Przysługi

Zadziwiające jak niektóre rzeczy, albo zdarzenia potrafią wpłynąć na nasze późniejsze życie. W moim przypadku była to rozmowa z najlepszym przyjacielem. Wróciłam właśnie z Warszawy gdzie studiowałam i od razu dostałam zaproszenie na domówkę. To była jedna z tych imprez z dawnego świata przed studiami. Bawiłam się świetnie wspominając stare, dobre czasy ze znajomymi z liceum, plotkując i pijąc. Wreszcie dobrze po północy odrobinę wstawiona przysiadłam się do mojego najlepszego kumpla Michała. Siedział na huśtawce przed domem z piwem w ręku i wydawało mi się, że wygląda strasznie melancholijnie. Jak z jakiegoś obrazu pomyślałam, brakowało tu tylko zachodu słońca. Parsknęłam cichym śmiechem i klapnęłam obok niego.  

- Co tak dumasz – zagaiłam radośnie, tak jak potrafią to tylko ludzie lekko pijani. Spojrzał na mnie, ale minę miał poważną. Widać on upijał się na smutno.
- Wiesz, czasem chciałbym być kobietą. Oczywiście tak piękną i seksowną jak ty.
- Dziękuję, ale dlaczego chciałbyś zamienić swojego wacka na muszelkę? – Próbowałam dalej się z nim droczyć, ale widziałam już, że dziś go nie rozweselę.  
- Ty masz lepiej. Mogłabyś mieć każdego mężczyznę w promieniu stu kilometrów, każdego. Nie musisz się wiele starać. Na twoim miejscu korzystałbym z tego, przeżył choć kilka takich przygód żeby na starość, będąc osiemdziesięcioletnią babcią mieć co wspominać i wiedzieć, że nie przespałam życia.
- Myślisz, że to takie łatwe? Puszczać się z każdym kto się nawinie? Myślisz, że to przygoda? Wiesz ilu facetów jest marnymi kochankami? Daj spokój, to nie wygląda tak jak w waszych fantazjach – odgryzłam się. Nie byłam dziewicą już od dawna. Do tej pory spałam z dwoma chłopakami. Z oboma byłam w związkach trwających przynajmniej rok. Do tego zaliczyłam kilka macanek na imprezach takich jak ta. Miałam się może nie za weterankę, raczej za doświadczoną kobietę.
- Nie każę ci się puszczać z każdym. W ogóle nic ci nie każę, mówię tylko, co ja bym zrobił na twoim miejscu. Jeśli nie zajdziesz w ciążę i będziesz się dobrze bawić to na starość nie będziesz niczego żałować. Nie tak jak być może ja.
Wiedziałam o co mu chodzi, bo byliśmy naprawdę blisko. Myślał, że dla niego już wszystko się skończyło. Miał dziewczynę, ale równie dobrze mógł mieć żonę. Chodzili ze sobą od lat i nie wyobrażałam sobie by tak dobry chłopak jak on mógł ją nagle zostawić. Wiedziałam, że sumienie zagryzłoby go w kilka dni. Wpadł w pułapkę, która jemu wydawała się bez wyjścia. Tym gorsza była, bo naprawdę kochał swoją Anetę.  
- Będziesz szczęśliwy – spoważniałam nagle.
- Tak będę – uśmiechnął się do mnie, ale tak strasznie smutno – i nigdy nie zapomnę, że nie spróbowałem życia. Zawsze będę pamiętał, że Aneta była moją pierwszą i jedyną. Wiesz, że nigdy nawet nie widziałem innej kobiety nago? Nie wiem czy to straszne, tragiczne, czy może śmieszne. Czasem przesz chwilę mam wrażenie, taki błysk, że to rozgryzłem, że wiem, dlaczego to wszystko jest tak ustawione. Dlaczego kobiety tak pilnie strzegą swoich cnót, nie chcą pokazać nawet kawałka ciała takim frajerom jak ja. Dlaczego faceci chodzą napaleni i bezradni w swojej frustracji, a potem to wszystko mija i znów nie wiem nic. Przepraszam – potrząsnął głową i upił łyk piwa -  przyjechałaś odwiedzić stare kąty, a ja wylewam na ciebie swoje żale i smutki. To przez alkohol, zwykle tyle nie piję.
Tak jak mówiłam, był dobrym chłopakiem. Wiedziałam, że mu się podobam. Może coś by z tego było, gdybym nie traktowała go jak brata, a nie mężczyznę z którym mogę iść do łóżka. Był nawet przystojny, ale znaliśmy się tyle lat…
- Michał ja…
- Daj spokój, powiedziałem już, że jest Ok. Najwyżej będę wpadał do ciebie żeby posłuchać twoich historii.  
- Umowa stoi – odparłam myśląc serio o tej obietnicy i na tym się wtedy skończyło.
Dopiero wracając autobusem do Warszawy mogłam przemyśleć całą rozmowę i doszłam do wniosku, że w dużej części miał rację. Wyglądałam jak ucieleśnienie marzeń każdego faceta. Blondynka o błękitnych oczach z długimi do łopatek włosami jakby stworzonymi po to by za nie ciągnąć w pozycji na pieska. Szczupła, apetycznie zaokrąglona, a przy tym nie wyniosła. Taka dziewczyna z sąsiedztwa. Postanowiłam, że postaram się choć wypróbować jego radę. Będę dobrze wybierać chłopaków i jeśli trafi się coś interesującego nie omieszkam skorzystać. Szkoda tylko, że nie będą wiedzieli komu zawdzięczają takie fartowne bzykanko.

                                                       *

Trzy lata później dostałam zaproszenie na jego ślub wraz z propozycją żebym była ich starszą druhną. Nie zaskoczyli mnie tym, już dawno byli zaręczeni i wiedziałam, że planują wesele. Oczywiście ucieszyłam się z ich szczęścia i dopiero po ich wyjeździe, czytając sztampowy wierszyk obwieszczający wielką miłość przypomniałam sobie jak smutną miał minę tamtej nocy. Pomyślałam też jak skorzystałam z jego rady i ile wspaniałych chwil przeżyłam dzięki temu. Pomyślałam o jego radzie i że pewne rzeczy nic nie kosztują, a mogą sprawić frajdę obu stronom.
Spakowałam się szybko, telefon do pracy załatwił mi dwa dni wolnego. Nie chciałam czekać nawet chwili żeby coś nie skłoniło mnie do zmiany zdania, choć wiedziałam, że robię dobrze.
Już w autobusie zadzwoniłam do Michała zapytałam czy jest w domu. Delikatnie dałam do zrozumienia, że chcę pogadać z nim w cztery oczy. Był zaskoczony, bo widzieliśmy się zaledwie kilka godzin wcześniej. W jego głosie słyszałam obawę i nadzieję.
- Cześć - otworzył mi drzwi, gdy tylko zapukałam.
- Hej – nie wiedziałam co powiedzieć. Znaliśmy się jak rodzeństwo, ale teraz zrobiło się dziwnie – wiesz, że skorzystałam z twojej rady?
- Rady? Ach, to. Byłem wtedy pijany, nie myślałem logicznie.
- Logicznie czy nie poszłam za tą radą i nie żałuję, choć powiem ci szczerze, że nie było to nic naprawdę ekscytującego.  
- Przynajmniej było, prawda?
- Tak. A jak przygotowania do ślubu?
- Dobrze – wzruszył ramionami – Aneta zajmuje się większością spraw. Mam nadzieję, że nie rozmyśliłaś się w sprawie bycia moim świadkiem. To ja cię wybrałem, trochę nietypowo, ale bardzo nalegałem i pokłóciłem się o to parę razy z Anetą. Zależy mi na tym.
- Nie, z przyjemnością to zrobię. Przyjechałam z innego powodu. Chciałabym dać ci prezent weselny już dziś. W podzięce za twoją przyjaźń i radę.
Ściągnęłam z siebie koszulkę i odpięłam stanik z ulgą uwalniając piersi. Michał oniemiał i miałam wrażenie, że drży.
- Nie prześpię się z tobą. Nie chcę być powodem twojej zdrady, możesz jednak oglądać mnie sobie z każdej strony przez ten jeden wieczór – to mówiąc pozbyłam się spodni i majtek. Jego wzrok skakał po moim ciele, od piersi do cipki, od brzucha, do twarzy. Oczy miał szeroko otwarte i oddychał jak po ciężkim biegu – napijemy się czegoś – zaproponowałam i podeszłam do lodówki po colę.
- Może spróbujesz wina z czarnych porzeczek – usłyszałam – sam robiłem.
Siedzieliśmy na kanapie gadając leniwie, on ubrany, ja naga i popijaliśmy wyborne wino. Atmosfera zrobiła się znacznie luźniejsza odkąd oswoił się z moim ciałem, a i wypity alkohol zrobił swoje.
- Mogę coś jeszcze – zapytał w pewnej chwili wskazując na mnie.
- Zależy co?
- Rozłożysz nogi, żebym mógł popatrzeć?
Zastanowiłam się przez chwilę, ale to było w porządku, więc rozchyliłam nogi opierając stopy na brzegach kanapy. Ukląkł między nimi wpatrując się w rozwartą cipkę. Po chwili zbliżył do niej twarz tak blisko, że czułam na niej jego oddech. Przymknęłam oczy nie chcąc myśleć, co zrobię jeśli posunie się dalej. Zadrżałam, gdy jego wargi lekko musnęły moje płatki. To co miało być przysługą dla przyjaciela stało się aż nazbyt przyjemne. Być może widział nawet jak bardzo jestem podniecona, kropelka lub dwie mojego soku mogły już pojawić się między wargami.  
- Przekręć się na kolana, chcę zobaczyć cię jeszcze w tej pozycji.
Z ulgą zmieniłam pozycję klękając i w gratisie wypinając pupę jak do dobrego pieprzenia. Jedną dłonią zaczęłam lekko pocierać łechtaczkę.
- Boże jesteś fantastyczna – usłyszałam szept. Zaczęłam onanizować się na serio, tak jak to często robię, gdy najdzie mnie ochota by szybko zaspokoić pragnienie. Podniecająca sytuacja sprawiła, że wszystko razem nie trwało nawet dwóch minut. Gdy ustały dreszcze i przekręciłam się na plecy z ulgą wyjmując twarz z pomiędzy poduszek, które choć trochę tłumiły moje nieskromne jęki i okrzyki, czułam się odrobinę zawstydzona. Zachichotałam jak nastolatka chcąc ukryć zmieszanie i dostrzegłam, że on nadal jest ubrany. Nawet spodni nie rozpiął.
- Nie chciałeś… - wskazałam ręką.
- Och możesz być pewna, że później nadrobię zaległości, ale teraz nie chciałem tego psuć. Chcę, żeby wszystko dokładnie wypaliło mi się w pamięci. Co do ostatniego szczegółu.
Zarumieniłam się na myśl, że był tak blisko, ale ani nie żałowałam, ani nie chciałam nic zmieniać.
- Muszę już lecieć i tak jest dobrze po północy.
- Nie chcesz zostać na noc? – uśmiechnął się dając do zrozumienia, iż wie, że nie mogę.
- Może innym razem – odparłam w tym samym tonie.
Na tym się oczywiście skończyło. Nigdy więcej nie powtórzyliśmy tej zabawy, ani nie rozmawialiśmy na ten temat. Było tak jakby ta noc wydarzyła się komuś innemu, ale częściej niż wcześniej przyłapywałam go na przyglądaniu się moim piersiom, czy pupie. Miałam tylko nadzieję, że Aneta nic nie zauważy.

                                         *

W dzień wesela wszyscy biegali jak szaleni i za nic nie mogłam doszukać się w tym podniosłego nastroju czy radosnego oczekiwania. Na szczęście to nie ja stresowałam się dziś najbardziej.  Patrząc na to wszystko odechciewało mi się hucznego wesela. Na szczęście po oficjalnej części w kościele i pierwszym, sztywnym daniu jakoś się to wszystko rozruszało. Szybko okazało się, że na żaden flirt, czy choćby dobrą zabawę ze starszym drużbą nie mam co liczyć. Biedny chłopak przyszedł ze swoją dziewczyną, a może raczej to ona przyszła z nim. Ponuro wyglądająca brunetka nie spuszczała z niego wzroku nawet na chwilę.  Widać dostrzegała we mnie spore zagrożenie dla swojej kościstej osoby. Innym razem może poigrałabym sobie z nią i odbiła jej faceta, ale to był dzień Michała i Anety. Nie chciałam psuć im go swoim głupim zachowaniem. Zresztą koścista i jej chłopak mogli mnie cmoknąć w moją pupę. Miałam tu tylu znajomych, że nie siedziałam bezczynnie nawet dwie minuty. Czas mijał zaskakująco szybko, bawiłam się chyba lepiej od młodych, dobry nastrój dopisywał wspomagany toastami za zdrowie młodych. Żałowałam tylko, że nie ma tu żadnego interesującego mężczyzny, ale co wprost nie do uwierzenia, wszyscy mieli swoje partnerki. Było to o tyle frustrujące, bo miałam ochotę dać się zbałamucić i wykorzystać, tak porządnie i na całego.  No nic, nie można mieć wszystkiego.
Po poprawinach przysiadła się do mnie kobieta. Zauważyłam ją już wcześniej, pewnie zadziałał na nią mój wykrywacz konkurencji. Albo, co bardziej prawdopodobne, wzrok przyciągnęła jej uroda i niezaprzeczalny seksapil.  
- Cześć druhno – przywitała się siadając i stawiając na stole kieliszek i szklaneczkę. Spojrzałam jej w oczy, szybko lustrując twarz. Intuicja podpowiadała mi, że ukończyła już trzydziesty rok życia, ale wyglądała najwyżej na dwadzieścia pięć wiosen. Włosy, piękne i grube farbowała na czarno, ciemną miała też cerę i oczy. Trochę taka cyganka, bardzo ładna i zgrabna.
- Cześć, na imię mi Marysia – jak zwykle wymawiając moje imię przy nieznajomych poczułam ukłucie wstydu. Tu wystrzałowa blondynka jak z pornosa, a imię, Marysia. Zawsze, kojarzyło mi się (może nie słusznie) z przaśną dziewuchą z wielkimi jak donice cycami, warkoczami i bańką ze świeżo udojonym mlekiem.
- Nadia – przedstawiła się kobieta.  Zagryzłam zęby z zazdrości. Czemu ja nie mogłam nazywać się Nadia – wypijesz ze mną za zdrowie młodych?
- Nie wiem czy jeszcze mogę. Tyle razy już piłam, że nie zachorują do osiemdziesiątki.
- No co ty – roześmiała się z mojego słabego żartu – wiesz jak to mówią „Pij będziesz łatwiejsza.”
- Nie mogę być już łatwiejsza, tylko niestety nie ma kto z tego skorzystać – mruknęłam, ale uniosłam kieliszek. – Jesteś ze strony młodego, czy młodej – zapytałam, żeby zagaić rozmowę, bo Nadia nie kwapiła się by odejść.  
- Od Michała, jestem jego ciotką.
- Ciotką?
- Wiesz jak to się plotą rodzinne powiązania, nie będę tego wyjaśniać. Często się z tego z Michałem śmialiśmy. Dzieli nas zaledwie kilka lat, ale formalnie jestem ciocią. Zmieniając temat, nie trafiło ci się zbyt dobrze ze starszym. Co to za durny pomysł brać takiego z bagażem. Myślałam, że Michał jest mądrzejszy.
- To pewnie pomysł Anety, ale nie narzekam – machnęłam ręką – bawię się świetnie.
- Widziałam. Ze mną też zatańczysz – spytała podając mi rękę.
Uśmiechnęłam się i wstałam. Dobrze będzie spalić trochę alkoholu. Zespół przyciął jakiś skoczny kawałek, gdy wyszłyśmy na parkiet. Nadia szybko pokazała kto będzie prowadził i że bezsprzecznie umie tańczyć. Choć przetańczyłam dziś kilkadziesiąt tańców dopiero teraz mogłam się naprawdę rozruszać. Miałam wrażenie jakbyśmy czytały sobie w myślach. Gdy skończył się pierwszy utwór stałyśmy śmiejąc się do siebie, zgrzane, zdyszane i wciąż trzymając się za ręce. Naturalnie zaczęłyśmy tańczyć drugą piosenkę i tym razem poczułam jak jej dłonie przesuwają się po moich biodrach, inaczej niż wcześniej. Na pewno nie można było tego uznać za zwykły przyjacielski dotyk. Pewności nabrałam czując lekkie muśnięcia jej dłoni także na wewnętrznej stronie uda, piersi, policzku, pośladku. Wystarczająco często byłam obmacywana podczas tańca by to rozpoznać, a teraz kurczę, kobieta. Zarumieniłam się myśląc, że wszyscy na nas patrzą, ale jej dotyk nie był bynajmniej niemiły, tylko stresujący. Mimo onieśmielenia, tak erotycznego tańca nie doświadczyłam jeszcze nigdy.
- Boże, ale się zmęczyłam – wydyszała z uśmiechem, gdy skończyłyśmy tańczyć. Oczy błyszczały jej emocjami. Podejrzewałam też, że część mojej i jej zadyszki była spowodowana czymś innego niż tylko zmęczeniem – może przejdziemy się na chwilę. Tu nie ma czym oddychać.
Chciałam zaprotestować, ale rozejrzawszy się ukradkiem, dostrzegłam kilka wpatrzonych w nas męskich oczu i opadniętych szczęk. Tak, wyjście z sali było bardzo dobrym pomysłem.  
Chłodne powietrze ochłodziło moje zaczerwienione policzki. Minęliśmy kilka dyskutujących żywo grupek i rozmawiając swobodnie skręciłyśmy w wąską uliczkę. Mimo wszystko zadziwiająco dobrze mi się z nią gadało.
- Chyba musimy wracać – stwierdziłam, gdy zorientowałam się jak daleko odeszłyśmy – twój mąż będzie się martwił.
- Nie będzie. Uprzedziłam go, że idę do ciebie. Po dwunastu latach rozumiemy się bez słów.  
- Czyli jesteście szczęśliwym małżeństwem. To chyba nie jest zbyt częste.
- Tak, nam się udało. Możesz mi nie wierzyć, ale prawie nigdy się nie kłócimy.
Zatrzymała się na środku uliczki więc i ja przystanęłam. Patrzyłam na mnie uważnie, jakby rozważała jakąś decyzję, białe ząbki zagryzła na kąciku wargi w bardzo seksowny sposób. Jeden krok i pocałowała mnie zanim zdążyłam cokolwiek przedsięwziąć. Owionął mnie zapach jej perfum i świeżo umytych włosów, gdy wtuliła się we mnie całym ciałem. Jej ręce przesunęły się po plecach wślizgując pod materiał sukienki, biodra naparły na mnie spazmatycznie. Odruchowo odpowiedziałam pocałunkiem i nasze języki nieśmiało zetknęły się ze sobą. Nie mogłam myśleć o niczym innym jak tylko o tym, że jest kobietą, że właśnie całuję kobietę! Nie wiedząc, co robić położyłam dłonie na jej zgrabnych biodrach, ale zastanawiałam się jak mam to przerwać by jej nie obrazić. Jednocześnie nie chciałam nic robić, bo od jej pocałunku mrowiły mnie wargi i przyjemnie nabrzmiały piersi.
Po długiej chwili, gdy jej dłonie ześliznęły się na moje pośladki, odsunęła się, chociaż ręce nadal pozostały na miejscu . Oddychała ciężko, mój oddech też odbiegał od normy. Patrzyłyśmy na siebie tak jak na po tańcu. Wiedziałam, że ma na mnie ochotę i najchętniej zdarłaby ze mnie wszystko i … właściwie nie wiedziałam, czego może chcieć kobieta.
- Przepraszam jeśli cię obraziłam, ale jesteś tak seksowna, a ja już od dawna miałam ochotę na taki eksperyment.
- No cóż – odchrząknęłam – dla mnie to też nowość, ale przyznam, że miła.
- Cieszę się, że się nie zdenerwowałaś. Miałam ochotę cię pocałować odkąd cię zobaczyłam. No, ale może wracajmy zanim zaczną cię szukać. Starsza druhna to cenny towar jeszcze ktoś zacznie plotkować z kim tak zniknęłaś.
- Myślę, że nieźle by się zdziwili, ale chyba nikogo to już nie obchodzi. Większość odpłynęła już dość daleko.
Boże jak dziwnie było rozmawiać o zwyczajnych sprawach po tym jak przed chwilą jej język penetrował moje usta, a dłonie myszkowały pod lekką sukienką próbując dostać się w najciekawsze miejsca. Czułam je jeszcze teraz, a skóra nadal parzyła w tych miejscach. Wróciłyśmy na salę już w ciszy, każda zatopiona we własnych myślach. Nie wiem o czym myślała Nadia, ale ja wspominałam pocałunek i próbowałam dojść z tym do porządku. Wiedziałam jedno, raczej mi się podobało.
Ostre światła na sali weselnej po ciemności uliczki poraziły mi oczy. Zapach jedzenia i hałas wydały się zbyt intensywne, niepotrzebne. Rozdzieliłyśmy się w wejściu bez słowa. Patrzyłam jak odchodzi do swojego stołu i męża. Widziałam jak rozjaśnił się na jej widok, a oczy zabłysły mu, nie kłamię, miłością. Mała igiełka zazdrości dźgnęła mnie w serce. Usiadła obok niego, a on natychmiast objął ją i pocałował w pliczek. Westchnęłam z zazdrością. Chyba czas żebym i ja się ustatkowała.
Emocje związane z weselem i ciągłym pilnowaniem się żeby dobrze wypaść wreszcie opadły i poczułam się strasznie zmęczona. Mimo to zeszłam z pokładu jako jedna z ostatnich, razem z młodymi, a w głowie szumiało mi więcej niż trochę. Teraz ucieszyłam się z tego, że dałam się namówić Michałowi na wynajęcie mi pokoju. Co prawda mieszkałam zaledwie dwadzieścia kilometrów dalej i lepiej by mi się spało we własnym łóżku, ale byłam tak zmęczona, że z wdzięcznością pomyślałam o zapobiegliwym Michale.  

Wzięłam szybki prysznic i z ulgą wśliznęłam się pod kołdrę. Wcześniej zamknęłam drzwi więc nie kłopotałam się zakładaniem na siebie koszulki nocnej, choć wzięłam ją dla pewności. Zawsze ilekroć mogłam, spałam nago, tak było o wiele zdrowiej i znacznie przyjemniej.
W głowie zakręciło mi się leciutko, gdy tylko zamknęłam oczy, to wypity alkohol dawał o sobie znać. Z premedytacją skupiłam się na wspomnieniu pocałunku i wrażeniu jakie robiło tulące się do mnie szczupłe ciało Nadii. Po chwili poczułam się lepiej, ale znów zrobiłam się podniecona. Sięgnęłam ręką między nogi i pogładziłam idealnie wygoloną cipkę. Przez chwilę rozważałam czy nie pobawić się sama, ale byłam strasznie śpiąca. Zasypiając z ręką na cipce nadal myślałam o nowej znajomej. Rozglądałam się za nią przez resztę wesela, czekając sama nie wiem… chyba na jakiś znak, ale szybko zniknęli. Domyślałam się, że pojechali już do domu i mogłam mieć tylko nadzieję, że zobaczę ją jutro na poprawinach.
Obudziłam się z wrażeniem, że ktoś jest ze mną w pokoju. Senna nie zareagowałam nawet, gdy poczułam uginający się materac i czyjeś ciało wspinające się na mnie. Zanim otworzyłam oczy ciągle niepewna czy to nie sen, ten koś pocałował mnie w szyję. Przeszył mnie dreszcz, gdy usta i język pieściły moją szyję i ucho. Czyjaś ręka ścisnęła pierś i to wreszcie uświadomiło mi, że to nie jest majak i zmusiło do otwarcia oczu. W słabym świetle pochylająca się nade mną sylwetka była ledwie widoczna, ale od razu dostrzegłam długie włosy.
- Cześć – szepnęła i pocałowała mnie lekko. Rozpoznałam głos Nadii i oddałam pocałunek.
- Cześć – odparłam. Domyślałam się po co tu jest i postanowiłam dać się ponieść chwili. Zarzuciłam jej ręce na szyję orientując się przy okazji, że jest naga tak jak ja. Zaczęłyśmy się całować zrazu nieśmiało jakby na próbę, ale po chwili rzuciłyśmy się na siebie jak oszalałe. Było tak jak za pierwszym razem, jakbyśmy były wygłodniałe. Nadia mruczała coś, a może jęczała mi w usta. Nasze piersi ocierały się o siebie sutkami. Moje dłonie błądziły po jej szczupłych, napiętych plecach tak różnych od muskularnych pleców mężczyzn z którymi spałam. Jej biodra napierały na mnie spazmatycznie, aż wpuściłam ją między uda i ścisnęłam nogami.
- O Boże, Boże – zamruczała, gdy przerwała pocałunek. Dyszała głośno i ciężko, na brodzie miała naszą zmieszaną ślinę. Nigdy nie widziałam nikogo bardziej podnieconego. Poczułam się miło, a jednocześnie niepewnie. Wyglądała jakby chciała mnie zjeść w całości – tak bardzo cię pragnę.  
Poczułam jak sięga dłonią między moje uda. Westchnęłam w chwili, gdy jej palce wsunęły się między lepiące się od soków płatki i zanurzyły w moim wnętrzu. Naparłam na nią poruszając biodrami i dopraszając się o więcej. Czułam w sobie jej dwa, albo trzy palce, lekko zgięte poruszające się. Znów zaczęłyśmy się całować, jej pieszczoty powodowały, że coraz bardziej miękłam. Opanowałam się w chwili, gdy zrozumiałam, że jeszcze chwila, a będę szczytować. Chciałam tego, ale jeszcze nie teraz. Zmusiłam ją żeby przekręciła się na plecy i teraz to ja ją dosiadłam. Przez chwilę patrzyłam na jej małe, nagie piersi ledwie widoczne w półmroku, by pochylić się nad nimi i zacząć delikatnie lizać twarde sutki. Trzymając w obu dłoniach kule jej piersi i masując schodziłam w dół brzucha. Pod wargami i językiem czułam gęsią skórkę. Powoli zsuwałam się coraz niżej aż znalazłam się między jej nogami.  Zamarła, gdy dotarłam ustami do maleńkiego paseczka włosków na wzgórku łonowym.  Czekała w napięciu co zrobię.
Rozchyliłam jej nogi jeszcze bardziej i ułożyłam się między nimi wygodniej mając jej skarb tuż przed twarzą. Pocierałam o nią policzkiem, trącałam językiem, albo skubałam wargami aż wiła się wyginając w moją stronę. To nie było jak z mężczyzną. Tu nic nie było twarde. Nikt nie pchał mi nic do gardła. Bawiłam się kobietą powodując  coraz więcej jęków. Każdy ruch mojego języka wciskającego się w gładziutki tunel cipki powodował prężenie się całego ciała. Wreszcie dotarłam do maleńkiej łechtaczki ukrytej u zbiegu płatków i zaczęłam wodzić dookoła niej językiem, raz mocniej, raz ledwie jej dotykając. Za wskazówki miałam poruszenia bioder i delikatne drżenie jej ciała jakby samo pokazywała mi co mam robić. Czułam jak przyspiesza i chciałam zwolnić by przeciągnąć jej rozkosz jeszcze trochę. Z góry dobiegały jęki i błagania by nie przestawać, więc nie przestawałam.  
- Zrób tak jeszcze raz – jęknęła, gdy znów zwolniłam czując, że zaraz dojdzie. Powtórzyłam więc to co robiłam mocno dociskając język do jej łechtaczki i pocierając ją energicznie. Wygięła się do tyłu jak rażona prądem. Trzymałam ją za uda choć szarpała się uciekając ode mnie.
- O kurczę, ale to było dobre - szepnęła po jakimś czasie Nadia. Leżałam z policzkiem na jej udzie, z ustami tuż przy jej cipce. W płuca wciągałam niezwykły zapach rozgrzanej, ciepłej szparki. Było mi dobrze. Byłam też cholernie dumna z tego, co przed chwilą zrobiłam. Może nie było to nic wielkiego, w końcu doprowadziłam tylko kobietę do orgazmu, ale sprawiło mi to olbrzymią satysfakcję i radość.
- Przepraszam – usłyszałam po chwili z góry. Uniosłam się zdziwiona.
- Za co przepraszasz?
- Za to, że tak szybko skończyłam. Inaczej sobie to wyobrażałam. Miałam cię pieścić, zadowolić. strasznie pragnęłam posmakować twojej cipeczki, a tymczasem zachowała się jak napalona gówniara. Odsapnę chwilę i już się za ciebie biorę.
- Przestań. Chyba będziemy miały jeszcze okazję by to powtórzyć. Jeśli mam być szczera to dla mnie też wszystko potoczyło się za szybko – zamyśliłam się, bo coś przyszło mi do głowy– przysięgłabym, że zamknęłam drzwi na klucz.
- Bo zamknęłaś. Michał dał mi drugi klucz.  
- Michał dał ci drugi klucz? – Powtórzyłam.
- Tak. Opowiedział mi kiedyś co dla niego zrobiłaś. Nie bój się, tylko mi to powiedział. Szanowałam cię za to choć nigdy nie poznałam. Wiedziałam, że dobrze byśmy się dogadywały i nie pomyliłam się. A z Michałem też dobrze się rozumiemy. On chyba tak ma, że kobiety dobrze się przy nim czują. Opowiedziałam mu w zamian o moich fantazjach, a on znowu o waszej rozmowie i tak doszliśmy do tej chwili. Powiedział, że ty na pewno nie będziesz miała oporów przed nową przygodą.
- A twój mąż. Wie o tym – zapytałam zanim pomyślałam, że nie powinnam pytać o takie sprawy swojej kochanki.
- Tak. Czemu miałabym to przed nim ukrywać. Podoba mu się ta wizja. Dawno nie widziałam go tak podnieconego.  
- Zazdroszczę wam. A on nie chciał się przyłączyć? – Wiedziałam jacy są mężczyźni. Ogromna większość marzy o dwóch kobietach w łóżku.  
- Och pewnie, że chciał – Nadia mówiła przeczesując palcami moje włosy co było niezwykle przyjemne – ale powiedziałam mu, że nie chcę cię przestraszyć. Wolałam najpierw cię poznać.
- Chyba tak jest lepiej, ale myślę, że nie miałabym z tym problemów.
- Naprawdę – zapytała. Pomyślałam o moim postanowieniu by łapać każdą przygodę jaka się nadarzy.
- Hmm, myślę, że tak. Widziałam go na weselu i wydał mi się całkiem sympatyczny, no i przystojny. Z tobą też jeszcze nie skończyłam.
Nadia roześmiała się głośno i radośnie. Spojrzałam na nią pytająco.
- Wiesz, wyobraziłam sobie jaką miałby minę gdyby obudził się i stwierdził, że to ty go ujeżdżasz, a nie ja.
- To rzeczywiście mogłoby być śmieszne. Chcesz to zrobić?
Zawsze myślałam, że takie przygody muszą być spontaniczne. Gdy próbuje się je reżyserować nic z nich nie wychodzi, albo robi się sztucznie. Wsłuchałam się w siebie. Byłam zmęczona, ale już nie chciało mi się spać. Do tego ciągle byłam bardzo podniecona i miałam ochotę to podniecenie zaspokoić.  
- Pewnie, że tak. Zasłużył sobie chłopak.  
- Ale jak? Nocujecie w tym hotelu?
- Tak, dwa pokoje dalej. Uknułam ten plan bardzo dokładnie.
- No to nie widzę więcej przeszkód.  
Zsunęła się z łóżka z nową energią. Zupełnie jakby pomysł spłatania takiego figla jej mężowi dodał jej sił. Zarzuciłyśmy na gołe ciała szlafroki i wyszłyśmy na cichy korytarz.  
- Będziesz musiała wszystkim zająć się sama – wyszeptała Nadia, gdy przystanęłyśmy przed drzwiami do ich pokoju. Ja schowam się przy wezgłowiu, tak żeby nie mógł mnie zobaczyć, dobrze?
Kiwnęłam głową na znak zgody i weszłyśmy. Ona pierwsza by po chwili dać mi znak, że jest w porządku. Męska postać leżała na plecach cichutko pochrapywała. Moja kochanka już wtopiła się w cień przy ścianie i teraz przygryzała dłoń by się nie roześmiać. Zdjęłam szlafrok i ściągnęłam z niego koc. Miał na sobie jeszcze bokserki. Chwyciłam je za gumkę, pod dłonią już wyczuwając kształt penisa i spojrzałam na Nadię. Tak kiwnęła przyzwalająco głową, więc ostrożnie ściągnęłam je z niego. Mężczyzna, wiedziałam, że ma na imię Adam mruknął coś tylko. Poczekałam aż znów zaśnie głębiej i chwyciłam jego penis w dłoń, a potem w usta. Poczułam zapach świeżo mytej skóry, gdy pieściłam go językiem i dłonią aż stwardniał. Powtórnie spojrzałam na kobietę oczekując jakiegoś słowa sprzeciwu, ale gdy ten nie nastąpił wspięłam się na niego, nakierowałam mokry od śliny penis tak że jego główkę czułam opierającą się o wejście do mojej zamkniętej  jeszcze szparki i opadłam na niego.
Zawsze ilekroć robię to w ten sposób zamykam oczy i odchylam głowę do tyłu. Mówiono mi, że wyglądam wtedy jak anioł, ale ja koncentrowałam się na tym jedynym w swoim rodzaju uczuciu. W moje ciało wchodziło inne, twarde, które rozdzielało moje miękkie i delikatne, a to zasługiwało na chwilę skupienia. Gdy moje pośladki dotknęły jego bioder, a jego penis tkwił we mnie cały, zamarłam na chwilę rozkoszując się tym uczuciem. Adam jęknął coś, obudził się choć jeszcze nie do końca. Zaczęłam go ujeżdżać, powoli jeszcze i spokojnie. Spojrzałam na Nadię. W półmroku jej oczy błyszczały podnieceniem, a dłonie masowały piersi. Odnalazłam jej wzrok i od tej pory poruszałam nie zrywając kontaktu wzrokowego.
- Nadia, już wróciłaś? Nie udało się – usłyszałam zaspany głos i ręce sunące po udach by po chwili ścisnąć pośladki.
Nie odezwałam się tylko jeszcze bardziej przyspieszyłam. Chciałam skorzystać z niego jak najwięcej, w razie jakby miał mnie z siebie zrzucić. Byłam spragniona seksu i zaspokojenia.
- Dwanaście lat razem, a ty nie poznajesz, że to nie moja cipka? – Powiedziała Nadia z udawanym wyrzutem tuż nad jego głową.
Mężczyzna szarpnął się, a potem wygiął spoglądając w tył. Przytrzymałam go przyciskając dłońmi jego pierś. Pozwoliłam sobie jęknąć, bo do tej pory starałam się być cichutko.
- Co do cholery – zdziwił się szarpiąc się spojrzeniem ode mnie do Nadii. Nie mógł jeszcze uwierzyć w to co się dzieje, ale nie próbował się uwolnić. Cóż nie dziwiłam mu się.
- Przyprowadziłam koleżankę. Podoba ci się?
- Cześć – przywitałam się grzecznie nabijając się na jego pałę wyjątkowo mocno – mam na imię Marysia. Jeszcze się nie poznaliśmy.
Nadia podeszła do mnie i pocałowała, jej dłoń zjechała niżej i pieściła moją cipkę podczas, gdy ja nie ustawałam nawet na chwilę. Mężczyzna musiał czuć palce swojej żony dotykające jego brzucha i wiedział, że w tym samym czasie pieści ona mnie.
- Zapalę ci lampkę – zaproponowała Nadia kiedy oderwała się od moich ust – Marysia ma niesamowite piersi. Uwierz mi chcesz je zobaczyć. -  Jego penis drgnął we mnie wyczuwalnie, gdy zobaczył mnie w przytłumionym świetle nocnej lampki – Niestety nie mogę pozwolić ci dłużej się nią bawić. Obiecałam, że odpłacę się jej za fantastyczny orgazm i mam zamiar dotrzymać słowa.  
Podała mi rękę i z jej pomocą zeszłam z Adama. Śledził moją nagą postać z nie mniejszym żarem niż kiedyś Michał. Nadia pocałowała mnie ponownie, a potem ułożyła na brzegu łóżka. Po chwili poczułam jak jej usta dotykają cipki. Zadrżałam z oczekiwania, dłonie same uniosły się by gnieść piersi. Zobaczyłam, że Adam siada obok nas wpatrując się między moje nogi. Nadia, co chwilę unosiła wzrok spoglądając to na niego to na mnie.
- Chodź do mnie – szepnęłam dotykając ramienia mężczyzny. Spojrzał na swoją żonę jakby oczekując pozwolenia, ale ona nawet nie zareagowała. Czułam jak jej paluszki penetrują moją cipkę, a język bawi się w berka z łechtaczką. Adam ukląkł jak najbliżej, a ja uniosłam głowę i opierając ja na udzie zaczęłam ssać jego penis. Nie robiłam tego by jakoś go zadowolić, ale bardzo potęgowało to doznania. Po kilku chwilach jęczałam już z rozkoszy, a ponieważ nie potrafię tego opanować wciskałam go w usta by nikt mnie nie usłyszał. Adam zajmował się moimi piersiami co strasznie mi się podobało.  
Nagle mężczyzna zaczął drżeć i odsuwać się ode mnie. Przez mgłę zrozumiałam, że będzie szczytowała i nie chce zalać mi gardła. Wijąc się w nadchodzącym orgazmie przytrzymałam go w ustach, gdy strzelał. Część spermy wylądowała na moich włosach i policzku, ale kila strug wpadło do gardła. Przełknęłam je szybko. Zapach mi nie przeszkadzał, a wiedziałam jak taki widok podnieca facetów. Chwilę później już szczytowałam. Na szczęście w porę zdążyłam ponownie włożyć w usta mokrego fiuta inaczej pewnie obudziłabym pół hotelu.  
Nie miałam już sił, ani ochoty wracać do swojego pokoju, ale nie musiałam. Bez umawiania się położyliśmy obok siebie na łóżku. Dobrze, że było wystarczająco szerokie, ale i tak mocno przytuliłam się do Nadii. Objęła mnie ramieniem i tak zasnęliśmy.  
Nie wiem, kto obudził się pierwszy, ani kto zaczął kogo pieścić. Jestem za to pewna, że nie przespałam nawet dwóch godzin. Tym razem nim cała nasza trójka osiągnęła zaspokojenie minęło znacznie więcej czasu. Gdy w końcu wyszłam od nich z pokoju, rozejrzawszy się przedtem dokładnie było już po południu. Na sen we własnym łóżku nie miałam już co liczyć, było zbyt późno, więc wzięłam prysznic, ubrałam się w nową sukienkę, a na spuchnięte i sine powieki nałożyłam makijaż. Nie mogło to niestety wpłynąć na moje ociężałe i powolne ruchy. Schodziłam na sale biesiadną myśląc o dużej kawie i od razu zobaczyłam Michała. Widząc jaka jestem zmarnowana jego uśmiech omal nie rozpołowił mu twarzy.
- Choć zrobię ci kawę – zaproponował podchodząc do stołu z przekąskami. Oczy błyszczały mu jak chochlikowi i wiedziałam, że domyśla się powodów mojego stanu.  
- Masz u mnie – zaczęłam powoli widząc jak jego uśmiech gaśnie – jeszcze jedną przysługę do wykorzystania. Napisz kiedy będziesz sam w domu to wpadnę. Rozmawiałam o tym z Nadią, ona też jest zdania, że należy ci się jakaś nagroda. Jeżeli oczywiście nie przeszkadza ci widok twojej ciotki nagiej, liżącej cipkę najlepszej koleżanki. Zostawiłam go tak odbierając z jego dłoni moją kawę. Było mi nawet trochę wstyd. Chyba zepsułam mu poprawiny. Wątpię  żeby przez resztę dnia potrafił się skupić.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 6577 słów i 35079 znaków.

4 komentarze

 
  • Skipper

    Serio prosze o wiecej Centaurów

  • horus33

    @Skipper Teraz miał być kosmita. Coś jak Obcy z kilkoma... albo demon. Szkoda tylko, że opowiadanie nadal tkwi w poczekalni.

  • xyz.

    Twoje opowiadania są chyba jedynymi, które naprawdę mnie podniecają. :)

  • horus33

    @xyz. To chyba najlepszy komentarz jaki dostałem😀

  • Axe

    Napisz następną część tego opowiadania

  • horus33

    @Axe To miała być jednorazowa akcja. Nie wiem czy nie popsułoby to opowiadania

  • elninio1972

    @horus33 zalezy jak to byś napisał. Jestem za kolejna częścią ;)

  • Axe

    @elninio1972 Dokładnie wszystko zależy jak. Marysia Nadia Michał to bardzo ciekawe zestawienie ;) ale oczywiście decyzja należy do autora

  • horus33

    @Axe Ten chłopak ma być skazany na życie bez dotykania innych kobiet :) Bóg skazał go na życie w zwyczajnosci. :sad:

  • Ostrycienrozkoszy

    Super !

  • horus33

    @Ostrycienrozkoszy Kurczę dzięki, martwiłem się o to opowiadanie.  Malo w nim seksu. Twój komentarz bardzo mnie cieszy

  • Ostrycienrozkoszy

    @horus33 dla mnie liczy się fabuła, jak do tego seksu doszło, pikanteria. Pisz więcej takich.