Śmiertelne zagrożenie

Tak, tak, to mi się śniło parę dni temu :) Falowanymi liniami ''~~'' będę oznaczała przeskok czasu w śnie.


Budzę się w zupełnie innym mieszkaniu, ale zbytnio się tym nie przejmuję, bo to sen. Rozglądam się po wnętrzu i nagle słyszę głosy za drzwiami martwiące się ''co teraz będzie?''. Cała ubrana podchodzę do źródła głosów i napotykam grupkę dorosłych ludzi z bronią w ręku. Zamiast dostać kulkę w łeb wpychają mi w ręce karabin maszynowy i mówią, że mam na siebie uważać. Oni zaś wcale nie wychodzą z tego ogromnego wieżowca, tylko dalej patrolują budynek.
~~
Nadzoruję podział żywności i innych niezbędnych do życia rzeczy. Dzieci kulą się w kątach, a inne płaczą w ramionach matki, bądź ojca. Prawie wszyscy mają przy sobie broń.
Dowiedziałam się, że część miasta została uwięziona pod wielką kopułą, przez którą nie ma możliwości się przedostać, a do tego wszędzie grasują gadające zombi.
~~
Razem z grupą ludzi szykujemy się do wyjścia na zewnątrz. Potrzebne są nam materiały do przeżycia. Brakuje również leków.
~~
Rozglądam się dookoła siebie i widzę, że chłopaka z mojej grupy atakuje zombi. Szybko biegnę w ich stronę, wyciągam broń, naciskam spust, a chwilę później wszędzie walają się szczątki mózgu. Zbliżam się do chłopaka, który patrzy się na mnie z szeroko otwartymi oczami. Zauważam, że próbuje ukryć zakrwawioną rękę, przyciskając ją do ciała. Klękam przed nim i oglądam ranę po ugryzieniu. Każę mu zostać w miejscu i zapewniam go, że nic się nie stanie. Zręcznym ruchem sięgam po moją broń, naciskam spust przy twarzy chłopaka, ale nic się nie dzieje. On rusza biegiem przed siebie, a ja zauważam jego broń leżącą parę metrów ode mnie. Szybko ją łapię, i wykonuję trzy szybkie strzały.
Jeden w nogę.
Drugi w brzuch.
Trzeci w głowę.
Zrobiło mi się niedobrze na widok takiej ilości krwi. Musiałam ruszać dalej.
~~
Próbuję trzymać jak najdalej od siebie zombi, który ma zamiar wgryźć mi się w odsłoniętą szyję. Nie mam przy sobie broni, ale kawałek ode mnie leży maczeta. Najgorsze jest to, że nie wiem jak ją dostać bez pogryzienia.
Zbieram w sobie resztki sił i mocno odpycham napastnika, który ciągle powtarza, że mnie zabije.
Szybko chwytam w obie dłonie maczetę i ślepo pcham ją przed siebie. Udało się. Ciężkie ciało z głowa nabitą na broń odrzuciłam od siebie. Gałki oczne zombi wciąż mi się przyglądały. Na mojej bluzie pozostał ślad czarnej mazi. Szybko ją zdjęłam i rzuciłam na ziemię. Wszędzie cuchnęło flakami zombi.
~~
Biegnę przez park najszybciej jak potrafię i próbuje nie oglądać się na grupę zombi tuż za mną. Zabrakło mi pocisków. Nagle zauważam wbite w ziemię widły. Chwyciłam je z chytrym uśmiechem na twarzy i silnymi pchnięciami przebijałam głowę każdego napastnika, który zbytnio zmniejszył odległość między nami. Chwilę potem usłyszałam krótką serię wystrzałów.
Jestem uratowana.
Przybyła inna grupa.
Ktoś rzucił mi znacznie lepszą broń od wideł. Co sekundę wybuchała głowa jakiegoś zombi. Już prawie się udało, pomyślałam. Jeszcze tylko kilka.

Iiii.... BUDZIK!

________________________________________________________________
Trochę mnie nie było, ale musiałam gdzieś sobie udokumentować ten sen. Rzadko kiedy któryś zapamiętuję :P Mam nadzieję, że się podobało, a ja spróbuję coś dodać do końca tego tygodnia :D

iza0199

opublikowała opowiadanie w kategorii sen, użyła 634 słów i 3571 znaków.

5 komentarzy

 
  • Insane

    Jeśli napotka cię zagrożenie we śnie oznacza to, że w życiu czeka cię ogromne cierpienie, a zabójstwo kogoś przez ciebie zwiastuje jakąś stratę. Mam nadzieję, że nie wierzysz w senniki, bo nie wróżą nic dobrego jak na razie ;) Powodzenia!

  • iza0199

    Dziękuję  :smile:

  • Karou

    no no niezłe masz sny dziewczyno :D

  • iza0199

    Uwierz we mnie Gabi!  :cool:

  • Gabi14

    Dodasz coś do końca tygodnia? Hahaha  :lol2: