Gorycz

Zatopiłem moje spojrzenie
W kryształowej szklance  
Pełnej bursztynowego
Wyrzutu sumienia
Palącej moje gardło i umysł  
Wyostrzyłem zmysły
Na zgniliznę która nas otacza
I nazywana jest życiem
Nie muszę niczego udawać
Znieczulony smakiem
Jej mocy która rozchodzi się
Po moich żyłach
Niczym ambrozja
Jestem teraz spokojny
Bo czuję że nie muszę udawać
Tego wszystkiego  
Czym karmi nas codzienność
Nieszczerych rozmów
Cynicznych uśmiechów
To jest teraz za mną
Poczułem się wolny  
Jak ptak wznoszący się ku niebu  
Nareszcie mogę poczuć  swobodę
Ogarnąć wszystko z góry
I tylko trochę mi szkoda
Że jutro przyniesie otrzeźwienie
Bez cienia możliwości
Naprawienia czegokolwiek  
Ach życie
Czy warto?

Hart

opublikował opowiadanie w kategorii poezja, użył 120 słów i 725 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.