Przepraszam.

Dedykowane pewnej osobie. Moje serce należy do Ciebie, może pokrachane ale jednak.

Nie wiem dlaczego Ci zaufałam. Tym bardziej nie wiem dlaczego się w Tobie zakochałam.  
Chyba dlatego, że lubię cierpieć razem z moim zniszczonym serduszkiem.
Gdyby nie to, że mi na Tobie cholernie zależy, nie słuchałabym Ciebie i bez rozsądku powiększałabym kolekcję ran na moim ciele, biegałabym w nocy i robiłabym to wszystko co Cię tak denerwowało.  
Żałuję że powiedziałam Ci, że się w Tobie zakochałam.
Bo gdybym tego nie zrobiła, byłoby inaczej.
Prawda?
Prawda..
Teraz stoję na moście, tak tym moście na którym lubiłam się odprężyć po kłótniach nie tylko z Tobą. Wiem że to się powinno skończyć już dawno. A dokładnie w tym momencie kiedy uciekłeś dowiadując się, że się tnę.  
Jeszcze kilka chwil, oddechów. Rozejrzę się dookoła słuchając każdego nagrania od Ciebie. Uwielbiam Twój głos chłopcze. Kocham wszystko co ma z Tobą związek.  
Chcę żebyś wiedział, że żałuję tego że dręczyłam Cię swoją obecnością i tym co czuję.
Dziękuję za te chwile kiedy byłeś, sprawiłeś że uśmiechałam się w swoje urodziny-pierwszy raz od śmierci Patryka.
Dziękuję za to że pomogłeś przetrwać te gówniane Święta. Za rok olej to i daj spokój z ubieraniem tego chujowego drzewka.
Dziękuję za wszystko.  
Na mnie czas.. W końcu.
Nie żałuję tego że się zakochałam.
Żałuję że w ogóle coś jeszcze czuję.
Chciałabym przytulić Cię, ale tak naprawdę.
Jestem samolubna.  
Wiem to, wiem..
Widzę stąd swój dom. Wiem że zranię zaraz więcej niż jedną osobę.  
Wiem że marnuję całe życie które przede mną jest.
Nie zamierzam się cofnąć.
Żegnaj.
Kocham Cię bardzo.
Zawsze.
Pamiętaj.

zwariowana199765

opublikowała opowiadanie w kategorii sen, użyła 327 słów i 1769 znaków.

16 komentarzy

 
  • xnobodyperfectx

    Piszesz to na lolu, pod swoim opowiadaniem gdzie wypowiadają się użytkownicy wyżej wymienionego serwisu. Założę się, że dany twój utwór przeczytał może z jeden twój znajomy i tu nasuwa się pytanie: czy naprawdę chcesz na nas wywrzeć współczucie czy powiedzieć nam jak bardzo się "tym" nie przejmujesz?  :smh: Co do jeszcze cięcia się, najgorsze jest to gdy najwięcej wypowiadają się osoby, które się na tym nie znają, ponieważ nigdy tego nie doświadczyły. Czasami ból psychiczny jest tak ogromny, że zastępujemy go fizycznym, który jak antybiotyk działa kojąco. ;) Jeszcze ode mnie nie warto się żalić przez internet bo mogą wystąpić nieporozumienia, a następnie pojawia się hit na lansowanie się na blizny. (tak z innej beczki :f)

  • Naznaczona

    @xnobodyperfectx  Cytuję :  "Co do jeszcze cięcia się, najgorsze jest to gdy najwięcej wypowiadają się osoby, które się na tym nie znają",  - To po co piszesz?

  • xnobodyperfectx

    @Naznaczona, gratuluję zapału by odpowiadać na komentarz z 2015 roku, poza tym skąd możesz wiedzieć, że sama się nie okaleczałam?

  • nemfer

    A o co??

  • zwariowana199765

    Nie chodzi mi o współczucie, ani o ludzi z lola.

  • nemfer

    Ogarnij sie... To że nieznasz ludzi na lolu (i wice versaci) nie oznacza że Cie nienawidzimy... ani też że życzymy Ci jak najgorzej!!
    Więc skończ już z tymi idiotyzmami typu "ku rozczarowaniu waszemu..." Współczucia tym nie wzbudzisz

  • nemfer

    Ach... Czyli że to tylko fikcja literacka??

  • Shruikan

    hahah :D

  • zwariowana199765

    Okay. Podsumowując-nie stoję na moście i nie zamierzam skakac. Przykro mi że zawiodłam tych których by to ucieszyło. ;)

  • Shruikan

    U mnie się zaczęło tak mniej więcej w 2-3 klasie podstawówki i trwało do końca gimnazjum. W szczegóły się wgłębiać nie będę, ale póki ci pierwsza klasa technikum mija w względnym spokoju :) I nie jesteś okropna, każdy ma prawo się załamać.

  • zwariowana199765

    Jestem za :) Boże, jestem okropna.. U mnie pogorszyło się w zeszłym roku.. A zaczęło się od śmierci wyżej wymienionego przyjaciela w moje urodziny.

  • Shruikan

    Hmm... W sumie gdybym ja opisał swój cały ból z życia (a było go baaaaaaaaaardzo dużo), to by mi to pewnie zajęło z 10 stron A4. Może i ja opiszę.

  • zwariowana199765

    Jeśli się odważę opiszę co spotkało mnie rok temu. Może to przybliży obecny stan mojej psychiki. :)

  • Shruikan

    I o to chodzi :) Jeszcze dużo przed tobą :)

  • Shruikan

    Zgadzam się z lovegreatstories, samobójstwo to żadne rozwiązanie. Wiem w jakiej sytuacji jesteś, bo niedawno przeżyłem coś podobnego, przy czym ja się nie ciąłem, bo uważam to za głupie (po co dokładać sobie bólu?) A jeśli chce się zapomnieć o teraźniejszym bólu, to trzeba spróbować jakoś inaczej go wyciszyć. Ja na przykład słucham muzyki, albo pójdę się przejść (mamy wspólną cechę, obydwoje chodzimy na most, jak chcemy odetchnąć). Jak ide nad ten most, to sobie wyobrażam, że wszystkie złe myśli odpływają wraz z przepływającą niżej rzeką (jeden z kilku sposobów, na pozbycie się złego humoru). I w sumie mi najbardziej pomogło to, że znalazłem sobie cel w życiu. Wcześniej nie wiedziałem co chcę w życiu osiągnąć, a teraz już wiem i dzięki tej myśli trzymam moją i tak już zniszczoną psychikę w ryzach :)

  • zwariowana199765

    Żeby było jasne. Jeszcze żyję i póki co tak pozostanie.

  • lovegreatstories

    Piękne i prawdziwe, ale muszę przyznać - tak życiowo, że samobójstwo to akt tchórzostwa. Odbierając sobie życie przyznajesz, że nie potrafisz poradzić sobie choćby z najgorszymi problemami, ranisz wiele ludzi wokół i najgorsze jest to, że zdajesz sobie z tego sprawę. Ale jest też drugie dno, o którym na pewno nie wiesz, bo problemy przysłaniają Ci widok na świat, mianowicie, że po zwycięstwie z samą sobą i całym otaczającym się "syfem", możesz wreszcie wyjść na ulicę z podniesioną głową i silniejsza/szy niż kiedykolwiek wcześniej byłeś!

  • Lidka24

    Lepiej żyć na złość temu komuś niż coś sobie zrobić. Miłość to najgorsze gów*no jakie może się człowiekowi przytrafić w życiu , wiem co mówię bo byłam też w tzw. czarnej du*pie przez faceta ,który najprościej rzecz ujmując miał mnie za tzw uczuciową wycieraczkę. Łatwiej byłoby odejść z tego świata ale jest wiele rzeczy ,które warto zobaczyć i zrobić chociażby będąc samemu.