Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Metro mojego zapachu

Metro mojego zapachuMoje fantazje to orgia zmysłów, gdzie mój cipkowy aromat dyktuje reguły – lepka, słona esencja z majtek, co zmienia obcych w napalonych byków. Tego wieczoru mam na sobie cienką spódniczkę i bluzkę z głębokim dekoltem, a pod spodem szare, bawełniane stringi, przesiąknięte całodniowym sokiem. Pachnę jak pierdolony afrodyzjak: gęsty nektar z szparki, ciepły pot ud, woń, co oszałamia nozdrza i budzi kutasy.Wsiadam do pustego wagonu metra na Kabatach, późna noc, neonki migoczą. Drzwi zamykają się, a w kącie dwaj faceci – wysoki blondyn z koksem i paker z tatuażami na szyi. Mój zapach rozlewa się po wagonie jak mgła. Wciągają go głęboko, oczy błyszczą, spodnie puchną. "Kurwa, co to? Mokra cipka w powietrzu, majtki nasączone seksem" – szepcze blondyn, wstając. Paker kiwa: "Chcę je possać i rozjebać tę sukę".Podchodzą szybko, blondyn pcha mnie na siedzenie, unosi spódnicę. "Twoja woń to narkotyk, dziwko" – syczy, zrywając stringi. Mokre, gorące – wciskam mu w pysk. Liże je zachłannie, ssąc koronkę: "Słony miód, twoja cipkowa breja, pycha!". Paker klęka, rozsuwa wargi sromowe i nurkuje językiem w szparkę – kręci po klitoris, połyka sok, palce wbijają się głęboko. "Smakujesz jak uzależniająca sperma, napalona kurwo!" – warczy, a ja jęczę, cycki wyskakują, sutki twarde.Wagon trzęsie się na torach, a oni nie czekają – blondyn zdarł spodnie, jego długi kutas wbija się w cipkę po jaja. "Ciasna, ociekająca, gotowa na ostre walenie!" – ryczy, pompując w rytm metra. Paker wpycha fiuta w mordę: "Ssij po gardło, połykaj jaja!". Na czworaka na podłodze – cipka dla blondyna, dupsko dla pakera, ręce ugniatają moszny. Zapach majtek miesza się z potem, preejakulatem i sokami, okna parują od wrzasków: "Rżnij mocniej, spuść we mnie!".Finał wybucha jak dynamit – kutasy pulsują, ocierają wrażliwe ścianki. Mój orgazm rozrywa: cipka konwulsuje, tryskam po siedzenia, po ich buty, wyjąc: "Aaa, kurwa, zalewam was!". Blondyn eksploduje w cipce – gęsta sperma wypełnia, wycieka na szyny. "Bierz moją maź, czuj jak cię zapładniam!". Paker maluje twarz i włosy: "Oblizuj, ty spermożerna suko!". Wagon zwalnia na stacji, ale oni twardzi – blondyn sadza mnie na sobie, paker wchodzi w dupę z tyłu: podwójne nabijanie, fiuty tną przez cienką barierę, palce smarują spermą sutki.Druga fala pali lędźwie: rozciągnięta ekstremalnie, liżą mieszankę z dziur, szczypią łechtaczkę. Dochodzę znów, sok spływa po torach, oni doją drugą breję – cipka i dupsko przelewają się, paker kończy między cyckami: "Dój resztę biustem!". Blondyn liże resztki z szparki, a ja ujeżdżam ich do końca, wyciskając ostatnie krople na język. Drzwi otwierają się, wysiadam ociekająca, majtki w zębach – metro niesie mój zapach dalej, wołając następnych.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.