Pijalnia

Siedzę w Pijalni Wódki i Piwa. Wszędzie czuć alkohol i śledzia, a ja udaję zajętą, przeglądając Instagrama. Głupie twarze modelek mieszają się w jedną, aż w końcu wchodzi ona. Wiktoria, moja przyjaciółka wkracza do baru, nie przejmując się komentarzami napalonych Turków. Twarz zalewa mi uśmiech, wymuszony pierwszym szotem wódki. Witam się z dziewczyną, pomijając jej 10 minutowe spóźnienie. Czarne kozaki zsuwają się lekko z nóg, poprawiam je szybkim gestem. Rozmawiamy chwilę, czując się takie dorosłe w świecie przepełnionym niewiernymi mężami tanim piwem. Kelnerzy przyglądają się nam. W swoich eleganckich strojach posądzają nas o nie przekroczenie osiemnastego roku życia, ale ochoczo przyjmują zamówienie. 5 pierwszych szotów przychodzi nam z łatwością. Są smakowe, przykrywają gorycz smaku Wyborowej. Rozmyślania o naszej przyszlosci odchodzą, wraz z rytmem dennej piosenki z lat 90. Dobiega z jakiegos głośnika, chciałabym jebnąć DJ-owi za słaby gust. Wiktoria i jej rumiane policzki chcą isc do łazienki, przepuszczam więc dziewczynę w stronę schodów, zastanawiając się, czy powinnam zostawać sama przy stoliku. Wzdycham, szukając w tlumie pijaków ciekawej twarzy. Blizny, rany, znamiona, cokolwiek, co przyciągnęłoby moj wzrok. Ale oni przyszli tu na tańce i picie, nie pokażą się w całości. Starsi faceci noszą tupeciki, studenci zapuszczają brody, zeby wyglądac na starszych, a ja siedzę sama, bezczelnie ich oceniając. Patrzę na kobiety po trzydziestce, ściskające cycki w niewygodnych bluzkach. Nie wiem, kogo tu szukają, ale ciekawi mnie to zjawisko.Czuję się od nich lepsza, młodzieńczy urok zapewnia mi atencję do konca wieczora. Chyba wywołałam wilka z lasu, bo dosiada się do mnie dwóch Niemców. Mówią w swoim języku i zanim zdążam oznajmić im, że ich nie rozumiem, dochodzi Wiktoria. Zaczynamy rozmowę po angielsku, przypada mi wychudzony Adam.Próbuje mówić w taki sposób, jakby w ogóle nie myślał o tym, jak głęboko byłby w stanie włożyć swojego kutasa do mojego gardła. Ale ja to słyszę i nawet bez jego fiuta w ustach jest mi niedobrze.Jedno spojrzenie wystarczy, abyśmy uzgodniły z przyjaciółką strategię: kupujcie nam drinki, Szwaby.
01:01
Oni wszyscy mówią, nie zastanawiając się przez chwilę, czy ich słucham. Jeden próbuje pochwalić się samochodem, ale odcinam się od historii jego Mazdy, bo dostaję smsa. Odpisuję matce, po czym rolę krasomówcy przejmuje niejaki Marek. Marek ma 20 lat, lubi chodzić na siłownię i może mieć małego penisa, bo za wszelką cenę chce pokazać, jaki jest męski. Patrzy na mnie tak, jakby chciał zrobić ze mną wszystko to,czego zabrania mu tłusty ksiądz z kościoła na Placu Zbawiciela. Wiktoria pokazuje mi jakiegoś mema, a adoratorzy śmieją się pierdoląc coś o ich tripie na xanaxie. Kurwa, czemu każdy coś do mnie mówi? Proszę, niech nastanie cisza.Czekam tylko na kolejnego drinka i myślę, czy wracać do domu uberem, czy ztmem.Mój stan wskazuje raczej na ubera, ale stan konta nakazuje szukać drogi na najbliższy przystanek. Ostatni Cosmopolitan na dziś.  
Moze by mnie sumienie ugryzło? Eh, moze lepiej nie.
Pierdolę, wychodzę. Wychodzi jak prawdziwa dama salonowa, oczekując dramatycznego trzaśnięcia drzwiami, ale wyglada jak przeciętna małolata, żądająca Nuggetsów po paru drinkach.  
Idę ulicą, w torbie szukam gum do żucia. Nie chcę, żeby rodzina wyczuła, jak radzę sobie z problemami. Taksówkarz wymija mnie bokiem, trąbiąc na mnie niemiłosiernie. Serce trochę mi przyspiesza, może coś jednak czuje? Dwie dziewczyny patrzą na mnie, śmieją się, że jestem „totalnie najebana”. Nie przejmuje się, czemu nie przejmuję się niczyim zdaniem?
Bo jestem mądra a oni głupi.
Bo jesteś mądra, a oni głupi.  
Prawda?
Dlaczego mnie nie zabił? Teraz będę musiała zakuwać na francuski.
Więc idę i śmieje się. Wolałabym nie żyć.
I w takim transie docieram na Saską, pół-człowiek, spowijany myślami i maską do włosów. Na bazie papai, pięknie pachnie. Pół-córka, mówiąca o połowie swojego życia, pół-kobieta, z męską półkulą mózgową.
Mijam tercet grubych gimnazjalistek. Patrzą na mnie tak potwornie, że zastanawiam się, co im zrobiłam. Przeleciałam wam jakiegoś byłego? Ups. Przyspieszam kroku, omal nie tracąc równowagi na niebotycznie wysokich obcasach. Kto do chuja wpadł na pomysł szpilek i czemu tak go ubóstwiam?

westchnienie

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 772 słów i 4531 znaków.

1 komentarz

 
  • lemke

    Bardzo dobrze oddany klimat WWA.

  • westchnienie

    @lemke Dziekuje!