Różnie bywa

Tak mi ciebie brak
Dotyku rąk i głosu
Szeptu na ucho i ciszy
Kiedy byłeś przy mnie

Tak mi tego brak
Oplotu ramienia przy szyi
Twych ust na moich  
Spragnionych jak zawsze

Tak mi czegoś brak
Cisza dźwięczy nad uchem
Poza cieniem w wyobraźni
Nie dostrzegam już ciebie

Tak brakuje mi ciebie
Ty idioto bez skrupułów
Skradłeś mi nie tylko dziewictwo
Ale i prawo do marzeń

Obdarłeś ze skóry miłości
Sparzyłeś doznaniem przyjaźni
Zabrałeś mą duszę radosną
Roztrwoniłeś niczym pijak grosze

Sprzedałeś za nową twarz
Zamieniłeś na inne ciało
I szczerzysz się teraz do niej
Jak koń na widok marchewki

Opluwam cię słowem i klnę
Wypowiem, co we mnie drzemało
Choć ty szczytowałeś często
Ja swoje orgazmy udawałam

179 czyt.
100%22
Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii poezja, użyła 142 słów i 744 znaków

Komentarze (2)

 
  • angie

    angie 14 kwi 16:27

    Podmiot liryczny zaprzecza sam sobie No bo czego brak? Udawanych orgazmów?!  

  • agnes1709

    agnes1709 14 kwi 12:53

    "I szczerzysz się teraz do niej jak koń na widok marchewki" Końcówka bardzo zacna, liść dla chłopa