Profesor

Andrew Boock
Profesor

     Iga wyjęła słuchawki z uszu wchodząc do ogromnego budynku z czerwonej cegły. W ciepły wakacyjny dzień szkoła wydawała się zupełnie opuszczona, a na korytarzu panował przyjemny chłód smagający jej nagie nogi. Ubrała czerwoną krótką rozkloszowaną spódniczkę i białą koszulkę opinającą się na drobnych piersiach. Długie ciemne blond włosy opadały smukłe ramiona. W dłoni ścisnęła mocniej futerał skrzypiec idą w głąb budynku. Echo stukotu obcasów toczyło się po pustych pomieszczeniach, które były oświetlane ciepłymi promieniami słońca wpadającymi przez wysokie okna. Zmierzała do sali profesora, który od pewnego czasu uczył ją gry na skrzypcach. Nienawidziła tych lekcji!
     Belfer znęcał się nad nią, często smagając cieniutką batutą po dłoniach. Narzekał na brak chęci do nauki nut, mimo że gra ze słuchu brzmiała całkiem nieźle. Rodzice uparli się na starego nauczyciela i dziewczyna nie miała wyjścia. Musiała znosić kąśliwe uwagi dotyczące stylu ubierania się, że to za wyzywająco.
     Nagle echo obcasów ucichło. Iga stała przed dębowymi drzwiami spoglądają na nie niepewnie. Kolejna lekcja i kolejne kąśliwe uwagi oraz morderczy trening. Wzięła głęboki oddech naciskając klamkę. Weszła do środka sali lekcyjnej, gdzie pod ścianami postawione były przeróżne instrumenty muzyczne, których dźwięki dobrze znała. Naprzeciwko drzwi znajdowało się podwyższenie, na którym obok biurka stało krzesło i stojak z zeszytem nut.
     - Nie spóźniłaś się tym razem młoda damo - usłyszała głos belfra, który stanął obok niej mierząc ją wzrokiem. Bladoniebieskie oczy wędrowały od stup do głowy, oglądając skromny ubiór dziewczyny. Gęsta biała czupryna poruszyła się, gdy zmarszczył brwi wykrzywiając usta nad którymi górował równie biały wąs. - Jakim cudem rodzice cię wypuszczają na ulicę?
     Iga pozostawiła pytanie bez odpowiedzi, gdyż dobrze wiedziała, że wdanie się w niepotrzebną dyskusję z profesorem miało fatalne skutki podczas gdy. Obrywała częściej batutą po dłoniach. Na jej dziewczęcej twarzy pojawił się tylko uśmiech zrezygnowania. Kątem oka dostrzegła niezadowoloną minę belfra, który najwidoczniej nie miał humoru. Dziewczynie serce zabiło szybciej i poczuła dreszcz przerażania spływający wzdłuż kręgosłupa. Jego zły nastrój mógł wpłynąć na późniejsze bolące dłonie.
     - Proszę do pulpitu - syknął mężczyzna nie kryjąc swojej narastającej złości.
     Iga przewróciła oczami energicznie zmierzając ku podwyższeniu stukając obcasami. Nagle poczuła na ramieniu męską dłoń zaciskającą się boleśnie. Nie spodziewała się gwałtownego szarpnięcia. Belfer chwycił mocno drobne ramię i pociągłą z potężną siłą ku podwyższeniu. Niemal rzucił nią jak szmacianą lalką. Futerał ze skrzypcami wymknął się z dłoni dziewczyny i uderzył o podłogę. Zapięcia odskoczyły otwierając wieko. Iga zamortyzowała upadek wyciągając ręce przed siebie. Poczuła na plecach silną dłoń mężczyzny, który gwałtownie przycisnęła jej ciało do lakierowanych desek. Poczuła na policzku chłodne drewno, a w nozdrza uderzył ją zapach unoszącego się kurzu.
     - Nauczę ciebie posłuszeństwa młoda damo - warknął przez zaciśnięte zęby nauczyciel podnosząc jej spódniczkę.
     Nagle w dłoni belfra znalazła się drewniana batuta, którą tak dobrze znały dłonie dziewczyny. Iga spoglądała na zaczerwienioną twarz mężczyzny wpatrującego się w blade jędrne pośladki. Zaczęła żałować wyboru skromnych stringów pod spódniczką. Serce biło coraz mocniej, a przerażanie narastało z każdą sekundą. Widziała jak w oczach oprawcy płonie złość. Próbowała się wyrwać, lecz mężczyzna przycisnął jej drobne ciało mocniej do pulpitu. Zaparło jej dech w płucach od potężnego nacisku.
     Batuta podniosła się gwałtownie nad głowę wściekłego belfra. Świsnęło powietrze, a na bladych pośladkach pojawił się czerwony wąski pasek. Iga wrzasnęła głośno czując piekący ból. Batuta ponownie smagnęła jej tyłek powodując pulsowanie rozchodzące po jej ciele. Wygięła się w pół starając wyrwać się z objęć oprawcy, który jak wprawny dyrygent zdawał kolejne ciosy tworząc na bladej skórze wąskie czerwone paski. Łzy napłynęły do oczu dziewczyny, która bezskutecznie wierciła się powodując, że batuta opadała nie tylko na pośladki ale również na uda. Wiła się czują nieprzyjemne smagnięcia na wrażliwych pośladkach. Jej uszy wypełniał donośny świst batuty oraz dyszenie wściekłego mężczyzny, który z zaciśniętymi zębami wymierzał karę niegrzecznej małolacie.
     Batuta nagle zawisła w powietrzu, a knykcie zaciskające zgrubienie na końcu przedmiotu, zbielały. Belfer dyszał ciężko przez zaciśnięte zęby przyglądając się czerwonym śladom wijący się na bladych pośladkach oraz udach. Po chwili na skórze pojawiała się opuchlizna tworząc delikatne wybrzuszenia w miejscach uderzenia batuty.
     Iga odwróciła głowę w stronę nauczyciela, który zamarł w bezruchu wpatrując się w jej tyłek. Przez łzy dostrzegła znajomy błysk w jego oczach. Piekące uczucie promieniowało po całym ciele, a obolałe miejsca pulsowały tępym bólem. Chłodne powietrze owiewające pośladki niosło z sobą chwilowe ukojenie dla zaczerwienionej skóry. Dziewczyna łkała nie wyrywając się z dłoni oprawcy. Opór był bezcelowy i sprawiał tylko dodatkowy ból.
     Belfer powoli opuścił batutę delikatnie dotykając zaczerwienionych zgrubień na pośladkach. Przesunął po schłostanej skórze wpatrując się w jędrne krągłości z pożądaniem. Przestał przyciskać drobne ciało dziewczyny do pulpitu dając jej odetchnąć. Łzy spływały po policzkach na lakierowane deski podwyższenia. Nauczyciel zataczał końcówką batuty delikatne koła podążając między pośladki. Wsunął wąski drewniany przedmiot między krągłości. Iga podskoczyła czując chłodne drewno wkradające się do rozgrzanego rowka. Westchnęła zaciskając dłonie w pięści. Spoglądała na nauczyciela, który wpatrywał się w jej tyłek z wielkim zainteresowaniem.
     Pulsujący ból narastał wypełniając jej ciało. Chłodne powiewy powietrza smagające schłostane pośladki stały się nieznośne. Oddychała głęboko łkając, a łzy upadały na mokrą plamę tworzącą się na podłodze. Czułą opuchliznę, którą delikatnie pieścił nauczyciel przesuwając batutą. Dziewczyna opadła bezwładnie poddając się oprawcy nie widząc możliwości wyrwania się z potężnego uścisku, który w każdej chwili mógł przygwoździć ją do podłogi pozbawiając tchu. Batuta znów wkradła się między pośladki tym razem napierając na odbyt. Iga wypięła się czując jak wąska drewniana końcówka wsuwa się w jej ciało.
     Znajomy dreszcze rozkoszy przemknął wzdłuż kręgosłupa. Westchnęła tłumiąc płacz. Poczuła ciepłą dłoń belfra dotykającą schłostanych pośladków. Piekąca błyskawica bólu przeszyła jej umysł. Syknęła zaciskając zęby wypinając jeszcze bardziej tyłek starając poddać nauczycielowi. Czuła opuszki palców przesuwające się po opuchniętych wąskich smagnięciach. Pulsujące nieznośne uczucie mieszało się z rozkosznym wkradaniem się batuty w tyłek.
     Nagle nauczyciel wysunął drewniany przedmiot zrywając się. Podszedł energicznym kokiem do futerału, w którym bezwładnie spoczywały skrzypce. Iga podążyła za nim wzrokiem. Niebieskie oczy zrobiły się większa i pełne przerażenia na widok smyczka w dłoniach belfra. Spojrzał on na nią wzrokiem pełnym pożądania. Iga załkała cicho zamykając oczy jednocześnie kuląc się na podwyższeniu. Uderzyła kolanami w drewniane deski, a dłonie przycisnęła do siebie. Z wypiętymi pośladkami czekała na kolejną torturą, lecz poczuła tylko powiew powietrze smagający obolałą skórę. Nie otwierała oczu starając napiąć wszystkie mięśnie przygotowując się na potężne uderzenie. Lecz nic takiego nie nastąpiło przez dłuższą chwilę. Wsłuchiwała się oczekując świstu smyczka, który również nie nadszedł. Powoli rozluźniła swoje ciało otwierając oczy.
     Dostrzegła belfra siedzącego na krześle naprzeciwko niego z smyczkiem w dłoniach. Wpatrywał się w bezbronną dziewczynę oddychając głęboko. W jego oczach płonęło szaleńcze pożądanie, które napawało przerażeniem Igę.
     - Podejdź młoda damo - rozkazał belfer.
     Iga przyglądała się profesorowi, który obracał w palcach smyczek. Sięgnął ręką na biurko chwytając grzechotkę. Owalna wąska rączka zakończona była wielkim kołem wypełnionym grochem. Szeleściła w dłoniach mężczyzny wydając leniwy dźwięk, który w połączeniu z szaleńczym wzrokiem profesora, brzmiał złowrogo. Dziewczyna otarła smukłą dłonią łzy z zaczerwienionych policzków przyglądając się grzechotce. Bała się, a jednocześnie była zafascynowana. Otrzymała solidne lanie od nauczyciela na gołe pośladki, które pulsowały przy każdym ruchu ciała. Podniecenie wzrastało od momentu, gdy do tyła przyjęła batutę. Czuła jak jej łono polowi wilgotnieje, a skromna bielizna nasiąka sokami. Dźwignęła się na dłoniach zaciskając zęby. Poczuła ognisty ból smagający opuchniętą skórę na pośladkach. Stanęła chwiejnie na drżących nogach, a materiał spódniczki otarł się o pośladki drażniąc je niemiłosiernie. Jęknęła czując w oczach kolejne łzy. Zacisnęła mocniej szczęki wchodząc na pulpit.
     Nagle usłyszała świst przecinający powietrze. Spojrzała na belfra, który machnął gwałtownie smyczkiem wskazując podłogę. Wpatrywał się w nią oczyma pełnymi szaleńczego pożądania i gniewu. Uświadomiła sobie, że źle zabrała się za podchodzenie do niego.
     Ciemnowłosa blondynka puściła głowę, a kilka kosmyków przykleiło się do mokrych policzków. Uklęknęła czując pod kolanami gładkie lakierowane podłożę. Ze spuszczoną głową, szorując włosami po podłodze, zaczęła powoli podchodzić do nauczyciela. Serce biło jak oszalałe, a skromny materiał stringów był już przemoczony jej sokami. Czuła w nozdrzach zapach swojego łona mieszający się z wonią kurzu panującą w pomieszczeniu. Zmierzała do mężczyzny, który rozsiadł się na krześle jak na tronie przyglądając się ponętnym ruchom dziewczyny. Iga nie chciała zostać znów ukarana. Starała się nadać swoim ruchom kuszący wyraz, który zadowoliłby jej nauczyciela. Nadal czuła ostatnie uderzenia batutą na pośladkach. Szorstki materiał spódnicy ocierał się nieprzyjemnie o opuchnięte smagnięcia.
     Nagle dziewczyna poczuła na swojej głowie końcówkę smyczka. Zatrzymała się nie odrywając wzroku od podłogi. Nauczyciel przesuną drewnianym przedmiotem wzdłuż jej pleców delikatnie naciskają na kręgosłup bliżej lędźwi. Iga wygięła się wypinając pośladki, które otarły się o materiał. Z ust dziewczyny wykradło się syknięcie, które stłumiła zaciskając zęby. Smyczek nadal poruszał się wzdłuż ciała docierając do skraju spódniczki. Czerwony materiał uniósł się powoli odsłaniając opuchnięte pośladki. Mężczyzna przyglądał się swojemu działu obracając grzechotkę w dłoniach. Złowieszcza muzyka wydawana przez instrument sprawiała, że narastająca rozkosz mieszała się ze strachem. Dziewczyna oddychała głęboko czekając na to co zrobi belfer.
     Nagie pośladki ukazały się przed mężczyzną, który oblizał nerwowo wargi przyglądając się czerwonym smagnięciom. Podziwiał swoją pracę oraz blade pośladki poznaczone wąskimi paskami opuchlizny. Chłoną wzrokiem jej rozchylające się półkola odsłaniające cieniutki materiał między nimi. Dostrzegł, że spora część bielizny była przemoczona sokami wydobywającymi się z rozgrzanej cipki.
     - Zdejmij - syknął zaciskając zęby.
     Iga słysząc jego słowa wykonała błyskawicznie polecenie. Chwyciła dłońmi cieniutki materiał stringów i zsunęła je drażniąc obolałe pośladki. Zacisnęła powieki tłumiąc wyrywający się krzyk. Mruknęła tylko, gdy bielizna prześlizgnęła się przez pośladki znajdując się w połowie ud, które nie były tak dotkliwie wychłostane.
     - Dość - usłyszała władczy głos nauczyciela.
     Iga oddychała ciężko po bolesnym zdjęciu bielizny. Pośladki nadal pulsowały wystawione na chłodne powietrze łono płonęło gorącym żarem pożądania. Była ciekawa reakcji mężczyzny na jej gładką szparkę, która lśniła zapewne sokami. Nagle poczuła między wargami cipki wąski zimny przedmiot, a do uszu dobiegł znajomy dźwięk grzechotki. Wkradał się w wilgotny rowek pieszcząc ją swoją gładkością. Iga westchnęła, gdy rączka grzechotki delikatnie napadła na płonące wejście do cipki.
     Nagle drewniany przedmiot przesunął się gwałtownie w stronę odbytu. Dziewczyna nie zdarzyła zareagować, gdy rączka grzechotki brutalnie rozerwała jej tyłek. Wślizgnęła się torując sobie drogę przez zaciskające się mięśnie. Iga wrzasnęła czując brutalną penetrację. Wygięła się cofając pośladki, ale tylko spowodowała, że drewniana rączka wkradła się głębiej. Poczuła na lędźwiach silny napór męskiej dłoni powodujący wypięcie tyłka.
     Belfer dyszał ciężko przyglądając się poruszającej się grzechotce, która penetrowała wnętrze dziewczyny. Wpatrywał się w jej zaczerwienione pośladki pocierając szybko dłonią wybrzuszenie na spodniach.
     Iga zacisnęła zęby tłumiąc wrzask. Poddała się ruchom oprawcy, który przyduszał jej plecy z potężną siłą. Wypięła tyłek w stronę belfra wspierając się na łokciach. Rozgrzane czoło przyłożyła do chłodnej podłogi dysząc ciężko. Czuła jak mięśnie odbytu są rozrywane przez drewniany przedmiot, ale rozkosz płynąca z przyjemnego wypełnienia zalewała topniejący ból. Klatka piersiowa dziewczyny unosiła się gwałtownie. Przyjemny skurcz mięśni ud spowodował wybuch rozkoszy. Poczuła pulsowanie pochwy, które zgrywało się w rytmie z pulsacją obolałych pośladków. Rozdarte mięśnie odbytu zaciskały się na drewnianej rączce grzechotki wprawiając ją w ruch. Instrument wygrywał delikatną melodię docierającą do jej uszu. Dyszała ciężko przytrzymując głowę przy podłodze. Nie miała odwagi spojrzeć na belfra, który posapywał ciężko.
     Nagle poczuła gorący gęsty płyn uderzający z impetem w obolałe pośladki. Piekące smagnięcie wywołało ponownie gwałtowne szarpnięcie ciałem, lecz tym razem było ono również przepełnione uniesieniem dziewczyny, która jęknęła głośno ponownie wypinając pośladki i przyjmując kolejną salwę nasienia roszącą jej zaczerwienioną skórę. Belfer wydał z siebie głośny pomruk wydając z siebie ostatnie krople. Gorąca sperma spływała wzdłuż opuchlizn stworzonych batutą. Iga poczuła kolejny dreszcz wstrząsający jej ciałem. Skurcze mięśni pochwy stały się coraz częstsze powodując poruszanie się instrumentu wygrywającego rozkoszną melodię. Dziewczyna wydawała z siebie rytmiczne jęknięcia przeżywając orgazm, w którym ból mieszał się z podnieceniem.
     Iga przewróciła się na bok, a z odbytu wysunęła się rączka grzechotki. Uderzyła ona o podłogę i potoczyła się w stronę skraju podium, które niedawno było świadkiem brutalnej kary wymierzonej małolacie. Dziewczyna spoglądała przez kurtynę z włosów na belfra, który odchodził od niej trzymając w dłoni smyczek. Machnął nim gwałtownie oraz chwycił go w obje dłonie. Sprawdził sztywność przedmiotu i zerknął na leżącą dziewczynę przez ramię. Iga w jego oczach dostrzegła znów mieszaninę złości i pożądania. Poczuła na plecach chłodny dreszcz przerażenia.

25 036 czyt.
81%274
andrewboock

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 2882 słów i 16030 znaków.

4 komentarze

 
  • Angie1305

    Angie1305 · 23 mar 2018 · 193143478

    Czekam na drugą część  

  • Staszek

    Staszek · 18 cze 2016 · 281311610

    Nawet spoko

  • kronika13

    kronika13 · 13 maj 2016 · 201031598

    Tylko idiota bije skrzypka/skrzypaczkę po dłoniach. Może warto by było takie rzeczy brać pod uwagę pisząc. Mogą zrazić czytelnika już na wstępie.

  • ono

    ono · 9 maj 2016

    stup?