Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

ANALOGOWA ZEMSTA INFORMATYKÓW

Beata F., zwana „Królową Pszczół” lub po prostu „Królową” rządzi klasą „A” w tutejszym LO, i to już czwarty rok. Jej władza, zwłaszcza nad chłopakami, rozciąga się częściowo nawet na sąsiednią klasę „B”. Ma jakieś 170 cm wzrostu, wspaniałe wymiary 95-65-90 i długie ciemne loki. Wiele dziewczyn naśladuje jej styl ubierania i makijażu (o ile je na to stać), chłopaki ślinią się na jej widok i za ochłapy jej względów zrobią dla niej wszystko. Jest ambitną i bardzo dobrą uczennicą, zwłaszcza z biologii i chemii, wiąże z nimi swoje plany na przyszłość. Oprócz tego jest świetną intrygantką i wspaniałą manipulantką. Wraz z grupką swoich koleżanek, podobnych wiedźm, i podlizujących się jej chłopaków potrafi obrzydzić życie każdemu uczniowi według własnego kaprysu i widzimisię, jednocześnie pozostając poza podejrzeniami. Spójrzmy prawdzie w oczy, w wielu klasach znajdzie się ktoś taki...

Ale w pewien kwietniowy weekend rzeczywistość boleśnie żądli Królową i przypomina jej, że nie cały świat podlega mocy jej i jej bogatych i wpływowych rodziców. Aby zapobiec katastrofie, Królowa musi zniżyć się do poproszenia o pomoc lokalnego guru komputerowego, zwanego przez nią i jej towarzystwo po prostu „Nerdem”.

Piątek po południu

- Ty, Nerd, mam do ciebie interes, z twojej branży – zaczepiła go po lekcjach w pustej już szatni, tak zwyczajnym tonem, jak gdyby rozmawiała z nim towarzysko co najmniej raz dziennie.
Nerd wyjął słuchawki z uszu i pomajstrował przy komórce.
- Mojej, to znaczy?
- Komputerowej, informatycznej, hakerskiej, jak zwał tak zwał. Potrafiłbyś odzyskać pliki z zainfekowanego kompa, i w ogóle uruchomić go?
- Zainfekowanego czym? – Nerd mówił monotonnym głosem, jakby wypranym z emocji.
- Prawdopodobnie malware’m do wymuszania okupów. Czymś takim – Beata pokazała mu na swojej komórce fotki ekranu laptopa. Nerd uważnie przyjrzał się zdjęciom, powiększając niektóre fragmenty.
- Nie wiem, to wróżenie z fusów. Twoja maszyna czy czyjaś?
- Dwie moje.
- Nie możesz im zapłacić?
- Jakoś nie wierzę, że to pomoże. Ty byś zapłacił?
- Ja bym do tego nie dopuścił. A konkretniej, to co i jak i kiedy się stało?

Beata objaśniła mu sytuację najlepiej jak umiała. Przedwczoraj włączyła laptopa, żeby pracować nad bardzo ważnym dla niej projektem biologiczno-chemicznym, ale laptop nagle się zawiesił i wyświetliła się tylko ta informacja ze zdjęcia. Pliki były oczywiście skopiowane na wszelki wypadek na pendrive’a i do drugiego laptopa, ale po włączeniu go stało się z nim to samo, co z pierwszym. Teraz do obu nie ma dostępu i nie wiadomo, czy pliki skopiowane na pendrive’a są „czyste” czy też zakodowane; jej praca nad bardzo ważnym dla niej projektem stanęła, a termin jego oddania coraz bliżej.  

- A kopia w chmurze?
- Nie ma, nie ufam żadnym chmurkom.
- Dlaczego nie zapytałaś w firmach odzyskujących dane?  
- A skąd wiesz, że nie pytałam?
- Bo są tu tylko dwie i współpracuję z obiema. Wiedziałbym o takim zapytaniu. Więc dlaczego?
- To już moja sprawa – Królowa popatrzyła ponuro w drugą stronę.

Nerd przez długą chwilę wpatrywał się w zamyśleniu na przemian w Królową i w zdjęcia ekranów laptopów, mrucząc coś do siebie. Wreszcie kiwnął głową.
- Myślę, że możemy spróbować.
- „My”?
- Tak, pracujemy we trójkę, sam tego nie rozgryzę.
- To już twoja sprawa. Pozostaje kwestia ceny. Domyślam się, że to nie są tanie usługi?
- To zależy od stopnia trudności i poświęconego czasu. Może kilka naszych programów załatwi to w godzinę czy dwie, ale może być to też robota na cały dzień lub dwa. Nikt tego nie przewidzi.
- Ale gwarantujesz, że się uda?
- Tego tym bardziej nie zrobię. Zawodowa uczciwość. To tak samo jak z zepsutą pralką: obiecasz naprawę, narobisz się, rozkręcisz ją na czynniki pierwsze, żeby dokładnie sprawdzić, co się zepsuło i wtedy się okazuje, że niczego nie naprawisz i że trzeba kupić nową.
- W tym przypadku zakup nowych kompów nie pomoże, bo chodzi o obliczenia i wykresy, tłumaczyłam ci!

Nerd kiwnął głową.
- Tak czy inaczej, bierzemy zaliczkę przed robotą, bo nawet ekspertyza może potrwać długo.
- Rozumiem, ale… jakaś orientacyjna cena za całość? Muszę wiedzieć, czy mnie będzie stać.
- Ciebie będzie.
- Osądzasz mnie po forsie moich rodziców?
- Nie, po twoich zasobach niefinansowych.
- To znaczy??

Nerd zamiast odpowiedzi nagle przysunął się do niej i mocno pocałował. Dziewczyna próbowała go odepchnąć, ale był wyższy od niej o pół głowy i cięższy.
- Odbiło ci?! – wrzasnęła, gdy wreszcie ją puścił.
- Wydzierałaś się na mnie przez ponad rok, więc teraz dla odmiany ty posłuchasz mnie – warknął – zatkało cię wreszcie? To dobrze. – Odsunął się od niej i mówił dalej swoim monotonnym głosem, ale Beata usłyszała w nim niepokojącą nutę.

- Przez całą trzecią klasę, odkąd dołączyłem do „trzeciej A”, nękałaś mnie, traktowałaś jak śmiecia i namawiałaś do tego innych. Pamiętasz, jak chłopaki za twoją namową siłą rozebrali mnie do naga w szatni po WF i zaprosili dziewczyny na pokaz? Oczywiście na czele z tobą, Królową Pszczół.
Dziewczyna zagryzła wargi.
- Daj spokój, to była tylko taka beka, taki chrzest...
- Beka?! Moje gołe zdjęcia krążyły po szkole i diabli wiedzą gdzie jeszcze! – warknął wściekle, jakby emocje na chwilę wzięły w nim górę. Po chwili ciągnął dalej poprzednim tonem – A to był dopiero początek. Wiesz ile razy wyciągałem mój skopany plecak z pojemnika na śmieci za szkołą? Ile razy przepisywałem podarte zeszyty, ile miałem siniaków, ile moich kanapek wylądowało w sraczu? Jak twoje „przyboczne” obsmarowywały mnie przed każdą dziewczyną, do której choćby podszedłem na korytarzu? I co wypisywaliście o mnie na swoich grupach, na komunikatorach, o których myśleliście, że nie wiem – odetchnął głęboko. – Na pewno wiesz. A przede wszystkim: pamiętasz Anię?
- Ankę B., tę chudzinę bez cycków? Tak, doszła do nas wtedy, kiedy ty. A co ona ma do tego?
- Wszystko. Kochałem ją – powiedział otwarcie Nerd – kochałem i byłem wdzięczny za jej dobroć dla mnie, chudego i nieśmiałego nerda, i podziwiałem jej cierpliwość w znoszeniu waszych szykan. Ale w końcu nie wytrzymała, to przez was znowu zmieniła szkołę, choć to nie było korzystne na rok przed maturą. Ja wytrzymałem. I po tym wszystkim przychodzisz do mnie w łachę? Hmmm... Podziwiam twoją bezczelność.
  
Królowa przycisnęła palce do ust. Ty cholerna idiotko! Przez lata przyzwyczaiłaś się, że wszyscy stają na tylnych łapkach przed tobą i forsą twoich rodziców. Pycha jednak kroczy przed upadkiem. Jak mogłaś, ty ślepoto-niemoto, zapomnieć o tym, że ten znany w szkole i nawet poza szkołą nerd komputerowy, podobno tak dobry, że nawet jakaś firma informatyczna konsultuje z nim swoje projekty był jeszcze rok temu naszą ofiarą?! Może dlatego, że tak bardzo zmienił się przez ostatnie wakacje, urósł, wyprzystojniał, nabrał masy i pewności siebie… No i pamiętliwości, niestety.  

Zagryzła wargi i wpatrzyła się ponuro w podłogę. Plan ratunkowy właśnie poszedł się jebać, Beatko. Jeśli za tydzień nie przedstawisz tego projektu chemiczno-biologicznego, to nie będzie dobrej pracy już po maturze, bo nawet wpływy rodziców nie pomogą, to miał być dowód twojej już rozległej wiedzy wiedzy i kwalifikacji w tej dziedzinie.  

Nerd westchnął.
- No dobrze… Wszyscy wiedzą, że jesteś chorobliwie ambitna i dążysz po trupach do celu, oczywiście po cudzych trupach. A zatem… zobaczmy, jak bardzo zależy ci na tych plikach i na jakie poświęcenie jesteś gotowa, jeżeli to TY osobiście będziesz płacić. Zapłatą będzie seks z naszą trójką.
Beata wytrzeszczyła na niego oczy.
- Najpierw zaliczka, a reszta po robocie. Zależy jak długo to zejdzie i jak trudne będzie, jeżeli bardzo długo, to dojdzie dopłata. Z gwarancją z naszej strony, że żadnej przemocy, BDSM i podobnych głupot, zwykłe dymanie we wszystkie dziurki. Nic, czego wcześniej nie robiłaś, to akurat wiem. My w zamian uczciwie dołożymy wszelkich starań, żeby odzyskać twoje pliki i maszyny.

Beata wciągnęła z sykiem powietrze i nagle uderzyła go w twarz.
- Ty bydlaku – warknęła – ty… ty zboczeńcu!
- Królowej nie przystoi takie zachowanie – Nerd powiedział to takim tonem, jakby wymierzony policzek w ogóle nie zrobił na nim wrażenia. – „Zboczeniec”? I kto to mówi? Nie oceniaj moich upodobań, a ja nie będę oceniał twoich. Na przykład twojego seksparty z Magdą i trzema chłopakami w zeszłym roku, pamiętasz? To była nagroda dla nich za to, że na wycieczce przenocowałem na podłodze na korytarzu, bo te chuje zamknęły się w pokoju na klucz i nie wpuścili mnie, zgadza się? A czym nagrodziłaś twoje psiapsióły za to, że Ania wtedy przez całą noc nie spała ze strachu, bo zapowiedziały, że zaproszą kilku chłopaków do jej łóżka, gdy zaśnie? Nie odpowiadaj, pytanie retoryczne.
- Skąd o tym wiesz?! Włamałeś się gdzieś, na którąś grupę?
- Nawet nie musiałem. Ci debile nie potrafią trzymać gęby na kłódkę. Przecież nie mogli nie pochwalić się tym, że grupowo dymali Królową we wszystkie dziurki. Dowiedziałem się już dzień później, analogowo, że tak powiem. O Ani też, od niej samej.
  
Beata zacisnęła pięści i przez chwilę wyglądało na to, że znów go walnie.
- A jeśli się nie zgodzę?
- To się nie zgodzisz i tyle, nie było tematu – wzruszył ramionami. – Napiszesz od nowa.
- Przecież nie odtworzę przez tydzień projektu, nad którym spędziłam kilka miesięcy!
- To nie mój problem – w głosie Nerda nadal nie było emocji. – Decyduj się teraz, masz parę minut. Jeżeli mamy to robić, to jutro, bo mamy też inne zobowiązania; muszę mieć czas na uprzedzenie ekipy.
- To taką zemstę sobie wymyśliłeś?!
- To nie ja zablokowałem ci kompy, ja tylko wykorzystuję okazję – odpowiedział beznamiętnie.

Królowa oderwała się od ściany i zaczęła nerwowo spacerować po szatni. Nerd stał nieruchomo, wodząc za nią wzrokiem. Wreszcie podjęła decyzję i podeszła do niego:  
- Zgoda. Seks za wasze usługi informatyczne, bez udziwnień. Gdzie i kiedy?
- Moment. – Nerd wyciągnął komórkę i po chwili zaczął rozmowę w jakimś dziwnym, kompletnie nieznanym Królowej języku. Jedyne, co zrozumiała to teksty, które odczytywał do komórki z ekranu jej smartfona. Po kilku minutach rozłączył się i oddał dziewczynie jej komórkę.

- Możemy jutro od 15:00 – stwierdził – adres prześlę ci sms-em przed południem, to na Kościuszki, w Śródmieściu. Przynieś laptopy i wszelkie gwizdki i karty, które podłączałaś do nich, przede wszystkim musi być ten z kopią zapasową plików. Nie włączaj laptopów, nie podłączaj gwizdków do innych maszyn. Przedstaw się przez domofon jako Królowa.
- Jakich „gwizdków”??
- Pendrive’ów.
- W porządku – powiedziała ponuro Beata. – A co to był za język, tak z ciekawości?
- Niczego nie zrozumiałaś?
- Ani słowa.
- To dobrze. Do jutra. Nie ubieraj się zbyt grubo.
Skierował się do wyjścia.
Królowa pominęła milczeniem aluzję.
- Ej, a skąd masz mój numer?! – zawołała za nim.
Nerd tylko wzniósł oczy do sufitu i pokręcił głową, potem bez słowa wyszedł z szatni.

Sobota po południu

Parę minut przed 15:00 Królowa zadzwoniła domofonem do mieszkania w kamienicy wskazanej w sms-ie.
- Halo? – odezwał się nieznany jej męski głos.
- Królowa – powiedziała krótko.
- Zapraszamy, drugie piętro. – Brzęczyk otwierający drzwi klatki schodowej i trzask rozłączenia.

Wspinaczka po schodach nie trwała długo i po chwili dziewczyna dzwoniła do drzwi mieszkania. Otworzył je wysoki, nieznany jej chłopak. Wyglądał na nieco starszego od niej, miał na sobie przeraźliwie kolorowy t-shirt i równie kolorowe szorty plażowe.
- Cześć, Beatko – rzucił poufale i zmierzył ją spojrzeniem od stóp do głów, zanim otworzył szerzej drzwi, by ją wpuścić, po czym bezczelnie oblizał się jak przed zjedzeniem jakiegoś smakołyku. – Zwą mnie Epsonem, a ciebie Królową – to było stwierdzenie, nie pytanie. – Rozbierz się i wchodź tam dalej.

Dziewczyna zostawiła w przedpokoju bluzę i buty i przeszła do wskazanego pokoju; był duży, ale tak zastawiony meblami, że robił wrażenie klitki. Pod dwiema ścianami i kawałkiem trzeciej stały biurka, na nich AIO i laptopy wyświetlające jakieś zagadkowe teksty, migające komunikatami albo po prostu wygaszaczami ekranu, modemy, tablety, jakieś inne urządzenia i mnóstwo kabli, a na biurku przy samych drzwiach kurzyły się dwa przestarzałe komputery stacjonarne, pozbawione monitorów. Za to pod oknem, zasłoniętym żółtą zasłoną stało duże łóżko nakryte bielutkim prześcieradłem; stanowiło mocny kontrast do „technicznego” wyglądu pokoju. Beata na jego widok spochmurniała.

- Siadaj rozgość się tu masz wodę nie chodź z nią po pokoju Hummus jest w łazience zaraz przyjdzie – poinformował ją jednym tchem Epson, po czym odwrócił i wyszedł z pokoju.
- Jaki Hummus? Ten trzeci? – rzuciła za nim Beata, ale nie doczekała się odpowiedzi. Zaczęła więc wykładać sprzęt z torby na jedyny w miarę pusty stół.
  
Po dłuższej chwili do pokoju wszedł Nerd, trzymając w jednej ręce butelkę coli, a w drugiej paczkę precelków z hummusem. Był ubrany niemal identycznie jak Epson, tylko na białej koszulce miał zieloną gwiazdę.
- To ty jesteś Hummus? – zapytała z niedowierzaniem Beata wskazując na precelki.
Nerd-Hummus wzruszył ramionami.
- Uwielbiam hummus, luzem i w potrawach. Nieważne. Rozumiem, że to te lapki? – spytał wskazując na sprzęt.
- Tak, czarny ważniejszy, a tu masz dwa pendrive’y, biały to ten z kopiami; a na tych kartkach spisałam ostatnio odwiedzane strony, programy zainstalowane w laptopach, i skąd ostatnio odbierałam e-maile, wszystko, co zapamiętałam. Na wszelki wypadek.

Hummus pokiwał głową z uznaniem i uważnie przeczytał notatki na kartkach, po czym pokazał je Epsonowi, który właśnie wszedł do pokoju. Dziewczyna sięgnęła do jednego z laptopów chcąc go włączyć, ale Hummus szybko położył na nim dłoń.
- No tak, najpierw zaliczka? – mruknęła Beata – Bo bez niej nie ruszycie palcem?
- To też, ale na drugim miejscu – odparł Hummus. – A na pierwszym: nie włączaj pochopnie zainfekowanej maszyny, my się tym zajmiemy. Co my tu mamy? Hmmm… Daj na początek dwójki i potem może czwórki, zobaczymy, co pokażą.

Epson jednoznacznym gestem wskazał Beacie łóżko, a sam zaczął grzebać w pudełku z pendrive’ami, oznaczonymi cyframi na przywieszkach. Królowa usiadła na skraju łóżka i powoli zdjęła bluzkę, a potem spódnicę. Odłożyła je na bok i rozejrzała się ponuro po suficie i ścianach pokoju. Siedzę prawie goła w jakiejś hakerskiej jaskini, za chwilę będę dymać się z tymi chłopami, i z kimś trzecim też, cholera wie co za jeden… Boże, a co będzie, jeżeli mnie ukradkiem sfilmują?  przeraziła się nagle.  W co ja się wpakowałam?! Może jednak zrezygnować, póki czas i iść do normalnej firmy od odzyskiwania danych? Ale… mój projekt?!.  

Usiłowała dojrzeć, co tamci robią z jej komputerami, ale zobaczyła tylko, że podłączyli pendrive’y z cyfrą „2” do każdej maszyny, potem włączyli je, coś tam wciskali na klawiaturach i od razu, nie czekając na start systemu zaczęli wpisywać ręcznie jakieś komendy. Na ekranach zaczęły pojawiać się linijki tekstu, a potem coś w rodzaju suwaka pokazującego zaawansowanie wykonywania programu.  

W tym momencie usłyszała odgłos otwieranych drzwi wejściowych, więc szybko chwyciła bluzkę i zasłoniła się nią. Po chwili w progu pojawiła się bosa, szczupła dziewczyna w t-shircie i krótkich dżinsach. Weszła do pokoju, machnęła ręką Beacie jak starej znajomej, od razu usiadła przy wolnym biurku i włączyła stojący na nim komputer. Hummus oderwał się na chwilę od laptopa i podał dziewczynie pendrive’y Beaty.
- Do piaskownicy z nimi, zwłaszcza ten biały – powiedział do niej, a do Królowej:
- Przywitaj się ze starą znajomą. Nie poznajesz Ani?
  
Beata aż poderwała się z łóżka i przyjrzała się dokładniej dziewczynie. Rzeczywiście, to była „chuda Anka”, druga ofiara „dworu” Beaty w trzeciej klasie!  Tylko że teraz jest wyższa i ma krótkie i ciemne włosy, a nie dłuższe i jasne jak wtedy. Jej też cholernie podpadłam… A kto będzie tym trzecim? Oby nie żaden z chłopaków, których załatwiłam...  

Hummus przestał stukać w klawiaturę laptopa, popatrzył jeszcze przez chwilę na jego ekran, po czym wstał i przeciągnął się. Podszedł do Beaty stojącej przy łóżku i bez wstępów pocałował ją, trzymając ją za biodra. Namiot na jego szortach wskazywał, że mógłby wsadzić jej od razu, ale będzie dawkował sobie przyjemności. Całował ją długo, wreszcie jego palce krążące po jej plecach trafiły na zapięcie stanika. Rozpiął go zręcznie i ściągnął go z jej ramion, po czym zaczął obmacywać jej cycki.
- Ej, tak przy wszystkich? – zaprotestowała nieśmiało Beata.
- Mam ci podać dokładną datę twojej orgietki z czterema osobami naraz? Tak, jak powiedziałem: nie będzie niczego, czego wcześniej nie robiłaś – odparł spokojnie.
- Szlag by cię trafił…
- Ale dopiero po robocie, prawda?

Masował jej piersi jeszcze jakiś czas, po czym przykucnął i sprawnie ściągnął jej majtki. Beata poczuła jego dłonie przesuwające się po pośladkach, po szparze między nimi, na brzuchu, potem na udach, na pachwinach, a potem… dotyk jego palców poszedł w zapomnienie, bo Hummus przykucnął i zaczął robić językiem to, co przed chwilą palcami, w górę i w dół po jej wargach sromowych, a potem głębiej i głębiej... Aż dotarł do łechtaczki i wtedy Królowa poczuła, że to chyba nie będzie zwykły seks. On dogadzał nie tylko sobie, ale i jej, choć jej może nieświadomie, nie podejrzewała go o taką uprzejmość.  Może nie będzie tak źle, może przeleci mnie tylko raz i zajmie się dalej robotą? Ale jest jeszcze ten Epson i jeszcze ktoś trzeci, i wszystko przy Ance, niedobrze...

Hummus przerwał, wstał, zdjął z łóżka grubą poduszkę, rzucił ją na podłogę i królewskim gestem wskazał ją Beacie. Dziewczyna posłusznie uklękła na niej.
- Mam być za nią wdzięczna? – spytała zgryźliwie w odpowiedzi na jego gest.
- Owszem, bo spędzisz na niej trochę czasu, więc doceń troskę o twoje kolana – odpowiedział spokojnie. – I to, że zaczęliśmy robotę przed zaliczką, ale trudno, skany potrwają dłużej niż się spodziewaliśmy, więc nie będziemy czekać.
Ściągnął koszulkę i rzucił ją na łóżko, to samo zrobił z szortami; nie miał pod nimi bielizny. Stanął nago przed Beatą, przez chwilę masował sterczącego fiuta, wreszcie powiedział krótko:
- Ssij.

Dziewczyna rozejrzała się po pokoju. Epson pracował na drugim jej laptopie, zerkając czasem na nich z uśmieszkiem, Anka też była zajęta przy komputerze, do którego podłączyła jej drogocennego pendrive’a. Beata zaczęła więc obciągać Hummusowi fiuta. Był średniej długości i dość gruby, trochę wygięty do góry; nie miała trudności z objęciem go ustami i pochłonięciem od razu co najmniej połowy długości. Zaczęła od jeżdżenia językiem po całej jego długości, potem zajęła się główką: lizała ją, pieściła czubkiem języka koronę i wędzidełko. Wreszcie chwyciła go jedną dłonią u podstawy, drugą dla zachowania równowagi chwyciła chłopaka za tyłek i zaczęła rytmicznie nadziewać się ustami. Główka kutasa dotykała jej podniebienia i policzków, przesuwała się po języku... Chłopak odchylił głowę do tyłu, przymknął oczy i zdawał się rozkoszować nie tylko doznaniami erotycznymi, ale i całą sytuacją.

- Właśnie o tym marzyłem – mruknął po kilku minutach – o tym, że będę cię dymał jak będę chciał.
Przytrzymał jej głowę rękami i zaczął energiczniej ruszać biodrami wbijając fiuta głęboko w jej usta. Robił tak, dopóki Beata nie zakrztusiła się, gdy wsadził jej całą pałę do końca, i przytrzymał tak, że jej nos dotknął jego włosów łonowych.
- Nie tak głęboko, bo się krztuszę – sapnęła, gdy wreszcie odzyskała możliwość mówienia.
- Będę cię dymał jak zechcę – powtórzył tym samym tonem, którym przemawiał do niej w szatni. – A jeżeli tobie też będzie przy tym dobrze, to już twój czysty zysk, ja nie będę się o to specjalnie starał. Teraz wypnij się na łóżku.

Beata stłumiła przekleństwo, posłusznie uklękła na brzegu łóżka i wypięła się do pozycji na pieska. Hummus otworzył szufladę w najbliższym biurku i wyciągnął z niej garść prezerwatyw. Sprawnie otworzył jeden kwadracik i nałożył gumkę, po czym stanął za nią, poślinił fiuta i wsadził go Beacie od tyłu jednym ruchem. Dziewczyna jęknęła. Hummus nie zareagował na to, po prostu zaczął ruszać biodrami wbijając się w nią rytmicznie, podczas gdy rękami ugniatał jej biodra i pośladki. Po kilku minutach tej jazdy oparł jedną nogę na łóżku i zaczął wbijać się jeszcze głębiej. Pomrukiwał przy tym, a jego jaja klaskały uderzając o tyłek dziewczyny; wreszcie jedna jego dłoń zaczęła krążyć blisko jej drugiej dziurki.

- Ej, zostaw mnie tam w spokoju – sapnęła między jękami.
- Na razie zostawię, tą dziurką zajmiemy się później.
- Ale…
- Było mówione: nic, czego nie robiłaś wcześniej, prawda? A ja nasłuchałem się o twoich wyczynach, oj, nasłuchałem…

Królowa przeklęła w duchu wszelkie niedyskrecje swoich byłych partnerów łóżkowych. Jęknęła głośniej, bo Hummus pochylił się i objął jej piersi; masował je i skubał sutki, a potem znów przyśpieszył i wzmocnił pchnięcia. Uświadomiła sobie swoje własne podniecenie jego akcją.  Myślałam, że po prostu wsadzi mi, zrobi co swoje i tyle, ale jego minetka… i teraz ten fiut, niemal idealnie dopasowany do mojej szpary… Nie doceniłam naszego klasowego Nerda?

Wreszcie poczuła znajome pulsowanie i poczuła, jak chłopak spuszcza się jęcząc głośno. Znieruchomiał na chwilę, po czym odetchnął głęboko, wyciągnął fiuta i dał jej na pożegnanie lekkiego klapsa.
- Epson, czas na twoją zaliczkę – stwierdził zdejmując i zawiązując prezerwatywę.
- Już, moment, tutaj to idzie wolniej – mruknął Epson – Zresztą możemy zacząć przy biurku. Królowo, dajesz tutaj.

Hummus wziął poduszkę i położył ją na podłodze przy biurku Epsona, po czym pokazał Beacie, że ma tam uklęknąć; zrobiła co kazał. Epson odsunął się trochę od biurka, zdjął koszulkę, potem podniósł się nieco i zdjął szorty. Jego już wzwiedziony członek był wyraźnie dłuższy niż Hummusa, ale przynajmniej nie grubszy.  
- O kurde – mruknęła – jeszcze dłuższy? Nie wiem czy go zmieszczę.
- Zmieścisz, zmieścisz, ja się o to postaram – uśmiechnął się jadowicie chłopak.

Beata posłusznie zaczęła mu obciągać, ale w tej pozycji szło jej trudniej niż z Hummusem, do tego ruszając głową boleśnie stuknęła nią o blat stołu. Zaczęła więc owijać główkę fiuta swoim długim językiem i masować go ręką na całej długości, drugą ręką masowała mu jaja. Epsonowi chyba to pasowało, bo puścił jej głowę i zajął się klawiaturą.
  
- Ja nie mogę – jęknął Hummus rozwalony na łóżku – taka laska ci obciąga, a ty po prostu dalej klikasz?
- Kochany, ja jestem skromny, ale uczciwy haker, realizuję zamówienie – odmruknął Epson trzymając jedną dłonią głowę Beaty, a drugą pisząc bez przerwy na klawiaturze. – Pamiętasz tego sędziego piłkarskiego, który mówił „Ja jestem uczciwy, zapłacili za 3:0, więc będą mieli 3:0”? No właśnie. Skoro klientka zamówiła usługę i daje zaliczkę, wypada ją wykonać, prawda? Odrobaczanie plików samo się nie zrobi. O jaaaa, uczciwa ta zaliczka, ależ ona się zna na robocie… O taaak – zajęczał znów po dłuższej chwili, przerywając pracę na laptopie. – Mistrzostwo po prostu, chodź na łóżko, ale chyba po takim wstępie niedługo tam zabawimy.
  
Beata położyła się na brzegu łóżka, a siedzący za nią Hummus pociągnął ją do tyłu, potem chwycił ją pod kolana od tyłu i podniósł trochę. Jej rozkraczona cipka, dokładnie wygolona, była wystawiona dokładnie na pchnięcia. Epson nie bawił się w pieszczoty oralne, szybko założył gumkę, przejechał główką parę razy po czułych miejscach Beaty przyciskając mocno, aż zajęczała, właściwie wbrew swej woli, bo przeszedł ją od tego dreszcz przyjemności. Wreszcie wsadził jej fiuta, a jej pozycja umożliwiła mu mocne pchnięcia i wsadzanie go aż do końca. Teraz już oboje zaczęli jęczeć. Hummus trzymał dziewczynę pod kolanami, Epson mając wolne ręce zabawiał się jej piersiami, pomrukując pod nosem jakieś komplementy i zachwyty pod ich adresem; raz masował je mocno, raz ściskał jej sutki między palcami... Ruszał rytmicznie biodrami wbijając się w Beatę aż po korzeń.
- Chyba będziesz miała premię – wymruczał Epson nie przerywając pchnięć. – Hummus, dziabnij ją!

Zanim dziewczyna zdążyła się przestraszyć, Nerd pochylił głowę i delikatnie przygryzł jej płatek ucha kilka razy, a potem wsunął koniec języka do jej ucha. Ta niespodziewana pieszczota, delikatna i z nieoczekiwanej strony sprawiła, że Beata ze świstem wciągnęła powietrze, a potem odsunęła ręce Hummusa i oplotła Epsona nogami zacieśniając w ten sposób swoją szparkę. Po dłuższej chwili oboje zawyli jednocześnie - on wyginając ciało i spuszczając się, ona unosząc biodra i odchylając głowę do tyłu.  

Hummus przytrzymał Beatę przez dłuższą chwilę, zanim pozwolił jej opaść na wznak z nogami na podłodze. Epson wyszedł z niej i padł na łóżku obok. Cała trójka, nawet Hummus, oddychała ciężko.

- Nie wytrzymam, co za idylla – usłyszeli wreszcie głos Anki – Długo tak będziecie się wylegiwać? Ogłuchliście obaj? Skany się skończyły, nie słyszycie sygnałów? Ja odrobaczam gwizdki, nie mogę robić wszystkiego! Królowo, jeśli oni ogłuchli przez ciebie, to ja nie wiem co ci zrobię! – dorzuciła, ale już bardziej żartobliwym tonem.

Epson westchnął ciężko, zlazł wreszcie z łóżka i klapnął na fotel przed laptopami. Mruczał coś pod nosem wczytując się w linijki tekstu na ekranie czarnego laptopa, potem przesiadł się do srebrnego. Beata odetchnęła wreszcie głęboko, wstała, podeszła do stolika z wodą i nalała sobie cały kubek, łapczywie wypiła wszystko co do ostatniej kropli i wróciła na łóżko. Ania od dłuższego czasu wpatrywała się w monitor swojego kompa, stukała w klawisze i co jakiś czas notowała coś na karteczkach leżących obok. Wreszcie wstała z fotela i zerknęła jeszcze raz na ekran.

- Chłopaki, oba gwizdki już czyste, czarny był czysty od początku – oznajmiła. – Czyli masz czystą kopię zapasową, Królowo. Dobre i to, jeżeli oba lapki zdechną. A jak u was?
- Niestety tutaj nie idzie tak gładko – odmruknął Epson z dziwnym grymasem na twarzy. – Hummus, zerknij na to, bo ja tu czegoś nie rozumiem. Pozytywnie, ale negatywnie? Negatywnie, ale pozytywnie? Co to, kurka ma być? Będzie potrzebne dodatkowe przejście. Może trójką? Zapuść w tamtym i zobaczymy.

Hummus podszedł do biurka, przyjrzał się wyświetlonym linijkom tekstu wskazanym przez Epsona i podobnie jak kolega uniósł brwi. Podrapał się po głowie jakby z zafrasowaniem, potem wyszukał w pudełku pendrive’y z trójką, dał jeden Epsonowi i znów zaczęli dłubać przy obu laptopach, wymieniając między sobą uwagi w języku, który pozornie był polskim, ale przysłuchująca się im Beata rozumiała właściwie tylko spójniki.

Ania powolnym ruchem zdjęła koszulkę; nie miała pod nią stanika. Spodnie i majtki wylądowały na krześle obok koszulki, a Ania przeciągnęła się zmysłowo i położyła się się na łóżku tuż obok Beaty.  
- Damy odetchnąć twojej dziurce – stwierdziła – Najpierw trochę cię rozgrzeję, a potem ty rozgrzejesz mnie, i to do oporu. Mmmmm, dałabym królestwo za takie piersi, zawsze ci ich zazdrościłam, mówię całkiem szczerze – to mówiąc sięgnęła do piersi Beaty i zaczęła je delikatnie masować.
- Zwariowałaś? Nie jestem lesbijką!
- Nieistotne, znasz warunki: seks z całą trójką.
- Zaraz… To ty jesteś tą trzecią osobą?!
- Aha… Masz jakieś „ale”? Jakoś na wycieczce nie miałaś oporów. A może to była zasługa miejscowego winka? Marek coś mi o tym wspominał…
- Jaki Marek?

Ania uniosła się na łokciu.
- Chcesz powiedzieć, że chodzisz z moim chłopakiem drugi rok do tej samej klasy i nie wiesz, jak ma na imię??
- Wypadło mi z pamięci, dla nas zawsze był „Nerdem” i tyle – Królowa wzruszyła ramionami. – Zaraz, jak to „z twoim chłopakiem”? To ty i Nerd… To znaczy Hummus…
- Tak, jesteśmy parą, choć nie od początku – uśmiechnęła się Ania. Posłała Hummusowi całusa, na co on uśmiechnął się i odpowiedział tym samym, po czym wrócił do uważnego wpisywania czegoś na klawiaturze. – I żeby było jasne: mamy siebie na wyłączność, ale na czas dzisiejszej roboty oboje udzieliliśmy sobie dyspensy. Takiej specjalnej, tylko na tę robotę. Mam nadzieję, że czujesz się wyjątkowo doceniona – wróciła do masowania cycków Beaty.

- Nie, przestań, ja…
- To ty przestań – Ania niespodziewanie przetoczyła się, położyła się na Beacie i zamknęła jej usta pocałunkiem. Wprost wpiła się w jej usta, szalejąc językiem w ich wnętrzu; ten taniec trwał przez dłuższy czas, podczas gdy ręka Ani błądziła po biodrze i udach Królowej. Potem zeszła z pocałunkami niżej, na kształtną szyję, ramiona i wreszcie na piersi. Tu zatrzymała się na dłużej, na przemian całując i obmacując dorodny biust Beaty; sutki Królowej wprost sterczały z podniecenia, ale Ania nie przestawała ich lizać i delikatnie kąsać. Jednocześnie wsunęła kolano między nogi Beaty i zaczęła nim pocierać o jej krocze. Beata zajęczała pod wpływem tych pieszczot, co zwróciło uwagę obu chłopaków.

- Ania, może nożyczki? – zasugerował Epson.
- Jakie nożyczki, odwalcie się! – pisnęła przerażona Beata.
- Cicho bądź, początkująca lesbijko – zaśmiała się Ania, puszczając oko do wpatrzonego w nie Epsona, który w tym momencie miał rozanieloną minę jak dziecko wpuszczone na darmowe rozdawanie słodyczy na festynie. – Nie bój się, połóż się na boku i podnieś nogę do góry. O tak, bardzo dobrze!

Sama rozkraczyła się i przysunęła się do Beaty tak, że ich krocza zetknęły się. Wierciła się przez chwilę usiłując znaleźć właściwą pozycję, wreszcie zaczęła poruszać biodrami pocierając w ten sposób swoją wygoloną cipką o szparę Beaty i dodając tam jeszcze swoje palce. Teraz obie zaczęły pojękiwać w rytm ruchów Ani.

- Dobrze ci, suczko? – wyszeptała Ania odrywając się na chwilę  od dyszącej Beaty. – Oj, widzę i czuję, że dobrze…
- Nie nazywaj mnie tak!
- Dzisiaj będę cię nazywać jak zechcę. Nawet królowe mogą być sukami, nie wiedziałaś?
Po kilku minutach przerwała pieszczoty i położyła się w poprzek łóżka z tyłkiem blisko jego krawędzi. Przyciągnęła stopy do pośladków i szeroko się rozkraczyła.
- Epson, podaj tu poduszkę, królowa będzie klęczeć przed swoją poddaną – zachichotała.
  
Epson podniósł poduszkę, na której Beata klęczała wcześniej przy jego krześle i rzucił ją na podłogę przy łóżku. Beata zsunęła się na podłogę i zaczęła pieścić uda i krocze Ani. Ze zdziwieniem stwierdziła, że podniecenie spowodowane wcześniejszymi pieszczotami „chudziny” nie przemija, a opory względem tak zaawansowanych pieszczot z dziewczyną zniknęły.  Czy to moje ciało świruje czy głowa? Przyszłam tu wściekła na to wszystko, z perspektywą uprawiania seksu z jakimiś… hakerami, podobno za moje niegdysiejsze grzechy, a tu najpierw jeden mnie podjarał, potem drugi doprowadził do orgazmu, teraz ona... Raz jestem wściekła, raz cieknie mi z cipki! Co jest?!  Kontynuowała pieszczoty, lizała wargi sromowe Ani, wsadzała jej palec próbując znaleźć najczulszy punkt w środku i chyba się jej udało, bo partnerka w pieszczotach zajęczała wyjątkowo głośno.

- Ty, popatrz – mruknął Hummus – krążą plotki o nietypowych talentach Królowej, ale nie bardzo w nie wierzyłem.
- Błogosławieni, którzy nie zobaczyli, a i tak im stanął – odparł kaznodziejskim tonem Epson i obaj ryknęli śmiechem.

Beata nadal pieściła Anię językiem i palcem, wreszcie wyjęła go, rozsmarowała soki na całej cipie i skupiła się na jej lizaniu i delikatnym ssaniu łechtaczki. Ania prężyła się coraz bardziej i jęczała coraz głośniej. Hummus patrzył na swoją dziewczynę pieszczoną przez inną laskę i z zaskoczeniem obserwował jej bardzo mocne reakcje. Widział, jak z jej cipki wypływają soki, jak sutki małych, ale zgrabnych piersi sterczą jak małe kamyki, jak wreszcie Ania zacisnęła uda na głowie Beaty, jej dłonie zacisnęły się na prześcieradle; zawyła odrzucając głowę do tyłu i unosząc biodra. Wstał od biurka i szybko usiadł przy niej na łóżku, a ona zacisnęła dłoń na jego dłoni.
- Nie przeryyywaaaj! Kurwa, dajeeeesz!

Dopiero po dłuższej chwili Ania opadła bezwładnie na prześcieradło i rozsunęła uda. Na twarzy miała błogi uśmiech absolutnie szczęśliwej kobiety. Beata nabrała głęboko powietrza. Hummus zszedł z łóżka, bez widocznego wysiłku podniósł Beatę z podłogi i położył na prześcieradle.  
- Masz szczęście, Królowo, że naszą dyskrecję masz wliczoną w cenę – uśmiechnął się głaszcząc ją po wilgotnej szparze – bo inaczej od jutra nie mogłabyś się opędzić od propozycji randek, i to nie tylko od chłopaków.
Królowa odwróciła się do niego i walnęła go pięścią w ramię, ale to zabolało tylko ją, za to on chyba nie odczuł tego zbytnio. Ujął jej dłoń i położył sobie na członku.
  
- Zaliczka wypłacona, gwizdki czyste, lapki się czyszczą, czas na dalszy ciąg, Królowo.
- Jak to, już? Co wy jesteście, jakieś supersamce?!
Ania z chichotem pokiwała głową.
- Epson, nie przyśpieszysz tego, na razie bardziej przydasz się tutaj. Żal marnować takiej wilgotnej cipki, nie trzeba będzie rozgrzewać jej na nowo.
Epson przeniósł się od biurka na łóżko, a Ania zrobiła mu miejsce koło Beaty. Położył się za nią i objął od tyłu jej piersi.
  
- Mmmmm – zamruczał dokładnie tak, jak wcześniej koleżanka. – Te cuda to nie tylko twoje marzenia, Aniu – stwierdził masując biust Beaty. – I ta opalenizna, prosto z najlepszego solarium w mieście, prawda? Chętnie odlałbym je w jakimś miękkim tworzywie i zostawił sobie do zabawy.

Królowa wyjęczała coś, ale nie mogła odpowiedzieć, ponieważ Hummus chwilę wcześniej wsadził jej fiuta w usta i zaczął poruszać biodrami.
- Ty byś sobie odlał jej cycki, a ja usta – stwierdził – a Ania pewnie cipkę, do kompletu. Czyli ogólnie potrzebujemy sex-lalki w formie Beatki. Co ty na to, Beatko, zapozowałabyś do takiego przedsięwzięcia? Nie odpowiadaj teraz, namyśl się do poniedziałku, a my w międzyczasie znajdziemy wykonawcę.
  
Obaj zgodnie zarechotali. Epson sięgnął po prezerwatywę i nałożył sobie jedną, po czym przytulił się do Beaty od tyłu. Najpierw pomasował solidnie jej tyłek, potem wsunął rękę między jej uda i gestem zmusił do podniesienia nogi. Wszedł w nią od tyłu w pozycji na łyżeczkę, położył jedną rękę pod jej głową, drugą chwycił za pierś i zaczął poruszać się powoli, podczas gdy Hummus wciąż używał ust dziewczyny. Obaj postękiwali w tym samym rytmie, wchodząc w Beatę z obu stron. A Królowa uświadomiła sobie, że od dłuższej chwili to jej własna dłoń pieści jej krocze, masuje szparkę, chwilami dotyka wchodzącego w nią od tyłu fiuta Epsona, i coraz lepiej jej z tym, coraz przyjemniej...
- Może zrobicie sobie kanapeczkę? – zapytała po dłuższej chwili Ania.
- Niezły pomysł. O ile wiem, a wiem, to nasza Królowa już to przerabiała – mruknął Hummus. – Kładź się, a ty wskakuj na niego.

Epson ułożył się wygodnie na plecach i przytrzymał fiuta tak, by ten sterczał pionowo. Beata dosiadła go okrakiem i powoli nadziała się na niego, pamiętając, że jest dłuższy niż interes Hummusa. Zaczęła powoli unosić się i opadać, z ulgą stwierdzając, że w tej pozycji nie tylko nic jej nie boli, ale podnieca się coraz bardziej; chłopak znów chwycił jej cycki i zaczął je ugniatać. Hummus przez chwilę obserwował ich igraszki, potem położył ręce na ramionach dziewczyny i pochylił ją tak, by leżała na Epsonie. Ten objął ją, przytulił i zaczął całować; teraz to on zaczął ruszać biodrami, uderzając w nią od spodu. Beata nie mogła już ukryć podniecenia i głośno zajęczała. Hummus masując sobie fiuta jedną dłonią popatrzył na Anię i oboje uśmiechnęli się; wyglądało na to, że Beacie nieoczekiwanie coraz bardziej podoba się forma zapłaty za usługi informatyczne, jak sama to określiła. Sięgnął wreszcie po gumkę i założył ją sobie. Przez dłuższą chwilę masował tyłek Beaty, pół siedzącej pół leżącej na Epsonie, który cały czas wchodził w nią swoim długim fiutem, wreszcie ustawił się za nią.

- Ania, podaj mi to niebieskie z szuflady – poprosił.
Posłusznie otworzyła szufladę i wyciągnęła z niej niebieskiego pendrive’a.
- Można wiedzieć, po co ci teraz pendrive? W co zamieszasz jej go wsadzić? – zapytała ze zdziwieniem.
- Co?! Nie zgadzam się! Puśćcie mnie! – krzyknęła przerażona Beata, wciąż przytrzymywana przez Epsona.

Hummus aż zawył ze śmiechu.
- Jaki pendrive, zwariowałaś? Tam powinna być niebieska tubka z lubrykantem – wykrztusił między jednym napadem śmiechu a drugim.
Ania zajrzała głębiej do szuflady.
- A, faktycznie, jest – wyciągnęła tubkę i podała go chłopakowi. – Wyrażaj się jaśniej, dobrze? Królowa mało nie zeszła na zawał!
- Sorki, Beatka, czasem mam kłopoty z komunikacją z kobietami – Hummus uspokajająco poklepał dziewczynę po tyłku, co spowodowało kolejny wybuch śmiechu Ani i Epsona.
  
Otworzył tubkę i obficie nasmarował swojego członka żelem, po czym wycisnął jeszcze trochę na palec i posmarował odbyt Beaty wciskając też trochę do środka. Ta aż wzdrygnęła się, gdy zimny żel zaczął spływać po jej ciele.
- Nie, zaraz, poczekaj, ja nie chcę anala! – zaprotestowała.
- Przerabiałaś to już z tamtą trójką, i pewnie jeszcze z innymi, to nie nowość dla ciebie – mruknął Hummus i dał jej soczystego klapsa w pośladek, aż jęknęła. – No, dawaj, rozluźnij pupcię, wiesz jak to działa, prawda?
  
Wsunął jej palec w odbyt i zaczął ją powoli palcować, poszerzając otwór, potem wsadził drugi palec. Beata zasyczała i wygięła plecy, ale Epson nie puścił jej, znów przycisnął ją do siebie tak, że tkwiła nadziana na jego fiuta, a wypięta w kierunku drugiego chłopaka. Ten przyłożył czubek swego fiuta do tylnego otworu dziewczyny i zaczął naciskać. Beata zajęczała, ale właściwie nie było wiadomo czy z bólu czy z przyjemności, tym bardziej, że Epson przez cały czas sprawnie dogadzał jej od dołu. Hummus jedną dłonią rozsunął pośladki Królowej najszerzej jak mógł, a drugą przytrzymywał fiuta, powoli zagłębiając go w jej kakaowym oczku. Dzięki lubrykantowi członek wchodził coraz głębiej, pokonując przeszkody w postaci mięśni odbytu. Po kilku ruchach dotarł wreszcie do samego końca. Ania oblizała usta obserwując z fascynacją, jak jej chłopak naciera kością łonową na tyłek Beaty.
  
- Ufff, ale ciasnota, chyba rzadko kto tu bywał ostatnio – stęknął Hummus i zaczął powoli posuwać Beatę w tyłek. Epson nie przestawał wsadzać jej członka w cipę, a Ani znudziła się pasywna obserwacja wydarzeń; uklękła za Hummusem i przywarła do niego od tyłu.
- Użyj sobie wreszcie, zasłużyłeś na komplecik jej dziurek, rżnij ją, myśl o tym, przez co przez nią przechodziłeś, i ja też – szeptała mu do ucha, masując jego tyłek.
- Sądząc po jej odgłosach, to żadna kara dla niej – wysapał chłopak, cały czas ruszając biodrami. – O kuźwa, ale ciasno, chyba nie wytrzymam długo. Epson, jak tam na dole?

Epson stęknął, chwycił Beatę za włosy i mocno przycisnął usta do jej ust. Całowali się namiętnie, przytuleni do siebie, ramię Epsona oplatało plecy Beaty, ona opierała ramiona na łóżku obok niego. Wreszcie obaj złapali równy rytm: Hummus wchodził jej w tyłek, a Epson pieprzył ją od dołu w cipkę; pot kapał z całej trójki.
  
- Kurwaaa, nie wytrzymaaam! – Beata niepodziewanie zawyła niemal tak, jak wcześnie Ania pod jej pieszczotami. Wyprężyła się, zacisnęła pięści na prześcieradle i jęknęła kilkukrotnie w rytm pchnięć Epsona, aż wreszcie zwiotczała i opadła na niego z powrotem.

- Dobra, to było dla ciebie, teraz coś dla nas – wydyszał Epson. Dał znak Hummusowi, żeby ten wyszedł z tyłka Beaty, ściągnął ją z siebie i położył ją na łóżku na wznak, po czym zdjął prezerwatywę i zapakował jej fiuta w usta, wprost kładąc się podbrzuszem na jej twarzy. Hummus również ściągnął gumkę i masturbując się patrzył, jak kolega rusza biodrami i zagłębia się w usta rozkraczonej dziewczyny.
  
- Zajeździsz ją, zostaw coś dla mnie!
- Spoko, zaraz, uuuhhhhhhh – Epson westchnął i wypuścił ładunek prosto w usta Beaty przyciskając ją do prześcieradła. Nie miała możliwości wyplucia, połknęła wszystko. Epson odetchnął głęboko i zszedł z twarzy Królowej dając miejsce koledze. Ten ukląkł przy głowie Beaty.
- Poczekaj, ja chcę, daj mi go – Ania szybko przysunęła się do nich, objęła swojego chłopaka jedną ręką w pasie a drugą chwyciła fiuta i zaczęła go mocno masować kierując czubek na twarz Beaty. – Chcesz do środka czy tutaj?
- Tutaj – jęknął Hummus – no dawaj, jeszcze trochę, o taaak!

Stęknął głośno, a strumień spermy wytrysnął na twarz Beaty pokrywając ją białymi kroplami. Ania nie przestawała masować chłopaka póki ostatnie białe krople nie spłynęły na twarz ich byłej prześladowczyni. Potem przesunęła po niej mięknącym członkiem rozmazując spermę po całej twarzy.  

Epson padł na prześcieradło po jednej stronie Królowej, Hummus po drugiej, sama Beata też nie bardzo miała siłę się ruszyć. Ania westchnęła, litościwie wyciągnęła z felernej szuflady nawilżane chusteczki i podała Beacie, a ta wytarła sobie nimi twarz. Cała trójka leżała na wznak, a Ania wodziła oczami od jednego do drugiego; w końcu zerknęła kontrolnie na ekrany laptopów, po czym położyła się u boku Hummusa i przytuliła się do niego.
- Według liczników mamy czas nawet na krótką drzemkę – oznajmiła. – Sygnały nas obudzą.
- Nie ryzykowałbym...

- W najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji – wyszeptała w pewnym momencie Beata.
- Przecież już w takiej byłaś, zapomniałaś? – mruknął Hummus.
- Ale wtedy to był taki… głupi szczeniacki eksperyment.
- Nie, wtedy to była nagroda za mnie dla chłopaków. A eksperymentowałaś już wcześniej, na wycieczce, z Magdą.
- Skąd ty to wszystko o mnie wiesz?!
- Chodzę z tobą do klasy, prawda? I już ci mówiłem: twoi znajomi mają taaakie długie jęzory. Uwierz mi, naprawdę nie muszę się włamywać komuś na konto czy pisać specjalne programy do szukania wieści o tobie w sieci.
  
Królowa szykowała jakąś odpowiedź, ale w tym momencie jej czarny laptop zagrał jakąś wesołą melodyjkę, a chwilę później dołączył do niego srebrny.
- Co to? Nigdy wcześniej tak nie grały!
- Bo nigdy wcześniej nie chodziły w nich nasze programy – uśmiechnął się Epson. – To sygnał, że następne czyszczenie i skanowanie zakończyło się pozytywnie. Sprawdź na spokojnie obie maszyny, tylko poczekaj, aż same się zrestartują.

Beata nie zawracając sobie głowy ubieraniem szybko usiadła przy biurku, zalogowała się kolejno do laptopów i zaczęła sprawdzać pliki. Obaj hakerzy stanęli obok.
Przez dłuższy czas Królowa grzebała w laptopach, ale w pewnej chwili przerwała i parsknęła śmiechem.
- Co jest? – zainteresował się Epson.
- Przez chwilę chciałam wam powiedzieć, żebyście się odwrócili i nie podglądali haseł; tak jakby mogły was zatrzymać.

- Z nami to faktycznie bzdura, ale nawyk masz dobry – Hummus pokiwał głową. – Pilnuj lapków, uważaj przy kim się logujesz, co instalujesz, nie pracuj na koncie administratora, i tak dalej. Bo jeśli znowu wpadniesz w kłopoty i poprosisz nas o pomoc, to znów zapłacisz.
- Ale w razie czego zgodzicie się na oficjalne zamówienie i gotówkę?
- Może… A może nie? Po tym, co nam tutaj dzisiaj pokazałaś, może wybierzemy zapłatę w naturze?

- I jak, wszystko działa?
- Tak, wszystko jest na miejscu i się otwiera, dane wyszukane w internecie i moje lokalne obliczenia, pozostałe programy też działają, specjalistyczne też – Beata niepewnie zagryzła wargi – To… jestem jeszcze wam coś winna?
- Tylko jemu – Hummus pokazał na kolegę – obiektywnie patrząc to on najbardziej się napracował.

Podał Epsonowi następną prezerwatywę, patrząc z respektem na jego erekcję.
- Kurka wodna, ty jesteś jakiś seksrobot, a nie człowiek – jęknęła Królowa zobaczywszy to samo. – Ale teraz już bez udziwnień, dobrze?
- Dobrze, wasza królewska mość – Epson objął ją od tyłu i zaczął masować jej piersi. – To jak będzie z tym odlewem twojego ciała? Wystarczą cycki, uwielbiam je, jak widzisz, mój płonący konar to głównie ich zasługa.
  
Królowa poczuła nacisk jego sterczącego fiuta na swoich pośladkach. Masował jej piersi z zaskakującą delikatnością, jakby uwzględniał, że sporo już dzisiaj przeszły.
- Wypnij się tutaj – mruknął zakładając prezerwatywę. Potem zaaplikował na nią nieco żelu z tubki, której przedtem używał Hummus.

Królowa posłusznie pochyliła się i oparła o biurko. Epson skierował sterczącego fiuta od tyłu w jej cipkę. Jęknęła, gdy wsadził jej do końca, chwycił ją za biodra i zaczął dymać na stojąco. Hummus przysunął się i chwycił Beatę za pierś z jednej strony, Ania zrobiła to samo z drugiej. Towarzyszyli Epsonowi w jego ostatnim numerku z Beatą, podtrzymując ją, ale i pieszcząc jednocześnie. Jej sutki znów stwardniały, a soki podniecenia zaczęła spływać po udach zmieszane z żelem, dotyk chłopaka na jej piersiach i tyłku sprawiał jej widoczną przyjemność, jak za każdym poprzednim razem w tym pokoju.

Hummus poczuł, że jego członek zaczyna jednoznacznie reagować na tę sytuację i nawet zaczął rozważać przyłączenie się do Epsona z drugiej strony Beaty, ale zerknąwszy na twarz przyjaciela zesztywniał. Epson nie wyglądał na rozmarzonego kolejnym udanym seksem z Królową; jego twarz miała zły, zacięty wyraz, kompletnie odmienny od tego, z którym wychwalał jeszcze niedawno biust Beaty.
  
Ania zauważyła to chwilę później. Puściła pierś Beaty i przytuliła się od tyłu do Epsona.
- Co się dzieje, Epsonku? Wracaj do nas! – wyszeptała.
Oparła dłonie na jego ramionach, a potem wspięła się na palce i delikatnie przygryzła jedno z nich. Epson jęknął, przymknął oczy, a gdy je otworzył, znów był tym uśmiechniętym, rozwydrzonym seksualnie chłopakiem, który niedawno konsumował Beatę w różnych pozycjach na łóżku i innych meblach. Przyśpieszył ruchy bioder, a oni znów zajęli się cyckami Beaty. Po kilku minutach głośny podwójny jęk zakończył seks Epsona z Beatą. Chłopak napełnił prezerwatywę i na pożegnanie przylgnął całym ciałem do Beaty, która poczuła, że po orgazmie nogi jej drżą i podpora ze strony Hummusa i Anki bardzo się przydała. Oparła się teraz o biurko ciężko dysząc, podczas gdy Epson zdejmował gumkę.
Znów zapadła między nimi długa chwila ciszy.

- To chyba mogę się już ubrać – ni to zapytała, ni stwierdziła w końcu Królowa.
- Tak, jesteśmy rozliczeni – potwierdził Hummus. – Chcesz wziąć prysznic?

Królowa pokręciła głową. Pomyślała nagle, że lepiej będzie wyjść stąd jak najszybciej, zanim komputerowcom przyjdą do głowy jakieś następne niepokojące pomysły; nieporozumienie z niebieską tubką przestraszyło ją nie na żarty. Skorzystała tylko z toalety i umyła twarz z resztek zaschniętej spermy. Ubrała się, potem spakowała laptopy i pendrive’y. Stojąc przy drzwiach jeszcze raz rozejrzała się po pokoju, czy niczego nie zostawiła.  Cholera, oni mogli umieścić kamerkę wszędzie gdzie chcieli. A jeżeli mnie nagrali? I tak jest już po ptakach, niby ja mam co chciałam i oni dostali co chcieli. Może nic złego się nie stanie… Tylko ta głupia akcja z Anką...
  
Ania, jakby czytając jej w myślach, podeszła do niej, przytuliła i pocałowała namiętnie w usta. Zaskoczona Beata nawet nie broniła się przed tym.
- Wiesz, zasadniczo jestem hetero – powiedziała Ania po tym długim pocałunku, gładząc Beatę delikatnie po policzku, a drugą ręką sięgając pod jej spódnicę i delikatnie masując krocze przez majtki – ale te twoje palce, twoje usta, ten twój wygimnastykowany języczek sprawiły, że dzisiaj zaczęłam się wahać… Gdybyś chciała się kiedyś umówić na taką wyłącznie babską randkę, to Marek wie jak mnie złapać. I może nie będzie miał nic przeciw – uśmiechnęła się w kierunku chłopaka.

- A nie mówiłem, Królowo – Marek też się uśmiechnął – pierwsze propozycje damskich randek już napływają!
- Dajcie mi spokój – obruszyła się Beata – przecież nie robiłam tego wszystkiego dobrowolnie!
- Owszem, dobrowolnie. Przecież rozmawialiśmy wczoraj w szatni, że możesz, ale nie musisz.
- Naprawdę było ci tak źle? – zapytała miękko Ania obejmując ją w pasie – Naprawdę ani razu nie zwilgotniałaś, nie jęknęłaś z przyjemności, pod nimi czy pode mną?

Beata westchnęła.
- Dobrze, wygrałaś. Miałam orgazmy, było mi dobrze, z nimi i z tobą. Właściwie nie mam o to pretensji, po prostu… jestem zaskoczona sama sobą, i wami też. Myślałam, że to będzie jakoś… bezosobowo, mechanicznie.  
- No i pięknie. Twoja przyjemność to twój czysty zysk, tak jak Marek powiedział wcześniej. Dostałaś zniżki w postaci orgazmów, można rzec.
- Dziękuję uprzejmie, następnym razem zapłacę wam po prostu bez zniżki, ale gotówką. Tfu tfu tfu przez lewe ramię, jakim „następnym razem”?! – zreflektowała się; podniosła torbę, przeszła do przedpokoju, założyła bluzę i buty.
- No dobra – nabrała głęboko powietrza – dziękuję wam, że to załatwiliście, i że dotrzymaliście warunków umowy. Ja ze swojej strony też dotrzymałam. Wy milczycie, ja milczę. Do widzenia, przynajmniej z tobą, Ne… Marek.
- Może być nadal „Nerd” – odpowiedział poważnie. – Twoje towarzystwo mogłoby nabrać podejrzeń, gdybyś nagle zaczęła zwracać się do mnie po imieniu.
- Też prawda...
  
Marek skinął głową, pozostała dwójka też. Epson otworzył drzwi wyjściowe w ogóle nie przejmując się kompletną nagością całej trójki. Królowa wyszła i zaciskając w dłoniach torbę z cennym sprzętem powędrowała w kierunku zaparkowanego niedaleko samochodu. Tę radość z rozwiązania problemu z komputerami coraz bardziej mąciły myśli przelatujące co chwila przez głowę:  A jeżeli jednak mnie sfilmowali? Albo zrobili zdjęcia? Co będzie, jeżeli puszczą je do internetu albo po szkolnych znajomych? Przecież w ten sposób zniszczą mi życie! Ale za to dokończę projekt! Ale jeśli są nagrania? Ale ten projekt! Chyba dzisiaj przez to nie zasnę....

Sobota wieczorem

Cała ekipa wróciła do pokoju i zgodnie nalała sobie wody do stojących z dala od kompów kubków.
- Wasze zdrowie – wzniósł toast Hummus – dziękuję za współpracę. Bez was jak zwykle niczego bym nie zrobił. A teraz porządki.
- Jak się czujecie teraz, po wszystkim? – spytała Ania wyłączając komputery po jednej stronie pokoju i zwijając kable.
- Ja super – Epson zamiast uczestniczyć w porządkach rozkosznie rozciągnął się na łóżku masując znowu sterczącego fiuta – Zachowam sobie film z imprezy i będę sobie walił do niego, jak mi będzie smutno.
- A opowiesz o wszystkim bratu?

Chłopak uniósł się na łokciu i popatrzył na nią z dziwną miną.
- Co miałbym mu opowiedzieć? – zapytał zupełnie innym, poważnym tonem. – Że kilka razy przeleciałem sukę, przez którą chciał się zabić? A co to by była za ulga dla niego, skoro to nie on ją ruchał? Żadna, za to byłoby to rozdrapanie starych ran. Przecież ona nie wie, kim jestem, widziała mnie może raz, lata temu, teraz nie rozpoznała. To Jacek powinien ją tu macać, wsadzać jej we wszystkie dziury, to on powinien robić z nią co by chciał! – podniósł głos i nagle walnął dłonią w łóżko.

- To dlatego nagle miałeś taką wściekłą minę, kiedy dymałeś ją przy biurku? – zapytała cicho Ania.
- Taaa… Było mi super, bo uwielbiam rżnąć od tyłu, dymałem ją, trzymałem jej cudowne piersi, macałem tyłek, i nagle w oczach miałem tę krew na jego przegubach, nie wiem jak to możliwe, że mi fiut nie opadł… Ale… Wiecie dobrze jak jest – westchnął ciężko – Jacek przez dwa lata starał się zapomnieć o tej historii i chyba wreszcie mu się udało, więc niech nadal będzie pogrzebana jak najgłębiej. Co najwyżej Marek może wspomnieć Królowej o tym w szkole, rzucić kiedyś tekst w rodzaju „Pamiętasz tego Jacka z klasy „B”, którego przeleciałaś dwa lata temu na imprezie, a potem wyśmiałaś publicznie i obsmarowałaś na grupach, bo „za szybko się spuścił”? No wiesz, tego pierwszoklasistę, który podciął sobie po tym żyły, bo to był jego pierwszy raz z dziewczyną, a ty zrobiłaś z niego pośmiewisko na całą szkołę? Jego starszy brat wyruchał cię w sobotę kilka razy, no patrz, co za przypadek, he he he...”

- Rozważę to – Marek-Hummmus-Nerd poważnie pokiwał głową. – Niekoniecznie teraz, może być na parę dni przed maturą, żeby ją bardziej zdenerwować. Do tego jakaś lekka aluzja o filmach czy zdjęciach… A Jackowi rzeczywiście lepiej nie mówić ani słowa, zgadzam się z tobą.
- A jeśli ona się wkurzy i poleci z tą opowieścią do kogoś?
- To oprócz filmu mamy nagrania z szatni i stąd, i bardzo wyraźnie się nagrało, że oferuje nam seks w zamian za usługi informatyczne, i że tego nie żałuje, i tak dalej. Do osób w rodzaju Królowej nie podchodzi się bez dyktafonu, zapamiętajcie to sobie. A, właśnie, byłbym zapomniał…

Sięgnął między dwa stare komputery stacjonarne na biurku przy drzwiach i wyciągnął spomiędzy nich dyktafon, zamaskowany kilkoma płytami dvd wciśniętymi między obudowy. Obejrzał go i wyłączył.

- Mieliśmy szczęście, że nie poszła do żadnej fachowej firmy – Epson nie przestawał walić sobie konia.
- Może nie mogła – rzuciła niespodziewania Ania.
- Co masz na myśli? Stać ją przecież.
- Finansowo oczywiście tak, ale… Podczas czyszczenia plików na pendrive’ach przyjrzałam się im głębiej, zwłaszcza tym plikom z wynikami badań, wykresami itp. Wbrew temu, co gadała raczej nie ściągnęła ich z jakichś naukowych stron z całego świata. Niemal wszystkie źródłowe powstały na terenie Polski. Zresztą myślę, że poważne firmy nie opublikowałyby wyników swoich badań tak po prostu, na swoich otwartych stronach, przecież to ich tajemnica. Nie znam się na ich wartości naukowej czy finansowej, bo to czysta biologia i chemia, więc może to złoto a może zwykły chłam, ale według mnie one zostały po prostu przez kogoś wykradzione, albo przynajmniej niektóre z nich. A ona chyba o tym wie, skoro nie szukała pomocy u oficjalnych fachowców, bo bała się, że ktoś się zainteresuje i to zauważy.

- Wobec tego jest głupia, bo jeżeli wie i użyje ich w tym swoim projekcie, a zwłaszcza jeśli przedstawi je jako owoc swoich badań czy coś takiego, to każdy fachowiec się zorientuje i będzie mieć przypał – stwierdził z zaskoczeniem Epson. – A mówiłeś, że jest taka mądra!
- Przeceniłem ją widocznie. Może wierzy we wszechmoc i ochronę jej rodziców, i to niebezpodstawnie. Albo może jeszcze czegoś nie wiemy. W każdym razie jej projekt to już nie nasza sprawa; kwestię zemsty mamy załatwioną.
- Na pewno? A ty? Przecież to głównie o ciebie chodziło, o twoją zemstę za te męki w trzeciej klasie.

Marek skończył wyłączanie komputerów i zamyślony siadł przy biurku.
- Sam nie wiem – stwierdził w końcu. – Wczoraj w szatni pomyślałem, że to wspaniała okazja; aż pożałowałem przez chwilę, że sam nie wpadłem na taki pomysł. Ale to ktoś inny załatwił jej kompy więc to nie nasza wina, tu jesteśmy czyści. Pomyślałem sobie coś w stylu: Królowa będzie cała dla nas, przelecę ją we wszystkie dziurki, popatrzę też, jak wy to z nią robicie, będzie jęczeć pod nami i takie tam bzdury, i że wtedy mi ulży. Miałem wtedy taki wzwód, że aż dziwne, że ona tego nie zauważyła. Ale po dzisiejszym… nie, nie ulżyło mi; nie zmieniła się przeszłość i moje wspomnienia, bo jaka zemsta zmieni przeszłość? Żadna, to nie Orwell. Użyłem sobie z laską, owszem, zerżnąłem we wszystkie dziurki i tyle mojego. Tylko ta jedna rzecz mnie pociesza: że nasza Królowa jeszcze długo będzie się zastanawiać, czy jej nie sfilmowaliśmy, nie sfotografowaliśmy podczas seksu, czy jej gołe zdjęcia i filmy nie pójdą w świat. To jej zatruje życie na długo, mam nadzieję. I może trochę wpłynie na nią wychowawczo, bo przecież po tym wszystkim nie usłyszeliśmy od niej słowa „przepraszam za to, co było”, prawda? A ty, kochanie? Jak się czujesz?

Ania porzuciła kable, usiadła mu na kolanach i objęła go.
- Ja? Jestem w superhumorze! Naczelna łajza, która gnębiła mnie i ciebie przez cały rok szkolny, dzisiaj musiała wbrew swoim upodobaniom doprowadzić mnie do orgazmu. Trochę się napracowała – zachichotała – i do tego dopiero jutro poczuje skutki dymania z wami, pewnie nie będzie mogła usiąść. Ale nie powiem, ma talent, aż mnie zaskoczyła, odleciałam aż miło – Hummus pokiwał głową i pomasował jej drobne piersi. – Więc… tak, czuję się świetnie, i seksualnie i… nie wiem, moralnie? Może i nie było zemsty, ale była kara. Królowa wie za co, przynajmniej jeśli chodzi o ciebie i o mnie. A ta kara właściwie dopiero się zaczęła i będzie trwać i trwać, jak w tym opowiadaniu Marka Huberatha. A pozostałych pomniejszych łajz i tak nie dopadniemy, bo musielibyśmy mścić się na co najmniej połowie twojej klasy.
  
- To nie będzie już żadnej takiej akcji, żadnej powtórki? – zasmucił się teatralnie Epson.
- Jeszcze ci mało, erotomanie? – zdumiała się Ania odwracając się do niego – Jakich tabletek się nażarłeś?!
- Bardzo skutecznych. Widziałaś, jak zadziałały i u mnie i u Hummusa.
Ania popatrzyła na niego przeciągle.
- Widzę nawet, że jeszcze trochę działają, i dlatego trochę mnie to niepokoi czy wam nie zaszkodzą. Co ty teraz zrobisz, napalony biedaku? Zresztą…
  
Odwróciła się z powrotem do Marka i sięgnęła do jego półtwardego penisa. Pomasowała go, a chłopak z groźnym pomrukiem wpił się ustami w jej szyję.
- Mareczkuuu, mój ty wampirze – zamruczała jak kotka – ta dyspensa już się skończyła, prawda?
- Owszem, dotyczyła tylko roboty dla Królowej. A bo co?
- A bo tak sobie pomyślałam, że szkoda marnować działania tych tabletek u was…
- Co, ty też nie masz dość? – uśmiechnął się Marek znów sięgając do jej nagich piersi. – Przecież Królowa załatwiła ci swoim językiem i palcami niemal wycieczkę na orbitę, przynajmniej tak to wyglądało z boku.
- No tak, ale… Napatrzyłam się potem na was i...
  
Marek-Nerd-Hummus popatrzył w zamyśleniu na Epsona, ten odwzajemnił spojrzenie. Marek chwycił Ankę pod pośladki, wstał z krzesła i przeniósł ją na łóżko. Położył ją delikatnie tak, że jej głowa spoczęła na brzuchu Epsona i ukląkł przy niej.
- No dobra, jeszcze jeden raz – uśmiechnął się do niej, teatralnie grożąc palcem – jeszcze ten jeden raz, z nami oboma. Epson zasłużył sobie, i ty też, tymi ciekawostkami o plikach. Poza tym - należy nam się trochę relaksu po ciężkiej pracy.

Ania sięgnęła dłonią do członka Epsona.
- Chyba będzie ci sterczał do rana. Przedawkowałeś!
Epson położył dłoń na jej dłoni, zasugerował jej tempo i siłę masażu.  
- Jeśli tak będziesz robić dłużej, to będzie sterczał o wiele krócej – stwierdził.
  
Marek pochylił się nad Anią i mocno ją pocałował, potem delikatnie polizał jej piersi i sutki, i zajął się nimi dłońmi.
- Do diabła z Beatą, z jej dużymi cyckami i innymi wymiarami – powiedział patrząc jej czule w oczy – to ty jesteś moją królową. Jesteś i będziesz. Nawet jeżeli Epson zrobi to, do czego się szykuje. Otwórz usta, skarbie…

Ania wybuchnęła śmiechem, obróciła głowę w kierunku Epsona i otworzyła usta tak, by chłopak mógł jej tam wsadzić fiuta. Natychmiast skorzystał z tej możliwości i zaczął posuwać ją powolnymi ruchami. Tymczasem Hummus rozsunął uda dziewczyny i zaczął masować jej krocze. Aż jęknęła pod jego dotykiem, nie przerywając obciągania, po czym sięgnęła ręką do członka swojego chłopaka i zaczęła go masować. Przez kilka minut zabawiali się tak we trójkę: ona obciągała Epsonowi i masowała fiuta Hummusa, a on pieścił dłonią jej szparkę i zajmował się jej piersiami. Rzeczywiście miała mały biust; czasem, kiedy w żartach chciał ją wkurzyć, nazywał go ”piegami”, ale zawsze podniecał go bardziej niż idealne cycki Królowej czy innych dziewczyn. Teraz muskał je językiem, przesuwał po nich samymi opuszkami palców, chuchał na nie, ssał sutki i obejmował je ustami razem z ich otoczką, a Ania wariowała od tego, pieszczona od góry i od dołu.
  
- Wsadź mi wreszcie – zażądała, kiedy Epson na chwile wyjął fiuta i pozwolił jej odetchnąć – zakładaj gumkę i wsadzaj, bo zwariuję.
- Najpierw zwariujesz od czegoś innego – odmruknął pochylając się nad jej kroczem.

Zaczął całować ją po brzuchu, potem po udach i pachwinach. Wiedział, co jego królowa lubi najbardziej, ale potrzebny był odpowiedni wstęp. Dopiero po nim sięgnął językiem do warg sromowych, najpierw przesuwając nim w górę i w dół, potem wsuwając go coraz częściej głębiej i jednocześnie zahaczając kciukiem o łechtaczkę; wreszcie zaczął pracować na niej językiem. Ania jęczała coraz głośniej, a gdy przyszedł czas na ssanie łechtaczki Epson znów wyjął fiuta z jej ust z obawy, że pod wpływem orgazmu dziewczyna zaciśnie zęby. Może i dobrze zrobił, bo kiedy Hummus dołożył jeszcze wewnętrzny masaż jej punktu G, Ania w ekstazie orgazmu tak się wydarła, że „wycieczka na orbitę” podarowana przez Beatę okazała się być ledwo wyjazdem pod miasto.

Kiedy odzyskała oddech i zmysły, Epson popatrzył pytająco na Hummusa, a ten z uśmiechem skinął głową. Epson przybliżył się do Anki, ta otworzyła usta i zaczęli jazdę od nowa. Nie potrwała jednak zbyt długo; Epson widocznie tak się podniecił widokiem jej orgazmu, że dość szybko jęknął i wypuścił strużkę nasienia do jej ust. Przy czwartym orgazmie pod rząd było tego już niewiele i Ania z łatwością je przełknęła. Potem pytająco popatrzyła na swojego chłopaka. Ten w odpowiedzi uśmiechnął się i sięgnął po gumkę.
- Ufff… Już myślałam, że się rozmyśliłeś.
- Nigdy w życiu, skarbie, po prostu wiem, że tak naprawdę to nie lubisz robić kilku rzeczy naraz. A ja i tak jestem blisko, więc załatwię to raz dwa.

Zaśmiała się i ułożyła się wygodniej, szeroko rozkładając nogi. Marek wszedł w nią jednym pchnięciem do końca – była tak mokra, że nie miał z tym problemów. Uśmiechnął się patrząc jej w oczy i zaczął posuwać ją mocnymi, równymi ruchami. Taki uśmiech był zarezerwowany tylko dla niej; do innych dziewczyn i w ogóle do innych ludzi uśmiechał się rzadko. Objęła go ramionami i przyciągnęła do siebie, mógł więc tylko ruszać biodrami i szeptać jej w ucho wszystkie świństwa, jakie przychodziły mu do głowy. To też był ważny element ich intymności.
  
Tak jak przypuszczał, nie wytrzymał zbyt długo. Po kilku minutach poczuł nadciągającą rozkosz. Ania wyczuła jego drżenie, zacisnęła dłonie na jego pośladkach i przycisnęła go do siebie, podczas gdy on z jękiem wystrzeliwał w prezerwatywę resztki nasienia. Potem odetchnął, pocałował Anię, ostrożnie wysunął się z niej, zdjął gumkę i wrócił na łóżko do swojej dziewczyny i przyjaciela.

+ + +

Leżeli oboje wtuleni w siebie, a Epson leżał na wznak obok nich, wpatrzony w sufit, z roztargnieniem głaszcząc Anię po tyłku. Odpoczywali tak o wiele dłużej niż po tym, gdy obaj zrobili z Beaty „kanapkę”.

- Zaraz, chyba coś mi umknęło – ocknęła się nagle Ania. – A właściwie to czym zasłużył sobie Epson tak bardzo, że aż przedłużyłeś dyspensę?
- Nie zauważyłaś niczego przy robocie z kompami?
- Nie miałam jak, przecież byłam zajęta gwizdkami. A co takiego?
- Połapał się, że kompy były czyste już po pierwszej naprawie, dwójką i czwórką. To nie było typowe wymuszenie okupu tylko jakieś inne robactwo, ale łatwiejsze do zwalczenia. Nie chciało mi się dokładnie sprawdzać, skąd to przywlokła, ale zgraliśmy próbki na później.
- Skąd wiedziałeś? Nic takiego nie powiedział!
- Użył hasła „Pozytywnie, ale negatywnie”. Potem to już była tylko kosmetyka: dodatkowe skany były teatrzykiem dla Królowej, nasze pogawędki slangiem komputerowym też. Czyli robota była zrobiona właściwie już po zaliczce, a wszystkie następne numerki mieliśmy za darmo, ty też!

Ania odwróciła się do Epsona, objęła go i ucałowała... w czoło, na co ten zareagował komicznym grymasem zawodu.
- Nie krzyw się, seksrobocie, tym całusem składam hołd twojemu mózgowi! Bo twojego fiuta uczciłam już wcześniej, za pozwoleniem Marka.
- No, chyba że tak...
- To co, korzystamy z tego, że Epsonowi wreszcie interes opadł i zbieramy się?
- Trzeba będzie – Epson przeciągnął się i jakby z żalem popatrzył na swoje krocze. – No trudno, cztery numerki muszą mi dzisiaj wystarczyć.

Zwlókł się z łóżka, po drodze przytulił Anię i pocałował ją w policzek.
- Dziękuję ci Aniu, i tobie, Hummus też, ale ciebie nie będę całował, zapomnij! W ogóle wszyscy sobie nawzajem dziękujemy. Późno już, odprowadź Anię, jutro się wysypiamy, potem ja biorę się za zamówiony soft, wy, dzieciaki w poniedziałek do szkół, w końcu matura za pasem! A gdybyście przypadkiem dowiedzieli się, że jakaś hoża dziewoja potrzebuje pomocy informatycznej, to wiecie, do kogo dzwonić!


c.d.n.n.  KONIEC


komentarze i recenzje jak zwykle mile widziane; może z wyjątkiem tych od maniaków komputerowych, bo pewnie zagryźliby mnie za lamerskie wejście na ich teren. :)

Telemach77

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i szkolne, użył 12407 słów i 68827 znaków, zaktualizował 8 lip o 18:57. Tagi: #nastolatki #szkoła #grupowy

1 komentarz

 
  • Użytkownik Pumciak

    Bardzo fajne opowiadanie , nadal jesteś w formie.

    5 godz. temu

  • Użytkownik Telemach77

    @Pumciak  Dziękuję. Staram się, ale brak czasu dokucza... :(

    2 godz. temu