Moje

Oczy które kłamią

Tego ranka pękło niebo i spadł "deszcz krwi". Ulice, chodniki, drzewa i krzewy, ogrodzenia, gzymsy pokryły się cienką warstwą czerwonego pyłu. Wyszłam na taras swojego pokoju i spojrzałam na jezioro... było karminowe. Słońce prześwitujące poprzez szare chmury malowało na jego powierzchni jaśniejsze refleksy. Tak jak wczoraj czułam jakby ktoś mnie obserwował. Dyskretnie spojrz...

Wzorowy obywatel

Boże jak ja ciebie nienawidzę, pomyślałam, biorąc garść ziemi do ręki. Rzuciłam na wieko trumny. Po raz ostatni pożegnałam ojca, człowieka, który tak boleśnie umeblował mi życie. Byłam wreszcie wolna, stałam z podniesioną głową. Nie uroniłam ani jednej łzy. Tato, tatuś, tatulek, tak bardzo zazdrościłam koleżankom tego jedynego słowa. Ja pragnęłam jego śmierci. Spojrzałam na matkę, strzęp...

Tajemnica z przeszłości

Miałam trzydzieści trzy lata, kiedy otrzymałam wiadomość o śmierci babci Walerii. — Niemożliwe — wyszeptałam i usiadłam na sofie. Przecież dwa dni temu byłam u niej po córkę, która spędzała na wsi wakacje. Zastałam staruszkę w kuchni przy robieniu przetworów w wyśmienitym nastroju i dobrej kondycji. Zdrowie jak powinno być u osiemdziesięcioczterolatki, czyli nieduże nadciśnienie, reuma...

Wszysko na przelew

Parę tysięcy litrów życia dostał przy pierwszym oddechu. Pił małymi łykami celebrując każdy ruch. Wieloletnia wyprawa nie pozwalała mu opróżnić więcej, niż chciał. Jego pragnienie życia w początkowej fazie przewyższało nad tym, co dostał. Długą chwilę zastanawiał się, dławiony spazmatyczną rozkoszą ostatnich kropel życiodajnego płynu. — Dlaczego Panie? — pytał. — Mam dopiero czterdzie...

Mozariada

Siedem smyczków gra. Wracam do domu przez zielone łąki, zwijam ciało w embrion, zasypiam i toczę się nieważki w nieznaną przyszłość. Codziennie ogrom ufności pokładamy żeby żyć dniem terażniejszym i nie stać się usuwiskiem znikającym pod hałdami czarnej ziemi. Zaufać grudzie błota wczepioną kurczowo w nasze buty, zwałom śniegu przyczepionym w urwisko nad naszymi głowami. Ufać obietn...

Powolne wygasanie

Pozostawiona w ciemnym pokoju, przez prześwit w drzwiach obserwowała co dzieje się za jedną z tych zasłon. Ciocia Zosia siedziała przy łóżku mamy i przesuwała w dłoniach paciorki różańca. Głośny turkot maszyny do szycia, starego singera zakłócał ciszę. Pod palcami babci czarny materiał uciekał spod stopki maszyny. Lubiła ten odgłos. Tylko dlaczego mama taka blada? Dlaczego ma zamknięte ...

Odnalezienie drogi

Dzwoniłam i dzwoniłam. Do jasnej cholery nikt nie otwiera. Niedziela i już minęła siedemnasta, a ja zawsze o tej porze odwiedzam swojego syna z rodziną. Dlaczego nie otwierają? O nie, tak łatwo się nie poddam, zawsze byłam konsekwentna. Przecież wiem, że oni tam są. Zobaczymy komu się znudzi? *** Stałam w oknie wychodzącym na ten sam krajobraz i myślałam sobie wtedy, że już nigdy teg...