Krótko o ciotce

Po powrocie do domu ze szkoły, miałem zwyczaj korzystać z wolnego czasu do woli. Nawet nie tyle z wolnego czasu, co z wolnej chaty. Starzy wracali zawsze późno. Od 15 do 20, czasem nawet 21 miałem mnóstwo godzin na zmarnowanie. Co prawda, siostra matki mieszkała po drugiej stronie ulicy, ale ona nigdy się nie wcinała w to co robiłem w wolnym czasie. Czasem wpadła, coś tam pogadała, poszła i tyle ją widzieli. Ciotka to fajna babeczka. Taka wiecie, rycząca czterdziestka, co to męża ma w Dubaju na kontrakcie, sama jest wyposzczona jak wielbłądzica na pustyni. Fajny ma tyłek, to trzeba jej przyznać. Kiedy widzę ja od tyłu, spokojnie mógłbym podwinąć spódniczkę i zanurzyć się do pierwszej spermy. Fantazje o ciotce zawsze są fajne, szczególnie jak ciotka to niezła sunia.  

Zeszłe lato było ekstremalnie upalne. Nudziłem się w domu. Starzy pojechali na urlop, ja zostałem sam na włościach. Wieczorem duchota nie dawała za wygraną. Wyskoczyłem z ciuchów, położyłem się na terakocie w dużym pokoju, założyłem słuchawki na uszy. Rozwaliłem nogi na boki. Tak, to był dobry pomysł - pomyślałem. Teraz mogę myśleć. Chłód kafelek przynosił ulgę, muzyka koiła zmysły. Zamknąłem oczy, totalnie oddałem się relaksowi.  
Znacie to uczucie, kiedy macie słuchawki na uszach, zamknięte oczy, a jednak coś wam podpowiada - intuicja? Chuj wie, co, że ktoś jest obok? Dokładnie w tamtym momencie miałem to poczucie, że nie jestem w pokoju sam. Lekko otworzyłem prawe oko i zobaczyłem nade mną jakąś postać. Szybko otworzyłem drugie....
- Jezu! Ciocia! Co ciocia tutaj robi?
- No, jak to co? Pasztet przyniosłam... - powiedziała zupełnie obezwładniona widokiem nagiego bratanka na posadzce pokoju.
- Pasztet? Jaki pasztet? - zapytałem wkurwiony.
- Dla matki... na imieniny... do pracy... na poniedziałek - cedziła przez usta, nie odrywając oczu nawet na sekundę z mojego malucha.  

Wiecie jak to jest, kiedy kobieta daje wam do zrozumienia, że chciałaby was posiąść? To się panowie po prostu czuje i tak było tym razem. Czułem, że ciotka ma ochotę na mnie. Lampiła się na mojego gnata. Nawet się nie spostrzegłem, kiedy zwyczajnie mi stanął.  
- Aleś ty duży, dziecko... kiedyś ty tak wyrósł... - rzuciła, trzymając w rękach tę cholerną blachę z pasztetem.  
Po chwili odłożyła blachę na stół. Była jak w jakimś letargu pieprzonym. Widziałem ją pierwszy raz w takim stanie. Niewiele myśląc, zdjęła spod przewiewnej, letniej sukienki stringi, podeszła do mnie, naśliniła swoją dłoń, przejechał nią po moim twardzielu...
- Miałeś starszą od siebie? - zapytała głosem, którego wcześniej nie znałem.
- Nie, ciocu. - odpowiedziałem jak gimbus.  
- No to czas na pierwszą lekcję, chłopcze.
Ledwo skończyła zdanie, nabiła się na moją pałę. Za nim zdążyłem westchnąć poczułem jej pierożek na swoich jajach, połknęła go całego. Wystarczyło kilka ruchów, kilka dotknięć jej biustu przez sukienkę i nie uwierzycie panowie, doszedłem. Blamarz totalny. Ciotka wstała, zabrała figi z krzesła i wyszła. Ja pozostałem na posadzce przez kolejne kilka dobrych chwili. Musiałem dojść do siebie. Nie wiem co się ze mną stało. Jak wale konia, to mogę wytrzymać nawet dwie godziny, a tutaj dałem ciała.  

Cdn...

MrMM

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 616 słów i 3359 znaków.

3 komentarze

 
  • Figd

    Dobre jest dawaj cdn

  • MrHyde

    Fakt - błędy gimnazjalne, ale sms zabawny i słownictwo młodzieżowe. ;)

  • MrMM

    @MrHyde dzięks ;)

  • ?

    Napisane z lekkim humorem (zamierzonym, czy nie, nie ważne) i to się chwali. Niestety tylko to. Całość wygląda jak fantazja erotyczna 14-latka. Bez sensu. Przeczytaj to, co napisałeś, może sam dojdziesz do takiego wniosku. Wysil mózgownicę, rozbuduj historię, a może powstanie coś ciekawszego i dłuższego niż ten SMS. Aha, usuń ten "Cdn" na końcu. Nie warto aby ciąg dalszy powstał. Łapa w dół.

  • MrMM

    @? A to tutaj chodzi o jakość? Jakoś nie zauważyłem :) A co do cdn... się okaże :)