Wikingowie. Grupowo, specjalnie dla A.

Pod osłoną nocy grupa Wikingów, którymi dowodził Sigurd Ragnarson, wdarła się do niestrzeżonego przez nikogo zamku, pozbawiając życia nielicznych strażników, znajdujących się na murach.
Mogli sobie na to pozwolić bez większego wysiłku, gdyż król Aelfrick wyprowadził całą swoją armię, chcąc wydać siłom Normanów ostateczną bitwę, mającą wypędzić ich raz na zawsze z northumbryjskiej ziemi.
Jarl Sigurd przewidział taki ruch swego wroga. Przewidział również to, iż angielski władca da się złapać w przygotowaną przez niego pułapkę, pozostawiając swoją córkę w zamku, praktycznie bez żadnej opieki.
Bebbanburg był twierdzą wybudowaną na skale, do której prowadziła jedynie wąska ścieżka, uniemożliwiająca skuteczny szturm. W większości niemal pionowe skały, wpadały wprost do wzburzonego Morza Północnego.
Król Aelfrick słusznie uznał, iż jego córka pozostanie w twierdzy bezpieczna, nawet broniona jedynie przez niewielką grupę żołnierzy.
To, co wydawać się mogło niemożliwe dla całej armii, dokonane zostało przez garstkę Wikingów, których wielki jarl wprowadził w szczegóły swojego planu.

Dwa dni wcześniej.
- Ubbo, poprowadzisz jutro moją armię naprzeciw wojskom Króla Aelfricka. – zwrócił się Sigurd do jednego ze swoich dowódców.
- To dla mnie zaszczyt, panie. – ten odpowiedział, wychylając do dna puchar miejscowego piwa.
- Panie, skąd pewność, iż król zechce wyprowadzić swoje wojsko z fortecy? Czemu miałby wydawać nam bitwę, kiedy łatwiej mu będzie bronić się za tymi grubymi murami? – Guthred wtrącił się do rozmowy.
- To porywczy, nieco szalony człek. – odpowiedział Sigurd. – Kiedy zobaczy, jak marne są nasze siły, ruszy w bój. Tego możecie być pewni. – kontynuował.
- Nawet z liczebną przewagą, jego wojska są zbyt słabe, by mogły się równać z naszą siłą. – Guthred nie dawał za wygraną.
- Dlatego jedynie trzystu z was ruszy jutro w bój. – powiedział. – Większość naszej armii ruszy za mną w kierunku Mercji. Chcę, żeby ich zwiadowcy widzieli, że podzieliłem swe wojska, zostawiając tu jedynie garstkę żołnierzy.
- Czy to mądre, panie, dzielić swe siły?
- Czyż boisz się śmierci, Guthredzie?
- Nie, panie, ochoczo stanę jutro w murze tarcz z nadzieją, iż znajdzie się chociaż jeden wojownik, który okaże się dość dobry, by zadać mi to, co nazywamy dobrą śmiercią.
Sigurd położył dłoń na ramieniu Guthreda, wpatrując się w jego błękitne oczy.
- Kiedyś będziemy ucztować razem w Vallhallii.
Ludzie Północy z okrzykiem wznieśli swe puchary, radując się na myśl o nadchodzącej bitwie.

Dzień wcześniej.
Drzwi do komnaty królewskiej otworzyły się z głośnym skrzypnięciem.
- Królu Aelfricku, przybyli zwiadowcy.
- Doskonale. Wpuścić ich.
Przez na wpół otwarte drzwi weszło dwóch zwiadowców, niemal natychmiast padając na kolana przed swym królem.
- Mówcie. – odezwał się pan Bebbanburga.
- Panie, jarl Sigurd podzielił swe wojska, ruszając na czele tysiąca zbrojnych w kierunku Mercji. – odpowiedział starszy, nie podnosząc wzroku.
Król przełknął kawałek mięsa, popijając piwem.
- Mów dalej.
- W obozie pozostało jedynie trzystu.
- Co z łodziami? – dopytywał król, odrywając kolejny kawałek mięsa.
- Odpłynęły na zachód, panie. – odezwał się ten, który dotychczas milczał. – Pogoda im sprzyja.
Król wytarł tłuste łapy w czarną brodę, pogrążając się w zadumie.
- Zlekceważyli nas. – odezwał się po chwili, silnie wzburzony. – Ten głupiec próbuje ze mnie zakpić, sadząc, że taka garstka ludzi uwięzi mnie w tym zamku. – Jutro wyruszymy w bój. Zabijemy wszystkich pogan, a tych którzy przeżyją masakrę, nabijemy na pal. Ku przestrodze dla tych, którzy ośmielą się postawić nogi na mojej ziemi. – grzmiał.
- A, co jeśli to pułapka, panie? - dopytywał jego doradca.
Król posłał mu gniewne spojrzenie.
- Bebbanburg jest nie do zdobycia. Sugerujesz, że jakiś dzikus jest mądrzejszy od twego króla?!
- Nie, panie.
- Szykujcie się do wymarszu.
- Jak sobie życzysz, panie.

Nazajutrz sześcioro najznamienitszych Skandynawów, Hakon, Sven, Ragnar, Einar, Thormod i Herigar, pod wodzą swego jarla, wspinało się na północną ścianę twierdzy.
Bezksiężycowa noc nie sprzyjała wspinaczce. Jednak w sercu żadnego z nich nigdy nie gościł strach i tak też było również tym razem.
Mieli do wykonania zadanie. Zadanie ważniejsze niż ich nędzne ziemskie życia.  
Pierwszy wdrapał się Einar, zabijając dwóch, niczego nieświadomych strażników. W ślad za nim wdrapali się jego towarzysze.
- Co teraz? – odezwał się Hakon, wpatrując się w Sigurda.
- W północnej wieży jest księżniczka. – wskazał palcem kierunek, z którego dobiegało słabe światło świecy. – Tam właśnie zmierzamy. Pozbądźcie się ciał. Nikt nie może wiedzieć, że tu jesteśmy.
Zwłoki zostały wyrzucone za mury, wprost do morza, nie pozostawiając najmniejszego śladu.

- Czy życzysz sobie czegoś jeszcze, moja pani? – służka zwróciła się do księżniczki.
- Dziękuję, Eiro. Niczego więcej mi nie trzeba. – odpowiedziała Addiena.
Addiena była córką króla Aelfricka. Jedyną następczynią tronu Northumbrii, gdyż wszyscy jego męscy potomkowie pomarli.
Piękne, smukłe ciało, było obiektem westchnień wielu młodzieńców. Jej długie, jasne włosy sięgały aż do pośladków. Pod suknią rysowały się drobne, nastoletnie piersi. Niebieskie oczy patrzyły z nadzieją w przyszłość.

Drzwi do komnaty zostały wyważone jednym kopnięciem.
- Co to ma znaczyć?! – krzyknęła Eira, stając pomiędzy napastnikami, a dziewczyną.
Sven chwycił służkę za włosy, dociskając jej twarz do ziemi.
- Stara, ale na rozgrzewkę się nada. – krzyknął do swoich towarzyszy, uśmiechając się szczerze.
Wszyscy Wikingowie weszli do komnaty, przyglądając się przestraszonej dziewczynie i szarpiącej się służce. Na końcu wszedł Sigurd, zamykając za sobą drzwi.
Jego chmurne oczy przeszywały swym spojrzeniem ciało dziewczyny.
- Czy macie pojęcie czyja to córka?! – służka nie dawała za wygraną.
- Wiemy. - odezwał się Sigurd, kucając przed jej twarzą. – Dlatego właśnie tu jesteśmy. – uśmiechnął się.
- Jej ojciec was zabije! – warczała.
- Dość tego! – Sigurd położył dłoń na jej twarzy. – Rozebrać ją. – zwrócił się do swych towarzyszy.
Po chwili młoda księżniczka leżała naga na swym łożu, przytrzymywana przez Herigara i Hakona.
- Strasznie chuda. – Thormod splunął z pogardą.  
- To się wkrótce zmieni. – odpowiedział mu Einar.
Wszyscy mężczyźni parsknęli śmiechem.
Sven podniósł Eire z ziemi, wykręcając jej ręce za plecami. Bezradna kobieta klęczała przed oprawcami.
- Powiem ci, co nastąpi. – Sigurd popatrzył walecznej służce w oczy. – Zaraz zaczniesz obciągać tym dzielnym wojom. Lepiej się postaraj. Chciałbym, by byli zadowoleni, ze świadczonych przez ciebie usług.
- Prędzej odgryzę wam te plugastwa, niż wezmę je do ust. – Eira nie dawała za wygraną.
- Wiedziałem, że tak powiesz. – jarl uśmiechnął się. – Hakonie.
Młody wojownik przyłożył sztylet to szyi księżniczki, upuszczając strużkę krwi.
- Jeśli tego nie zrobisz, popatrzysz, jak z twojej pani uchodzi życie, rozumiesz?
Służka pokiwała głową, nic nie odpowiadając. Jej oczy płonęły czystą nienawiścią.
- Kto pierwszy? – spytał władca.
- Na bogów, ja. – odezwał się Thormod. – Podoba mi się jej pulchne ciało.
Szata służki została rozerwana, odsłaniając jej wielkie, dojrzałe piersi. Thromod rozwiązał sznur, którym był przepasany. Jego spodnie opadły na ziemię.
Podszedł do Eiry, przykładając jej na wpół sterczącego kutasa do ust. Kobieta spojrzała na niego gniewnie, następnie na przerażoną dziewczynę.
- Przestańcie! Czego chcecie? Złota? – krzyczała księżniczka. – Mój ojciec zapłaci wam tyle, ile zechcecie. – płakała.
- Tu nie chodzi o złoto. – Sigurd uśmiechnął się. – Ale o przetrwanie.
Eira z obrzydzeniem rozchyliła wargi, kiedy Thormod wepchnął jej kutasa do ust.
Miała świadomość, że jeśli tego nie zrobi, księżniczka zginie. Nie miała wyboru. Musiała odegrać rolę, jaką przyniosło jej życie.
Kutas wikinga pojawiał się i znikał w ustach służki. Wbijał się do samego gardła, sprawiając, iż się dławiła, nie mogąc go pomieścić.
Thormod złapał ją za głowę, posuwając najbrutalniej, jak tylko mógł. Dawno już nie miał kobiety, nagromadzoną przez miesiące chuć wyładowywał na służce.
Herigar i Hakon przywiązali nogi w kostkach dziewczyny do łoża, układając ją na plecach, z cipką znajdującą się nieco wyżej niż jej głowa.
Ciało dziewczyny stanowiło teraz naczynie. Było pucharem. Pucharem dla spermy wikingów.
- Thormodzie! Nie zapominaj po co tu jesteśmy. – Sigurd położył dłoń na jego ramieniu.
- Wiem, wiem! – odpowiedział. – Panuję nad tym.
Wysunął kutasa z ust służki, podchodząc do dziewczyny. Jego miejsce natychmiast zajął Bjorn, wbijając się w Eire równie brutalnie, jak jego poprzednik.
Thormod wsunął sterczącego kutasa w cipkę dziewczyny. Kilka ruchów dłonią wystarczyło, by gęsta sperma wypełniła jej wnętrze.
- Pierwsze krople na drodze do wieczności.
Dziewczyna płakała, kiedy brodacz zbezcześcił jej ciało.
Tymczasem Hakon posuwał służkę w usta, podczas, gdy Sven posuwał jej włochatą cipkę, ani na chwilę nie luzując wykręconych za jej plecami rąk.
Biust kobiety podskakiwał w rytm pchnięć, usta szczelnie oplatały fiuta drugiego z wikingów.
Sigurd usiadł w kącie, obserwując poczynania swoich towarzyszy. Dwóch z nich pilnowało dziewczyny, żeby nie uroniła ani jednej kropli, kolejni posuwali służkę.
Sven zacisnął zęby, podbiegając do łoża, na którym leżała księżniczka. Włożył pulsującego kutasa w jej dziewiczą cipkę, zalewając ją równie obficie, jak chwilę wcześniej uczynił to Thormod.
- Nieźle, jak na takiego szczura. – stary Wiking poklepał młokosa po ramieniu.
- Młody szczur może więcej, niż taka wyliniała kuna. – odgryzł się młodzian.
Eira pochłaniała kutasa Hakona ze znacznie większym zaangażowaniem, niż miało to miejsce w przypadku Thormoda. Wyrwała prawą rękę z uścisku Ragnara, który zajął miejsce Svena w jej cipie. Chwyciła nią przyrodzenie Hakona, zaczynając poruszać nim rytmicznie. Gładziła jego owłosione jaja, kiedy usta pochłaniały fiuta.
Herigar położył się na skórach, leżących na podłodze komnaty.
- Dajcie ją tu do mnie. – krzyknął do swych towarzyszy.
Eira usiadła na jego sterczącym kutasie, przyjmując go w całości, ani na sekundę nie przerywając obciągania.
Ragnar podszedł do niej od tyłu, rozchylając pulchne pośladki. Splunął na jej odbyt, po czym zaczął napierać z całych sił. Kobieta chciała krzyknąć, lecz jej wrzask tłumił wielki kutas, którego pochłaniała.
Penetrowało ją trzech wygłodniałych Wikingów. Wszystkie trzy dziurki służki rozpychane były przez monstrualne kutasy.
Eira złapała się na tym, że zaczęło jej to sprawiać coraz większą przyjemność. Dawno nie czuła w sobie żadnego męża. O trzech naraz mogła jedynie pomarzyć. Miała już swoje lata, a ci dzicy młodzieńcy dogadzali jej na wszelkie możliwe sposoby.
Odbyt kobiety był niezwykle wąski. Ragnar nie wytrzymał, dobiegłszy do księżniczki, w ostatniej chwili wbił w nią główkę swojego fiuta. Spazmy wstrząsające jego ciałem wyrzucały dawkę ciepłej spermy. Również i ona wypełniła dziewczynę.
Miejsce Ragnara zajął Einar, wsuwając się w rozepchany już odbyt kobiety. Eira kolejny raz westchnęła.
Trzy porcje nasienia wypełniały kielich życia. Trzy kolejne miały do nich dołączyć. Siódma z nich miała zerwać pieczęć, dając początek stworzeniu.  
Tak było w przepowiedni, a teraz ta przepowiednia zaczynała się spełniać.
Einar po kilku ruchach opuścił wąski odbyt, zbliżając się do twarzy kobiety. Spojrzał jej prosto w oczy, wsuwając się do rozchylonych ust. Eira oplotła go szczelnie wargami, zasysając łapczywie.
Hakon wbił się natomiast w odbyt. Znów czuła w sobie trzy pulsujące kutasy. Młody Wiking zsynchronizował swe pchnięcia z Herigarem. Ich członki ocierały się o siebie w jej wnętrzu, oddzielone jedynie delikatną ścianką.
Hakon krzyknął, zalewając wnętrze dziewczyny, do której uprzednio podbiegł. Po chwili uczynił to także Einar, jak również Herigar.
Kielich był już prawie pełen.
Sigurd ruchem dłoni przywołał do siebie służkę. Była wycieńczona i obolała po ostrym rżnięciu, jakie jej zafundowali Wikingowie.
Thormod chwycił ją za włosy, ciskając ją w kierunku swego jarla.
Eira powoli rozpinała spodnie Sigurda, zdejmując je w całości. Teraz ostatni z nich stał przed nią z dumnie prężącym się kutasem. Miał znacznie większą główkę od pozostałych.
Kobieta otworzyła usta, pochłaniając go w całości. Jej dłonie przesuwały się miarowo od główki, aż po nasadę. Łapczywie lizała i zasysała.
- Wystarczy! – krzyknął jarl, wbijając się jej głęboko do gardła.
Ślina obficie wypłynęła z ust kobiety. Krztusiła się monstrualnych rozmiarów kutasem wodza Wikingów.
- Rozwiążcie ją. – nakazał swoim towarzyszom.
Sigurd podszedł do łoża, na którym spoczywała królewska córka. Wbił się w nią, przebijając błonę dziewiczą. Pieczęć została zerwana.
Wchodził w dziewczynę znacznie głębiej przy każdym dzikim pchnięciu, rozbryzgując na boki spermę sześciu towarzyszy.
Dziewczyna krzyczała, powodowana bólem, który ją rozrywał.
- Proszę, nie! – łzy napływały jej do oczu.
Sigurd ugniatał jej drobne piersi, lizał je, przygryzał sterczące sutki.
Ruchy jego bioder przybierały na sile. W pchnięcia wkładał całą energię. Królewska córka była gwałcona w bestialski sposób przez starego jarla.
Odwrócił ją na brzuch, wchodząc w nią od tyłu, kciuk zagłębiając w mniejszej dziurce.
Księżniczka chciała krzyknąć, lecz powstrzymywała ją dłoń zaciśnięta na czerwonych ustach.
- Proszę, przestań! – lamentowała służka, powstrzymywana przez jednego z wojów.
- Dajcie starej to, na co zasłużyła. – uśmiechnął się Sigurd.
Sześciu Wikingów otoczyło Eirę, pocierając niezdarnie na powrót sterczące kutasy. Morze spermy zalało twarz służki.
Chwilę później skończył również Sigurd, częstując królewską córkę porcją ciepłej spermy.
Tak oto spełniła się przepowiednia.
Mężczyźni w pośpiechu opuścili komnatę, zostawiając obie zgwałcone kobiety.

GokuBadBoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2608 słów i 14920 znaków, zaktualizował 16 cze 2015.

5 komentarzy

 
  • Oczytany

    Całkiem nieźle, choć dużo, dużo rzeczy pochodzących wprost z Wojen wikingów Cornwella. :)

  • GokuBadBoy

    @Oczytany, bingo!

  • meme

    gratulatki

  • GokuBadBoy

    @meme, dzięki

  • meme

    @GokuBadBoy nie udało mi się dopisać, że tematyka wikingów ciekawie się komponuje w tym miejscu. Czy Autor jest miłośnikiem Tora i Walpurgi? :D

  • GokuBadBoy

    @meme, nie.

  • Cam

    Przepowiednia i Wikingowie.. Bosko :)

  • GokuBadBoy

    @Cam, dziękuję.

  • nienasycona

    Mmmmmm, tyle spermy...dziękuję za niespodziankę:) Zawsze mnie zdumiewa Twoja zdolność do plastyki słowem. Potrafisz sprawić, że obrazy same pojawiają się w głowie

  • GokuBadBoy

    @nienasycona, to ja dziękuję ;) czasem miło oderwać się od makabry, by sprawić komuś nieco przyjemności ;)

  • MrHyde

    Dorośli faceci a wierzą w jakieś przepowiednie! Skaranie boskie z tymi Wikingami. I czy można się dziwić, że nikt ich nie lubił? :)

  • GokuBadBoy

    @MrHyde, ja lubię ;) W tamtych czasach, wiele zależało od wierzeń. Zresztą współcześnie wcale nie jest inaczej.

  • MrHyde

    @GokuBadBoy W sumie racja. Szaty się zmieniają, a magowie jak rządzili, tak rządzą. ;)

  • GokuBadBoy

    @MrHyde, zgadza się.