
To nie było zwykłe spojrzenie. Było w nim coś z dziecięcego zachwytu, połączonego z ciepłą czułością. Jego oczy łagodniały, kąciki ust unosiły się w górę, a całe ciało zdawało się rozluźniać. Magia działała. Działała tak skutecznie, że powietrze w pokoju zdawało się mienić jak jedwab. Byłem zazdrosny o ten zachwyt. Chciałbym jego też tak zauroczyć.
I wtedy przyszła mi do głowy myśl – szalona, nieoczywista, ale nieodparta. A jeśli to nie sama mama tworzyła tę aurę, lecz właśnie te pończochy? A jeśli ich gładka, lśniąca faktura, ich sposób pochłaniania i odbijania światła, ten charakterystyczny szelest – to było prawdziwe źródło zaklęcia?
Postanowiłem to sprawdzić.
Następnego popołudnia, gdy mama pojechała do siostry, a tata pracował w garażu, wślizgnąłem się do sypialni rodziców. W górnej szufladzie komody, owinięte w jedwabny papier, leżały zapasowe pary pończoch mojej mamy. Znalazlem też koronkowy pas do pończoch z długimi regulowanymi podwiązkami. Wciągnąłem ten pasek na biodra. Serce waliło mi jak młot z emocji. Wziąłem jedną parę pończoch, czarne niemal przezroczystą czarną mgiełkę. Dotyk był zaskakujący: chłodny, gładki, niezwykle delikatny. Usiadłem na brzegu łóżka i z niezdarną powagą nastolatka zacząłem je naciągać. Skóra na moich nogach, przyzwyczajona do dżinsów i skarpet, wydała się nagle szorstka i niegodna tego jedwabistego materiału. Ale gdy pończochy idealnie do niej przylgnęły, coś się zmieniło. Nie chodziło o wygląd – choć moje chude, nastoletnie nogi wyglądały w nich dziwnie obco. Chodziło o uczucie. Lekki ucisk, gładkość, ta szczególna powłoka. Miałem problem z podpięciem żabkami tych pończoch, brak wprawy. Podwiązki podciągały pończochę niwelując efekt marszczenia na nodze. Stałem przed dużym lustrem i widziałem nie siebie, a raczej ideę siebie – przemienioną, otuloną tym samym rodzajem eleganckiej tajemnicy. Prawdopodobnie odkrywałem emocje które towarzyszą kobietą które tak się ubierają. Miałem motylki w brzuchu z emocji. Miałem w pamięci zniewalający widok matczynych nóg w pończochach .. każdego mógł uwieść tak jak mojego ojca.
Zebrałem się na odwagę i wyszedłem do garażu. Gdy wszedłem Tata byl pochylony nad silnikiem starej syrenki, z rękami umazanymi smarem.
– Tato? – powiedziałem cicho.
Odwrócił się, otarł czoło wierzchem dłoni i jego wzrok powędrował w dół. Zatrzymał się na moich nogach. Na sekundę, może dwie, zapanowała całkowita cisza, przerywana tylko tykaniem zegara na ścianie. Widziałem, jak jego oczy wykonują tę samą podróż, co wtedy w sypialni. Rozszerzyły się lekko, potem złagodniały. Nie było w nich zdziwienia, nie było śmiechu. Było… rozpoznanie.
Powoli odłożył klucz nasadowy. Jego usta ułożyły się w ten sam, dobrze mi znany, rozmarzony uśmiech.
– No proszę – szepnął, a jego głos był ciepły i głęboki jak miód. – To naprawdę działa.
Podszedł bliżej, nie dotykając mnie, tylko przyglądając się z uważnością kolekcjonera.
– Wyglądasz… – zawahał się, szukając słowa – …jak żywy obrazek. Jak coś, co powinno wisieć w ramce.
Czułem na policzkach gorący rumieniec, ale nie był to wstyd. Było to dziwne, intensywne poczucie bliskości.
– Podoba ci się? – spytałem, a mój głos zabrzmiał niepewnie.
– Bardzo – odparł bez cienia wahania. A tylko zapytam dlaczego się tak ubrałeś ? .. Widziałem Twój zachwyt jak mama się tak ubierała. Chciałem sprawdzić czy ja też się Tobie będę tak podobał. Mnie się bardzo podobają takie pończochy , ciągnąłem dalej. Potem ojciec zniżył głos, jakby dzieląc się największym sekretem świata. Zrobiłeś mi wielką niespodziankę. Bardzo lubię taki widok a ty wyglądasz w tym bosko ... jak laleczka ... lepiej niż niektóre kobiety – Ale to musi pozostać naszą małą tajemnicą, dobrze? Tylko między nami. Gdy mamy nie ma… możesz tak ubrany przychodzić do mnie. Lubię na to patrzeć. Lubię pogłaskać. Mama nie zawsze ma ochotę na pieszczotę. A teraz mam Ciebie. Mój aniołku.
Jego słowa nie były rozkazem, ani nawet prośbą. Były zaproszeniem. Zaproszeniem do osobnego, maleńkiego świata, który istniał równolegle do codzienności, świata zbudowanego z gładkiego stylonu, łagodnego światła i milczącego porozumienia.
Skinąłem głową. Sekret został zawarty.
Od tamtej pory, gdy tylko mama wyjeżdżała na dłużej, a w domu rozlegała się jej nieobecna cisza, ja szedłem do sypialni po pudełko owinięte jedwabnym papierem. Zakładałem pończochy, a potem siadałem w salonie i czytałem książkę, albo po prostu patrzyłem za okno. Tata przychodził, siadał w swoim fotelu naprzeciwko, brał gazetę, ale rzadko kiedy na nią patrzył. Czasem komentował kolor czy fakturę. Czasem opowiadał mi o latach młodości, o tym, jak wszystkie kobiety nosiły takie pończochy i jak to dodawało im uroku. Najczęściej jednak po prostu milczeliśmy. Siedzieliśmy w ciepłej, spokojnej przestrzeni, którą współtworzyliśmy – on swoim zachwytem, ja moim przebraniem, a między nami – magiczny, stylonowy most. Nie wiedziałem tego jeszcze ale czułem że pomiedzy nami coś się dzieje. Te pończochy nam dawały nam coś co jak zapach dojrzałych owoców obsesyjnie nas otaczało.
To nie było o ubraniach. To było o spojrzeniu, które widziało więcej niż kształt nóg. O uśmiechu, który mówił: "Rozumiem cię". O sekrecie, który nie dzielił, a łączył. Była to najdziwniejsza i najczulsza magia, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem – magia akceptacji, utkana z jedwabistych nitek i ojca, który potrafił dostrzec piękno w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Mnie to nakręcało ... widziałem zachwyt w jego oczach. Potem pojawiało się podniecenie. Lubił gdy siadałem na jego kolanach a jego dłonie błądziły w głaskaniu mych nóg w ponczochach ... wysoko na udach ... gdy zapuszczały się w moje krocze ... Uczyłem się mowy ciała ... " Przykryj ciało by działało "...
Ojciec nauczył mnie reszty ... cudowny świat dorosłych uczuć oczekiwań i fascynacji ... poddawałem się tym emocją dawałem rozkosz ojcu i odbierałem to samo chyba w większej formie. Którą poznawałem. On mnie oczekiwał. A ja czułem moc które dawały mi te czarne stylonowe pończochy które ojciec tak uwielbiał. Pas z podwiązkami który wciągałem na biodra to już czyniły mnie wyjątkowym a potem same pończochy które wciągałem ... które doskonale opinały moje nogi.
Widok swych stóp w tym czarnym stylonie które lekko suneły po podłodze prowadząc do raju ... nylonowego raju . Mojego i mojego ojca
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Zdrowynapalony
Widzę synek szuka posłuszeństwa
Roma
Fajne to ... dużo emocji podniecenia