Moje

Terapeutyczna Miłość cz. 12

PIĄTEK Siedzę na kanapie z podwiniętymi nogami i czekając na Olkę, nie przestaję dręczyć się wczorajszymi wydarzeniami. Co chwilę pociągam nosem i wlepiając bezmyślnie oczy w wymięty blankiecik, powtarzam w myślach po raz setny tą samą sentencję: " Nigdy cię nie okłamałem, nigdy cię nie okłamałem” itd, itd… Kiedy wczoraj przeczytałam zawartość kolorowej karteczki chciałam umrzeć...