Zaprotestuj nim to skradnę.

,,Widziałem Cię nagą. Bez żadnej osłony, ale to mi nie wystarczało. Pomimo, iż mogłem zajrzeć we wszystkie możliwe zakamarki tej skrywanej przez Ciebie tajemnicy. To nie wystarczyło. Co musiałaś zrobić, aby mnie przekonać? Uchylić jeszcze trochę rąbka sekretu? Zbliżyć nas do siebie.  
INTYMNOŚĆ, lecz nie Twoja, a nasza wspólna.  
Byliśmy blisko. Zdecydowanie zbyt blisko. Czy tylko ja chciałem to przerwać?  
Bolało... Cholernie bolało. Coś co powinno być przyjemne, było jak największe katusze. Przecież odkrycie ukochanej osoby jest uczuciem szczęśliwym.
Nie byliśmy nieszczęśliwi. Nie biliśmy źli. Cierpieliśmy... Ty we mnie, a raczej ja w Tobie... Ta bliskość trwałaby dalej gdyby nie nasz protest. Czy skuteczny? Nadal tu jesteś. Nasze ciała nadal złączone, nasze myśli w jednym miejscu.  
Widziałem Cię nagą... Nadal Cię widzę.  
Leżysz pode mną? A może nade mną?
Stoisz obok mnie? A może przede mną?  
Siedzisz parę metrów dalej? A może całe kilometry?  
Lecisz wśród chmur? A może nie możesz oderwać się od podłoża?  
Jesteś tu?  
Skarbie? Jesteś? Jesteś pewna końca?  
Ja nie wątpię. Chcę. Pfff... Kogo ja chcę oszukać? Oczywiście, że wątpię! Może zrezygnujmy? Kochanie? Za chwilę dojdę do miejsca ostatecznego. Wiesz, że nie będzie już odwrotu? To się stanie. To się dzieje. Zaprotestuj! Proszę. Krzycz! Płacz! Zrób cokolwiek!  
Sam tego chciałem. Musze teraz unieść odpowiedzialność tej decyzji rozumiem.  
Zemdlałaś?  
Kochanie? Czy nadal oddychasz? Za późno? Powiedz tylko słowo, ja to przerwę Skarbie. Nie? Jesteś na to gotowa?  
Może to prawda, że mężczyźni dojrzewają później, niż kobiety, bo ja nie czuję satysfakcji z tego co robię w tym momencie. Podświadomość ciągnie mnie do tego, ale czy mój rozum tego chce? A moje serce? Nasze serce. Przepraszam.
Wiesz, nie przerwę tego teraz. Wytłumaczę to Twoim rodzicom obiecuje. Nic się nie stanie. Nie zdążyłem Cię opuścić, ale nic się nie stanie. Obiecuję, Słonko.  
Płaczesz? Czuję, ze płaczesz. Pamiętaj, że nadal jestem przy Tobie. Nie musisz jeszcze iść. Porozmawiam z nimi nie bój się. Możesz na mnie liczyć. Wiem, że ja na Ciebie również.  
To nie jest tak, że nie poczuwam się do odpowiedzialności za to co zrobiłem. Jestem tak samo odpowiedzialny jak... czy tylko ja jestem odpowiedzialny? W końcu to Ty wpuściłaś mnie do swojego świata.  
Było ciemno, ale ja już widziałem. Poczułem. Zabrałem Ci to czego tak chroniłaś.  
Tak Skarbie, wiem o czym wtedy myślałaś. Dziękuje. Twoja interpretacja była dla mnie ważna. Nie umiałaś przekazać mi tego słowami, więc wpuściłaś mnie do swoich myśli.  
Kocham Cię."

niezapominajkaxy

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 487 słów i 2729 znaków.

3 komentarze

 
  • agnes1709

    :eek: O kurde! BARDZO dobre!!!

  • niezapominajkaxy

    @agnes1709 Dziękuje bardzo :)

  • Somebody

    Niesamowite...

  • KLcrnkbw

    ????????