Ewa, czyli jaki jest Bóg. – Krótkie rozważania nad pięknem.
Felieton czy rozważania zbyt zawile myślącej osoby, zawierają scenę i opisy seksualne. Jak zwykle odbiegam od tematu i robię zbyt rozległe porównania.
Ciężkie chmury wisiały nad miastem, nie zapowiadały jednakoż deszczu. Chłód spowodował, że włączyłem ogrzewanie siedzenia i kierownicy. Wóz zaprojektowano w ten sposób, że poniżej pięciu stopni Celsjusza włącza się automatycznie nagrzewanie tych przedmiotów. W lecie chłodzenie siedzenia zostaje uruchomione powyżej dwudziestu pięciu stopni. Nie było tak zimno, bo informacja na ekranie wskazywała osiem stopni. Rozważałem, jadąc do sklepu, o dzisiejszym dniu. Wigilii najważniejszego dla mnie dnia, bo wówczas zacząłem oddychać powietrzem z na zewnątrz. Od kilku miesięcy pływałem w łonie matki i oddychałem inaczej. Od dawna jak pamiętam, lubiłem piękno. Błękitu nieba i pierzastych chmur, zieloności trawy i pożółkłych liści podczas jesieni. Podziwiałem twarze kobiet i czasem mężczyzn. Potem polubiłem biżuterię. Zacząłem kolekcjonować zegarki. Nosiłem naszyjniki i sygnety. Żona kilka razy stwierdziła, że wyglądam jak pedofil. To mnie nieco zdziwiło, skąd porównanie z najgorszym duchem, jaki operuje w człowieku.
Od lat lubiłem dzieci i sądzę, że dzieci lubią i mnie. Robię im torty, czasem bez okazji. Przychodzą do mnie, gdy mają między sobą kłopoty, ćwiczą ze mną na kółkach, kiedy trenuję przy strumieniu. Nie ogrodziłem płynącej wody i każdy może wejść na posesję. Dorosły, dzieci, kaczki, szopy pracze i sarny. Sarenki łażą wszędzie, inne, bo wiedzą, że żona je dokarmia. Przeczytałem odpowiedź na komentarz i przyszedł mi pomysł napisania tej rozprawy. Dywagacji, może. Plecenia bzdur. Bezsensownego stukania w klawiaturę. Och, przecież prawie nikogo to nie interesuje, uprzedzało drugie ja. I przestrzegło, że ponownie komuś się może nie spodobać. Bo piszę, co czuję, jak to widzę, co myślę. To mój personalny wybór, usłyszę. Kiedy ten zwrot był popularny? Podczas plandemi, kiedy pytałem pojedyncze osoby, dlaczego zakładają maskę. Dwie w samochodzie w pustym lesie... Tego nie usłyszę, ale pomyślisz: to mój wybór, moje ciało. Pierwotnie chciałem zacząć od Ewy, ale postąpię inaczej. Ewę pozostawię na koniec. Zacznę od pierwszego poziomu sztuki. Nie wiem, ile ich jest, ale muszę od czegoś zacząć. To dotyczy obu płci, jednak ponieważ na końcu jest Ewa, będzie o kobietach. W tym miejscu pragnę napisać, że to nie krytyka lub osąd. Moje zdanie, za które może zostanę osądzany przez Stwórcę i pewnie przez wielu z was. Proszę mi wybaczyć, jeśli macie inne zdanie. Wy sądzicie, że macie prawo mieć swoje zdanie. Ja uważam nieco inaczej, ale to temat na osobne dywagacje.
Pierwszy poziom piękna.
Kobiety wyglądają różnie. Piszę tylko o wyglądzie. Mamy na ziemi rasy, które wpływają na wygląd. Jestem z rasy kaukaskiej, więc na niej się skupię. Znamy kilka kolorów włosów, mam na myśli te na głowie. Blond, szatyn, brunet i rudy. Istnieją mieszanki i z tych bardzo rzadkie to włosy o kolorze miedzi. Z doświadczenia wiem, że najrzadsze są blond. Powstał dawno temu film z Marlin Monroe (1953) : Mężczyźni wolą blondynki. Czy tak jest? Czy dlatego kobiety farbują włosy na ten kolor? Być może. Naturalnych blondynek jest bardzo mało. Kto jest naturalną blondynką? Ta kobieta, która ma blond brwi. Kolor brwi prawie zawsze odpowiada kolorowi włosów strefy intymnej. Kobieta zrobiona na blondynkę mnie nie razi, bo jest to tak powszechne, że musiałbym nie patrzeć wcale. Co teraz czasem widzimy? Włosy zielone, czerwone, czarno-żółte, niebieskie. Gwarantuję, że gdyby ludzie mieli naturalne zielone, farbowaliby na brązowe, czy czarne. Usta, brwi i rzęsy. Usta. Prawie wszystkie kobiety się malują. Dlaczego? Bo chcą LEPIEJ wyglądać. Dla siebie, dla innych. Okazało się po latach, że to nie wystarczyło. Stworzono sztuczne rzęsy. I od tego momentu zaczyna się horror. Powiększone usta, powiększone pośladki i oczywiście powiększone piersi. A, żebym nie zapomniał. Po raz pierwszy zetknąłem się z ogolonymi łydkami w 1977 roku. Wszystkie dotychczasowe moje dziewczyny miały włosy na łydkach i pod pachami. I tam... Teraz? Okazało się, że i to mało, chociaż szło równolegle. Tatuaże. Niewinna różyczka na biodrze. Gwiazdka, serduszko. Teraz? Całą rękę, całą nogę. Piersi. Całe ciało z szyją włącznie. Twarz. Niektórzy tytułują gałkę oczną. Dodatki. Kolczyki w uszach noszono od niepamiętnych czasów. Teraz doszły gwoździe. W nosie, na języku, w uchu, na brodawce, na wargach sromu, na łechtaczce.
I mamy kombinacje wszystkich elementów. Kobieta naturalna szatynka o zielonych oczach, szczupła o średnich piersiach. Taka miała być. Co z siebie zrobiła? Czerwone włosy z jednej, wygolone do skóry po drugiej. Wygolone brwi, doklejone rzęsy. Nie wytatuowaną pozostała tylko część twarzy. Ma niebieskie szkła kontaktowe. Usta wyglądają, jakby je ugryzło dziesięć os. Cycki numer FFF, wytatuowane, przebite brodawki kółeczkami. W tyłku silikon. W języku gwoździk (większe doznania podczas lizania cipki, ewentualnie wiązadełka na członku. Gwoździk w łechtaczce. Co ma wytatuowane na ciele? Kwiaty, twarz Che Guevary, trupią czachę, Om po hindusku Pokój po chińsku. Twarz kochanka... Jezusa na krzyżu, smoka... Czy o czymś zapomniałem...
Drugi poziom piękna.
Z pewnością znacie rzeźbę przedstawiającą Dawida, może Mojżesza. Jednak ja pozostawię Michała Anioła w spokoju. Opowiem wam o innym rzeźbiarzu i jego dziele: Gianie Lorenzo Berninim i jego dziele Porawnie Persefony. Miał dwadzieścia dwa lata, kiedy stworzył to dzieło. OMG!!! Nie będę, opisywał, kim była Proserpina i kto jej zrobił krzywdę. Biały marmur. Kamień. Jeden błąd i nie ma, przebacz. Wielki dwu i pól metrowy posąg. Pluto i Ona. Skupię się na niej. Jego dłoń na jej udzie, jej wzniesiona dłoń w górze, łza na policzku, oczy pełne trwogi i bezsilności. Cudo!!! Na dole pies, patrzący w bok. I to jest jeden kawał marmuru. Podobnie Apollo goniący za nimfą.
Z podziwianiem rzeźby jest jak z piciem przedniego koniaku. Dla ignoranta to alkohol o mocy czterdziestu stopni ot smakuje lepiej niż bimber wuja Stefana. Koniak, brandy, whiskey, to jedno gówno. Wysika się za godzinę czy dwie. Czarna perła, czyli Remy Martin Louis XIII Back Pearl, butelka kosztująca od 44 do 62 tysięcy dolarów. Wcale nie najdroższy trunek. Znawca trzyma długo by ogrzać dłonią szeroki kieliszek. Wówczas uwalnia aromat. Drewna beczki, cygar, cynamonu owocu winogron. Być może to przesada, bufonada, narcyzm, łaskotanie ego, snobizm. To przykład. Laik obejrzy dzieło Berniniego i powie: Niezłe. Znawca będzie stał godzinę lub dłużej i podziwiał nie tylko dzieło, ale widział oczyma wyobraźni sceny jak z filmu kryminalnego. Słyszał szum insektów z łaki, ale i płacz Persefony. Nic tam z gwałtu, prawda? Niektóre źródła podają tytuł Gwałt Persefony. Nieścisłość powstała z ewolucji słowa łacińskiego: rapido, które oryginalnie oznacza porwanie, uprowadzenie, ale z biegiem czasu uznano za rape które oznacza gwałt czysto w znaczeniu seksualnym. A tak naprawdę czym jest gwałt i co jest gwałtem? Kradzież jest gwałtem na własności, morderstwo gwałtem na darze życia, kłamstwo gwałtem na prawdzie, zdrada gwałtem na wierności. Klasyczny gwałt jest gwałtem na poczuciu wyboru, wolności ciała. Czymś strasznym. Niestety są takie gwałty i na dzieciach. Po drugiej stronie skali mamy sytuację: Są lekko podpici. Wcześniej trochę tańczyli. Gorące oddechy, pocałunki. Chciała, żeby jego palce błądziły po wilgotnym rozwarciu między wargami sromu. Czuła jego pulsującego członka, chciała go w sobie. Teraz leżą na łóżku u niego w domu. Nadal się całują, dotykają, jęczą. Pokój napełnia zapach spoconych ciał. Nie mają czasu, by się rozebrać. Ma nadal pończochy samoprzylepne, pozwoliła mu zedrzeć wilgotne od śluzu majtki. Wyjął nabrzmiałego kutas i już wsadza do wilgotnej cipki...
– Nie... Przestań. To głupie...
– Co ty mówisz, kochanie. Chciałaś!
– Nie... Zejdź ze mnie. Zawieś mnie do domu.
– Co! Dawaj mi... zaraz!
– Nie!
– Ty kurwo! Chciałaś kutasa, błagałaś o niego.
– Przestań! Nie!!!.
I stało się. I to był gwałt. Tak czy nie? Tak. Jak często się to zdarza?
Czy tym opisem zniszczyłem artyzm dzieła Berniniego?
Najwyższa półka.
Kiedy rozmawiam z ludźmi czy wierzą w Boga, często słyszę: Tak, chodzę do kościoła, jestem ochrzczony. Inni mówią: Wiesz, nie. Nie ma dowodów, że istnieje. Są czasem inne głosy.
Zabiłbym tego skurwysyna gołymi rękami za to, że zabił tyle dzieci podczas Potopu. Tymczasem ja i nie tylko ja widzę Stwórcę wszędzie. Nie ma dwóch identycznych płatków śniegu, dwóch identycznych kwiatków na łące z niezapominajkami. Czy zabił dzieci w Potopie? Dlaczego zezwala na gwałt sześciolatki, a czasem sprawca nigdy nie zostaje ujęty? Dlaczego pozwala umierać na raka dwunastolatce? Jest tylko taka różnica, że wszystko inne stworzył przez Słowo a Adama dłońmi. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić NIC. Bo jeśli sobie wyobrazi, to już jest COŚ. Prawda czy nie?
I oto Bóg stwarza Ewę. Jak była? Gruba czy chuda? Wysoka czy niska? Oczywiście, musicie to chcieć wiedzieć. Jakie miała cycki. B czy EE? I jaką miała dupę. Szeroką, czy wąską. Tyłek wystający czy płaski. Specjalnie napisałem DUPA, bo czytając, niektóre opowiadania na naszej stronie widzę, że kobieta jest tam sprowadzona do trzech otworów, w które można wsadzić … wiadomo co. A jej cipka musi być wilgotna, no k... musi być i koniec. Dobra, nie wszyscy tak piszą. Mamusia miała prześwitującą koszulkę. Wiedział, że mój kutas jest twardy. Mamusia i syn. Reguła. Dobra, dosyć.
Wracamy do raju.
Ewa miała ciemnobrązowe włosy, z domieszką miedzi. Oczy zielone, ale z brązowymi punkcikami.
Usta pełne, ale nie przesadnie. Zęby białe, ślinę rzadką, smakującą jak woda z wodospadu Anioł w Wenezueli. Nie tylko. Czuć tam było deszcz, w zasadzie rosę, bo Pan nie zsyłał deszczu aż do Potopu. Brwi o kolorze nieco ciemniejszym niż włosy na głowie, a te sięgały do łopatek. Skóra ciemna, ale nie czarna, śniada. Gładka, porośnięta delikatnym meszkiem. Szczególnie na łydkach, udach i przedramionach. Pachniała... OMG aromat pola konwalii mógłby się zawstydzić. Piersi. Pełne na pograniczu B i C. Wąski pas i biodra. Biodra to poemat. Pośladki trzymające się wysoko. Kiedy szła, jak łania delikatnie się napinały i rozluźniały. Dwa małe dołeczki po obu stronach. Palce stóp i dłoni długie i zgrabne. Pismo mówi, że Adam się zachwycił. Pismo nie mówi wiele, ale zawsze należy czytać między wierszami. Kto się pierwszy zachwycił? Bóg!!!. O tak! On dokładnie wiedział, co stworzy, a jednak się zachwycił.
A teraz kolejna dywagacja. Episkopat Polski stanowczo zaprzecza, że Jezus miał erekcję. Ja pójdę dalej. Bóg jest duchem, to mówi Jezus w Ewangelii Jana, ale Biblia pisze, że Bóg się przechadzał po Edenie i jest męski. Męski! Czy Bóg miał erekcję, kiedy stworzył Ewę? I najważniejsze pytanie. Dlaczego dał Ewie łechtaczkę. Dwa lub trzy razy bardziej wrażliwy organ niż najbardziej wrażliwa część członka. Żeby nie trzymać was w napięciu. Bóg nie miał erekcji, kiedy stwarzał Ewę, chociaż jest ideałem męża. Jeśli ktoś z was zna moje opowiadanie, (Recall publikowane niedawno pod tytułem Nie jesteś taki jak on, prawda?) tam Mark był Bogiem, kiedy naga Julia prosiła, go by ją pocałował z miłością. A Julia był jego córką. Oczywiście Mark wówczas nie wiedział, że jest Bogiem, a Julia tak naprawdę była czystym wyobrażeniem. Miłości Seen, tęsknoty On-thi za posiadaniem dziecka. Tak właściwie Julia reprezentowała pragnienie Boga. By człowiek istniał, by kochał, by był mądrością i dobrocią. Szkoda, że nikt nie zrozumiał opowiadania, przynajmniej nie dał mi odczucia, że rozumie. Opowiadanie uznano za kazirodcze. A co odczuła Ewa, kiedy otworzyła oczy? Co zobaczyła najpierw lub kogo? Ona jeszcze nie miała imienia. Dopiero potem nazwano ją Ewą, czyli matką wszystkich żyjących. Otóż Ewa otworzyła swoje śliczne zielone oczy z lekkim odcieniem orzecha i zobaczyła Boga. Tylko na chwilkę i uznała, że to sen i zobaczyła Adama. Zobaczyła i zapytała.
Kim jestem i skąd przybywam?
Adam nie wiedział.
Czy po tym, jaka Bóg stworzył Ewę, możemy wiedzieć, jaki jest Bóg? Oczywiście.
Ludzie mówią: Mam wolną wolę. Inni co wierzą w Stwórcę, mówią: On dała nam wolną wolę.
Nic bardziej mylnego. Adam i Ewa otrzymali poznanie dobra i zła po zjedzeniu owocu. Bóg tylko stwierdził: Oni teraz znają dobro i zło jak my. Czy gdyby dał im wolną wolę, też złamaliby jego zakaz? Myślę, że tak. I teraz pytanie. Kto był bardziej doskonały? Adam czy Ewa. Chyba nie muszę pytać.
A teraz ty przyjacielu, który nie jesteś kobietą.
Następnym razem, kiedy spojrzysz na kobietę, postaraj się na nią spojrzeć jak Bóg. Postaraj się na nią spojrzeć jak na matkę, ale nie tak jak niektórzy bohaterowie opowiadań z lola. Postaraj się spojrzeć na nią jak na siostrę. Jak na przyjaciela. A kiedy już poznasz tą właściwą, dopiero wówczas spojrzyj na nią jak Adam. Bo dostaliśmy wielki świecący diament w podarunku. Czy doceniamy ten dar? I czy co ważniejsze nie uczyniliśmy z tego diamentu kawałka zwykłego węgla?
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
3 komentarze
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
abigail
Świetnie ujęte, dla mnie trafiasz w punkt i wywracasz tym dogmat jedynie słusznej prawdy.
Sapphire77
@abigail Napisałaś tak i ja myślę, że wiem co chciałaś powiedzieć. Bałaś sie to napisać czarno na białym? Sądzisz, że się ktoś pogniewa? Zapytam w wiadomosciach, by miec pewność, że mówimy o tym samym. Dziekuję za wartościowy komentarz.
AjenaTasmorden
Podobało mi się twoje opowiadanie. W ciekawy sposób opisałeś jak postrzegasz świat. Postanowiłam napisać że z częścią wątków się zgadzam a z częścią nie ale ale nie zrobię tego. To jest twoja wizja i nic mi do niej i nie ma znaczenia moje zdanie. Ja po przeczytaniu zastanawiałam się jak ja widzę sprawy o których napisałeś. Jeśli chcesz abym się tym z tobą podzieliła to napisz proszę. Z części technicznych, imponuje mi jak potrafisz ciągnąć narrację płynnie przechodząc z jednego tematu do drugiego. Poruszasz kilka wątków i one się ze sobą spinają w finale. Ja nie jestem w stanie wyjść poza opis wyobrażonej sytuacji i bardzo nad tym boleję.
Jakub
Ciekawy tekst, skłaniający do refleksji, nawet jeśli nie ze wszystkimi spostrzeżeniami można się zgodzić. Najbardziej zainteresowało mnie jednak nawiązanie do „Recall”. W świetle dzisiejszych rozważań historia Marka i Julii nabiera głębszego znaczenia. To, co na pierwszy rzut oka mogło wydawać się prowokacją, okazuje się próbą opowiedzenia o miłości Stwórcy do swojego stworzenia, o potrzebie bliskości i pragnieniu bycia kochanym.
Myślę, że oba teksty łączy ważna myśl: piękno człowieka nie sprowadza się do jego fizyczności, a miłość nie musi oznaczać pożądania. Szczególnie interesujące jest odwrócenie perspektywy — próba spojrzenia na człowieka oczami Boga, a nie tylko wyobrażania sobie Boga na ludzkie podobieństwo.
Nie dziwi mnie, że „Recall” wywołało kontrowersje. Symbolika, którą Pan zastosował, jest odważna i łatwo odczytać ją dosłownie. Być może jednak właśnie takie opowiadania najdłużej pozostają w pamięci. Dziękuję za podzielenie się tymi przemyśleniami.
Sapphire77
@Jakub Dziękuję Jakubie. Jak zauważyłeśnigdy nie trzymam się tematu. Tak naprawdę do napisania zainspirowała mnie rzeźba. Podobnie Apollo goniący za nimfą. Czytałeś Recall na innym portalu, mniemam. Piszę zaczepnie. Dewizą większości opowiadań to: Co myslisz, że jest , nie jest tym co myślisz. Ile razy oceniamy ludzi po okładce? Nie znamy ich życia, co przeszli, co przeżyli, jaki bagaż doswiadczeń niosą na barkach i wydajemy osąd. Człowiek to taka wielowymiarowa istota. Niestety generalnie najgorsze stworzenie na ziemi. Mające zniszczenie w sobie, samodestrukcję. Rozsiewające śmierć i łzy. Lecz są wyjatki! Ktoś uratuje psa, inna osoba umierającą, wygnaną królową bąków, która się z nią zaprzyjaźniła i trzy tygodnie spędziły razem. Moja córka w wieku lat pięciu uratowala motyla Monarchę z sieci pająka i poila go wodą z miodem, aż mógł latać. Nie chciał odlecieć. Robił koło i wracał do mojej Wery. Dziękuję za Twój kolejny wartościowy komentarz. Czekam na dalsze losy Elżbiety. Wiem, że nie tylko ja.