Fanaberia

Fanaberia20 czerwca 2021 roku.

     Kolejny dzień mam zły nastrój.
Wszystko za sprawą mojej cielesności i ciągłych nieustannych myśli o kobiecych sferach erogennych.
Wczoraj wieczorem leżąc zająłem się meczem i dzięki naszym Orłom choć na chwilę odciążyłem głowę  
od wizji ogolonych łechtaczek i zaróżowionych sromów. Od falujących piersi podczas stąpania w
szpilkach w skąpych i o numer za małych stanikach.  
Tak, takie retrospekcje pojawiają się przed mymi oczyma bo sam na oglądając  się takich filmików i
fotek zasypiam z ich towarzystwem pod powiekami.
Często ręka sama sięga by wygłaskać jądra, co daje chwilowe ukojenie ale i sprawia, że zaczynam dyszeć
a następnie sięgnąć po gotowego na akcję penisa.
Nie robię tego a wstaję by się napić i po skurczeniu przyrodzenia oddaję mocz.
Tak jakoś często bywa.

       Wczoraj po tym remisie z Hiszpanią wydawało się być umiarkowanie dobrze.
Postanowiłem więc najspokojniej w świecie usnąć, ciesząc się, że piłka jest w stanie mnie na tyle
zaabsorbować, że mogę czuć się wolnym od podniet.
I nie wiem czy to ta adrenalina wywołana emocjami i stresem, że nam gracze z półwyspu Iberyjskiego pukną  
bramkę, czy było za duszno, pełnia, czy kij wie co, ale nie mogłem zasnąć.
Nie chciałem niczego włączać bo ja już tak mam, że choć mam kilkadziesiąt kanałów to robię pstryk
i zawsze trafię od razu na co?
Oczywiście, że na kopulowanie.
Żeby w tym filmie była jedna scena jednominutowa z golasami, to ja trafię na nią jak zaprogramowany.

      I pewnie nie uwierzycie, ale wpadłem na genialny pomysł by wyjść przed blok.
Dochodzi północ a ja wychodzę jak na spacer.
Wiem, wiem, to chore ale ja uważam, że to było gdzieś zaplanowane bo...Ale do tego dojdę.
Jestem na zewnątrz i idę sobie chodnikiem, nasłuchując jak z otwartych balkonów dobiega muzyka, ktoś
zbyt głośno ma ustawiony potencjometr głosu w czasie filmu, a z jednego z mieszkań słyszę.
        
       -  Tadziu, weź zrób mocnej kawy Mirkowi, bo bidak nam słabnie po paru kieliszkach.  

      Rozglądam się ze śmiechem po oknach by zlokalizować tego twardziela i moja noga włożona w klapek  
trafia na jakiś przedmiot, tak, że wykonałem nieskoordynowany ruch łapiąc równowagę.
To spowodowało, że pies, którego wyprowadzała kobieta i akurat miał mnie mijać, poczuł się zagrożony  
a może i zmuszony do obrony swej pani?
To zresztą mało istotne.
Zrobił coś instynktownie, czyli mnie dziabnął w łydkę.

     - Arusia!  
    O! Boże - kobieta pociągnęła aż na ulicę psa, który zaczął nerwowo krążyć wokół jej nogi, jakby doszło
    do niego, że pochopnie ocenił sytuację -  
     Przepraszam, ona nigdy tak nie reaguje.  
    Pan ją wystraszył....Ugryzła?   - szatynka stał w blasku latarni i nerwowo ściskała smycz., oczekując  
     negatywnej odpowiedzi.
    Niestety, nie mogłem jej udzielić takiej odpowiedzi, a zważywszy, że wyszedłem jak na plażę w samych
    spodenkach do kolan, nie było nawet, co udawać.  Po odsłonięciu dłoni z zakrytego miejsca czerwona strużka pociekła w kierunku kostki.

       - Na to wygląda - powiedziałem, prostując swoją sylwetkę i lekko utykając  skierowałem się na  
pobliska ławkę.

       - Trzeba chyba zadzwonić po pogotowie?  - usłyszałem bardzo cichy głos. - Arusia, była niedawno  
szczepiona i mam świadectwo od weterynarza ...-  pomasowała się po czole - Ludzie, jak do tego mogło dojść? - wyciągnęła komórkę i zaczęła klikać.

        - Proszę nie dzwonić.

      - Ale jak to? - dziewczyna około dwudziestu pięciu może siedmiu lat, znieruchomiała z palcem na klawiaturze.

      - Normalnie - powiedziałem nieco za głośno. I już dostosowując tonację do ciszy nocnej. - To tylko  
powierzchowne. Jutro kupię coś na odkażenie i będzie dobrze.

    - Jutro? To znaczy - przełknęła ślinę. - To znaczy, że nie ma pan w domu wody utlenionej?

   - No proszę sobie wyobrazić, że nie spodziewałem się, że mnie zaatakuje to...- pokazałem ręką w kierunku
psa - suczysko.

       Dziewczyna spojrzała na psa, który widząc, że ja siedzę spokojnie a przynajmniej nie wykonuję zaczepnych ruchów, położył się na butach kobiety.

    - To trzeba od razu przemyć. Apteka na Iwaszkiewicza, pełni dyżur - kontynuowała swoje rady właścicielka
      czworonoga.

   - Dobra, dam sobie radę. Proszę się nie przejmować, do rana nie umrę.

   - No, nie, tak nie można sobie bagatelizować sprawy - dziewczyna rozejrzała się. - Ja mieszkam dwieście metrów dalej, jakby pan poczekał to przyniosę i pomogę te kilka kroków dojść do pana bloku.

    Oparłem się o ławkę zdziwiony jej słowami.
  
            - Skąd pani wie, gdzie mieszkam?

      - Pana mama mieszka tuż obok mnie i widziałam was parę razy pod pana klatką.

       Nie mogłem sobie jej przypomnieć ale wszystko by się zgadzało.
    Matka rzeczywiście mieszka kilkaset metrów stąd.

        Zgodziłem się bo w zasadzie nie liczyłem, że bez tej wody pozwoli mi odejść do siebie.
Przyszła po dziesięciu minutach, bez swej Aruni.
   Doszedłem praktycznie bez jej pomocy do klatki.
Na schodach pojawił się problem.

       O ile na chodniku wystarczyło ramię, tu musiałem oprócz barierki objąć również i Joannę, jak się przedstawiła podczas tej krótkiej przechadzki.

    - Troszeczkę hałasujemy  po nocy - szepnęła mi do ucha, gdy ja szurałem zraniona nogą. - Mam nadzieję,  że wszyscy smacznie i mocno śpią.

W pewnym momencie czas minął i światło zgasło. A ja możesz mi nie uwierzyć ale miałem ochotę mimo
lekkiego dyskomfortu z powodu kończyny, przytulić ją do siebie i zaciągnąć się jej zapachem.

   Nie będę udawał, że rządza wzięła przewagę nad rozsądkiem i poprosiłem - jak się okazało w mieszkaniu -
tą bardzo atrakcyjną szatynkę o pomoc.

       - Głupio mi o to prosić ale o ile przemycie nie stanowi problemu, to zabandażowanie tak by nie zsunęło się w nocy i nie poplamić pościeli...- wzruszyłem ramionami. - Mogłabyś?

      - Nie ma sprawy. Tylko - pokazała na dłonie. - Sama się odkażę.

    - Na prawo.

     Obydwoje przygotowaliśmy się do zabiegu.
Ja obmywając swoją nogę z krwi, a Joanna w tym czasie po mym wskazaniu miejsca gdzie chcę to zrobić wyciągnęła z tylnej kieszeni legginsów, wodę utlenioną, gaziki i bandaż uciskowy.

    Gdy mnie opatrywała miałem okazję kilkukrotnie ujrzeć jej biały koronkowy biustonosz, który po odstawianiu gazików na posadzkę ukazywał się w zbyt luźnym podkoszulku.

     Skończyła.
  Zabrała fotel spod mojej nogi by odstawić go do ławki.
Odwróciła się zrobiła z nim dwa kroki i pochyliła się by z racji późnej pory delikatnie odstawić.
Trwało to kilka sekund a mnie chyba zaćmiło umysł bo z nawyku złapałem się za jądra.
Nie będę się tłumaczyć, że miała fantastycznie kształtne pośladki, że nigdy takich nie widziałem i tym podobne bzdety.  
Miała, oczywiście jak zadbana, atrakcyjna kobieta.  
Tylko, że ja po prostu to widziałem na żywo i to jest ta różnica między matrycą komputera a żywą  pachnącą kobieta na wyciągnięcie dłoni.
Nim się zorientowałem, że to nie ten moment, że to nie jakiś filmik z portalu, to moja domowa pielęgniarka
się odwróciła.

  Obydwoje zastygliśmy.

Zabrałem rękę z mojego przyrodzenia a Joanna podniosła wodę utlenioną i bandaż z posadzki i wyszła do przedpokoju,

      Wstałem i kuśtykając wyszedłem za nią.

     - Nie chciałem cię obrazić.
       Ja mam z tym problem... - przejechałem po dwudniowym zaroście. Nie wiedziałem, co mogę dodać.  
     Tego nie dało się już uratować, czułem się zbrukany. - Wybacz, postaram się tak chodzić po ulicy by cię
     nigdy nie spotkać.  
    Odwróciłem się i ze wstydu wszedłem do łazienki.

      Usiadłem na sedesie nie podnosząc klapy.
       Pochyliłem głowę i wpatrywałem się w płytkę, licząc ile jest poprzecznych linii na całej długości.
  Irracjonalne zachowanie, ale ja tak mam jak się zbłaźnię.

   W pewnym momencie drzwi się otworzyły i poczułem jej dłoń na swej głowie.
Podniosłem oczy i zrozumiałem, że ....tak, to się stanie.


     Rozłożyłem sofę a później mą pachnąca kobietę.
  Dłońmi obejmowałem jej uda, ściskałem, ześlizgiwałem się po wewnętrznej stronie.
Przydusiłem twarz do jej łona i zaciągnąłem nozdrza jej kobiecością.
Próbowałem złapać zębami materiał jej legginsów w miejscu uwypuklającym jej łechtaczkę.
Poczułem jak dociska uda do mej szyi i próbuje unieść podbrzusze.

   - Ściągnij -  wysapała jakimś ochrypłym jak nie jej głosem

   Nie trzeba mi było powtarzać, choć zapomniałem o nodze i syknąłem z bólu.
Odwróciłem się na bok zdrowszej kończyny i pozbawiłem ją czarnych obcisłych spodni.
Spojrzałem w twarz i po uzyskaniu pozwolenia przez kiwnięcie głową, delikatnie ściągnąłem  
jasno- zielone majtki z biała obwolutą wokół ud i bioder.
    
     Byłem przygotowany, że taka grzeczna z pozoru dziewczyna, która tak jest wrażliwa pewnie ma  
zarośniętą cipkę. A tu ukazała się poprzeczna linia wokół lekko zaróżowionej skóry.
Wyczuła moje zdziwienie bo odwróciła wzrok i powiedziała.

        - Od niedawna depiluję i tylko w lecie taka fanaberia ...- zawahała się, przygryzła dolną wargę - To nie tak jak myślisz.

      - Dziękuję. - tyle przyszło mi do głowy.

   Pochyliłem się i delikatnie opuszkami palców rozszerzyłem jej wzgórek.
  Jak nie przepadam za różem, tak zakochałem się w tym, co pokrywał jej płatki.
    Przejechałem językiem od góry do dołu.
Powolutku,
Później tak samo w dół.
Mój penis wbił się w sofę a ja już nie umiałem jej dać tak spokojnie rozkosz, tylko bez opamiętania
rozszerzałem jej płatki i próbowałem aż do zadławienia wsadzić jej język, całą długość.
Zaśliniłem się a i Joasia chyba dodała swoje soki bo było, dość mokro.

    Dalej było ....Było.

Powiem tylko na koniec, że dzisiaj nie oglądałem filmików a w południe jak się przebudziłem to
     Hm...hmm....
Ogoliłem sobie jajka.
A co?  
Tylko Joasi wolno spróbować fanaberii?

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 1853 słów i 9979 znaków, zaktualizował 20 cze o 23:23.

1 komentarz

 
  • papcio

    Szkoda, że jak mnie suka ugryzła jej pani nie była tak miła jak Twoja Joanna. 😢

  • milegodnia

    @papcio Życzę Ci by następnym razem to suka była miła,
                     a jej pani pogryzła Cię po calutkim ciele  :sex: