kaszmir

kaszmir z myśli nieodgadnionych i wspomnień w kolorze sepii
Podziwiam łososia, bo sam wiem jak to jest być gnanym przez siły, których inni nie widzą, nie czują ani nie słyszą, i czuć imperatyw obowiązku większego niż własne ja. Psychotyczna ryba. Po latach przyjemnego spędzania czasu w wielkim oceanie słyszy potężny rybi głos, rozbrzmiewający gdzieś w środku i rozkazujący wyruszyć w niesamowitą podróż po własną śmierć. ~ Katzenbach ,,Opowieść szaleńca"~ __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Kopiowanie i wykorzystanie tekstów z mojego profilu jest zabronione. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r.o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994r. Nr 24, poz. 83).
razem:   1 479 1 310 138 035
  • Szalik

    Zapominała o oddychaniu, o całym świecie. Tak. Nawet kilka razy. Obydwoje mieli po osiemnaście lat i zrobili to pierwszy raz w ciasnej altance ogrodowej jego babci. Uciekli z dwóch ostatnich lekcji, by chociaż chwilę pobyć ze sobą sam na sam. Ona. Miała dwa grube warkocze. Rozpuszczała powoli, a on ją rozbierał. Wstydliwie długimi włosami zakrywała krągłe piersi. Potem już rozchyli...

  • Papierowe origami

    Tak cicho pośród klangoru żurawi, bo nad snem czuwają strażnicy. Podkulona noga schowana, lecz ciągle gotowa do drogi. Trzymamy kamienie, a kiedy uśniemy, obudzi ich spadanie. Ut alii dormant... aby inni odpoczęli. Klangor jest odzwierciedleniem skargi cierpiących dusz, tańczącym jastrzębiem szukającym ofiary. W kręgu splecionych ramion zatańczę jeszcze przed zmierzchem, ost...

  • W bezimiennym trójkącie

    Kiedy świadomość gaśnie i pojawia się ten drugi... Odnajdywała w sobie wielką siłę, żeby przeżyć, by po chwili przejść w niemoc. Nic nie wiedziała o lękach, a przecież się bała. Nigdy nie mówiła o wdzięczności, jego obecność i pomoc była tak oczywista, że nie zastanawiała się nad tym. Darowane słyszała. Pycha ocalonej, czy istnieje? Czy to jedynie jej pycha wrodzona, której nie zm...

  • Nocka

    Na placówce w NRD. Przestała wierzyć w Boga, dopiero gdy matka utwierdziła ją w tym, że Go nie ma. Za dwadzieścia trzy dni skończy sześć lat. Wszystkie babcine komunijne regułki, przykazania stały się wyświechtane i bez znaczenia. Tak bardzo marzyła o białej sukience, a wszystko pewnie odbędzie się w tajemnicy przed ojcem. Babcia zmarła, nie doczekawszy tej cichej ceremonii... Ona, ma...

  • Mercedes i KameLeon

    Podjeżdża co wieczór pod szóstą dzielnicę i zbiera swoje brzęczące koszule. Jak kameleon słodki Alfonso. Język zmysłowo oblizuje usta, na szyi kołysze się złoty łańcuch na którym dynda znak zodiaku, zawsze lew. Hałaśliwe bransolety na przegubach dłoni brzęczą jak dzwonki u sań. Palce w czyrakach — po kilka na każdym, świecą rubinami i nocą pustyni. Jak kastetem wbija kamienie w ciał...

  • Infiltrator śmierci

    W drodze znikąd spotykamy złudzenia, kilka miejscówek z widokiem na most straceńców. Wiszący jak hamak nad wąwozem perfekcyjnej śmierci. Kiedy otrzesz się o nią choćby chwilą, poczujesz głód. Będziesz szukać światła i korytarza dla życia. Wyjść zapragniesz, by poszukać powietrza, by móc pooddychać. Czy stojąc na skrzyżowaniu, ktoś ci ustąpi pierwszeństwa do marzeń, czy zepchnie na czerwo...

  • Inna i ości

    Od lat mieszkała sama. Odkąd pamięta, nikt już nie pukał do drzwi. Telefon milczał, nie miał słuchawki, zamiast dyndał czerwony loczek. Mężczyźni na przychodne. Psy na dłużej. Z czasem zabrakło i jednych, i drugich. Nie było do kogo twarzy otworzyć. A mówić trzeba. Zapisywanie nie posiadało brzmienia. Angażowało inne zmysły. Stąd godzinami przez telefon bez słuchawki. Lub do siebie...

  • Almanach Miłości

    Zapytam jutro czas, kiedy oderwę kolejną kartkę z kalendarza. Co ukrywa na dalekim krańcu wierności... pewnie cisza zagłuszy odpowiedź. Widzę codziennie, jak spacerują, jej dłoń niczym perła ukryta w jego dłoni. Przygarbiony pod gołębią grzywką chwyta ostatnie powietrze. Ona wciąż wyprostowana, jej kruche stalowoszare włosy głaszcze wiatr. On łagodny i wyciszony, ona wyniosła i wa...

  • Dyptyk bez skrzydła już nie dyptyk

    Wdowy porozwieszały koszule po zmarłych mężach. Biel trzepocze niczym gęsi na sznurach, a klamry zaściskają wisielcze poły. Krochmal w załamaniach szuka ust niczyich, jak opłatek lśni w słońcu. Komu odda białe kołnierzyki płacząca wierzba. Strzaskana piorunem, wypalona w pół i brzemienna. Gdy ich nieskazitelność w mary przemieni nie-nadzieja. Nie-matki nie znoszą wdów po s...

  • Ona muzą i kobietą

    Czasem bawię się w prozę poetycką... *** Powoli dzień odchodzi. Płynie muzyka z tajemniczych głębi. Odsłania swoje rzeźby w całej nagości, zastygłej w dźwiękach ciszy. Suita* miłosna tańczy. — Spójrz — szepcze. To gigue pełnia życia w pomarańczowej poświacie. Dlatego tak pokrzywiona — wzdycha cicho. — A to sarabanda tak miękko wygięta w czerwonych łukach. Dalej allemande płaska ...

  • Pogaduchy zajechanej (5)

    Tam wysoko w górze rozpamiętywałam swoją decyzję. Pytanie, czy dobrze zrobiłam, pojawiało się jak mantra. Na kolanach leżał przewodnik po Kenii, lecz ani razu nie zerknęłam do niego. Myśli uciekały do Filipa. Zamknęłam oczy i nie wiem, kiedy przysnęłam. Wysyłałam pocztówki ze świata do ludzi, których nie znałam. Wahałam się, o czym do nich pisać, czy mówić całą prawdę, próbować je swoi...

  • Trzcinowe miłowanie

    W marcu tysiąc... nie pamiętam już którego roku, wyłonił się od strony lasu dziwny pojazd. Wyglądał jak ogromny grobowiec na kółkach. Główną bramą wjechał do miasta Stare Kuny i turkocząc po bruku, kierował się ku północy. Strażnik Jupiter z wieży bacznie obserwował, dokąd zmierza. Kiedy pojazd wyjechał Czarcim Duktem z miasta i zatrzymał się przed budynkami dawnej garbarni, wypuścił wic...

  • Codzienność w pensjonacie

    Tekst pisany gwarą więzienną. _________________________________ Wczesnym rankiem do mojego kwadratu wpadły charty, zakuli mnie w obrączki i mędówką zawieźli do uzdrowiska. Ze wpasowaniem się w regał nie miałem kłopotu, ponieważ byłem stałym bywalcem. Pierwszy raz kiblowałem za pchanie sztafety, dostałem wtedy trzy lata. Wówczas zaczynałem jako noworodek w tej dziedzinie. Musiałem...

  • Nie wierz nigdy kobiecie

    Zostałem sam w pustym domu bez okien na przyszłość. Odeszła ostatnia osoba, która mnie kochała, Anastazja. Trzynaście lat żyła ze mną w ciągłym strachu o przyszłość, ale cały czas wierzyła, że nadejdzie dzień, kiedy wreszcie dorosnę. Nic z tego nie wyszło, byłem tylko trybem maszyny mafijnej, a przy niej czułem się słabym, nic nieznaczącym człowiekiem. Kilka lat temu przerobiłem swoją mo...