Kogut

Po podwórku przelewał się pożar.
Biegała koza i kurczak bez nogi.
Nie! kurczaka tam nie było...

Chaos, zabieganie, zachodzenie.
Praca, zawód, zawodzenie...
Ciemna noc, ciemny nie-dzień.

Ganek, wykładzina i trawa
Ziemia, wychodek, odchodek.
Klopsy w rosole i  
oczka w rajstopach.

Nikt mnie nie kocha,  
nikt mnie nie kocha.

Opalony27

opublikował opowiadanie w kategorii poezja, użył 54 słów i 328 znaków.

2 komentarze

 
  • Indragor

    Szkoda, że nie ma nowej poezji   :sad2:

  • Indragor

    Autor w wierszu „Kogut” kreśli nam obraz ogromnego chaosu wywołanego przez nocny pożar i towarzyszącą mu wysoką temperaturę, czego kulminacyjnym uosobieniem są „klopsy w rosole”. Klops to właśnie ten chaos, niemożność zapanowania nad ogniem, mimo prób gaszenia go, cytuję: „Praca, zawód, zawodzenie”. A rosół gotujący się, czyli gorący, może wywołać oparzenie, jak płomień pożaru. Z tego chaosu wyłania niezwykle mocny fragment: „Ziemia, wychodek, odchodek”. Czyżby wychodek również stanął w ogniu, odsłaniając fekalia? Całkiem możliwe! Ostatnie słowa „Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie kocha”, jakże znamienne, bo kto kocha pożar?

    Autor pisze też, że w tym zamieszaniu „biegała koza i kurczak bez nogi”. Zaraz potem stwierdza „Nie! kurczaka tam nie było…”. Nasuwa się więc pytanie: gdzie w takim razie ten kurczak był? I dlaczego nie miał jednej nogi? Niestety, poeta nie wyjaśnia nam tego, pozostawiając wyobraźni czytającego. Być może nie był to kurczak, a blaszany kogut na dachu, czyli kur, obracający się na jednej nodze zgodnie z kierunkiem wiatru, jedyny, który w tej panicznej bieganinie zachował spokój. Tym bardziej to prawdopodobne, gdyż jak wiemy „czerwony kur” to przecież pożar. I spójrzmy w tym kontekście jeszcze raz na tytuł wiersza.