Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Interview

InterviewSzyk i wytworność — to przymioty, które charakteryzowały moją rozmówczynię. Patrząc na Joannę Dark widziałem rękodzieło, które cechuje niepowtarzalny krój i wyrafinowana proporcja. Salonowy wizerunek, a przez to ogromną indywidualność zawdzięczała bliskiej znajomości z pierwszym krawcem w słynnym domu mody Pierre Cardin. Często więc zaglądała Joanna do świata elegancji, dyskutując ze swoim przyjacielem o szerokości, linii, wielkości, pochyleniu czy o usytuowaniu guzika w talii. To tylko niektóre detale, na które zwracała uwagę. Jej przyjaciel zaś, jak każdy mistrz krawiecki wykonujący majstersztyk, miał te sprawy w jednym palcu. O takich twórcach Francuzi mawiają, że mają sześć palców. Tym szóstym staje się głowa i niezawodna intuicja. To ona pozwala tworzyć nowe techniki krawieckie, dostrzegać piękno w każdym człowieku, eksponować walory, dobierać odpowiedni krój, tkaninę, kolor, fakturę…

Po śmierci swojego ulubionego krawca, bratnią duszę znalazła Joanna w osobie jego syna. Wyrastanie u boku silnej osobowości nie było łatwe, niemniej wychowywał się w klimacie krawieckim, na wskroś nim przesiąkł. Terminował u ojca wiele lat, poznając arkana rękodzieła. Najtrudniejsze było znalezienie swojego stylu, własnego krawieckiego podpisu, nie zapominając, że jest się spadkobiercą i depozytariuszem wypracowanej legendy. Na szczęście odziedziczył talent, oko wrażliwe na szlachetność linii, czucie proporcji i formy, wyobraźnię przestrzenną, wyczucie tekstury i koloru. Krawiectwo można kochać lub nienawidzić. Satysfakcja, zadowolenie i miłość przychodzą tylko wtedy, gdy jest się mistrzem. A w tym przypadku uczeń przerósł kreatora, syn przegonił ojca…

Nowy przyjaciel Joanny, mając artyzm zapisany w genach, wiedział jak uwidocznić przymioty swojej ulubionej klientki. Często zwykł mawiać, że wszystkie kobiety są piękne, ale nie wszystkie tak ubrane, jak na to zasługują.

— Nie ma kobiety wolnej od atutów, walorów. Trzeba jedynie je dostrzec, wydobyć i podkreślić. Każda uroda może znaleźć swoje właściwe szaty, ramę, w której rozkwitnie — powtarzał na każdym kroku.

To umiejętność nie do przecenienia, wszak wybór kroju czy odpowiedni dobór tkaniny odpowiadają za to, jak się czujemy i jak postrzegają nas inni. Gen elegancji, naturalne wyczucie harmonii, proporcji, dobry gust, pozwoliły na perfekcyjne opanowanie warsztatu krawieckiego, osobowość Joanny wznosząc ponad przeciętność.

Trudno było przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego, w tyle głowy miałem jednak świadomość, że już niebawem wydawnictwo, dla którego pracuję, ma wzbogacić się o długo wyczekiwany wywiad. Nie byle jakie interview, wszak prezentujące Królową Polskiej Prostytucji… Najbardziej znana ladacznica miała odpowiedzieć na wiele pytań, także tych niewygodnych…

— Joanna Dark, Ladacznica, Midnight Pearl, Leila — masz wiele pseudonimów, jednak kim tak naprawdę jesteś? Czy zaliczasz się do grona luksusowych prostytutek? — pytam, z trudem panując nad sobą, wszak jej spojrzenie demaskuje, niemal odziera ze wszystkiego…

— Jestem ladacznicą dla tych, co gwałcą mnie w zachwycie, a dziewicą jawię się tym, co mnie nie znają. Bo spójrz, kochana jestem przez wielu, i kochanką jestem dla wielu; i jak wielu do mnie przychodzi, tak każdy słusznie otrzymuje swą porcję uciechy… — cytując klasyczne dzieło, Joanna zarzuciła puklem loków niczym latarnia morska wiązką światła po mroku oceanu.

Tymczasem odpowiedź, którą otrzymała, była równie zuchwała w treści.

— Szczęśliwy ten, kto zdoła cię objąć, jako że nocną porą jesteś słodyczą, zaś za dnia pełnaś rozkoszy… — uzupełnił Krzysztof, dodając: — A więc Święta Ladacznica powraca w nimbie chwały?

— Brawo, zaskoczyłeś mnie totalnie, muszę przyznać, że nie spodziewałam się spotkać kogoś, kto będzie znał zakończenie tego cytatu. Jestem pod wrażeniem, ale jeszcze bardziej wypełnia mnie radość z powodu tego, że spotkałam miłośnika tych samych dzieł. W dzisiejszych czasach to rzadkość, coś niemal zupełnie nierealnego… — nie kryła zachwytu Joanna, po chwili zaś kontynuowała odpowiedź na pierwotne pytanie. — Jestem każdą z wymienionych przez ciebie postaci, każdą z męskich fantazji, jestem ucieleśnieniem waszych marzeń. Chowam się w zakamarkach męskiej wyobraźni bo tam istnieją drobne pokusy — pociąg do płytkich przyjemności czy powab nęcących okazji…

Jej słowa niosą z sobą cień dziwnej nadziei, której chwytam się desperacko. Być może mam omamy, ale widzę szelmowski błysk w jej oczach.

— Pytasz się czy jestem luxury escort girl, ja zaś zwracam się z zapytaniem: kiedy kobieta staje się prostytutką? Czy dziewczyna oddająca się za pieniądze może ofiarować swoje wdzięki dla czystej przyjemności jednemu bądź wielu mężczyznom? Czy w takim przypadku również można ją określić mianem wszetecznicy? Czy robotnica pracująca w fabryce cały dzień a wieczorami dorabiająca na ulicy jest ladacznicą? Czy mężatkę mającą wielu kochanków można wliczyć w rzeszę kobiet upadłych? Czy wreszcie kobieta porzucająca najstarszy zawód świata nadal jest nierządnicą, lub kiedy przestaje nią być? Te dylematy utrudniały sformułowanie definicji prostytucji i spowodowały ukształtowanie się kilku koncepcji. Prawda jest jednak jedna. Damą Nocy trzeba się po prostu urodzić…

Obdarza mnie grzecznym, niemal zawodowym uśmiechem, ja zaś kontynuuję.

— Dlaczego wybrałaś taki zawód?

— Jaki zawód? Powiedz na głos i pełnym zdaniem, co masz na myśli. Chcę to usłyszeć — przeszywa mnie uważnym spojrzeniem w taki sposób, że nie wiem, czy to reakcja pozytywna czy negatywna.

— W porządku. Tak więc czemu zdecydowałaś się na profesję luksusowej prostytutki?

— No widzisz, jak się chce, to można wznieść się na wyżyny a nie tkwić w gęstwinie pruderyjnych konwenansów. A wracając do meritum, postanowiłam w stu procentach spożytkować otrzymany od losu dar. Zamiast piąć się niczym namolny bluszcz po korporacyjnych szczebelkach, gnuśnieć w poczciwym małżeństwie, zaciągać kredyty na sto dziesięć lat, słowem — zamiast żyć jak wszyscy inni porządni obywatele, wybrałam życie niebezpieczne, ale za to bajeczne… Zostałam luksusową prostytutką, ponieważ kocham splendor, elitaryzm i wytworność. To jedna strona medalu, druga zaś jest taka, że ekscytuję się poznawaniem nowych ludzi, gustuję w studiowaniu ich psychiki, reakcji, zachowań…

— Pominęłaś seks. Celowo?

— Bynajmniej. Pierwotne i faktyczne znaczenie pojęcia escort girl to towarzystwo, dodawanie splendoru klientowi, wspomaganie go w jego sprawach, a nawet — swego rodzaju powierniczenie. Seks jest tylko niekoniecznym (ale rzeczywiście — częstym) elementem. To oczywiste, że lubię się kochać. Ty nie?

— Owszem ale ja nie zarabiam na świadczeniu usług seksualnych.

— Ja również. W świecie luksusowej prostytucji kwestia honorarium nie odgrywa tak istotnej roli jak w obszarze, gdzie króluje zwykłe kupczenie ciałem. W moim życiu nie ma upodlającego kobietę cennika. Tu obowiązują zupełnie inne zasady. Otóż cena jest umowna, nigdy jednak nie jest niższa niż oczekiwania damy. Wynika to z tego, że w luksusowym świecie płatnej miłości honoruje się towarzystwo, nie cielesność. Asystowanie, w przeciwieństwie do zwykłego aktu seksualnego, nie może być ujęte w ramy czasowe, wiadomo jednak, że każda upływająca godzina jest droższa od poprzedniczki… W świecie escort girl nie obowiązują zniżki, upusty czy promocje. Jedynym wyznacznikiem jest piękno, te zaś, jak wiadomo, jest bezcenne… Inną zasadą, która ma w owej branży zastosowanie, jest nietypowy obyczaj płacenia honorarium. Otóż mężczyzna nigdy nie wręcza damie do towarzystwa pieniędzy do ręki. Zasada jest jedna i niezmienna — honorarium jest przekazywane w śnieżnobiałej kopercie, którą mężczyzna dyskretnie zostawia w kameralnym acz widocznym miejscu… Reasumując, to co oferuję, to “wytworna escorta”. Wizyta w teatrze, obecność na bankiecie firmowym — to moja polska rzeczywistość. Gdy jestem w Niemczech, tamtejsze „Begleitung”6 jest podobne.

— Jaki typ mężczyzny płaci za seks, przepraszam, towarzystwo?

— Każdy. Począwszy od lekarzy i polityków, a skończywszy na księżach i zakonnikach. W objęcia płatnej miłości wpadają zarówno kulturalni, jak i zupełnie pozbawieni manier. Ojcowie, mężowie, narzeczeni, także osoby, które nigdy nie były w związku. Większość z nich to mężczyźni alfa, robiący to, na co mają ochotę.

— Dlaczego płacą za towarzystwo?

— Gros z nich chce zaspokoić seksualną chuć. Jeśli mają partnerkę, to zwykle się tłumaczą, że żona stała się obcą kobietą o wiecznie zaciśniętych ustach i niezadowolonym wyrazie twarzy. Małżeństwo wyznaczyło nowe role, kochanka stała się matką, która przytyła, notorycznie boli ją głowa, co gorsza, nie jest w stanie przełamać barier. W takiej sytuacji szybki seks z prostytutką wydaje się lepszym rozwiązaniem niż zdrada emocjonalna. Zaspokojenie potrzeb tych mężczyzn trwa dość krótko i zwykle nie obciąża sumienia. Większość żon nigdy się nie dowie, co robił mąż w czasie przerwy na lunch… Są jednak i tacy, którzy płacą za bliskość, za możliwość zaśnięcia przy drugiej osobie. Dla tej kategorii mężczyzn nawet tymczasowa i nieprawdziwa więź jest lepsza niż żadna…

— A jak wygląda sprawa z kobietami?

— Klientki nadal stanowią wielką niewiadomą tego biznesu. Rynek ofert, adresowanych właśnie do nich jako do pewnego rodzaju niszy, wydaje się być bogaty, ale prawdą jest również to, że kobiety wymagają innego rodzaju usług i są to świadczenia zasadniczo droższe.

— Potrafisz wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje?

— W znacznej mierze wynika to z tego, że dłuższy jest czas, w jakim kobiety osiągają satysfakcję seksualną. Co więcej, oczekują one różnych dodatkowych usług, na przykład rozmowy czy bliskości, a to podnosi stawkę o około jedną trzecią ceny, jaką zwykle placą mężczyźni.

Wysłuchuję owych poglądów spojrzeniem bacznym ale beznamiętnym. Przynajmniej staram się zachować profesjonalizm. Nie jest to jednak łatwe. Jedno jej spojrzenie albo uśmiech potrafią sprawić, że czuję się, jakbym miał dwa metry wzrostu, a kiedy indziej, co najwyżej pół. To takie ożywcze i… zupełnie nieznane mi uczucie. Nie dziwne, że desperaco próbuję odzyskać równowagę. Z pomocą przychodzi kolejne pytanie.

— Często bywasz w krajach niemieckojęzycznych?

— Średnio dwa razy w miesiącu. Prowadzę na tym obszarze rozliczne interesy. Gwoli precyzji, jestem w ścisłych relacjach biznesowych z kilkoma sexshopami, nocnymi klubami, odwiedzam również ludzi związanych z organizacją targów erotycznych typu Venus czy EroFame — w jej oczach błyszczy duma.

— Jeśli do tego dodamy twoje warszawskie biuro, można dojść do wniosku, że jesteś bardzo zapracowaną osobą.

— Co do czasu, który poświęcam na swoją działalność… musisz wiedzieć, że pracuje dla mnie cały sztab ludzi. Inaczej nie dałabym rady być w Niemczech, prowadzić stronę erotyczną, realizować interesy w Szwajcarii… — oświadcza zdecydowanie, bez uszczypliwości.

— Czy w tym wszystkim znajdujesz czas na relaks?

— Jak najbardziej. W profesji, którą się zajmuję, wyciszenie, a co za tym idzie — zdrowy wygląd, są bardzo ważne. Stawiam więc na porządny wypoczynek.

— Stąd apartament w Kairze?

— Owszem. Już od dłuższego czasu planowałam inwestycję w Egipcie, wciąż jednak nie miałam dostatecznej ilości wolnego czasu aby sfinalizować transakcję. W tym miesiącu się udało. Wreszcie znalazłam czas na kupno apartamentu w Heliopolis.

W jej oczach tańczą wesołe iskierki i pojawia się coś na kształt rozbawienia. Cieszy mnie ten widok. Jest taka piękna. Czyste spojrzenie krzyżuje się z moim i… zastygam jak porażony piorunem. Jej oczy mają nietypową, w pierwszej chwili trudną do określenia barwę. Zdają się być pełne niewinności i przez chwilę wyobrażam sobie, że widzi mnie na skroś, jestem przed nią nagi…

— Weź się w garść Krzysztof — krzyczy wewnęrzny głos, a ja usiłuję się skupić, zebrać i okiełznać krnąbrne myśli. W końcu się udaje. — A propos strony, którą prowadzisz — skąd pomysł na Zapiski Ladacznicy? Nie ukrywam, że to dość innowacyjne rozwiązanie jak na polskie realia.

— Zadziałał przypadek. Pewnego dnia postanowiłam podzielić się swoimi spostrzeżeniami z ogółem, zachowując przy tym dużą dozę anonimowości. Poprosiłam więc menadżera o pomoc i tak… Zapiski Ladacznicy są już na rynku erotycznym ładnych parę lat!

W moich oczach błyszczy autentyczna ciekawość, zaś usta są pełne pochlebstw.

— Patrząc na stronę z perspektywy czasu, widać wielki postęp. Zarówno jeśli chodzi o treść, jak i tematykę — dodaję.

— Miło mi to słyszeć. Dziękuję w imieniu całego zespołu — na twarzy Joanny Dark wykwita szeroki uśmiech, ja zaś zaciskam usta w cienką linię i staram się jak mogę, aby w mych oczach nie czaiła się ekscytacja.

— Przede wszystkim profesjonalizm — raz po raz powtarzam w myślach i kontynuuję wywiad. — Czy prostytucja i prowadzenie strony erotycznej to twoje jedyne zajęcia?

— Oczywiście, że nie. Jestem jedyną w Polsce luxury escort girl, która zawodowo zajmuje się testowaniem gadżetów erotycznych i wystawianiem im opinii. Jako że cechuje mnie cielesne doświadczenie związane z nietypowym zawodem, współpracuje ze mną wiele polskich i niemieckich sexshopów. Moja opinia jest brana pod uwagę także w przypadku producentów, co nie pozostawia złudzeń co do pozycji w branży i — rzecz najważniejsza — fachowości. Testuję działanie gadżetów erotycznych na całym ciele… Moja cielesność jest otwarta na rozkoszne urozmaicenia, śmiałe doznania, nieziemskie pieszczoty, tudzież wysublimowany dotyk. Działanie zabawek to jednak nie wszystko. Jestem kobietą, więc zwracam uwagę na design i kolor. Oczywiście cechy te muszą współgrać z niezawodnością i funkcjonalnością. Tylko wówczas jest szansa na otrzymanie pozytywnej oceny ujętej w erotyczną historię z moim udziałem…

Prowadzę też sklep. Jest to miejsce stworzone z myślą o wyrafinowanych gustach i niebanalnych pragnieniach. Butik jest jak ja — odważny, otwarty i profesjonalny. Jako że od zawsze cenię piękno i dobry gust, bardzo ważna jest dla mnie doskonała jakość produktów, które oferuję, i wysoki standard obsługi klientów. Chcę, aby zakupy w moim butiku były obietnicą wyjątkowych doznań i wstępem do ekscytujących przeżyć. Wiem jak ważne są detale, doceniam klasę, styl i elegancję, dlatego w lokalu stworzyłam intymną, a zarazem zmysłową atmosferę, urządzając go z dbałością o szczegóły i komfort klientów. Wysoka jakość i wyrafinowana estetyka — to kluczowe kryteria, którymi kieruję się wybierając asortyment.

Poszukiwania wyjątkowej bielizny i akcesoriów erotycznych doprowadziły nas do najbardziej uznanych producentów z Włoch, Francji, Anglii i Niemiec. Dzięki temu stworzyliśmy niepowtarzalną kolekcję ekskluzywnych produktów. Jesteśmy przekonani, że zarówno bielizna, jak i akcesoria erotyczne z pewnością staną się źródłem przyjemności i satysfakcji, celebracją zmysłowości i wysublimowanego erotyzmu.

Poza tym mam kilka nieruchomości, którymi zarządzam, inwestuję w złoto i dzieła sztuki, gram na giełdzie, prowadzę agencję PR związaną z branżą erotyczną. Ponadto uczestniczę w wydarzeniach sponsorowanych, doradzam w wielu kwestiach, organizuję imprezy dla fetyszystów i miłośników BDSM. W ubiegłym roku byłam na przykład w New Jersey, gdzie odbyły się ciekawe targi erotyczne. Exxxotica to wydarzenie, podczas którego fani mieli okazję poznać mnóstwo gwiazd porno, zrobić sobie z nimi zdjęcia i zebrać autografy. Trzydniowa impreza cieszyła się dużą popularnością, wzięło w niej udział wielu prominentów, w tym takie sławy jak: Stormy Daniels, Tanya Tate, Lexi Belle i Vicki Chase. Dyrektor operacyjny wydarzenia, Dan Adams, nie krył radości z mozaiki gwiazd i faktycznie miał powody do dumy. Na imprezę powstało kilkaset stoisk, odbyło się ponad kilkadziesiąt pokazów scenicznych, nie zabrakło również wykładów poświęconych edukacji seksualnej. Firmy sprzedawały różne gadżety erotyczne, między innymi realistyczne lalki. Co warte odnotowania — jednego z fanów skąpo ubrane gwiazdy porno biczowały na różowym łóżku… Exxxotica rozpoczęła się w 2006 roku w Miami Beach. Obecnie „produkuje” kilkadziesiąt pokazów obejmujących dziesięć miast w Stanach Zjednoczonych. Często bywam na tego typu imprezach, niestety, w tych obszarach działam przede wszystkim poza granicami Polski.

— Zanim się spytam: czemu, opowiesz mi trochę na temat wspomnianych lalek? Muszę przyznać, że zaciekawił mnie ten temat…

— Wcale mnie to nie dziwi, wszak seks-roboty z funkcją gwałtu malują kobiecą przyszłość w dość mrocznych barwach… Każdy, kto oglądał serial Westworld wie, jakie według twórców mamy perspektywy. Bogaci biznesmeni będą płacić za seks z uległymi robotami, które nie będą mieć prawa przeciwstawić się swoim właścicielom. Okazuje się, że takie rozwiązanie niedługo może przekroczyć granice fantazji scenarzystów i stać się rzeczywistością. Wszystko za sprawą produktu True Companion. Firma stworzyła właśnie seks robota o nazwie Roxxxy Truecompanion. Za pomocą kilku ustawień mężczyźni mogą na nim zasymulować gwałt. Roxxxy ma kilka możliwych osobowości do wyboru. Wśród nich znajduje się wyuzdana Wild Wendy, otwarta na propozycje S&M Susan i Frigid Farrah. Ta ostatnia imituje delikatną i nieśmiałą dziewczynę, która nie ma ochoty na żadne zbliżenie seksualne. Dotykając robota w ustawieniu Farrah, użytkownik usłyszy głośny protest i prośbę o zostawienie w spokoju. Ma to być spełnienie fantazji mężczyzn marzących o dominacji. A przynajmniej tak producenci usiłują tłumaczyć to na swojej stronie internetowej. Tak naprawdę jest to po prostu narzędzie do symulowania gwałtu.

To jednak nie wszystko. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale rynek oferuje również lalki erotyczne dla… pedofilów. Nie, to nie jest ponury żart, lecz koszmarna rzeczywistość. Shin Takagi to, jak sam siebie określa, „artysta” z Japonii, który tworzy erotyczne lalki wyglądające jak kilkuletnie dzieci. Jego przerażające dzieła wyglądają tak realistycznie, że trudno nam uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. W ofercie firmy Trottla są zarówno chłopcy, jak i dziewczynki… Zdaniem „twórcy”, dzięki lalkom pedofile mogą legalnie zaspokajać swoje potrzeby.

— Powinniśmy wreszcie zrozumieć, że nie ma sposobu, aby zmienić czyjeś seksualne preferencje. Pomagam ludziom wyrazić ich pragnienia, prawnie i etycznie. Nie warto żyć z tłumionym pożądaniem — powiedział w rozmowie z magazynem The Atlantic.

„Artysta” uważa także, że jego lalki chronią przed napaściami dorosłych.

— Osoby o skłonnościach pedofilskich takie już są i muszą z tym żyć. Często jednak wcale nie chcą krzywdzić dzieci, więc żyją, tłamsząc w sobie potrzeby, których się wstydzą i obawiają. To skutkuje frustracją, tak się nie da żyć. Moje prace pomagają tym ludziom wyrażać pragnienia w sposób legalny i etyczny bez krzywdzenia nikogo. Pedofil korzystający z lalki nie skrzywdzi żadnego dziecka, bo jego potrzeby są rozładowane w bezpieczny sposób.

Seks z robotem to temat, który na świecie przewija się już od wielu lat. Zaczęło się od wyjątkowo realistycznych lalek, których twórcą był Matt McMullen. RealDoll, bo tak nazywały się jego twory, cieszyły się ogromną popularnością wśród fanów gadżetów erotycznych. Wkrótce okazało się, że realistycznie wyglądające lalki to za mało. Mężczyźni chcieli czegoś, co odpowie na ich zaloty. I tak już niedługo w łóżku może zastąpić nas wiarygodna maszyna. Na łamach Vanity Fair George Curly przewiduje, że robot, przekonująco odgrywający rolę partnera w sypialni, pojawi się już niebawem. David Levy, ekspert zajmujący się sztuczną inteligencją, dodaje, że za kilka lat roboty zaoferują coś więcej — prawdziwe uczucie.

— Przychylność człowieka do maszyny bardzo wyraźnie dało się zauważyć w filmie Her, gdzie bohater zakochuje się w sztucznej inteligencji. Jednakże w przypadku użytkowników robotów Roxxxy nie możemy mówić o zakochaniu. To jedynie chęć zaspokojenia swojego popędu. I to w wyjątkowo bestialski sposób. Czy to oznacza, że już niebawem kobiety przestaną być mężczyznom potrzebne?

— Taka wizja jest naprawdę przerażająca, ale wcale nie tak odległa. Nie wspominając już o tym, że seks-roboty mogą narzucić mężczyznom wzorce traktowania kobiet, które będą znacząco odbiegać od miłych i przyjemnych. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość, to kobiety mogą czuć się poważnie zagrożone. Wracając zaś do tego, dlaczego działam przede wszystkim poza granicami naszego kraju, na przykład w kontekście imprez typu targi. No cóż… Polska nie jest krajem przychylnym tego typu działalności.

Jest lodowato uprzejma. Posyła mi cierpki uśmiech, który powoduje, że czuję się jakbym dostał klapsa…

— Z tej przyczyny środki finansowe lokujesz w rajach podatkowych?

— Owszem. Tak jest wygodniej, mniej formalności, i bezpieczniej. Uśmiecha się z wyższością.

— Wiem, że to niedyskretne pytanie ale nie mogę się powstrzymać: dużo zarabiasz?

— Po co pytasz, skoro znasz odpowiedź?

Po przepięknie wyrzeźbionych ustach przemyka cień uśmiechu…

— Zmieniając temat, jakie jest credo Ladacznicy?

— Jestem ladacznicą, więc mam obowiązki względem lubieżności. Są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy typ ladacznicy prezentuję…

Uśmiecham się na tę myśl pod nosem.

— Trawestacja słów Romana Dmowskiego?

— Brawo!

— Warto być ladacznicą?

— Nie warto, ale się opłaca…

— Znów trawestacja?

— Ponownie brawo! — kontynuuje gładko.

— Bez wątpienia jesteś kobietą sukcesu, który zbudowałaś na inteligencji, sprycie, szczypcie cynizmu. To musi budzić zazdrość, może nawet wrogość. Zapytam wprost — masz zawistników?

Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy, niemniej w duchu gratuluję sobie szczerości. Joanna unosi brew i rzuca mi spod rzęs spojrzenie pełne fałszywej skromności.

— Mam, ale niezbyt wielu. Ten stan rzeczy bierze się stąd, że postępuję zgodnie z zasadą: kto nie chce mieć wrogów, nie zawiera przyjaźni.

— A czy masz naśladowców, tudzież konkurencję?

— W sferze cielesnej, jak najbardziej. Jest w Polsce kilka kobiet działających w ekskluzywnym segmencie płatnej miłości, niemniej żadna nie prowadzi działalności medialnej.

— Plany na przyszłość?

— Owszem, mam. Otóż zamierzam kupić stary gotycki zamek i osiąść w nim na stałe.

Z namysłem mruży oczy, które zaczynają skrzyć się podekscytowaniem.

— Skąd taki pomysł? Czyżbyś zamierzała zerwać z dotychczasową profesją?

— Bynajmniej. Mój zawód wymaga należytej oprawy a tylko w średniowiecznej kaszteli istnieją odpowiednie lochy…

— Nie rozczarowujesz.

— Jak na Cesarzową Polskiej Branży Erotycznej przystało… — posyła mi spojrzenie tak gorące, że mógłbym nim zapalić suche drwa.

W środku cały się trzęsę, biorę więc głęboki, uspokajający oddech. Pomaga. Na chwilę.

— No tak… Ostatnie pytanie. Co poradziłabyś współczesnym kobietom?

— Swego czasu usłyszałam od pewnej osoby, że kobiety cechuje brak wewnętrznej wolności, woli walki i ambicji. “Lepsze połowy” zbyt łatwo spełniają cudze oczekiwania, jednocześnie zapominając o własnych potrzebach. Mając to na uwadze, chciałabym aby moje życie stało się przyczynkiem do zadumy nad istotą kobiecości.

Serce podskakuje mi na tę myśl. Chcę poznać szczegóły.

— Do czego zmierzasz?

— Przyjęło się uważać, że dopiero w złotej ramie obraz zaczyna żyć. Tak samo jest z kobietą. I chociaż Marilyn Monroe twierdziła, że najlepszymi przyjaciółmi kobiety są diamenty, ja reprezentuję pogląd, że złoto. Jako gwiazda świecę podwójnym blaskiem, roztaczam wokół siebie złote lśnienie. Jestem tak piękna, że czasem nawet lekko zagubiona. To jednak nic złego. Kobieta musi być czuła i eteryczna. Dzięki tym naturalnym cechom — tylko z pozoru słabym, płeć piękna z powodzeniem funkcjonuje w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Nie zgadzam się więc z Paco Rabanne, który zasłynął twierdzeniem, że w Erze Wodnika kobieta z krótkimi włosami i marynarce przejmie męskie role.

Ciekawość rośnie z każdym wypowiedzianym przez Joannę słowem, wręcz emanuje ze mnie.

— Tak więc…? — łaknę więcej.

Z lekkiego odrętwienia wyrywa mnie jej aksamitny głos.

— Zatem, drogie panie, rozpocznijmy wewnętrzną przemianę. Oczy otulone firanką długich rzęs, wilgotne usta i pachnące włosy, subtelne perfumy czy wargi delikatnie muśnięte błyszczykiem to nic złego, wręcz przeciwnie, to — jak głosi pewien utwór — nasza broń kobieca. I nie dajmy sobie wmówić, że seksapil ma na celu uczynienie z kobiety istoty uległej. Nic bardziej mylnego! Mieszkanka Wenus nie jest przedmiotem zaspokajania seksualnego mężczyzn. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. W grę wchodzi tu tak zwana jaźń odzwierciedlona. Innymi słowy, postrzeganie kobiety przez męskie otoczenie sprawia, że jej samoocena nabiera pełnowartościowego wymiaru. Idąc tym tokiem rozumowania kobieta, która podoba się mężczyznom, jest w dużym stopniu spełniona. Jak zaś podkreśla Sophia Loren, „...jeśli kobieta jest spełniona, jest także piękna”. Drogie panie, życzę wam piękna, czyli tego, co usidla mężczyzn i zamyka ich w klatce marzeń i fantazji.

Jej oczy błyszczą szelmowsko, a usta są wygięte w rozbawieniu. Ja zaś odpowiadam grzecznym uśmiechem, na chwilę zamykam oczy i głęboko wciągam powietrze, zapamiętując woń mej rozmówczyni. Zapach jej włosów wypełnia mi nozdrza, kojąc wszystkie tkwiące we mnie zadry i rany.

Żal spowodowany końcem wywiadu przewierca mi wnętrzności, staram się jednak uspokoić przyspieszone bicie serca i urwany oddech.

— Krzysztof, weź się w garść — powtarzam w myślach, z trudem zwalczając pokusę powiedzenia czegoś głupiego.

W końcu otrząsam się z niesfornych myśli, które na chwilę opanowały mój umysł i ciało.

— Dołączam się do twoich życzeń i tym pozytywnym akcentem kończę naszą rozmowę. Dziękuję za wywiad i cieszę się, że miałem okazję cię poznać — zwięźle komunikuję Joannie i posyłam jej znaczące spojrzenie a ona pokrywa się lekkim rumieńcem.

— Cała przyjemność po mojej stronie — odpowiada głosem zabarwionym smutkiem — i… do zobaczenia niebawem… — dodaje ciepłym tonem.

— Co? Czy ja się przesłyszałem? Nie, powiedziała jasno i wyraźnie, że jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać. Fala nadziei wzbiera mi w piersi a gdzieś w głębi mojego jestestwa rodzi się radość.

Nasze drugie spotkanie odbyło się poza Europą. Odwiedziłem Ladacznicę w jednym z luksusowych kurortów, który sobie szczególnie upodobała. Polska escort girl chciała zachować anonimowość, więc nie wymienię nazwy miejsca, dokąd zostałem zaproszony. Tylko pytania i odpowiedzi.

— Najpierw Niemcy, teraz egzotyczne klimaty… Czyżby polska Ladacznica była przemęczona? — rzucam zwięźle a przez moją twarz przebiega cień uśmiechu.

— Raczej wyczerpana odpoczynkiem w Niemczech (śmiech). Zabawa też bywa męcząca… A tak na poważnie — każdy potrzebuje odpoczynku, a luxury escort girl — szczególnie.

Jej twarz się rozjaśnia i pogodnieje.

— Podoba ci się? — pyta szeptem, świadoma rumieńca, który właśnie rozgościł się na policzkach.

Jej spojrzenie jest palące, skrajnie seksowne. Mógłbym się zatracić w głębi tych oczu. Gdy układa za uchem niesforny lok, silę się na spokój w głosie, który przybiera postać pytania.

— Miejsce, gdzie się znajdujemy (dziękuję za zaproszenie), to twoja własność?

— Nie do końca. Od dwóch lat wynajmuję je na wyłączność, niemniej już rozmawiałam z właścicielem na temat ewentualnego kupna posiadłości.

— Pewnie życzy sobie bajońskich sum?

— Owszem, ale rozejrzyj się i powiedz szczerze — czy to miejsce nie jest warte każdej ceny…?

Potwierdzam nieznacznym skinieniem głowy, udając, że nie czuję onieśmielenia.

— Niech za odpowiedź pozostanie moje westchnienie.

Tylko tyle byłem w stanie wydobyć z siebie w tym momencie. Wytworność otoczenia nie tylko zapierała dech w piersiach, ale również sprawiała, że ewentualne komplementy więdły w ustach. Dopiero po kilku głębszych wdechach i wydechach powróciłem do poziomu umożliwiającego w miarę normalną konwersację.

— Kiedy wracasz do Polski?

— Oby jak najpóźniej. Źle ci ze mną? Jeszcze się napracujesz — a teraz korzystaj ze słońca i wody… A tak na poważnie — myślę, że druga połowa czerwca to dobra pora na powrót. Wówczas wraca cała ekipa Zapisków Ladacznicy.

— Jak to?

— W tym roku tak się złożyło, że każdy z członków mojej ekipy wyjechał gdzie indziej. Jedni są na Kajmanach, inni w Monaco, parę osób wybrało się na Madagaskar. Tylko ochroniarze nie mieli wyboru i są skazani — tak jak ty — na moje towarzystwo.

Mam wrażenie, że wyczekuje mojej reakcji. Jeśli to prawda, podoba mi się to.

— Cała przyjemność po mojej stronie… — pomyślałem, po czym wewnętrzny głos ubrałem w słowa, które wyrzuciłem z siebie na jednym wydechu, dodając przy okazji: — Dużo masz pracowników?

— Zaczynałam w pojedynkę, później pojawił się tak zwany impresario do spraw rozkoszy, który tchnął życie w całą tę koncepcję. Efekt jest taki, że jeszcze kilka miesięcy temu zatrudniałam kilkanaście osób, dziś jest już kilkadziesiąt.

Ekscytacja i duma rozjaśniają twarz Joanny, ja zaś chcę jeszcze bardziej połechtać ego mej diabelsko seksownej rozmówczyni.

— Dobrze prosperujący biznes — z premedytacją podtrzymuję wątek.

— Owszem, co najciekawsze, wciąż się rozwija. Do tego stopnia, że czasem mam wrażenie, że tej machiny nie da się już zatrzymać…

— No to tylko pozazdrościć — wzdycham z żalem zakropionym kroplą goryczy, ubolewając, że nie ja jestem twórcą tego sukcesu.

Joanna mierzy mnie uważnym spojrzeniem, po czym uśmiecha się promiennie.

— Nie jesteś jedyny, który patrzy zawistnym okiem. Mam spore grono aktywnych oponentów, ale cóż — sukces tworzy antagonizm…

— Cholera, nic się przed nią nie ukryje.

Zapewne zdradził mnie szkarłatny rumieniec, którym się oblałem. Niech to szlag! Cóż, najlepszą obroną jest atak, stosuję więc ucieczkę do przodu.

— Nie będę cię więcej zadręczać rozmową, bo widzę, że lada moment wybieramy się w rejs — ostatnie więc pytanie: na stronie pojawia się coraz więcej treści w języku niemieckim — co to oznacza?

— W Niemczech prostytucja jest w pełni legalna. Do tego stopnia legislacyjnie uregulowana, że państwo na tym zarabia w postaci podatków, a damy do towarzystwa mają swoje prawa. To przekonuje mnie do tego kraju. Po drugie, w coraz większym stopniu stawiam na rynki niemieckojęzyczne, ponieważ tam są pieniądze, śmiałe koncepcje i kreatywny rozwój; słowem — przyszłość. Urodziłam się w Polsce, czasami tu mieszkam, doceniam więc rodzimych czytelników. Z całym jednak szacunkiem, pieniądze najlepiej robi się poza granicami naszego kochanego kraju.

— Bystra dziewczyna, zasłużyła na nagrodę — myślę, po czym posyłam jej przelotny uśmiech, dziękując za rozmowę i za zaproszenie do tego pięknego miejsca.

— Cała przyjemność po mojej stronie. Zapraszam na jacht…

GrzesznaBogini

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 5313 słów i 32698 znaków.

Dodaj komentarz