nefer

Zbyszko, 59 lat
Czytać lubię od zawsze, pisaniną zająłem się z przypadku i dla rozrywki. Krótko mówiąc, postanowiłem sprobować napisać tak, jak chciałbym przeczytać jako czytelnik. Poniewaz nieźle się przy tym bawię, piszę nadal. Aktualnie, 24 lutego 2025, ukaże się drukiem moja powieść "Wiedźma Siedmiu Bram", obecna kiedyś na Lol jako "Nowy Świat Czarownic". Publikuje ją wydawnictwo Novae Res. zapraszam do lektury.
razem:   444 9
  • Użytkownik nefer

    @AnonimS Hej. Nie wiem, czego może potrzebować domina, pewnie różnych rzeczy, w zależności od indywidualnych preferencji. Wspólnym elementem powinna być satysfakcja z wewnętrznego poczucia posiadanej władzy, tak myślę. Natomiast składanie jej hołdów jest, moim zdaniem, potrzebą przede wszystkim uległego. Stąd ich przyjmowanie może być traktowane jako rodzaj nagrody. A zresztą kilka takich scen tutaj mamy, w opisie sytuacji. Rzadkich, to prawda, bo K swego sługi nie nagradza. Co do samej K, to nadal uważam, że to osoba słaba, kompensująca bezlitosnym traktowaniem Y własne kompleksy i niepewność. Dlatego nie jest Dominą (tzn. pewną siebie oraz swej władzy Panią i Królową), a jedynie sadystką w negatywnym znaczeniu tego słowa (czyli zadającą ból dla samego bólu i czerpiącą z tego pobudzenie seksualne - co prawda, myślę, że to pobudzenie pojawia się bardziej jako reakcja podbudowanego chwilowo skatowaniem Y, a zwykle niskiego ego). To, że Y nie ma nic do gadania i został całkowicie podporządkowany nie świadczy o K jako o Dominie przez duże D, tylko o nim samym, jako o skrajnie uległym. Z pewnością musi czerpać z tego wszystkiego jakąś satysfakcję. Doprawdy, nie wiem jaką, ale w innym wypadku nie trwałby przecież w takim układzie. Zaznaczasz, że to prawdziwe wspomnienia i opis prawdziwej sytuacji. Nie pozostaje więc nic innego jak przyznać, że życie potrafi układać zadziwiające scenariusze.

    23 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    @violet Znajac dalsze, ogolne, plany Autora dotyczace rozwoju sytuacji - a przypominam, ze to jego wspomnienia, musze nie zgodzic sie ze stwierdzeniem, ze K to postac niewiarygodna, zle skonstruowana. Moim zdaniem ma swoje wewnetrzne powody, by postepowac tak, jak postepuje. Z drugiej strony intuicyjnie wyczuwasz, ze zadna z niej Domina (tzn Domina przez duze D). Masz 100 % racji. Uzywanie bata nie czyni z nikogo Dominy czy Domina, co najwyzej sadyste w zlym znaczeniu tego slowa. Moim zdaniem K to osoba slaba, niepewna siebie i wlasnej pozycji. Sama przed soba ukrywa te slabosc okrutnym traktowaniem Y, ktorego za zrodlo tej slabosci uwaza. Przynajmniej podswiadomie. Nienawidzi go za to wlasnie i dlatego wymierza kary bez widocznej przyczyny. Bo kompensuje wlasne, realne kompleksy. Spodziewam sie, ze Autor odsloni z czasem kolejne przeslanki do analizy. I dodam, ze chyba podzielam Twoja definicja dominacji. Nie razy bata bola najbardziej i nie o bol ale o wladze chodzi. Ale do tego trzeba wewnetrznej sily, pewnosci, poczucia wlasnej wartosci i wyzszosci. A o K mozna powiedziec wiele, ale takich cech nie posiada. Tak to odbieram z mojej strony. Pozdrawiam

    22 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    Ta część rzeczywiście przynosi pewne stonowanie w porównaniu z poprzednią. To znaczy, nie ma tutaj aż tak brutalnych scen. Ale atmosfera poprzednich wydarzeń unosi się w powietrzu. Czy koniecznie trzeba chłostać, by zadawać ból? Mimo wszystko, nie wydaje mi się, aby bohaterowie obecnej układanki byli dla siebie stworzeni. Ewentualny układ pomiędzy nimi raczej długo nie przetrwa.

    22 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    @violet Drogie Panie, ale jeżeli np. te kajdanki tak mu się spodobały (a oporu wcale nie stawiał), że i w roli niewolnika się odnajdzie? Cóż to za zemsta.  :blackeye:

    21 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    Nie zgadzam się z zarzutami, że fabuła krótka "przyjechali, uwięziła, pojechała". Tutaj bardzo dużo musiało dziać się "poza kadrem", wcześniej, a i później... pewnie też. To prawdziwa sztuka, użyć niewielu słów, przedstawić wycinek, a reszta dla wyobraźni i domysłów czytelnika. Np. zgranie w czasie wizyty z powrotrm żony. Czyżby sms od "przyjaciółki"? Bohaterka zmysłowa i wyrachowana, bohater również zmyslowy, ale niezbyt mądry. Wydaje mu się, że panuje nad sytuacją, a tu wpada w pułapkę. Pięknie przedstawione. Tylko pogratulować, Autorce i bohaterce.

    21 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    Szalona część, ale te nowinki techniczna aż tak niemożliwe nie są, by od razu mówić o SF. Bardziej istotne wydaje się dalsze pogmatwanie przeszłości Laimy oraz całej fabuły. Liczę, że nad wszystkim panujesz.  :)

    16 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    Tekst naprawdę "mocny", napisany przy tym w oszczędny sposób. Widać jednak zarazem, że to rzeczywiście autentyczne przeżycie. Wspomnienia o dawnych wypadkach, gdy poczatkujący adept dominacji wkracza w ten trudno zawyczaj dostępny świat (pomijając usługi komercyjne). Sam nie posiada szczególnych doświadczeń i dopiero je zbiera. Jako interesującą ciekawostkę odbieram fakt, że poszukując w sumie uległej kobiety - niewolnicy, trafił na zupełnie odwrotne relacje. I to zarówno podczas komercyjnych pokazów w Niemczech, na zamkniętej imprezie w Polsce (wśród uległych nie znalazł tam ani jednej kobiety), czy wreszcie w prywatnej willi poznanej na tymże spotkaniu atrakcyjnej towarzyszki zabawy. Czyżby układy władczyni - niewolnik występowały bardziej powszechnie niż pan - niewolnica? A może tylko bardziej się uzewnętrzniały? Zobaczymy to może w dalszej części relacji, bo przecież bohater z pewnością nie zadowoli się tym, co znalazł do tej pory.

    14 kwi 2018

  • Użytkownik nefer

    A mnie wydaje się, że wracają dawne wspomnienia, które mają wyjasnić obecne intrygi. Czyżby Aktor od dawna realizował jakiś pokrętny plan zniszczenia Zakonu? Z pewnością nie jest jego admiratorem. Ciekawy, chociaż stonowany opis orgii.

    29 mar 2018

  • Użytkownik nefer

    Mamy tu relację o młodzieńczych przygodach bohatera, w których zyskuje doświadczenie ale, jak sam pisze, nie mają one szans na dłuższe trwanie i nie przynoszą mu większej satysfakcji, poza czysto seksualną. Ciekawy opis specyficznego zdobycia kobiety/dziewczyny oraz odbytego stosunku. Bohater zachowuje się w pewnych chwilach jak gentleman, w innych okazuje rys bezwzględnego egoimu, narzucając przy tym swoją wolę (co prawda, opór, na który napotyka, do silnych nie należy). Czy ta cecha władczości pozwoli mu osiągnąć w przyszłości poszukiwaną partnerkę i pożądaną satysfakcję? I jaką drogą to osiągnie? Zobaczymy.

    22 mar 2018

  • Użytkownik nefer

    @Milady To ty jako autorka masz deydujące zdanie.  :)

    14 mar 2018

  • Użytkownik nefer

    @Milady O, dla mnie postać Azelli była i jest bardzo interesująca. Najpierw jako "królowa" (chociaż chwilami surrealistyczna, nadpobudliwa i mało królewska, co teraz zostało pięknie wyjaśnione), a następnie jako tragiczna ofiara choroby, rodzonego ojca, w końcu również Aktora i własnych urojeń. Pozbycie się jej w tak prosty sposób to jednak marnotrawstwo. Był tu potencjał na o wiele większą dramaturgię. Może i racja w tym, że Aktor nie powinien potraktować jej jak inne ofiary, z których czerpie siłę życiową, ale i obecnie pozbył się jej niejako "mimochodem", od tak, bez żadnych wątpliwości czy wahań. Bo akurat w danej chwili stała się niewygodna czy niebezpieczna, w sumie bez własnej winy. Nawet jeżeli była postacią drugoplanową, rodzajem tła, to może warto było dać jej większe pole do popisu, skoro za swoje złudzenia (czy jednak tylko swoje, czy ojciec i Aktor nie podtrzymywali ich dla własnych celów?) zapłaciła ostatecznie życiem?

    14 mar 2018

  • Użytkownik nefer

    Mam wrażenie, że nastąpił tu znaczny przeskok czasowy i ominęła nas scena spotkania bohaterów z Azellą, zranienia Laimy oraz z pewnością ciekawa wymiana zdań. Postać Azelli od samego początku mnie ciekawiła. Ostatnimi czasy nie zachowywała się jak królowa, ale w sumie, to nigdy nią nie była.  
    Chociaż posiadała przecież dumę i jakiś rodzaj godności. Dlatego jej błagania uznałam za pewien dysonans. Pomysł z rzekomym małżeństwem, istniejącym tylko w jej umyśle, przedni. Z drugiej strony, mam takie uczucie, że trochę zmarnowałaś ten pomysł i tę postać. Jest z pewnością tragiczna, okrutna nie ze swojej winy, żyjąca następnie w świecie urojeń, podtrzymywanych przez ojca. A i Aktora również, z przyczyn egoistycznych. Śmierć z ręki ukochanego jak najbardziej na miejscu, ale może w bardziej namiętnych i erotycznych okolicznościach? W takich, w których Aktor zwykle czerpał siłę życiową ze swoich ofiar/kochanek? Pozdrawiam.

    12 mar 2018

  • Użytkownik nefer

    To nie jest opowiadanie i nie powinno być oceniane tylko jako tekst literacki. Jak rozumiem, to zapis autentycznych wspomnień autora/bohatera, i to zapewne nie takich sprzed miesiąca czy nawet roku, ale sprzed wielu lat. Widocznie w taki sposób to zapamiętał, może trochę chaotycznie, może trochę mało "romantycznie", ale czy dzisiaj trafia się często tenże "romantyzm"? Jak dla mnie, największy walor, to autentyzm właśnie. Zobaczymy, co będzie dalej. Pozdrawiam.

    26 lut 2018

  • Użytkownik nefer

    Cóż, kobiety wiedzą najlepiej, w jaki sposób wzajemnie sobie dopiec tak, żeby naprawdę zabolało. Ale tutaj najbardziej boli chyba jednak pogarda Aktora. Swoja drogą, on sam też tak do końca w tej historii w porządku nie jest, czego dowody dawał wiele razy.

    21 lut 2018

  • Użytkownik nefer

    Co autor tego miniartykułu miał na myśli nazywając Nefretete "jedyną w historii królową Egiptu" trudno pojąć. Obawiam się, że i reszta jego rewelacji może opierać się na podobnie słabej znbajomości faktów.

    10 lut 2018

  • Użytkownik nefer

    Szybka zmiana czasu i miejsca akcji, potrafisz zaskakiwać. Z tym, że mam wrażenie, iż Aktor nie jest tylko staytsą w obecnych wydarzeniach.

    7 lut 2018

  • Użytkownik nefer

    O co chodzi Mistrzowi? Bo musi knuć jakies dalsze plany. Wyadeje się, że w tej chwili osiągnął już wszystko i kontroluje sytuację. Tak chyba jednak wcale nie jest...

    29 sty 2018

  • Użytkownik nefer

    @CzarnaKaczuszka A ja liczę, że w jakiś sposób ten zwrot logicznie uzasadnisz. Może Mistrz czymś od od dawna ją szantażował? Może została magicznie uwarunkowana? Może matka Aktora byłaby w stanie odkryć to uwarunkowanie i dlatego trzeba było działać szybko? Liczę na Twoją pomysłowość.

    18 sty 2018

  • Użytkownik nefer

    Postać Zaliny rzeczywiście zadziwia. Czyżby miłość do utraconego, pierwszego męża zwichnęła jej charakter? Zobaczymy. A Aktor odżyje, to pewne jak w szwajcarskim banku.

    17 sty 2018