawdę megaseksowny!

     Jak się okazało korytarz doprowadził nas do jego prywatnego, nowoczesnego mieszkania, wybudowanego we wnęce skalnej, posiadającego wielkie przeszklenia z widokiem na porośnięte lasem góry i drogę dojazdową. To było kolejne zaskoczenie, bo raczej spodziewałem się powrotu do zamku przez labirynt korytarzy, którym tu przyszliśmy. A okazało się, że Izba Pamięci znajduje się tuż za jego prywatnym mieszkaniem.  
- A właśnie! Dlaczego nazwałeś tamto miejsce Izbą Pamięci? – zapytałem.
- A zapomnisz o nim? – odpowiedział ze śmiechem.
- Nigdy w życiu! Wiesz, że to był mój pierwszy raz?
- Domyśliłem się – nadal się śmiał – ale jeśli chcesz przeżyć swój prawdziwy pierwszy raz, to wpadnij do mnie wieczorem, jak się trochę zregenerujemy.
- Naprawdę? Pozwolisz mi? – nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście.
- Tak, ale najpierw chodźmy się ogarnąć.

     Weszliśmy do łazienki, gdzie wzięliśmy wspólny prysznic. Potem Robert pokazał mi, jak się przygotować do seksu analnego, najpierw robiąc sobie płukanie, później mi. Gdy już byliśmy obaj czyści, nasmarował stalowy korek analny lubrykantem i wetknął mi go w tyłek.  
- To żebyś nie zapomniał, że masz przyjść wieczorem – rzucił na odchodne po czym pozwolił mi założyć szorty. Ospermione bokserki zostawił sobie na pamiątkę. Kiedy chował je do szuflady, zobaczyłem w niej dużo podobnie splamionych majtek i zrozumiałem, że nie tylko ja się skusiłem na szkocką, że takich chłopców miał tu dziesiątki a może i setki. Ale nie żałowałem, wręcz byłem szczęśliwy, że poznałem prawdziwy świat seksu. Jeszcze dłuższą chwilę całowaliśmy się na pożegnanie i wyszedłem. Droga na górę zajęła mi z pięć minut, a poruszający się w mojej dupie korek przyjemnie masował prostatę przy każdym kroku. Wchodząc do swojego pokoju miałem już potężną erekcję, pomimo trzech wcześniejszych spustów. Pobiegłem do łazienki zwalić sobie, oczywiście podczas masturbacji mając wciąż przed oczami przecudny tyłeczek Roberta.

     Potem zajrzałem do pokoju rodziców – właśnie szykowali się do kolacji. Oznajmili, że pójdziemy do restauracji zamkowej a ja ucieszyłem się, bo to niedaleko, więc prawdopodobnie tkwiący w moim tyłku korek nie spowoduje kolejnej erekcji. Starzy kazali mi się przebrać w coś bardziej odpowiedniego na wieczorne wyjście. Poszedłem do swojego pokoju, ale postanowiłem nie zakładać majtek. Podniecała mnie myśl, że z korkiem analnym i w spodniach założonych na gołe ciało, będę w miejscu publicznym i nikt się tego nie domyśli. Podczas kolacji słuchałem zachwytów nad pięknem parku i zamku tylko jednym uchem. Moje myśli zaprzątały wspomnienia z Izby Pamięci i plany dotyczące wieczornego spotkania z Robertem. Już sobie wyobrażałem, jak robi mi loda a potem wsadzam mu kutasa. Zastanawiałem się jakie to uczucie? I w ogóle jak to jest ruchać faceta? Pomimo tylu spustów dzisiejszego dnia, mój mały znowu zaczął sztywnieć. Przykryłem obrusem rosnący namiot i starałem zająć się jedzeniem.  

    - Taki byłeś naburmuszony a teraz jesteś jakiś nieobecny. Co się stało? - zainteresowała się mama. Oj! Żebyś ty wiedziała, co się stało! - pomyślałem.
    - Jestem zmęczony. Pójdę po kolacji się położyć. Bawcie się dobrze – zaskoczony jej spostrzegawczością, na szybko skłamałem.
    - Coś cię boli? - dopytywała.
    - Nie, tylko chcę odpocząć – znów musiałem skłamać, bo zwieracz wciąż dawał lekkie oznaki niedawnego ostrego zerżnięcia.
    - No dobrze, to zjedz i idź spać.
    - Ok.

     Wstając od stołu, zauważyłem mokrą plamę na spodniach. To z kutasa – jednak brak majtek niesie ze sobą pewne niedogodności. Na szczęście nikt poza mną tego nie zauważył. A nawet jeśli, to pewnie zrzucił to na karb młodzieńczej burzy hormonów. Z restauracji niemal biegłem, tak bardzo chciałem już przeżyć swój prawdziwy pierwszy raz, zatopić w kimś kutasa i poznać uroki bycia tym, który rucha a nie tym ruchanym.  

     Robert też już się niecierpliwił, bo tylko gdy przekroczyłem próg jego mieszkania zaczął mnie całować, jednocześnie zdejmując mi koszulkę i spodnie. Ucieszył się, gdy sztywny penis wyskoczył z nich gotów do działania i natychmiast zaczął go ssać.
- Przestań! Chcę cię wyruchać! – zaprotestowałem, na co on szybko pozbył się swoich ubrań zaciągnął mnie do sypialni. Tam położył się na łóżku, złapał się dłońmi pod kolanami i podciągnął nogi do góry, wystawiając obrośnięte czarnymi włosami oko proroka wprost naprzeciwko mojej pały.
- Musisz go posmarować lubrykantem, będzie łatwiej i przyjemniej – poinstruował mnie.

     Byłem bardzo niecierpliwy, ręce mi się trzęsły gdy smarowałem się i wilgotne palce wkładałem w jego tyłek, by nawilżyć także jego dziurę. Potem przyłożyłem czubek do śliskiego otworu i naparłem. Wszedłem z łatwością i dłuższą chwilę delektowałem się nieznanym dotąd uczuciem otulenia penisa ciepłem innej osoby. To było tak niesamowicie podniecające, że wkrótce poczułem targające mną spazmy rozkoszy i spuściłem się, zalewając jego dupę kolejną porcją wilgoci. Lecz mój penis był wciąż sztywny, więc po skończonym orgazmie, od razu zacząłem ruchać. Na początku szło mi trochę nie za bardzo, kilka razy wyleciałem z dziury, ale szybko tam wracałem, bo chęć bzykania była ogromna. Korek w mojej dupie dodatkowo mnie stymulował, poruszając się przy każdym kolejnym pchnięciu. Po kilku dłuższych chwilach Robert zaczął jęczeć i nagle z jego pały wystrzeliły długie smugi spermy, zalewając mu twarz, klatę i brzuch. To wyglądało tak podniecająco, a przy tym jego odbyt mocniej zaciskał się na wypełniającym go penisie, że ja też zacząłem kolejny raz szczytować, spuszczając się wprost w rozpaloną dupę. Byłem szczęśliwy! Naprawdę szczęśliwy!  

     Z tego szczęścia postanowiłem się przemóc i spróbować jego spermy. Najpierw wylizałem penisa i prawdę mówiąc - jakoś nie sprawiło mi to problemu. Już nie miałem odruchu wymiotnego, a nawet zaczęło mi się to podobać. Poszedłem dalej wylizując spermę z brzucha, klaty i twarzy Roberta. Potem się całowaliśmy i nasze penisy znów zaczęły twardnieć. Chciałem jeszcze raz zaznać rozkoszy orgazmu analnego, więc tym razem już sam, z własnej niewymuszonej woli, wyjąłem korek wypełniający moje kiszki i nadziałem się na grubego penisa Roberta.  Zaczynałem kochać to uczucie wypełnienia gorącym, twardym, żywym organem. Początkowo nieudolnie, później coraz sprawniej zacząłem go ujeżdżać. Jeszcze nie miałem zbyt dużego wyczucia i często jego penis wypadał z mojego tyłka, ale szybko wprowadzałem go z powrotem. Po pewnym czasie szło mi już całkiem sprawnie. Robert pieścił na zmianę mojego penisa, jądra i sutki. Byłem już bliski kolejnego szczytowania, ale postanowiłem przeciągać to jak najdłużej. Odwróciłem się plecami do Roberta i znów nadziałem się na jego pytę. Oparty o jego uda, powoli kręciłem tyłkiem, czerpiąc maksymalnie dużo rozkoszy z pieszczenia prostaty. To powolne drażnienie męskiego punktu G w końcu doprowadziło do potężnego orgazmu. Uda mi drżały, orgazm rozchodził się po całym ciele, a z penisa sperma leciała ciurkiem. Orgazm był tak intensywny, że nawet nie poczułem, jak Robert też wpompowuje we mnie swoje nasienie.

     Padłem na bok i ciężko oddychałem po tak cudownym spełnieniu. Robert przytulił się do moich pleców i dłuższą chwilę leżeliśmy bez ruchu. Tylko jego palce delikatnie pieściły moje jądra, jakby motywując mnie do kolejnych działań. Po kilku minutach takiego relaksu, jego członek znów zaczął twardnieć. Mój młody organizm zareagował na taki bodziec tym samym. Znów byłem gotów! Robert wszedł we mnie i tym razem niespiesznie, w pozycji na łyżeczkę poruszał się, pobudzając moją i tak już rozpaloną prostatę. Tak delikatnie walił mnie kilka minut a potem się zamieniliśmy. Teraz ja go stukałem – powoli, bez gwałtowności, pieszcząc przy tym jego sutki, albo bawiąc się jądrami. Wreszcie ująłem jego zaganiacza i zacząłem walić mu konia, jednocześnie rżnąc go w dupę. Po chwili ospermił mi palce, które potem wsunąłem mu w usta, żeby wylizał swoje nasienie. Tak mnie to podjarało, że po chwili spuściłem się kolejny raz. I to był koniec! Na nic więcej już nie miałem sił. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.

0bi1

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3921 słów i 22054 znaków, zaktualizował 28 cze o 13:14.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Normalny

    [komentarz oczekuje na moderacje]

    56 minut temu