
Piszę, bo chcę, bo lubię, bo tak. Co oczywiście nie oznacza, że potrafię.
***
Wbrew jednoznacznie erotycznemu charakterowi własnej twórczości wolę wchodzić bohaterom raczej do głów niż łóżek, uwielbiając się przy tym nurzać w przesadnych stylizacjach, nadmiarowych epitetach, przydługich opisach, a przede wszystkim zdaniach równie wielokrotnie, co całkowicie zbędnie złożonych, zmierzających niebezpiecznie ku grafomaństwu oraz przyprawiających o ból pewnych części ciała redaktorów, korektorów i oczywiście Czytelników. Względnie Czytelniczki.
***
Spodobało Ci się opowiadanie? Kliknij łapkę w górę, skomentuj oraz oczywiście odwiedź, polub i obserwuj stronę autorską na Facebooku!
razem:
JoAnna wakacyjną porą, czyli bardzo gorący weekend na RODOS (część 2)
@JoRadek miało być w miarę możliwości realistycznie i emocjonalnie, ze wszystkim tego zadami i waletami.
Natomiast co do tej "otyłej kobiety" - jeśli już, to o pełnej dojrzałej figurze. to raz, a dwa, bez niej tego opowiadania w ogóle by nie było. Podobnie jak "Pani w czerni" oraz "Bardzo lanego poniedziałku". Zresztą całe moje pisanie (i nie tylko) wyglądaloby inaczej, więc może spuszczę na tę uwagę zasłonę dyplomatycznego milczenia.
JoAnna wakacyjną porą, czyli bardzo gorący weekend na RODOS (część 2)
@Helen57 bardzo miło mam nadzieję 😊
JoAnna wakacyjną porą, czyli bardzo gorący weekend na RODOS (część 2)
@Samotny miło mi to słyszeć
JoAnna wakacyjną porą, czyli bardzo gorący weekend na RODOS (część 1)
@Samotny - a mnie ciekawi, dlaczego czytelnicy ciągle na siłę utożsamiają autorów (a zwłaszcza autorki) z postaciami ich tekstów (a zwłaszcza erotyków), opisanymi w nich przeżyciami, fantazjami i tak dalej. Wybaczcie, ale to nie do końca tak działa
JoAnna wakacyjną porą, czyli bardzo gorący weekend na RODOS (część 1)
@Samotny miło mi to słyszeć. Znaczy czytać
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 19)
@TakiJeden - brawa za spostrzegawczość!
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 13)
@Marc cierpliwości, jeszcze tylko 17 części
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 12)
@Krysia - oryginalnie to opowiadanie było podzielone na cztery części, każda na inną porę roku (podtytuły są podane przy numerach rozdziałów) i wtedy nie widać tak długich fragmentów bez erotyki, które tutaj trwają nawet po kilka krótkich epizodów z rzędu. No ale taka jest specyfika LOL, że autorzy zwykle dzielą swoje prace na mniejsze części, a ja się z tym kłócić nie będę.
A co do "zbędnych treści", to się powtórzę - dla mnie one nie są zbędne. Może to faktycznie jest zbyt ambitna jak na moje umiejętności próba napisania czegoś kryminalno-historyczno-erotycznego (mniej więcej w takiej kolejności) i zupełnie nie pasuje ani treścią, ani formą do LOL. Natomiast ostatnim, co uważam za słuszne w tym przypadku, byłoby wycięcie większości nie-erotyki poza jedynie szczątkową fabułą i pozostawienie nie 30, a mniej więcej 12-15 rozdziałów. Przepraszam, ale nie. A jeśli komuś to nie podchodzi, to po prostu taki jest gust i takie preferencje i ma nadto opowiadań, składających się z seksów, seksów i jeszcze do tego seksów.
Przeciwieństwa się przyciągają, czyli do trzech randek sztuka (część 9)
@Rayonvert wiem. W założeniu miało być nieco delikatniej i pierwotna wersja taka była, ale po odrzuceniu przez wydawnictwo jakoś przestało mi zależeć na pozorach przyzwoitości
Bardzo lany poniedziałek, czyli wszystkiego JoAnnowego (część 3)
@Rayonvert miło mi to słyszeć (znaczy czytać), zwłaszcza że tekst fabularnie jest prosty, ale narracyjnie już zdecydowanie nie.
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 5)
@Krysia - koniec będzie wtedy, aż wszyscy anonimowi komentatorzy dostaną zwarć klawiatury. Ja mam w zanadrzu jeszcze 25 kolejnych części tego tekstu, więc spokojnie.
@Rayonvert - ja zawsze piszę na brudno, bo mam brudne myśli.
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 3)
@AlaStar - publikuję tutaj, żeby na wszelki wypadek mieć backup wszystkich swoich tekstów. I na razie (poza tym, który jest w trakcie publikacji i drugim, który czeka na swoją kolej) mi się to udaje. Przyznam, że z początku plany były inne, ale najzwyczajniej w świecie mój styl pisania nie bardzo pasuje do LOL. I uprzedzając komentarz: nie, na Pokątnych nie jest mi łatwiej. Choćby dlatego, że tam nie mogę napisać na odpier*** jak dla obcego na 30%, bo mnie zaraz zjedzą w komentarzach, a tutaj mało kogo obchodzą takie błędy warsztatowe jak interpunkcja, formatowanie akapitów, zapis dialogów, powtórzenia (czy raczej ich brak) i tak dalej. Owszem, z drugiej strony mam już wyrobioną jakąś tam pozycję, ale nijak nie daje mi to taryfy ulgowej. A jak ktoś uważa, że jest inaczej, to... w sumie jego zdanie i jego problem, a ja tego już wyjaśniać po raz tysięczny nie będę.
A że "tu jest prawdziwa weryfikacja"? Dobry dowcip, zaiste. Zwłaszcza jak patrzę na pierwsze z brzegu opowiadanie w rodzaju "Wakacyjnej przygody w Italii", które z jednej strony jest tak tragiczne (i warsztatowo, i fabularnie, i pod absolutnie każdym względem), że aż doczekało się własnego prześmiewczego tematu w hydeparku, a z drugiej ma ilość odsłon i lajków, o jakich ja mogę sobie najwyżej pomarzyć. No i tam autor nie musi odpisywać po raz dwudziesty na te same zarzuty, że w sumie to niech się nauczy pisać i wraca tam, skąd przyszedł, a ja nieustannie muszę. Chociaż chyba najwyższa pora przestać.
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 3)
@ManiCóra - przecież uprzedzam już we wstępie, że będą całe fragmenty bez seksów. Zresztą nawet w krótszych opowiadaniach one są, były i będą, bo ja sie już od dawna nie ścigam na stężenie golizny z typowymi pornopisarzami, którzy pójście bohaterów na kawę traktują jako okazję do zrobienia laski pod stołem. To raz, a dwa, nie będę dzielić tekstu na rozdziały, z których jeden ma na przykład 3000 słów, a inny 500, bo akurat tak mi się zgrywa fabuła z seksem. Nie.
Swoją drogą ktoś się dziwił tydzień temu w komentarzu do pierwszej części, dlaczego uważam, że nie pasuję do LOL i czemu nie publikuję premier tutaj. Ano właśnie dlatego.
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 3)
@TomfromPok - cóż, widocznie uciekł mi ten przecinek, czy raczej sam się niepotrzebnie dostawił. Przyznam, że nie zawsze daje sobie radę w ogarnianiu zdań wielokrotnie złożonych, z wtrąceniami itp., a niestety bardzo lubię takie pisać :P
A czy rozdział nie posuwa akcji do przodu? No jak nie? Bohaterka budzi się z koszmaru i co, ma wstać, nalać sobie toniku na nerwy (albo najlepiej pociągnąć z gwinta) i myśleć o tym razem prawdziwych seksach, bo w końcu to opowiadanie erotyczne? Przepraszam, to nie u mnie. I uprzedzam, że rozdziałów bez cimcirimci będzie więcej i będą one dłuższe niż ten.
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 2)
@Krysia - cóż widocznie inaczej nie umiem przedstawić emocji. Co właściwie nie jest niczym zaskakującym, bo z tych negatywnych znacznie lepiej udaje mi się oddanie nastroju takiego właśnie brudnego naturalizmu niż bólu i cierpienia.
A "udławienie" rozumiem własnie w znaczeniu poważnego zakrztuszenia
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 1)
@Slavik1975 - a dziękuję. Chociaż czy takie delikatne, zwłaszcza przy moich skłonnościach do naturalizmu, to nie wiem. Ale ważne, że się podoba!
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 2)
@Slavik1975 - super hiper!
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 1)
@Senies, @Marcjan - odpiszę obu, bo w sumie chodzi o z grubsza to samo. Jeśli uważacie, że reklamuję Pokątne, to macie do tego prawo. Ja traktuję to jak zwyczajną informację, że tekst był już wcześniej opublikowany gdzie indziej i jeśli czytelnik skądś kojarzy tytuł, to znaczy, że kojarzy dobrze. I to wszystko. Spiszmy protokół rozbieżności i rozejdźmy się do swoich zajęć.
Podobnie zresztą nie mam już najmniejszego zamiaru tłumaczyć, dlaczego moje prace ukazują w się w takich, a nie innych miejscach, w takiej, a nie innej kolejności i takiej, a nie innej formie. To mój wybór i mimo pewnych jego wad wciąż uważam go za słuszny. A co do podejścia czytelników do mnie (oraz mnie do czytelników), to powtarzam po raz kolejny - na tych już grubo ponad dwadzieścia komentarzy pod opowiadaniem mogę policzyć na palcach jednej ręki te, które dotyczą samego tekstu. Z czego może jeden jest w jakikolwiek sposób wartościowy, a nie polega na "nie podoba mi się, bo mi się nie podoba". I tak, zgadzam się, na wspominanych do znudzenia Pokątnych zapewne zaraz by mnie zarzucono "tutaj jest zły przecinek, tam myślnik, a ten wyraz nie zgadza się ze słownikiem profesura doktura Wilczura", ale przynajmniej byłoby to dla mnie w jakiś sposób pomocne. A tutaj nie jest. Ani konstruktywnej krytyki, ani jakichś specjalnych pochwał łechcących ego (i parę innych części ciała też), nic. Tylko "Pokątne to, Pokątne tamto". Więc wybaczcie, ale nie widzę specjalnego (czytaj: żadnego) powodu, żeby nagle zmienić zasady publikacji.
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 2)
@Rayonvert - a dziękuję. Francja-elegancja, jak to mówią!
La Belle Époque, czyli biseksualnej awanturniczki rok z życia i spraw (część 1)
@Marcjan - powtarzam, że nie reklamuję Pokątnych, tylko informuję, że tam także moje teksty się ukazują. W taki sam sposób, jak na stronie autorskiej na FB (co prawda nikt jej nie obserwuje, ale fakt pozostaje faktem) daję zawsze osobne linki zarówno do Pokątnych, jak i LOL. A każdy sobie wybierze miejsce, w którym chce to przeczytać - bo woli wygląd jednej strony (kolor kontra minimalizm), sposób publikacji drugiej (długie lub krótkie rozdziały), sposób oceny (liczbowe albo lajki) i tak dalej. Zresztą... wybacz, ale to moja prywatna sprawa, co robię, gdzie, z kim i na jakich zasadach.
Czatu nie śledzę na bieżąco, a jeśli już, to raczej odpowiadam na jakiś konkretny wątek, a nie czytam rolkę pięćdziesięciu wpisów na dwadzieścia tematów, więc nawet nie wiem, o co tam chodziło. I w sumie nieszczególnie mnie to teraz interesuje - jak ja mam jakiś problem z daną stroną czy osobą, to zwracam się do niej, a nie w nieskończoność roztrząsam to w innym miejscu.