Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

wyssane z łona

wyssane z łonaŁazienka w małym, bajkowym domku na obrzeżach miasta tonie w parze po gorącej kąpieli. Ściany pokryte są drobnymi kropelkami wilgoci, które spływają leniwie po białych płytkach, odbijając blade światło żarówki zawieszonej pod sufitem. W powietrzu unosi się słodkawo-mdlący zapach lawendowych soli do kąpieli, wymieszany z ostrym, zwierzęcym aromatem podniecenia. Nika stoi naga przed lustrem, jej ognistorude włosy, jeszcze mokre, zwisają ciężkimi pasmami na ramionach, kroplami wody ściekającymi po bladym, piegowatym dekolcie. Zielone oczy ma rozpalone, źrenice rozszerzone, a usta lekko rozchylone, jakby wciąż czekała na pocałunek, który przerwał się zbyt szybko.

Jej dłonie ślizgają się po własnym ciele, powoli, jakby eksplorowały je po raz pierwszy. Palce zatrzymują się na sutkach – małych, różowych, stwardniałych od chłodu i pożądania. Delikatnie je szczypie, wyginając plecy w łuk, gdy przez brzuch przebiega jej falisty dreszcz. Ale to nie sutki przykuwają teraz jej uwagę. Jej wzrok spoczywa niżej, między udach, gdzie rude, kręcone włosy łonowe lśnią od wilgoci, a różowa szczelina cipki pulsuje lekko, jakby oddychała.

Nika rozchyla nogi szerzej, jedną stopę stawiając na brzeg wanny. Powietrze muska jej nagrzaną, mokrą szparkę, wywołując kolejny skurcz w brzuchu. Palce jej prawej ręki suną w dół, przez miękki puszek, aż dotykają wilgotnych warg. Są spuchnięte, gorące, a kiedy rozciąga je delikatnie, ukazuje się różowy, lśniący wnętrze – cipka jest już mokra, nie od wody, ale od własnego soku, który ścieka powoli po udach. Jezu, jakaś jestem mokra, myśli, przesuwając palcem wzdłuż całej długości szczeliny, od łechtaczki aż po zaciskający się odruchowo otwór. Łechtaczka jest twarda, nabrzmiała, prawie boli od dotyku, ale Nika nie przestaje. Kręci biodrami, wciskając palec głębiej, aż czubek zanurza się w niej z mokrym plaskiem.

– Aaaah, kurwa… – jęczy, głowa odchyla się do tyłu, a włosy muskają jej nagie plecy. Drugą ręką chwyta się za pierś, ściskając ją mocno, jakby chciała wydobyć z niej każdą kroplę przyjemności. Palce w cipce poruszają się szybciej, wsuwając się i wysuwając z obscenicznym mlaskiem, sok kapie na podłogę, mieszając się z resztkami wody po kąpieli. Nika wyobraża sobie, jak ktoś ją obserwuje – jakieś niewidzialne oczy śledzą każdy jej ruch, każdy spazm mięśni, kiedy zbliża się do orgazmu. Ta myśl podnieca ją jeszcze bardziej, więc wpycha w siebie dwa palce, rozciągając się, aż czuje lekki ból. – Tak, patrz na mnie, jak się pieprzę… jak moja cipka pożera moje palce, kurwa…

Nagle coś szurnie w wannie.

Nika zamiera, palce wciąż zagłębione w sobie, oddech zawieszony w gardle. Powoli opuszcza wzrok. Woda w wannie, która przed chwilą była krystalicznie czysta, teraz mętnieje, jakby coś ją zamąciło. Z odpływu wydobywa się cichy, bulgoczący dźwięk, a potem – coś się porusza. Coś długiego, grubego, pokrytego lśniącą, wilgotną skórą, która przypomina śluzowate łuski. Nika cofa się instynktownie, ale jej nogi uderzają o zimną porcelanę umywalki. Nie może oderwać wzroku od tego, jak z ciemnego otworu odpływu wysuwa się coraz więcej tego… czegoś.

To nie jest wąż. Nie jest to nic, co kiedykolwiek widziała. Ciało stwora jest grube jak jej przedramię, pokryte drobnymi, falującymi mięśniami, które napinają się i rozluźniają w rytmicznych skurczach. Skóra lśni od śluzu, odbijając światło w obrzydliwie piękny sposób. Na końcu, tam gdzie powinna być głowa, znajduje się otwór – ssawka otoczona pierścieniem drobnych, mackowatych wyrostków, które drgają, jakby węsząc powietrze. A potem – one zwracają się w jej stronę.

– Co do… kurwy… – szepcze Nika, ale głos uwiera jej w gardle. Powinna krzyczeć, powinna uciekać, ale jej cipka pulsuje jeszcze mocniej, sok ścieka po udach, a sutki bolą od napięcia. Stwór sunie powoli w jej kierunku, jego ciało faluje, jakby poruszał się bez kości, a macki wokół ssawki rozchylają się, odsłaniając ciemny, wilgotny otwór w środku. Z głębi dobiega cichy, syczący odgłos, jakby coś ssało powietrze.

– Nie… – mówi Nika, ale jej ręka znów sunie między nogi, tym razem bezwiednie, jakby ciało działało niezależnie od umysłu. Stwór jest już przy krawędzi wanny. Jego macki wyciągają się, delikatnie muskając jej kostkę, a potem suną wyżej, po łydce, udzie, aż dotykają mokrych włosów łonowych. Nika drży, ale nie cofa się. Jej palce wciąż pracują w cipce, a stwór zbliża swoją ssawkę do jej brzucha, zostawiając za sobą śliską, lepką ścieżkę.

– Co ty, kurwa, robisz… – wyszeptuje, ale jej głos brzmieć jak modlitwa, nie jak protest.

Macki owijają się wokół jej biodra, delikatnie, ale stanowczo przyciągając ją bliżej. Ssawka przylepia się do jej skóry tuż nad łonem, a Nika czuje, jak coś wysysa – nie ból, ale przyjemność, jakby stwór wyciągał z niej samo pożądanie, jakby kradł jej podniecenie prosto z żył. Jej cipka kurczy się konwulsyjnie, a palce same wpychają się głębiej, aż knykcie uderzają o kość łonową.

– Ooooh, fuuuuck – jęczy, gdy ssawka zsuwa się niżej, a macki rozchylają jej wargi sromowe, odsłaniając rozpaloną, mokrą cipkę. Stwór wącha ją, jego wyrostki drgają, jakby smakowały jej zapach, a potem – ssawka przylepia się do jej łechtaczki.

Nika krzyczy.

To nie jest krzyk strachu. To jest krzyk rozkoszy, która przebija ją jak prąd, od palców u stóp aż po czubki włosów. Jej kolana uginają się, ale macki podtrzymują ją, unosząc w powietrze, aż jej plecy opierają się o zimną ścianę. Stwór nie przestaje ssać – jego ssawka pulsuje, wysysając z niej sok, a każde łyknięcie wywołuje kolejny skurcz w cipce, kolejny strumień płynu, który tryska z niej i spływa po wewnętrznych stronach ud.

– Nie, nie, nie, kurwa, nie przestawaj! – Nika chwyta się za włosy, jej biodra szarpią się bezwiednie, jakby chciały uciec, ale jednocześnie przybliżyć się do tego obrzydliwego, boskiego dotyku. Stwór reaguje – jego ciało zgina się, a z ssawki wysuwa się coś nowego: długi, cienki wyrostek, pokryty drobnymi, chropowatymi guzkami. Wyrostek sunie w dół, między jej pośladki, a Nika czuje, jak dotyka jej zwężonego otworu. – Oooo, nie, tam nie, kurwa, nie tam…

Ale stwór nie słucha. Wyrostek wciska się w nią, powoli, ale nieubłaganie, rozciągając ją, aż Nika krzyczy z bólu i rozkoszy. Jej cipka ścieka, a łechtaczka pulsuje w rytm ssania. Czuje, jak coś wlewa się do niej – nie nasienie, ale coś gorętszego, gęstszego, co rozlewa się w jej żyłach jak płynny ogień. Jej wzrok rozmywa się, a świat wokół zaczyna falować, jakby powietrze stawało się gęste, lepkie, jak woda.

Nagle łazienka znika.

Nika ląduje na czymś miękkim, ale nie jest to łóżko. Pod nią faluje żywa materia, jakby leżała na wielkim, oddychającym organizmie. Powietrze jest ciężkie, nasycone zapachem potu, spermy i krwi – metaliczny, słodkawy, obrzydliwie pociągający. Wokół niej unosi się mgła, czerwona i fioletowa, przecinana błyskami nieznanego światła. Gdy podnosi głowę, widzi kształty – postacie, ale nie ludzkie. Istoty o wydłużonych kończynach, pokryte łuskami lub śluzem, z oczami jak czarne dziury i ustami pełnymi igieł lub macek. Niektóre kopulują, ich ciała splątane w niemożliwych pozycjach, inne po prostu obserwują, ich wzrok utkwiony w Nikę.

– Co to jest, kurwa… – szepcze, ale jej głos ginie w chórze jęków, krzyków i syków, które wypełniają to miejsce.

Jej ciało nadal płonie. Cipka jest rozpalona, a w dupie czuje tępy, pulsujący ból-rozkoszę od wyrostka stwora, który wciąż w niej tkwi. Kiedy próbuje usiąść, coś chwyta ją za nadgarstki. To nie ręce – to więcej tych macek, które owijają się wokół jej przegubów i ciągną ją w górę, aż staje na kolanach na czymś, co przypomina ołtarz, ale zrobiony z żywego mięsa. Skóra pod nią drga, reagując na jej dotyk, a z szczelin wypływa lepki płyn, który oblepia jej uda.

– Nie… – próbuje się wyrwać, ale macki ściskają mocniej, a z ciemności wyłania się kolejna istota. Ta ma kształt kobiety, ale jej skóra jest przezroczysta, a pod nią widać sieć krwistoczerwonych żył i narządów, które pulsują w rytm jej oddechu. Jej twarz to tylko usta – wielkie, pełne ostrych zębów, które rozchylają się w uśmiechu.

– Piękna – syczy istota, jej głos brzmi jak szelest liści i trzask kości. – Tak bardzo mokra.

Macki ciągną Nikę do przodu, aż jej twarz nieomaldotyka przezroczystej skóry istoty. Czuje, jak coś śliskiego owija się wokół jej szyi, a potem – usta istoty przywierają do jej warg. Nie to całowanie – to pożeranie. Język, długi i chropowaty, wciska się między jej zęby, eksploruje jamę ustną, a Nika czuje, jak coś wysysa z niej powietrze, jakby istota chciała wypić ją od środka. Jej cipka kurczy się konwulsyjnie, a z dupy wycieka kolejna porcja lepkiego płynu, kiedy wyrostek stwora zaczyna poruszać się w niej, wychodząc i wchodząc w powolnym, męczącym rytmie.

– Mmmph – Nika próbuje krzyczeć, ale usta istoty blokują jej oddech. Jej płuca palą, ale to tylko dodaje rozkoszy, jakby dusząc się, zbliżała się do czegoś więcej niż orgazm. Jej brzuch zaczyna pulsować, a skóra na nim rozciąga się, jakby coś pod spodem rosło, puchło, naciskało od środka.

Nagle coś pęka w jej umyśle.

Wizja się zmienia. Nika wciąż klęczy na tym samym ołtarzu, ale teraz obok niej jest ktoś jeszcze. Kasia. Jej przyjaciółka stoi naga, skóra pokryta zielonkawymi smugami, jakby przed chwilą wyszła z bagna. Jej czerwona sukienka leży gdzieś w kałuży, a trampki są zabrudzone błotem i czymś gorszym. Jej oczy są szeroko otwarte, źrenice rozszerzone, a usta rozchylone w niemym krzyku, kiedy jedna z istot – ta z wieloma ramionami i oczami na dłoniach – wciska jej do ust coś, co wygląda jak pokryty kolcami penis.

– Kasia! – Nika próbuje do niej dotrzeć, ale macki trzymają ją mocno. Jej przyjaciółka nie reaguje, jej gardło pracuje, po brodzie ścieka ślina zmieszana z krwią, kiedy istota zaciska dłonie na jej głowie, wpychając się głębiej. Kasia dławi się, jej brzuch już jest lekko zaokrąglony, jakby coś w niej rosło, pęczniało, naciskało na skórę od środka.

– Nie, nie, puśćcie ją! – Nika szarpie się, ale jej własne ciało zdradza ją. Cipka znów zaczyna pulsować, a z dupy wycieka kolejna porcja gorącego płynu, kiedy wyrostek stwora zaczyna poruszać się szybciej, wbijając się w nią z mokrym plaśnięciem. – Aaaah, kurwa, nie, nie teraz…

Ale to "nie" brzmi fałszywie, bo jej biodra same zaczynają pracować, wciskając się na spotkanie każdemu pchnięciu. Jej brzuch jest już wyraźnie zaokrąglony, skóra napięta, jakby pod spodem rosło coś żywego. Kasia wreszcie podnosi na nią wzrok, jej oczy są zamglone, a usta krwawią, ale uśmiecha się – krzywy, obłędny uśmiech, kiedy kolejna istota podchodzi do niej od tyłu i wciska jej coś między pośladki.

– Nika… – mówi Kasia, jej głos jest zachrypnięty, obcy. – Nika, czujesz to? On rośnie.

Nika patrzy w dół. Jej brzuch faluje, jakby pod skórą poruszało się coś wielkiego. Kiedy dotyka go dłońmi, czuje, jak coś kopie od środka, jakby dziecko – ale to nie dziecko. To coś z zębami i mackami, coś, co chce się wydostać. Jej cipka znów się zaciska, a z gardła wydobywa się jęk, kiedy wyrostek w jej dupie zaczyna pulsować, wlewając w nią kolejną dawkę tego gorącego, gęstego płynu.

– Nie… – szepcze, ale jej palce same suną między nogi, gdzie cipka jest teraz całkowicie otwarta, sok kapie z niej nieprzerwanie. – Nie, nie, nie…

Ale "nie" zamienia się w krzyk, kiedy coś pęka w jej brzuchu.

Ból jest ostry, palący, ale rozkosz jest jeszcze silniejsza. Nika wygina się w łuk, a z jej cipki tryska kolejny strumień płynu, tym razem grubszy, ciemniejszy, jakby zmieszany z krwią. Jej brzuch zaczyna drgać, skóra rozciąga się do granicy wytrzymałości, a potem – coś zaczyna się przez nią przebijać.

Kasia krzyczy obok niej, jej własny brzuch też faluje, kiedy z jej cipki wysuwa się coś długiego, śliskiego, pokrytego łuskami. To nie dziecko. To stwór, podobny do tego z odpływu, ale większy, z więcej mackami, które natychmiast owijają się wokół nóg Kasi, jakby szukały kolejnego gospodarza.

Nika nie może oderwać wzroku od swojego własnego brzucha. Skóra pęka z mokrym trzaskiem, a z rany wysuwa się głowa – nie ludzka, ale pokryta śluzem, z oczami jak czarne perły i ustami pełnymi drobnych zębów. Stwór wyślizguje się z niej powoli, jego ciało śliskie od krwi i płynu owodniowego, a kiedy w pełni się pojawia, jego macki natychmiast kierują się ku jej cipce, jakby chciały wrócić do środka.

– Nie… – Nika cofa się, ale jest za późno. Stwór z jej brzucha i ten z Kasi splatają się ze sobą, ich ciała łączą, tworząc większą, bardziej skomplikowaną istotę. A potem – obie macki kierują się ku kolejnej dziewczynie, która stoi w drzwiach, zszokowana, z ustami otwartymi w niemym krzyku.

Ewa.

Jej kolorowa sukienka jest podarta, koronkowe majteczki przemoczone, a uda lśnią od potu. Patrzy na Nikę i Kasię, na ich krwawiące, rozchylone cipki, na stwory, które wychodzą z ich brzuszków, i cofa się, ale za późno. Macki już ją chwytają, ciągną do środka, a jej krzyk ginie w chórze jęków, który wypełnia ten obłędny, lepki świat.

kasi

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i horrory, użyła 2460 słów i 13909 znaków, zaktualizowała 7 lut o 11:16.

Dodaj komentarz