Klubowiczka

08:48
Otwieram powoli zaspane powieki. Białe zasłony powiewają pod wpływem lekkiego wiatru, dając mi rozkoszować się włoskim słońcem.Poranki w Rimini nigdy nie zaskakują, zawsze panuje upał. W pokoju panuje względna cisza, słyszę tylko, że z kranu leci woda, pewnie Maria już wstała. Rozglądam się po naszym lokum w poszukiwaniu ubrania. Nie wiem czemu jestem naga, ale przyjemnie patrzy mi się na moje ciało w lustrzanym odbiciu. Ślady po opalaniu przypominają mi o godzinach spędzonych na plaży, a rozjaśnione włosy błagają o odżywienie. Posiniaczone nogi oznaczają, że sporo się wczoraj działo, na płaskim brzuchu widzę zaschnięty alkohol. Przyglądam się swojej twarzy. Ciemnobrązowe oczy nie są w stanie ukazać chęci do życia, muszę użyć dzisiaj maskary. Resztka rozmazanej szminki znajduje się na moim podbródku, zapewne jest też na mojej pościeli. Podchodzę do łóżka i okazuje się, że miałam rację-na białej poduszce leży czerwona plama. Sprawdzam telefon, ale nie widzę żadnych istotnych powiadomień. Resztą zajmę się później, teraz chcę tylko wody i aspiryny. Pod łóżkiem znajduję moją sukienkę, zakładam ją na siebie w idealnym momencie, bo z łazienki akurat wychodzi przyjaciółka.
-Hej, chcesz się teraz umyć?
-Ta...tak, masz może coś przeciwbólowego?
Przerażam się, słysząc swój własny głos. Podrażnione gardło dopiero teraz dało o sobie znać, brzmię okropnie.  
-Ale masz głos.
-Kurwa, nic mi nie mów, nie wiem, co mam z tym zrobić.
-Nie, właśnie dobrze jest, brzmisz seksownie.
Wyśmiewam ją i idę do łazienki. Zimne kafelki dotykają moich stóp, a ja puszczam z telefonu Lil Peepa. Szybki prysznic pozwala ułożyć mi w głowie wczorajsze wydarzenia, aż przypominam sobie punkt kulminacyjny. Szampon do włosów wypada mi z rąk, kurwa, czemu robię takie chore rzeczy?
Dzień wcześniej, 23:17
Tłum, który panuje w klubie zaczyna być nie do wytrzymania, ale widzę, jak dobrze czuję się tu Maria, nie będę psuć jej zabawy. Po kolejnej Margaricie znowu uderzamy na parkiet, wreszcie przyzwyczaiłam się do szpilek i mogę tańczyć ile chcę. Akurat kiedy odstawiamy drinki, DJ puszcza Unforgettable, Frencha Montany. Z uśmiechem na twarzy patrzę na przyjaciółkę. Pijana wrzuca na pełen luz, wygląda tak pięknie bez żadnego zmartwienia. Niesamowita figura rzuca się w oczy, przykryta zwykłą, czarną sukienką. Oczy pomalowała dziś inaczej niż zazwyczaj, są jeszcze większe i bardziej kuszące. Porcelanowa cera z lekkim rumieńcem nie potrzebuje żadnego podkładu, wystarczy jej dziewczęcy urok. Tańczymy ze sobą, z pogardą patrząc na wszystkich adoratorów. Poruszamy biodrami w rytm piosenki, a z każdą sekundą zmienia się światło wokół nas. Czuję się jak gwiazda, odrzucając wszystkich podchodzących do mnie mężczyzn, żaden z nich nie jest w stanie mnie dzisiaj mieć. Uwodzę ich wzrokiem, ale kiedy tylko podchodzą śmieję im się w twarz. Przez chwilę odlatuję, wpatrując się w biust przyjaciółki. Dopiero potem dociera do mnie, że chce mi coś powiedzieć.Patrzę jej prosto w tą piękną twarz, ale nie jestem w stanie jej dosłyszeć. W końcu przewraca oczami i ciągnie mnie za rękę do łazienki.
-Potrzymasz mi torebkę?
-Jasne, nie ma problemu.
Czekamy w kolejce, oglądając się w lustrze. Poprawiam szminkę, świetnie wygląda kontrastując z moją oliwkową cerą. Po kilku drinkach dochodzą do mnie zawroty głowy, ale próbuję udawać trzeźwą, na wypadek gdyby ktoś do nas zagadał. W końcu zostaję sama, Maria znika za drzwiami. Czekam na nią wiernie, ignorując dwójkę panów proponujących mi miejsce na loży VIP. Dziewczyna dołącza do mnie, ale chce iść na piętro wyżej, gdzie grana jest muzyka latynoska. Zgadzam się i chwilę potem tańczymy razem do Shakiry. Przyglądam się twarzom wszystkim bawiącym się, są tacy rozluźnieni i zadowoleni. Wszyscy łączą się na parkiecie w losowe pary, nie patrząc na czyjś wiek, czy pochodzenie. Uśmiecham się sama do siebie i w tym momencie dostrzegam mężczyznę.  
Czarne włosy, ciemne oczy i ta niesamowita opalenizna. Zarost dodaje mu kilka lat, może być już studentem, ale jest zbyt ciemno, abym mogła dokładniej określić jego wiek. Ma na sobie zwykłą, białą koszulkę i ciemne spodnie. Pewnie myśli, że wygląda zwyczajnie, ale dla mnie jest absolutnie piękny. Uwielbiam egzotyczny typ urody, a on zwrócił moją uwagę. Muszę go poznać, rzadko kiedy mężczyzna potrafi zafascynować mnie samym wyglądem. Zmuszam Marię, abyśmy przeszły bliżej uroczego nieznajomego, w końcu ulega. Biała sukienka idealnie ukazuje moje atuty, mam nadzieję, że i on w końcu to dostrzeże. Mija trochę czasu, aż w końcu odważam się na ostateczny krok-patrzę mu prosto w oczy, zapraszając do wspólnej zabawy. Uśmiecham się, wiem, że go tym zabijam. Chłopak nie wytrzymuje i zostawia za sobą kolegów, podchodzi do mnie kiedy zaczyna lecieć Humble Kendricka Lamara.Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. Mrugam do Marii, wie już co jest grane i odsuwa się kilka metrów dalej. Czuję, jak od jego bliskości przyspiesza mi tętno, czuję jego perfumy, Versace o ile się nie mylę. Odwracam się w jego stronę i patrzymy sobie w nasze kawowe oczy. Od samego patrzenia na niego serce bije mi szybciej, przybliżam się do niego i czekam na jego ruch. W trakcie kolejnej piosenki odgarnia mi włosy z twarzy i nachyla do mnie z pytaniem. Słysze tylko jedno słowo, ale wiem, o co mu chodzi. Wzrokiem szukam Marii, kiedy udaje mi się z nią złapać gestem informuję ją, że idę piętro niżej. Uśmiecha się do mnie i powraca do tańca z niskim Hiszpanem.
Idę z nieznajomym za rękę, nie wiedząc, co mnie czeka. Z tylnej kieszeni wystaje mu paczka papierosów, nie wygląda na palacza, chociaż jest mi to obojętne. Schodzimy po schodach, akurat leci remix piosenki The Weeknda, który uwielbiam. Z pewnością siebie kręcę biodrami, wiem, że to lubi. Patrzy tylko na mnie, a ja na niego. Olewamy całe otoczenie, pochłonął mnie całkowicie. Jego zadbane dłonie dotykają moich pleców, powoli zahaczając o szyję, miejsce, gdzie mam najwięcej stref erogennych. Przechodzi mnie dreszcz, chyba to zauważa, bo uśmiecha się do mnie w bezczelny sposób. Im dłużej przyglądam się naszym pląsom, tym bardziej dociera do mnie, że wreszcie znalazłam sobie partnera, który potrafi tańczyć. Wychodzę z lekkiego szoku i postanawiam sobie, że dziś będzie mój. Czujemy na sobie wzrok reszty klubowiczów, czekają tylko, aż się sobą znudzimy i będą mogli się nami zająć. Chłopak proponuje mi drinka, ale odmawiam, delikatne wstawienie to idealny stan na dziś. Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę, że pewnie chciał ze mną pogadać w lepszych warunkach. Kurwa, Kalina, myśl, bo to zjebiesz.Szybkim ruchem zabieram mu paczkę szlugów z kieszeni spodni i uśmiecham się. Wybranek nic nie mówi, tylko prowadzi do tylnego wyjścia. Ogromne drzwi dzielą nas między dwoma światami, wchodzę z nim w włoskie realia. Wokół klubu nie ma niczego, co zwróciłoby moją uwagę. Siadam z nim na krawężniku i pozwalam mu odpalić mojego papierosa. Mam szczęście, że uczę się angielskiego od czwartego roku życia, bariera językowa nie pozwoliła by nam na wiele.
-John.
Podaje mi rękę, poprawiając wcześniej włosy.
-Kalina.
-Fajne imię, skąd jesteś?
-Z Polski, a ty?
Uśmiecha się. Ślepnąc od klubowych świateł nie zauważyłam jego dołeczków, które zaburzają jego poważnym wizerunkiem.
-Jesteś może z Warszawy? To jedyne miasto w Polsce, jakie kojarzę.
-Tak, ale nie odpowiedziałeś na pytanie. Skąd jesteś?
-Berlin.
-Co ty gadasz, nie wyglądasz.
-Pewnie się spodziewałaś jakiegoś Dubaju, co?
Śmieję się, ale ma rację.
-A czy ja ci wyglądam na Polkę?
-Właśnie nie, w ogóle.
-Widzisz, oboje nas to spotyka.
Rozmawiamy chwilę o głupotach, kończymy szluga, ale nie chcemy wracać do klubu.
-Może zrobimy jakiś spacerek?
-Chętnie.
Chodzimy wśród małych uliczek, latarnie miejskie umożliwiają mi podziwianie jego twarzy. Dochodzimy do samotnej ławki, postanawiamy z niej skorzystać. Siadam blisko niego, gadamy o naszych pierwszych melanżach.  
-Widzisz, to są nasze najlepsze lata, pierwszy alkohol, pierwsze zioło, pierwsze pocałunki..
-Kurwa, chcę cię teraz pocałować.
-Na co czekasz?
Pierwszy raz w mojej karierze czekałam na ruch faceta i opłacało się. Siadam na nim i oddaję się jego fantazji. Może mieć mnie tutaj, na tej przypadkowej ławce, gdzie zawsze ktoś może nas przyłapać. Chyba do tego zmierza, bo podciąga materiał mojej sukienki, wydało się, że całkowicie zrezygnowałam dzisiaj z bielizny. Pieści mnie, na początku delikatnie, ale robi to tak dobrze, że momentalnie chcę go więcej. Rozpinam jego spodnie, jest już twardy. Wyciąga z kieszeni prezerwatywę, dobrze wiedział, że dzisiaj zaliczy. Wchodzę na niego, dominuję nim. Wbijam paznokcie w jego plecy, jego penis wyczynia ze mną cuda. Całuję go całego, umięśniona klata jest już cała w śladach po moich pazurkach. Jęczę najciszej, jak się da, ale jest naprawdę ciężko. Przyspieszam tempo, słyszę, jak wzdycha, widać, że jest mu zajebiście. Nagle słyszymy szmer, nie do końca wiadomo skąd.Patrzę mu w oczy, próbuje mnie przekonać, abym się nie przejmowała, ale nie jestem w stanie. Schodzę z niego, ubieram się i patrzę na niego, czekając, aż zrobi to samo. Tymczasem zawiedziony  kochanek zdejmuje prezerwatywę i nakłada na siebie koszulkę.Zapinam mu rozporek i całuję w czoło.
-Dobrze się spisałeś.
-Ty też, nawet zajebiście.
-Miło mi. Wracamy?
-Jasne. Ile dni będziesz jeszcze tutaj?
-3 dni do końca, a co?
-Daj mi swój numer, pójdziemy razem na plażę, czy coś.
-Daj mi telefon.
Wpisuję swój numer i podaję telefon.  
-A teraz chodź, pewnie znajomi nas szukają.

westchnienie

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 1741 słów i 10020 znaków, zaktualizowała 4 lip 2018.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    "widzę zaschnięty alkohol"wg mnie alkohol paruje ale może jakiś drink potrafi i zaschnąć :)
    "Widzisz, obu nas to spotyka."  Oboje nas to spotyka.  
    Fajnie napisane ,wyrazistym językiem . Ciekawi mnie co to za szmer spowodował szybkie zakończenie .... zestaw na Tak . Pozdrawiam

  • westchnienie

    @AnonimS moge sie założyć ze to był jakiś likier ;)

  • AnonimS

    @westchnienie to na takich trunkach niestety się nie znam  :P

  • westchnienie

    @AnonimS pijana byłam wiec co ja moge wiedziec

  • elninio1972

    zaskakujące zakończenie...  :)