Truchło

Zasypiałem.Nakryłem się kołdrą.Przed zaśnięciem jeszcze podrapałem się za uchem.Było cicho.Przestałem myśleć.Nagle jakiś dziwny hałas wyrwał mnie z błogostanu.Zerwałem się na równe nogi.Nasłuchiwałem.Dźwięk wydobywał się z kuchni.Dokładnie z szafki pod zlewem.Miałem tam kilka butelek po piwie i dwa słoiki.Pomyślałem,że część odpływu odpadła i potłukła szkło.Hałas jednak był nieco inny.Prócz tłuczonego szkła dał się słyszeć wyraźny jęk.Ostrożnie poszedłem do kuchni.Zapaliłem światło.Zbliżyłem się do szafki.Poczułem woń spaleniznyPowoli otworzyłem drzwiczki.Z wrażenia prawie straciłem przytomność.Na potłuczonym szkle leżał mały stary chudy człowiek.Był nagi i skulony .Miał szarą pergaminową pokrytą ranami skórę.Był poparzony .Wpatrywał się we mnie.Jego wielkie żółte oczy wypełnione były strachem.Szybko oddychał.Z ust wyciekała mu ślina.
-Kim jesteś i co tu robisz? Zapytałem
Człowiek z wielką trudnością otworzył usta.Miał tylko dwa przednie zęby w żuchwie.Z przerażeniem spojrzał  na mnie.
-Mój wnuk przed chwilą wywlókł mnie z domu pobił i oblał benzyną.Próbowałem uciekać.Chciał pieniędzy.Odpowiedziałem ,że nie mam.Bardzo się wściekł.Wyciągnął zapalniczkę i podpalił.
-Podaj mi rękę.Zaproponowałem
Stary człowiek wyciągnął do mnie dłoń.Dłoń była śliska i zimna.Powoli wydobyłem go z pod zlewu.Posadziłem na krześle.Staruszek szlochał.
-Jak tu się znalazłeś skoro zostałeś spalony?Drzwi przecież zamknąłem.
-Nie wiem dlaczego tu jestem.Muszę wrócić do siebie.Pomóż mi proszę.Całe ciało mnie piecze.Ratuj mnie.
- Jak mam ciebie ratować?
-Wypuść mnie stąd.
-A gdzie  pójdziesz?
- Do domu.Muszę napalić w piecu.Zrobić kolację i pójść spać.Jestem bardzo zmęczony.
Staruszek wstał i odepchnął mnie.Poszedł do sypialni.Pobiegłem za nim.Rzucił się w kierunku okna.Otworzył je .W ostatniej chwili go powstrzymałem.
-Co robisz! Wykrzyczałem
Staruszek przez chwilę siłował się ze mną.Wykręciłem mu rękę.I w  jednej chwili wszystko zrozumiałem.
-Stary głupcze.Ty już nie żyjesz.Musisz się z tym pogodzić.To co miałeś nie należy już do ciebie.Twoje ciało gnije na wpół spalone.Pogódź się z tym.
Trup zamarł w bezruchu.Wielkimi oczami wpatrywał się we mnie.
-Nic się nie stało.Jest jak dawniej.Nadal czuję kierunek wiatru i zapach kwiatów.Mam plany.Kiedyś je zrealizuję.
Złapałem truchło i rzuciłem na podłogę.Zbliżyłem twarz do jego ucha.
-Ciebie już nie ma.Nic  nie planuj.Wypierdalaj z mojego domu!

Ordovik

opublikował opowiadanie w kategorii inne, użył 488 słów i 2621 znaków, zaktualizował 6 kwi 2019. Tagi: #horror #fantasy #dziwne

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Mój wnuk przed chwilą wywlukł  ..wywlókł. brakije kropek i spacji.  Przed publikacją warto skorzystać z programu korektorskiego.

  • Ordovik

    @AnonimS  Dziękuję za wnikliwość  :)  Oczywiście wywlókł.Poprawione.