Mieli wszyscy po osiemnaście lat.
Kacper, Maja i Bartek stali na dachu starej, opuszczonej wieży wodociągowej przy ulicy Głogowskiej w Poznaniu. Było już po pierwszej w nocy. Właśnie skończyli swój długi spacer po pustych ulicach. Kostiumy mieli jeszcze na sobie, ale już rozpięte, bo było im gorąco po całym wieczorze.
Maja usiadła na niskim betonowym murku i zaczęła ściągać buty. Najpierw jeden, potem drugi. Skarpetki były ciemniejsze na podeszwach, lekko wilgotne i zmięte. Kiedy je zdjęła, odłożyła je obok siebie na beton. Jej stopy były ciepłe, różowe, z lekkim śladem po całym dniu w ruchu.
Kacper siedział naprzeciwko i patrzył. Dłużej niż powinien.
Maja zauważyła jego wzrok.
– Co tak gapisz się na moje stopy?
Kacper odchrząknął, ale nie odwrócił oczu.
– Nic… po prostu wyglądają na zmęczone.
Bartek stał z boku. Milczał, ale też rzucał okiem na zmięte skarpetki i różowe majteczki, które Maja przed chwilą ściągnęła razem z dolną częścią kostiumu.
Maja uśmiechnęła się krzywo i kopnęła jedną skarpetkę w stronę Kacpra.
– No to bierz, skoro Cię tak interesują.
Kacper złapał ją odruchowo. Przez moment tylko trzymał ją w dłoni. Potem, prawie nieświadomie, uniósł bliżej twarzy. Zapach był wyraźny — ciepły, słony, po całym wieczorze chodzenia. Nos został przy materiale dłużej niż na zwykłe sprawdzenie.
Maja uniosła brew.
– Serio właśnie wąchasz moją skarpetkę?
Kacper spuścił rękę, ale nie oddał skarpetki.
– …lubię, jak pachną po dłuższym noszeniu.
Zapadła krótka cisza. Bartek odchrząknął, podniósł jej różowe majteczki i też przycisnął je na chwilę do nosa. Nie udawał, że to przypadek.
– Skoro już przy tym jesteśmy… to ja wolę te.
Maja spojrzała najpierw na jednego, potem na drugiego. Sięgnęła po czarne bokserki Kacpra, które wystawały z jego rozpiętego kostiumu, i bez wahania przycisnęła je do twarzy. Wzięła głęboki oddech.
– A ja mam słabość do waszych rzeczy. Szczególnie jak są już używane.
Atmosfera zmieniła się w kilka sekund.
Kacper wciąż trzymał jej skarpetkę. Tym razem już świadomie uniósł ją z powrotem do nosa. Bartek nie oddał majteczek. Maja siedziała z bokserkami Kacpra przy twarzy i patrzyła na nich obojga.
– Skoro już wszystko wyszło… — powiedziała wolniej — to może przestaniemy udawać, że tylko „sprawdzamy”.
Kacper pierwszy się ruszył. Uklęknął przed nią, wziął jej stopę w dłonie i przycisnął podeszwę do ust. Najpierw tylko oddychał na nią, potem przejechał językiem od pięty do palców. Maja westchnęła, ale nie cofnęła nogi.
Bartek usiadł z drugiej strony. Wciąż trzymając jej majteczki przy nosie, drugą ręką zaczął głaskać i lizać jej drugą stopę.
Maja w tym czasie zsunęła Kacprowi kostium niżej. Jego kutas był już twardy i wyraźnie gruby. Sięgnęła po swoją zmiętą, wilgotną skarpetkę, którą przed chwilą wąchał, i powoli, bardzo świadomie, zaczęła ją naciągać na niego. Materiał był ciasny — skarpetka mała, a on szerszy, więc rozciągała się mocno. Wsuwała ją centymetr po centymetrze, aż prawie cała długość znalazła się w środku. Główka wystawała tylko trochę u góry.
Kacper sapnął przez zęby.
– Kurwa…
– Teraz czujesz moje stopy bezpośrednio — powiedziała Maja. — I nie zdejmuję tego.
Usiadła na nim. Odsunęła skarpetkę tylko na tyle, żeby móc go w siebie wziąć, a resztę materiału zostawiła na trzonie. Kiedy opuściła się w dół, skarpetka została między nimi — wilgotna, zmięta, mocno przylegająca. Przy każdym ruchu materiał ocierał się o nią i o niego. Kacper czuł wyraźnie teksturę i zapach jej stóp na swoim kutasie.
Bartek nie zostawał w tyle. Przycisnął jej majteczki do swojej twarzy i jednocześnie podał jej swoje własne, już używane bokserki. Maja wzięła je drugą ręką i przycisnęła do nosa, podczas gdy jeździła na Kacprze. Drugą stopę oddała Bartkowi, który lizał ją i wąchał, cały czas trzymając jej majteczki przy twarzy.
Wszyscy troje wiedzieli już, kto co lubi.
I nikt nie udawał, że to przypadek.
Kacper trzymał jej biodra i pieprzył ją od dołu, cały czas czując na sobie jej skarpetkę.
Bartek wąchał jej majteczki i lizał wolną stopę.
Maja miała przy twarzy rzeczy obu chłopaków i nie zamierzała ich oddawać.
Rytm robił się szybszy. Skarpetka na kutasie Kacpra robiła się coraz bardziej mokra — od jej soków i jego preejakulatu. Materiał ślizgał się i ciągnął przy każdym ruchu. Maja jęczała w materiał bokserów, a Bartek mruczał coś w jej majteczki.
Kiedy Maja doszła, zacisnęła się mocno. Całe ciało jej drżało. Kacper skończył chwilę po niej, wciąż mając na sobie jej skarpetkę. Bartek doszedł na jej stopę, przyciskając do niej jej własne majteczki.
Potem zapadła cisza, tylko ciężki oddech.
Maja powoli zsunęła się z Kacpra. Skarpetka była teraz ciemna i ciężka od ich soków. Zdjęła ją, przycisnęła do nosa i odetchnęła głęboko, mieszając swój pot, jego spermę i ich wspólny zapach.
– No — powiedziała spokojnie. — Teraz już wiemy.
I nie udajemy, że to jednorazowe.
Kacper i Bartek tylko kiwnęli głowami.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz