Diagnoza

Kiedy jesteś lekarzem i przyznajesz w końcu, co to za choroba.
Kiedy jesteś lekarzem i wiesz, że nie ma na nią lekarstwa.
Kiedy sam jesteś prawie lekarzem i podejrzewasz, że jest w ciele od dawna.

Co mówisz?
Co mówisz bliskim, których ona przy porannej kawie
dusi oślizgłymi mackami?
Co mówisz  sobie, wiedząc , że będzie tylko gorzej?
Jak się tłumaczysz, jako jedyny
bardzo dobrze znając prawdę?  

Jak lekarz zakładasz maskę.
Śpieszysz się na korytarzu codziennych spotkań.     
Używasz słów skomplikowanych,
By ukryć proste prawdy.

Czy lekarz bez nadziei leczy beznadziejnie?  
Czy ukrywa objawy pod świeżą gazą doskonałej codzienności?
Chciałabym być lekarzem, który
Nicią stalową zszywa ranę.

Jestem tylko człowiekiem, który  
Z przerażeniem rozpoznał swoją chorobę,
Ale nie wie gdzie
Zamówić egzystencjalne szwy.

Jestem tylko człowiekiem,  
Który uznaje, że nie ma lekarstwa.  
Lub jest zbyt drogie, niedostępne dla takiego jak ja
zwykłego człowieka.

Jestem tylko własnym lekarzem,  
Który nie mogąc skrócić cierpienia
W śnieżnobiałym, eleganckim kitlu,
Z profesjonalnym, spokojnym uśmiechem,
W skrytości parawanu wytłumaczalnych zachowań
Zadaje sobie kolejne rany,
Humanitarnie przyśpieszając
Nieunikniony finał choroby.

  




215 czyt.
100%23
angie

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i obyczajowe, użyła 209 słów i 1279 znaków

Komentarze (3)

 
  • enklawa25

    enklawa25 9 mar 17:58

    super

  • AnonimS

    AnonimS 9 mar 9:38

    Znowu pesymizm. Lekarstwo jest jedno cieszyć się każdą chwilą , każdym drobiazgiem. Nie zaprzątać sobie glowy tym co było i tym co może byc. I pamietać , ze jak robi się plany to pan Bóg się śmieje . Więc śmiej się razem.z nim.

  • agnes1709

    agnes1709 9 mar 8:43

    Taką Ciebie lubię. Brawo!