Dyptyk bez skrzydła już nie dyptyk

Wdowy porozwieszały koszule po zmarłych mężach.  
Biel trzepocze niczym gęsi na sznurach,
a klamry zaściskają wisielcze poły.  
Krochmal w załamaniach szuka ust niczyich,
jak opłatek lśni w słońcu.

Komu odda białe kołnierzyki płacząca wierzba.  
Strzaskana piorunem, wypalona w pół i brzemienna.
Gdy ich nieskazitelność w mary przemieni nie-nadzieja.

Nie-matki nie znoszą wdów po synach.
Spowite w żałobny kir córczyne dzieci kołyszą,  
Bogobojne baby nie bez winy.
Ręka nawet nie drgnie, gdy wyprane koszule zabierają.
Schedę zamykają w czarnej skrzyni.

Nie zastygają jak Niobe... szyją nowe lamentacje.

972 czyt.
100%253
kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii poezja, użyła 106 słów i 631 znaków, zaktualizowała 2 lip o 16:01.

3 komentarze

 
  • YankoWojownik

    YankoWojownik · 3 lipca

    Na tak i daję łapę,

  • Obca

    Obca · 1 lipca · 201233482

    Ciężko pisany lecz godny uwagi utwór😉

  • AnonimS

    AnonimS · 1 lipca

    Aż sprawdziłem nazwę. "Dyptyk (z gr. διπτυχος – diptichos – „podwójnie składany”) to w sztuce sakralnej rodzaj artystycznego obiektu służącego celom dewocyjnym, składającego się z dwóch, połączonych zawiasami, tabliczek (zwanych skrzydłami), składanych na podobieństwo książki, zwykle przenośnego, niewielkich rozmiarów." Zestaw na tak.