Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Blue City

Dzień kończył się. W zasadzie pozostało już tylko kupno wina na wieczór i można się było odprężyć. Czując, że schodzą z Ciebie wszystkie złe napięcia firmowe, stawałeś się wręcz innym człowiekiem. Skręciłeś na podziemny parking Blue City. Nie lubiłeś go, ale tym razem było najwygodniej. Teraz było tu nawet sporo wolnych miejsc, pora sprzyjała raczej wyjeżdżaniu niż wjeżdżaniu. W bardziej ustronnej części parkingu było już wręcz luźno i kiedy skręcałeś za kolejną ścianę dostrzegłeś już tylko dwa samochody. Super. Między nimi ktoś się kręcił, więc pewnie jak wrócisz, będzie już pusto, bez pchających wielkie kosze ojców rodzin i biegających wszędzie dzieci. Zaparkowałeś i w naprawdę dobrym humorze ruszyłeś do wejścia. Zbliżając się do dwóch mijanych wcześniej samochodów zobaczyłeś, że cały czas ktoś między nimi stoi. Kobieta. Blondynka. Niezłe nogi. Kiedy byłeś już naprawdę blisko, ona podniosła głowę i rzuciła w twoją stronę spłoszone spojrzenie.  
- Przepraszam Pana… czy może… może mógłby mi Pan pomóc?
Nie dało się odpowiedzieć inaczej niż:
- Oczywiście. Czym mogę służyć?
- Chyba zaciął mi się zamek. Nie mogę otworzyć.  
Miała piękne duże oczy. Zdążyłeś już otaksować resztę. Zgrabna sylwetka w opiętej spódniczce do kolan, szpilki, krótka kurteczka.  
- Zaraz zobaczymy – wszedłeś między samochody, a ona przylgnęła ciałem do swojej starej toyoty, żeby zrobić Ci miejsce. Mimowolnie otarłeś się o jej spore piersi a zapach jej perfum sprawił, że zrobiło Ci się ciaśniej w spodniach.  
- Ten zamek już wcześniej sprawiał kłopoty, ale jakoś działał. A teraz …, no nie wiem niech Pan spojrzy, wkładam – wsunęła klucz – i nic. Próbowała przekręcić dłonią klucz.  
- Mogę? – zapytałeś a ona cofnęła dłoń.
- Proszę.
Chwila manipulacji nic nie dała, więc przykucnąłeś, żeby mieć otwór zamka na wysokości wzroku. Nie tylko on był na tej wysokości, pod opiętą spódniczką rysował się niewyraźnie wzgórek łonowy a drobne charakterystyczne wypukłości w połowie ud dawały jasny komunikat, że są tam manszety pończoch. Zrobiło Ci się naprawdę gorąco.
Po poświeceniu latarką (co za cudowny wynalazek współczesnych smartfonów), dostrzegłeś spory paproch w zamku.  
- Ma Pani może szpilkę?
- Tak, chyba, powinnam mieć – chwila poszukiwań w przepastnych czeluściach torebki dała pozytywny rezultat. Po chwili otwór zdawał się być już czysty i z ulgą wyprostowałeś się.
Włożyłeś klucz i zamek ustąpił. Zamknąłeś go i otworzyłeś kilka razy.
- Proszę, teraz Pani – oddałeś jej klucz. Znów minęliście się między autami i teraz przejechałeś już nabrzmiałym kutasem po wypiętym tyłeczku. Jezu.
Też musiała to poczuć, bo zarumieniła się i wydawała się speszona. Kiedy wsunęła klucz w zamek, Ty wyobraziłeś sobie mimowolnie, że to Twój kutas wjeżdża do jej ciasnej dziurki i w ułamku sekundy podjąłeś decyzję.
- Pomogę – powiedziałeś i stanąłeś tuż za nią, przywierając twardym jak drąg penisem do smukłego uda a jednocześnie objąłeś jej dłoń z kluczykiem swoją dłonią i nachyliłeś głowę w stronę jej szyi.  
- Może przeczyścić Ci jeszcze jedną dziurkę? – zapytałeś półgłosem.
Przymknęła oczy i wiedziałeś, że jest już Twoja.  
- Nie mogę – wyszeptała – nie mogę.
- Możesz – powiedziałeś jej wprost do ucha owiewając gorącym oddechem jej szyję – możesz się odwdzięczyć.  
Twoje ręce gładziły napięte uda i pośladki podnosząc spódnicę coraz wyżej.
Nie protestowała, przywarła ciałem do samochodu, opierając dłonie na szybach, aby dać Ci lepszy dostęp do wypiętego tyłeczka. Podciągnięta już całkiem do góry spódnica, odsłoniła manszety samonośnych pończoch i paseczek stringów między zgrabnymi pośladkami. To było szaleństwo, piękna, gorąca, w pończoszkach i szpilkach wypięta na pustym parkingu dla Ciebie. Bajka.
Omiotłeś jeszcze wzrokiem okolicę, ale cały czas było pusto, kobieta ciężko oddychała i kręciła pupą, była bardzo podniecona.  
Zsunąłeś jej stringi jednym ruchem i wymruczałeś do różowego ucha:
- Rozstaw nogi, szeroko….  
Kobieta posłusznie wykonała polecenie i dostęp do jej szparki stał teraz przed Tobą otworem. Twoja dłoń dokonała szybkiej penetracji odkrywając miękką wydepilowaną cipkę, aksamitne wargi i gorące wnętrze. Zagłębiając w niej palec, a potem kolejne odkryłeś ze zdziwieniem, że jest już bardzo mokra.
- Tylko czekasz na rżnięcie co? – powiedziałeś znów rozsmarowując jej soki po całej cipce.
- Taaak, och, taaak – wyszeptała kobieta a jej ciałem wstrząsnęły dreszcze.
Więcej nie było trzeba, uwolnionego ze spodni kutasa załadowałeś w oczekującą, wilgotną szparę i oparłeś dłonie o dach samochodu. Twoje mięśnie pośladków zabrały się za robotę i kobieta raz po raz dociskana była całą mocą Twojego podnieconego ciała do karoserii swojego samochodu. Nie zwierała nóg, jęczała z rozkoszy, a Ty rozgrzany do szaleństwa niecodzienną sytuacją ładowałeś w nią swojego sztywnego drąga aż po jaja. Było strasznie gorąco i duszno, w powietrzu unosił się zapach spalin. Jej soczyste wnętrze, kształtne pośladki i jęki nie pozwoliły długo się tak zabawiać. Po kilku kolejnych pchnięciach poczułeś zbliżającą się eksplozję, złapałeś ją jeszcze za biodra, żeby naprawdę odczuła ten finał i nabijałeś ją dodatkowo na i tak mocno atakującego fiuta. Wystrzał był potężny i nawet Tobie wyrwał się głośny jęk. Kobieta w Twoim uścisku dygotała i drżały jej nogi. Chyba doszła w tym samym momencie. Potrzebowali chwilę, żeby oprzytomnieć, ale nie mieli dużo czasu. W oddali, w ich polu widzenia pojawił się ochroniarz. Dyskretnie wysunąłeś się z gorącego ciała i zapiąłeś spodnie. Ochroniarz zniknął, ale wiedziałeś, że zbliża się w waszą stronę i za chwilę wyjdzie zza betonowej ściany.
Klepnąłeś w nagi pośladek i rzuciłeś do kobiety:
- Uwaga. Ochroniarz.  
Ona szybko opuściła spódniczkę i wsiadła do samochodu. Ty stałeś jeszcze chwilę szukając i odpalając papierosa, a w końcu ruszyłeś niespiesznie w stronę wejścia do centrum handlowego. Za Tobą zawarczał silnik i kiedy kobieta zrównała się z Tobą rzuciła przez opuszczoną szybę:
- Dziękuję… - uśmiechnęła się i mocniej nacisnęła gaz. Opuścili parking niemal jednocześnie. Ich miejsce zajął teraz ochroniarz, który obszedł tą część parkingu niemal automatycznie, jak wszystkie inne. Niemal, bo chwilę zajęło mu dumanie nad porzuconymi damskimi stringami, które zostały na opuszczonym miejscu parkingowym.

1 komentarz

 
  • Kicia

    Ktoś dał łapkę w dół?! Zupełnie nie rozumiem dlaczego.  <3