kaszmir

kaszmir z myśli nieodgadnionych i wspomnień w kolorze sepii
Podziwiam łososia, bo sam wiem jak to jest być gnanym przez siły, których inni nie widzą, nie czują ani nie słyszą, i czuć imperatyw obowiązku większego niż własne ja. Psychotyczna ryba. Po latach przyjemnego spędzania czasu w wielkim oceanie słyszy potężny rybi głos, rozbrzmiewający gdzieś w środku i rozkazujący wyruszyć w niesamowitą podróż po własną śmierć. ~ Katzenbach ,,Opowieść szaleńca"~ __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Kopiowanie i wykorzystanie tekstów z mojego profilu jest zabronione. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r.o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994r. Nr 24, poz. 83).
razem:   1 317 1 235 96 348
  • Sacrum i profanum

    Dzisiaj ścierałam kurz z jakiegoś dębowego blatu, bo wczoraj napisałam palcem moją samotność. Stoi tam ceramika ze świecznikiem z epoki renesansu. Taka piękna. Jednak nikt nie pieści jej słowem ani wzrokiem, bo sama jest w sobie opuszczona, by podziwiać w amoku codzienności. Widziałam kiedyś na obrazie szare pejzaże, które ktoś tworzył. Były jak na rozdrożu samotne świątki ...

  • Ciemne strony barmana cz.15

    Obudziłem się, a właściwie to wilczyca przerwała drzemkę. Spojrzałem na zegar, minęło ponad trzy godziny, coś mi się śniło, ale za cholerę nie mogłem przypomnić co. Najchętniej to bym spał dalej, jednak zwlokłem się z łóżka, wypuściłem Murkę z pokoju, a sam wyszedłem na balkon, aby zapalić papierosa. Zaciągnąłem się mocno i spojrzałem na ogród, sunia podskakiwała już wokoło Marianny sied...

  • Oszukać umysł

    Jechała po lepsze jutro. Uciekała od przeszłości. Nagle przyhamowała gwałtownie, gdy trzy czarne ptaki załopotały skrzydłami przed przednią szybą. Dreszcz przeszedł jej pokaleczone ciało. — Co się stało? — zacharczała z tylnego siedzenia Kaszmir. — Nic, zdawało mi się, że coś, ktoś — skłamała nieskładnie, ale nie miała ochoty na wyjaśnienia. — Śpij — dodała chłodno. Martwa cisza w...

  • haiku dla M

    letnie koncerty porośnięty rzęsą staw rechot żab niesie *** na przedwiośniu dnia jak latawce w przestworzach nikną nocne ćmy *** oczarowanie w papierowe ptaki - tchnie dłoń serca bicie *** wołałem gwiazdę w niezgłębionym wszechświecie znika wraz z nocą *** w ciszy poranka zamiast śpiewu słowika letni deszcz dzwoni *** jezioro we mgle świetlikami lśni nocą gaśnie ...

  • Zielonookie Monstrum

    Uciekała przed nieznanym. Wilgotny, miękki mech był w sam raz na posłanie, a sterta liści służyła jej za kołdrę. Dzwonił znowu ten cholerny telefon. Już po raz drugi tej nocy przerywał sen. Do licha! Ktoś nie daje spać? Rosemary's Lullaby wwiercała się w umysł, budując suspens, a za chwilę usypiała – by po tym wszystkim znienacka zaatakować zmysły, katakumby ludzkiego umysłu. K...

  • Świat słodko-migdałowy

    Twarze blade, popielate i pomarszczone jak krepina, jak mumie już bez znaczenia. Stoją w kolejce po przemijanie. Równoważą je jasne bez zmęczenia oblicza. Kolorowe motyle. Na szali wciąż się ważą losy niedalekie. Czas dokłada i odejmuje odważniki, nie pytając o zgodę. Brzęczą miedziane miary. Kolorystyka w świecie popiołu spalonych dwojga oczu od nadmiaru łez słonych. Już nie pła...

  • Z pamiętnika młodej lekarki erotomanki [2]

    02 listopada — Zaduszki Szaro za oknem, lekki przymrozek zaszklił parapety. Od piętnastej rozpoczęłam dyżur na sali porodowej. Jedna rodząca i siedem sal prawie całkowicie obłożonych przez położnice. Mój dyżurant Henryk... mówią na niego „Szpakowaty Lolo” wsunięty w mocno pogryziony przez czas fotel, drzemie. Od czasu do czasu słychać lekkie pochrapywanie. Dobrze, że położne są w m...

  • Macierzanka i kadzidło

    Czas gwałtownie zatrzymuje swoje zegary. Z trudem łapię oddech. Jak w niemym kinie postać dyszy. Zatrzymany kadr, zbrodnia na umyśle dokonana. Czuję tylko odór martwych szczurów i smak kadzidła z wonnej macierzanki zebranej rękoma babki Anny. Wdziera się słodkawo do nozdrzy. Lato w tamtym lecie było gorące. Do niemoty dołącza dźwięk, nikły odgłos deszczu uderzającego o martwy umysł...

  • Wczorajsze powidoki

    Najdoskonalsze obrazy widzieliśmy, gdzie drzewa nad wodą i pusto. Zadziwieni i nadzy biegliśmy nad wodę, jak w raju wdychaliśmy powietrze takie jasne. Nasze oczy łączyły horyzont szmaragdowych odcieni. Zupełnie unicestwieni i przepadli, jak w duecie kolorów współgraliśmy z naturą. Widzieliśmy parę białych czapli niczym wysztychowane przez Audubona dzieło. Gracja i wdzięk, harmonia ruc...

  • Taniec był jej miłością

    Mury szczelnie zamknięte. Wachy strzeżone. Pustka dokoła. Brak zieleni. Brak drzew i kwiatów. Zatrzaśnięty dopływ życia. Umieralnia dla ludzi znajduje się poniżej. Bliżej nieba tylko ptaki się duszą. Tam im dużo lżej. Z widmami trzeba umieć walczyć i umieć kochać, umieć zatańczyć. Umiała. W miętowym szlafroku zwężonym agrafkami prowadziła mnie przez szpitalny korytarz. Ubrany b...

  • Zamknięte skrzynie prędzej czy później się otworzą

    "Moje ciało to komnata tortur. To pierdolone miejsce zbrodni. Wydarzyły się tutaj potworne rzeczy. Nie warto o tym mówić, nie warto tego komentować, nie na głos. Nigdy”. Adam Smith Ciemność i ta dyndająca żarówka na wykrzywionym drucie, ledwo charczy czterdziestowatowym światłem. Kładzie po ścianie cienie. Sen, ciągły sen. Linia rozwieszona pomiędzy kolejnymi dniami osusza łz...

  • Drabble — Oliwna rozkosz

    Biłam mocno i rytmicznie, raz z jednej, a raz z drugiej strony. Za każdym uderzeniem zwiększał swoją średnicę. Natomiast w oczach niknęła jego grubość. Uderzałam i widziałam, jak mięknie w moich dłoniach. Roztrzepałam dwa jajka, posoliłam, dopieprzyłam i wrzuciłam go do tego złocistego sosu. Macerował się przez chwilę, aż stał się zupełnie śliski. A kiedy z obu stron oprószyłam go delik...

  • Trzynaście biedronek

    Po trochę powietrza i trochę ulicznego teatru przesiadywała często na parapecie. Czerwone biedronki też odpoczywały na piaskowej framudze, chowając skrzydełka. Rozmawiała z nimi. Spoglądała na zmęczony bruk. Na postój dorożek, na konie siwe i kare, różne; parskały chrapami na przechodniów. Woźnica trwał w posągowej formie, w oczekiwaniu na grosz. Gwarne kawiarnie, stoliki na chodnika...

  • głód umiera pierwszy

    gdybyś zerwał ze mnie smutek z wiatrem zaniósł na liliowe polany gdzie wrzosy martwe z rosy krwi zakwitają w ciemnościach budzą demony zamierzchłych czasów zimno mamo wahadło zabija czas co minutę głód kurczy wnętrze dziecka pustka tam nic nie ma tylko ciche westchnienie spokojnie niknie w ramionach Ziemi już nie czuje łaknienia śmierć utkwiła w oczy niezachwiane sp...