Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Podejrzewam żonę o romans... z inną kobietą

Nazywam się Krystian. Mam czterdzieści dwa lata i żyję w szczęśliwym małżeństwie od piętnastu. A przynajmniej tak było do pół roku temu, odkąd moja żona wróciła z pewnego kursu.
Moja żona Eliza ma czterdzieści lat i nadal jest niezwykle atrakcyjną kobietą. Niektórzy nazwaliby ją MILF. Ma czarne włosy do łopatek, choć z kolorem jest tak, że czasem lubi przefarbować na inny naturalny kolor. Ma piękną twarz i pociągające, szczupłe ciało. Jej piersi co prawda już lekko zwisają, ale nadal są pełne i zmysłowe, zaś jej skóra jest niczym aksamit, bo dba o nią bardzo dobrze. Dodatkowo dba też o wagę, więc ma wspaniałą talię. Jeśli ktoś chce wiedzieć jak ja wyglądam, to mam niemal dwa metry wzrostu i jestem zielonookim blondynem, i staram się ćwiczyć raz w tygodniu, by moje ciało było sprawne.

Dlaczego jednak podejrzewam Elizę o romans? Pół roku temu była na dwutygodniowym kursie z gotowania, w ramach przebicia rutyny. Czasem człowiek potrzebuje trochę oddechu i hobby, prawda? Tam poznała trzy przyjaciółki, z którymi wspaniale się dogadywała i utrzymywała kontakty nawet po kursie. Z początku nie widziałem w tym nic złego. Cieszyłem się, że ma nowe znajome, z którymi spędzała sporo wolnego czasu. Zaczęła mi też o nich opowiadać. Co u nich, jak wyglądają ich życia i co porabiają razem w wolnym czasie.

Jest wśród nich jednak jedna kobieta - Marta, która nie daje mi spokoju. Eliza spędzała z nią najwięcej czasu i najwięcej opowiadała o niej. Pokazywała mi często ich wspólne zdjęcia, które robiły sobie, więc dokładnie wiem jak wygląda i jak wygląda jej sytuacja życiowa.
Marta jest atrakcyjną blondyną, niewiele wyższą od mojej żony. Różnica jest taka, że jakby Eliza założyła szpilki, a Marta nie, to byłyby tego samego wzrostu. Po zdjęciach w bieliźnie widziałem jej smukłe ciało, a po zdjęciach w sukienkach i opowieściach Elizy wiem, że z charakteru jest dość radosną i otwartą osobą.
Niestety sytuacja życiowa Marty nie jest tak kolorowa. Jest po unieważnieniu małżeństwa po tym, jak jej były mąż musiał wyprowadzić się do Hiszpanii, a Marta nie mogła pojechać tam z nim. Marta mocno to ponoć przeżyła, i kurs gotowania był dla niej krokiem na przód względem tej sytuacji. Dlatego też z początku cieszyłem się, że moja Eliza, niczym anioł, troszczy się o innych.

Tylko chwileczkę... Dlaczego Eliza ma zdjęcia Marty w bieliźnie? I dlaczego jest ona taka... przyjemna dla oka? Nie są to żadne komplety ze sklepów erotycznych, jednak były to komplety pociągające i niezwykle urocze. Z czasem Marta zaczęła kupować taką samą, gdyż czuła się w tym atrakcyjna. Okazało się, że Eliza i Marta razem zaczęły chodzić na zakupy i dobierać sobie różne stroje. Eliza stała się od jakiegoś czasu bardziej energiczna w kwestii tego, czy mi się podoba. Po wizytach w sklepie z Martą, Eliza wracała do domu z nowymi ciuchami, w których wyglądała olśniewająco. Często komplementowałem jej wygląd, na co ta rozradowana odpowiadała, że Marta pomogła jej to wybrać i jej też się podobało. Cieszyła się, że ja i jej nowa przyjaciółka mamy podobny gust.

Dodatkowo zaczęły spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Zdarzało się, że Eliza robiła wypady na całą noc do mieszkania Marty. Eliza zawsze pytała mnie wcześniej, czy nie mam nic przeciwko, by wyszła do niej. Jak mógłbym mieć? Kochałem ją z całego serca, a ona dobrze się bawiła. Nie mogłem jej tego odmówić. Często podczas tych wizyt wysyłała mi ich wspólne zdjęcia i widziałem, jakie są razem szczęśliwe.  

Tylko... gdzie w tym wszystkim byłem ja? Czułem się odseparowywany. Czułem, że oddalam się od własnej żony. Widziałem, jak świetnie się dogaduje z kimś innym. Jak dobrze się z bawi z koleżanką. A ja... nie czułem, bym mógł temu dorównać. Nie byłem tak spontaniczny jak Marta, nie byłem tak żywiołowy. Zacząłem wręcz wierzyć, że... może już Elizie nie wystarczam? To wtedy pierwszy raz przyszła mi do głowy myśl, że... może one są bliżej, niż mi się zdaje?

W mojej głowie zaczęły się kłębić wizje. Z początku je tłumiłem w zarodku, ale z czasem były coraz mocniejsze. Wyobrażałem sobie jak Eliza i Marta są razem na zakupach i komplementują swój wygląd.

- Oh Elizuniu, wyglądasz nieziemsko w tej czerwonej sukience. Gdybyś nie była żonata, sama bym się z tobą umówiła. - Powiedziałaby Marta, po czym lekko się zachichotała.
- Oh głupiutka Marteczko, jak możesz tak mówić do mężatki? Ale pięknie dziękuję za komplement. - Odpowiedziałaby rozbawiona Eliza.

Po czym... pocałowałyby się? Po policzkach. Po policzkach tylko! Bez posunięcia się dalej. Potem jednak, po przyjściu do mieszkania Marty, po udanych zakupach, nie tylko sukienek czy bluzek, ale i ich pociągającej bielizny, razem zaczęłyby przymierzać różnokolorowe staniki i majteczki.

-Ah Marteczko, ten żółty stanik wspaniale podkreśla twe urocze krągłości. Istna uczta dla oczu. - Zarzuciłaby Eliza, widząc ją w żółtym komplecie. - A te majteczki aktywują moją wyobraźnię, co się pod nimi kryje.
- Ależ Elizuniu, w sklepie mówiłaś, że tak mówić do mężatki nie przystoi, a teraz sama nią będąc mówisz tak do innych? - Po czym by się zarechotała. - Jesteś niezwykle przebiegła.

Po tym flircie, wyobrażam sobie, jak moja Eliza poczyna dotykać Martę po jej ciele. Cieszyć się tym dotykiem. A Marta oczywiście odwzajemniłaby delikatną przysługę. Flirt i pieszczoty sprawiłyby, że Eliza zapomniałaby o mnie i dała się ponieść erotycznej chwili. Jak daleko by dotarły? Jak daleko już dotarły? I jak szczęśliwa była moja ukochana z inną?

Co robić? Jak wyjść z tej sytuacji? Nie chciałem jej tracić. Chciałem jednak, by była szczęśliwa i byłem gotów zrobić dla niej wszystko.
Pewnego dnia po pracy zaczepiłem Elizę.

- Skarbie, może wyjdziemy dzisiaj do teatru? Zobaczymy co wystawiają i wybierzemy byle co. Pójdźmy trochę na żywioł. - Liczyłem, że mogę zrobić dla niej coś spontanicznego.
- Oh! Na żywioł mówisz... - Trochę się zakłopotała. - Wiesz, umówiłam się na dziś z Martą. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Ale podoba mi się ten pomysł! Tylko napiszę do niej, że...
- Nie, nie trzeba. - Przerwałem jej szybko. - Rozumiem, masz inne plany.
- Kotku, ja na prawdę mogę to odwołać. To nic takiego.
- Nie. To ja powinienem cię uprzedzić wcześniej. Przepraszam.
- No dobrze. - Eliza wyglądała na zakłopotaną. - Obiecuję, że ci to wynagrodzę. Masz moje słowo. - Pocałowała mnie w policzek i wyszła. Do niej. A ja ją odprowadzałem wzrokiem.

Faktycznie Eliza wywiązała się z obietnicy. Następnego miesiąca, w czerwcu pojechaliśmy na weekend nad jezioro. Mieliśmy być tylko my. Mieliśmy wynajętą jakąś chatkę i wspólnie spędzaliśmy tam czas. Eliza przywiozła praktycznie same ubrania, które kupiła z Martą. Wiedziała, że mi się w nich podoba, ale przypominały mi o niej. Jedynym wyjątkiem było jej czerwone bikini, które kupiliśmy dwa lata wcześniej. Było ono dość zwyczajne, z tym, że miało ono pewne metalowe kółka na bokach, do których był przywiązany materiał. W ciuchach "Od Marty" była, gdy szliśmy na spacer wokół jeziora, gdzie się obejmowaliśmy, na stołówkę jedliśmy i rozmawialiśmy, niemal cały czas. Eliza zdawała się świetnie bawić, a ja starałem się ukryć swoje troski.
Bikini natomiast założyła, gdy poszliśmy na łódki popływać po jeziorze. Do tego dodała letni kapelusz. Gdy wypłynęliśmy, a ja cieszyłem się jej wyglądem i obecnością, poprosiła mnie, bym zrobił jej zdjęcie dla Marty. Nie chciałem, ale ile ona robiła zdjęć dla mnie? Zgodziłem się, a Eliza usiadła na końcu łódki i zrobiła pozę, jakby widziała coś w dali. Potem, jak dotyka tafli wody, nachylając się za łódkę. Na koniec usiadła na przeciw mnie,  opuściła lekko głowę, oraz kapelusz, tak, że było widać tylko jej rozradowane usta i pomachała.

To był dobry weekend. Niestety moje myśli o jej romansie nie zniknęły. Ostatniej niedzieli, gdy kładliśmy się spać, Eliza była w czerwonej, ślicznej bieliźnie, którą kupiła z Martą. Leżała tyłem do mnie. Postanowiłem, że chcę mieć z nią chociaż ten jeden, ostatni raz. Zacząłem całować ją za uchem. Trochę się chyba z dziwiła. Moje usta zjechały do jej szyi, a ona delikatnie westchnęła. Odwróciła się do mnie. Położyłem jedną rękę na jej piersi i pocałowałem ją w usta. Odwzajemniła pocałunek. Zauważyłem, że jej ręka szła ku zapięciu stanika.

- Nie. - Powiedziałem. - Bądź w tym. - Sam nie rozumiałem dlaczego.

Ona zaś zdawała się z tego cieszyć. Odkryłem nas, i przeszedłem na pozycję misjonarską. Odchyliłem jej majtki na bok i zacząłem ją brać, patrząc to w jej oczy, to na jej ciało. Była szczęśliwa. Jej jęki to mówiły. Jedną ręką macała swojego prawego cycka. Było jej dobrze. Widziałem to. I tylko tego chciałem. By ona była szczęśliwa. Ze mną, czy kimś innym. Nie ważne. Ważna była ona. Brałem ją z dużą chcicą, a ona była bardzo chętna. Rozpalona. Atmosfera wyjazdu, nasza bliskość i jej romans, w który wierzyłem, mocno ją rozpalały. Doznała orgazmu. Dużego. Od lat jej takiej nie widziałem.
Nie skończyliśmy jednak. Przeszliśmy do pozycji na łyżeczkę. Moje obie ręce powędrowały na jej cycki, i dalej posuwałem ją w cipkę. Była wspaniała. Delektowałem się nią tak, jak tylko mogłem. Lizałem po szyi, szeptałem czułe słówka. Bałem się, że to nasza ostatnia noc. Że odejdzie niebawem do Marty. Że będzie tam szczęśliwsza, niż ze mną. Chciałem więc, by była niezapomniana. I nasza. Niech taką zostanie. Ona zaś jęczała i dziękowała mi za przyjemność, jaką jej sprawiam. Patrzyła na mnie zza ramienia, oraz na to, jak ją biorę. W końcu doszliśmy oboje naraz. Skończyłem w środku, wypełniając ją. Lekki strużek spermy wyciekał jej z dziurki, co zakryła majtkami. Odwróciła się do mnie i przytuliła szeptając jedno zdanie.

- Kocham cię.

I poszliśmy spać.

2 komentarze

 
  • Użytkownik Pumciak

    Czy to koniec

    Przedwczoraj

  • Użytkownik Chaosik

    @Pumciak Zdecydowanie nie. Sama Marta pojawi się osobiście.

    Przedwczoraj

  • Użytkownik Chaosik

    Uwaga, będzie poprawiane, bo ewidentnie coś mi tu nie pasuje.

    Przedwczoraj

  • Użytkownik Koń trojański

    @Chaosik Zacznij od poprawienia błędów ortograficznych - oh, ah

    Przedwczoraj