Niezaspokojona przez ...życie Magdalena W.

Niezaspokojona przez ...życie  Magdalena W.Dosłownie od kilku dni na portalu jest z nami Magdalena i to ją poprosiłem o chwilę rozmowy by poznać jej osobowość.
By zapytać tą kobietę na co dzień mieszkającą w Ostrołęce o prozaizmy życiowe, plany, marzenia, ciekawostki, czyli to wszystko czego doświadcza każdego dnia w swoim miejscowym mikroklimacie.  
Spotkaliśmy się w hotelu " Korona " który znajduje się na rogatkach miasta.
Jego specyficzne usytuowanie, - wydaje się przytulony do iglastego lasu - , sprawia, że siedząc w holu gdzie znajduje się restauracja i bar czujemy się komfortowo spoglądając przez taflę szkła na kolory jesieni,
Nasz stolik znajdował się w samym kącie gdzie w ciszy mogliśmy przystąpić do rozmowy a raczej ja mogłem zadawać swoje pytania będące wynikiem ciekawości czasem niestety na pograniczu tupetu i dobrego smaku.

    Robert: - Witaj, Madziu, mam nadzieję, że nie jesteś zła za postawienia Cię przed faktem dokonanym, czyli wyborem miejsca na to spotkanie?
    
Magdalena:  - W najmniejszym stopniu.
                Szczerze mówiąc -( rozgląda się z zainteresowaniem po lokum jednocześnie poprawiając sobie beżowy kaszmirowy kardigan. Pod nim ma białą bluzeczkę. Okryte beżowym materiałem ramiona przykrywa ciemny całun włosów )  -  byłam ciekawa jak to teraz wygląda.
I muszę przyznać, że robi wrażenie.
Ta grafitowa podłoga, pastelowe wykończenia kolumn, skórzane fotele, poduszeczki dodane dla wygody klienta  i szklane stoliki.
Aż szkoda, że tak nie było dwanaście lat temu, być może Aśce by to pomogło w biznesie.

  Robert  - Nie bardzo wiem o co chodzi.  

Magdalena: - A to taka spóźniona refleksja - machnięcie dłonią.

Robert: - Chętnie wysłucham jeżeli to nie tajemnica.

Magdalena: - Żadna. Wspomniana koleżanka w okresie - uniosła dłonie, pokazując palcami cudzysłów -  
           prosperity salonów piękności i masaży, postanowiła zrobić szkołę o tym kierunku.
Z papierkiem w dłoni założyła działalność i znalazła kańciapę na to, w tym właśnie hotelu. Była tu kiedyś siłownia i stąd też jej wiara w łatwiejsze zdobycie klienta. Niestety płonna, siłownia owszem ale już masaż niekoniecznie.
Drzwi stały otwarte, po pół roku dała sobie spokój.
Mnie tylko wymęczyła każąc przychodzić by mogła na kim utrwalać swe zdolności manualne.

Robert: - Czyżbym usłyszał słowa skargi? Nie wierzę, to przecież sama przyjemność.

Magdalena: - Owszem, ale jak wszystko tak i masaż ma swoje granice, przestaje cieszyć a męczy albo inaczej nuży.

Robert: - No nie wiem dla mnie to zawsze kojarzy się z doznaniami.

Magdalena: - Muszę doprecyzować, to był masaż zaliczany do rehabilitacyjnych, relaksujący ale na  
     pewno nie miał związku z doznaniami sensualnymi.

Robert: - Dla mnie każdy dotyk kobiety choćby w celu poprawy układu kręgów szyjnych niesie także  
            i taki oddźwięk.

   Magdalena: - To kwestia podejścia. Po prostu musiałeś być zauroczony daną dziewczyną stąd takie  
       wyobrażenie. Dla porównania powiem Ci, że mój mąż wystarczy, ze zajdzie mnie od tyłu, obejmie w pasie, przytuli policzek do skroni a czuję, że stanik zaczyna uciskać a podbrzusze robi się ciepłe.
Bo to jego dłonie, ktoś inny mógłby nadgryzać mi płatek ucha, zjechać ręką na płeć a kobiecość by i tak nie zapulsowała.

Robert:  Sugerujesz, że nie wystarczy by to był mężczyzna, musi być o odpowiedniej fizyczności w  
        Twoim guście by dotyk odniósł skutek?

Magdalena: Nie do końca. I tu nie chodzi o wygląd zewnętrzny a przynajmniej nie to decyduje.
           Wiem, dla ciebie to niepojęte, mężczyzna nie potrzebuje wiele by nastawić się na  
       cielesność. i ich doznania. Wystarczy ładna buzia, odsłonięty biust, uda.  
     Bez urazy ale wybredni to nie jesteście, żeby nie powiedzieć nic o poczuciu estetyki.
    U nas trzeba więcej, czasem wystarczy zapach, który skojarzy się z sytuacją z wakacji, namiętnością,  
   no z czymś co nam emocjonalnie zapadło w pamięci.
  ( Przerwała na moment, wzrok utkwiła w oknie, gdzie jesień ubarwiła kolorowymi liśćmi. Wskazujący palec lewej dłoni owinęła sobie łańcuszkiem, który błysnął na w tym momencie na szyi. Zdawała się o czymś intensywnie myśleć )

Robert: Znowu spóźniona refleksja?

Magdalena: Coś w ten deseń.  
                Przypomniała mi się sytuacja z przed dwóch lat, gdy byłam Galerii Bursztynowej.  
            Przyglądałam się bluzeczce  w House i by widzieć to z dalszej perspektywy cofnęłam się o krok. Nie spojrzałam czy aby kogoś nie przestawię i ...

Robert:  Tak się też stało
Magdalena:  Dokładnie. Tylko, że nie ja jego a on mnie gdy nieświadomie przecięłam mu drogę.  
                 Zapytał  czy nic się nie stało, przeprosił a ja poczułam zapach czegoś co znałam ale kiedyś w młodości i  stało się coś dziwnego. Zrobiło mi się gorąco, a po plecach spływała mi powolutku kropelka potu.
Zakłopotana wykrztusiłam coś na wzór przeprosin i wybiegłam z sklepu na korytarz w poszukiwaniu przestrzeni. Weszłam do ubikacji namoczyłam chusteczkę by wytrzeć sobie twarz, plecy .  
Wyjęłam perfumy by się spryskać a nawet odchyliłam spódnicę bo miałam wrażenie, że też  ( powoli wypuściła powietrze )  ...teź..hm ...psiknęłam dla pewności.

Robert: To musiało być emocjonalne wspomnienie.

Magdalena: Było ale mam nadzieję, że zrozumiesz, że nie chcę o tym opowiedzieć?

Robert: Oczywiście, dziękuję, że mogłem usłyszeć o tym zdarzeniu.

Magdalena: ( Niepewny śmiech) Pewnie masz mnie za niezrównoważona emocjonalnie?

Robert: Nie, skądże. Powiem więcej. jestem bliski zrozumienia tego.

Magdalena: Tak? A to ciekawe, zamieniam się w słup, co takiego cię przekonało.

Robert: Nie uwierzysz ale miałem coś podobnego. Mianowicie, ładnych parę lat temu zostałem  
               zagadnięty przez kobietę w sklepie " Smyk,", jak sama nazwa sugeruje z artykułami dla dzieci o doradzenie jej czy lepszy będzie dla chrześniaka mikrofon bezprzewodowy czy jednak gra na komputer.
Poradziłem mikrofon jako oryginalny, podziękowała ślicznym uśmiechem, dygnięciem i dorzuciła pogładzenie ramienia.
Odeszła a ja jakby niesiony impulsem ruszyłem za nią.
Szedłem tak z kilka minut, udając, że spoglądam na witryny by w końcu zadać sobie pytanie:
- Co ty siermięgo wyprawiasz?

Magdalena: I co? Odpuściłeś?

Robert: No raczej. To chyba normalne, nie uważasz?

Magdalena: Pozwól, że zadam ci pytanie. czy ona spodobała ci się fizycznie, ujęła swym zachowaniem,  
                 byłeś po prostu zaskoczony, że tak miło się rozmawiało i przeszło ci przez głowę, że chciałbyś to kontynuować?

Robert: Nie ukrywam, że tak.

Magdalena: To wybacz ale to nie jest normalne. Nie wiadomo może coś by z tego wyszło, może w  
          ogóle by dziewczyna okazała się inną przy bliższej znajomości ale tego już nigdy się nie dowiesz.
A czemu? Bo jak większość facetów robisz błąd i zakładasz, że to coś nie tak, dlatego może kobiety same muszą wziąć inicjatywę w swoje ręce.
Ciekawe, że w necie nie macie takich dylematów i pod postami okazujecie się mistrzami fraszek, elokwentni, że profesor Miodek by się nie powstydził

Robert: A pro po netu bo o tym właściwie chciałem porozmawiać a właściwie portalu dla amatorów  
        pisania.  
        Jak zaznaczasz, masz trzydzieści siedem lat więc był czas by wcześniej wrzucić swoją pracę?

     Magdalena: Nigdy mnie to aż do tego stopnia nie pociągało by publikować coś na ogólny użytek.  
                       Po za tym nie chcę być obłudna to raczej próba niż prawdziwa pasja. No i erotyk więc siłą rzeczy nie pokaz umiejętność budowy faktów, nakreślania cech bohaterów bo tu cel jest jasno nakreślony? ( śmiech: )  

Robert: Polemizowałbym. Jakiś zalążek przedstawienia postaci, jego rozmyślanie, plany , marzenia a  
       zwłaszcza pragnienia wprowadzają czytelnika w jego położenie a czasem i identyfikują się z nim.
      
Magdalena: Toteż i to robię. Jak sam mi wpisałeś w komentarzu jestem wręcz szczegółowa w  
               podawaniu kolejnych zdarzeń, procesów dnia z uwzględnieniem godzin
            Wiem, wiem ( wyciąga dłoń, widząc moją chęć przerwania jej wypowiedzi) zapewne chcesz powiedzieć, że to jest sztuczne i wypada w to wpleść myśli, jakiś dialog, by ożywić i nadać autentyczności.
Ale na swoja obronę powiem, że mam ograniczony czas i gdy muszę wybrać obszerniejszy opis spółkowania kosztem zaznaczenia tylko rutynowych czynności lub połowiczność w obu przypadkach to wybieram to pierwsze.  
Ale uprzedzając twoje pytanie, gdy złapię może bakcyla i okrzepnę w tym, a zwłaszcza jak nacieszę się pierwszymi opisami baraszkowania, kto wie, czy rozbudowa faktów, ta cała otoczka przed łóżkiem nie będzie mi bliższa i czy nie zacznę jej dopieszczać. Kto wie, daj mi czas.

Robert: To umowa stoi.  
           Zapytam zatem o relacje matka - dzieci.  Po tych opisach doszedłem do wniosku, że jesteś jeśli nie w komitywie z dziećmi to na  pewno jest to bardzo zdrowe. Patrząc na dzisiejsze domy gdzie posiłki je się w swoim pokoju przy telefonie lub laptopie , gdzie często rodzice nie wiedzą co ich pociecha robi w ciągu dnia i z kim. U Ciebie jest to pod kontrolą przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

Magdalena: To miłe co powiedziałeś, dziękuję. Tak dla mężatki najważniejsze jest macierzyństwo i jeśli  
               z jej dziećmi nie ma problemów to już jest spełniona. Oczywiście jak to się mówi - dom nigdy kościołem nie będzie- i zawsze są jakieś niesnaski, mniejsze i większe problemy, ważne by to załagodzić i od tego właśnie są matki.
Na szczęście to już nie maluchy i pępowina odcięta a ja jak zauważyłeś oprócz czasu na pisanie znajduję na bycie oprócz matką także i kobietą  

Robert: Czy mam sobie wyobrazić tą kobietę z Twych opowieści.

Magdalena: Tego nie mogę ci zdradzić ale powiem, że dopiero teraz zaczynam być niezaspokojona  
               na wszystko, co ma związek z życiem. Dawniej robiłam wszystko bo trzeba było, powinno    
           się, następnie dla małżeństwa, potomstwa, przyszedł czas dla mnie. I to w odpowiednim momencie, kiedy wiem co to znaczy być kobietą.

Robert: Możesz zdradzić nam tą tajemnicę?

Magdalena: To nie tajemnica, to świadomość a nade wszystko odrzucenie wszelkich za hamowań,  
         tego ciągłego myślenia przez pryzmat ludzi, co inni powiedzą, jak zareagują
        
Robert: Chyba uzyskałem odpowiedź odnośną bohaterki opowiadania.

Magdalena: Doradzałabym wstrzymanie od ferowania wyroków. ( pokiwała mi palcem z chytrym  
                    uśmiechem)  A tak na poważnie, to chodzi raczej o sposób bycia, prezentowania swych  
                  opinii, własnego zdania a nie przytakiwania większości .
                  Ale i nie ukrywam, że i o aspekt fizyczności mi chodzi.
                   Mam się podobać mężczyzną i chcę by widzieli we mnie atrakcyjną kobietę

Robert: I seksowną.

Magdalena:  To ty powiedziałeś ale z grzeczności nie zaprzeczę.
                 Zresztą jak już tak rozmawiamy to ci powiem, że sprawia mi przyjemność gdy widzę, że  
        młodsi mężczyźni taksują mnie wzrokiem a obok nich idzie młoda ale niestety nieestetycznie ubrana dziewczyna.
Lato a ona w czarnych obcisłych legginsach, jak pół Polski, czarny T - shirt,
           A mój image: sandałki, zwiewna spódniczka przed kolano, koszulka z wielkimi ustami na biuście i napisem pod nimi - " MYŚLISZ O TYM CO JA?"
   To robi różnicę, nie sądzisz?
  
     Robert: Aż muszę poszukać Twój profil na fb lub instagram by zobaczyć te fotki.

Magdalena: Nie ma sprawy, tylko jak wpiszesz jakieś dwuznaczne komentarze to blok.

Robert: A miałaś takie?

Magdalena: No niestety. Ostatnio był dzień szpilek i jak większość strzeliłam fotę i by lepiej widzieć  
                 jak się prezentują me czerwone rarytasy podniosłam nogę na oparcie fotela.
                  Przy tej pozycji ma spódnica troszeczkę się zadarła i druga noga ta spoczywająca na  
                  podłodze ukazała się prawie w całości.

Robert: To musiał być widok, który odciągał od tych wspaniałych szpilek.

Magdalena: Odczułam to w niewybrednych wpisach w których to mogłam przeczytać co też z tymi  
                 nogami a i nieco wyżej by się działo.  
                  Wstyd powtarzać, powiem tylko krótko, myć od pasa w dół bym się nie musiała....


          C.. D. N. ????

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 2173 słów i 12193 znaków, zaktualizował 15 lis 2020.

1 komentarz

 
  • Marshall

    Ciekawi mnie dalsza część  :cool:

  • milegodnia

    @Marshall niestety nie ma zainteresowania więc nie ma co się wysilać,...a poza tym główna bohaterka się nie wypowiedziała i nie wiem czy sobie życzy by targać jej imię...Dzięki za odwiedziny, to miłe, że przeczytałeś..

  • Marshall

    @milegodnia rozumiem, ale i tak mam nadzieję że będzie kontynuowana

  • milegodnia

    @Marshall Ja też, nie Magda nie wypowiedziała się negatywnie...A ta z kolei ja z ciekawości...Jaki kierunek rozmów Cię ciekawi, tzn: co jakie pytania z mojej strony byłyby wskazane?

  • Marshall

    @milegodnia to już jak się potoczy ważne żeby było naturalnie

  • milegodnia

    @Marshall  Jajko niespodzianka, ...zobaczymy, być może coś ruszy i Magda da zielone światło