Opowiadania tag#śmieszne (74)

  • Zwierzyniec

    Na początku był pies. Pies jak powszechnie wiadomo jest najlepszym przyjacielem człowieka. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. On - bezinteresowny, dający miłość, na którą nie zasługiwałam. Ja okazałam się niewdzięczna, odtrącałam go raz za razem. Nie rezygnował. Wciąż przychodził, merdając ogonem. Jego oddanie stawało się nieznośne, irytujące niczym kamyk w bucie, uwierając moje ego. Nie s...

  • Pan Drobniak

    Nazywali go Panem Drobniakiem, bo zawsze potrzebował drobnych. Mówiło się, że gdy ich nie dostał zjadał osobę, która mu ich nie dała. Panem Drobniakiem był młody mężczyzna, który pracował w małym kiosku z gazetami. W zasadzie nikt nie znał jego imienia, ono nikogo nigdy nie interesowało. Przez tę całą historia coraz mniej osób odwiedzało jego salonik, bo w końcu nikt nie chciał zostać zj...

  • Seba

    Seba Dzisiaj opowiem wam historię, która spotkała mnie i parę lat temu, miałem wtedy 18 lat, a wtedy człowiek myśli inaczej. Zdecydowałem się na to dopiero teraz po pewnych przemyśleniach. Matka z siostrą wyjechały na wakacje, ja nie miałem na to ochoty, ojciec jak na ojca przystało siedział za granicą odkąd sięgam pamięcią, był typowy letni wieczór, w drugi dzień po wyjeździe rodzin...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 20

    Wtorek, 27 czerwca ***Marta*** Słyszę jak mój brat cichutko chrapie, ale ja nie mogę spać. Łażę po domu, bo mnie nosi z nerwów i nie umiem nic ze sobą zrobić. Piję herbatę, wpierdzielam ciastka czekoladowe i całkiem bez sensu przegryzam je sałatką z makaronem. Podbieram bratu papierosa i palę przy otwartym kuchennym oknie. Kotuś, przepraszam - myślę i głaskam się po wciąż płaskim brz...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 19

    Wtorek, 27 czerwca ***Marta*** Krwawię z oczu. Widok wypala mi ślepia jak Bóg Kainowi znak na czole. Syf. Malaria. Ohyda. Paskudztwo. Jedenasta plaga egipska. Czarnobyl. Ślepnę w pizdu i na amen. Mam ochotę się spawiować na super czyste kafelki przed sobą. Zjawisko jest tak szokujące, że zamieram na chwilę w całkowitym bezruchu i tylko patrzę z lekko rozchylonymi ustami. Wszystko dia...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 18

    Środa, 14 czerwca ***Marta*** Wychodzę z sali na nogach jak z waty. Idę tym cholernym korytarzem i mam wrażenie, że słyszę odbijające się od ścian echo uderzeń mojego serca. Nie mogę uwierzyć, że on to powiedział naprawdę. Trawi mnie wściekłość, przemieszana z paniką i bezradnością. Do chuja, na pewno jest z tego jakieś wyjście. Co za parszywa akcja. - Marta, czekaj! - woła za mną...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 17

    Środa, 14 czerwca ***Rafał*** - Cześć, Kochanie - wita mnie uroczym buziakiem Marta. - Cześć - odpowiadam. Ma na sobie czarną seksowną sukienkę i jest uśmiechnięta od ucha do ucha. Wygląda kwitnąco. Rude włosy ma rozpuszczone i jest po prostu urocza w promieniach słońca wpadających przez okno. Okno jest uchylone i głośno kraczą za nim wrony. Mam wrażenie, że patrzą na mnie i kp...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 16

    Poniedziałek, 12 czerwca ***Rafał*** Marta wyglądała na zaskoczoną i zaczęła się śmiać na głos, jakbym palnął największą gafę świata. A ja nie rozumiałem i byłem skołowany. Jedyne o co ją ostatnio prosiłem, to żeby została moją żoną. Do tego wszystkiego zaczął ćmić mnie łeb. - Czy ty ochujałeś? Nic nas nie rozłączy, Kochanie. Zapomniałeś już? Cokolwiek się stanie, zawsze będziemy ...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 15

    Poniedziałek, 12 czerwca ***Rafał*** W nocy liczyłem, że lekarz powie mi, co sobie połamałem i uszkodziłem w wypadku. I oczywiście jak długo zamierzają mnie tu kisić. Ale on tylko zadawał mi pytania, a ja byłem cholernie zmęczony gadając z nim, a właściwie mrugając. Ileż można. Zrezygnowany poszedłem specjalnie spać. Przecież facet się nie obrazi. Gdy się obudziłem, czułem się tro...

  • Klątwy i uroki od zaraz - 14

    Wtorek, 30 maja ***Marta*** Na pogrzebie jest tyle osób, że mam wrażenie, że wypełniają cały cmentarz. Nie miałam pojęcia, że Rafał miał aż tak liczną rodzinę i tak wielu znajomych. Jest słoneczny ciepły dzień. Wszyscy się smażą na słońcu, ale nikt teraz o tym nie myśli. Przyszli tu, by pożegnać mojego ulubionego człowieka. Rodzice Rafała wyglądają okropnie, Paulina też. Opuchnię...