Od października 2017 zdobył 1 130 punktów, napisał 33 postów na forum, a jego profil odwiedzono 66 700 razy.
Iks jak to iks - jedna wielka niewiadoma. Gdzieś, ktoś słyszał, że to erotoman - gawędziarz, grafoman od siedmiu boleści i brzydal. Nie warto jednak wierzyć plotkom, choć w niektórych kryje się ziarno prawdy.
@WOczekiwaniu Dojechanie Morgan... hmm, zemsta ma słodki smak. Choć są tacy, którzy twierdzą, że kwaskowy . Co zaś się tyczy kwestii ocalenia Kornelii... pogadam z Michałem, on już na wczesnym etapie opowieści sam się zaczął prowadzić, a tekst, pączkuje, ewoluuje, koncepcje się zmieniają. Ale postaram się chłopaka zmobilizować, on chce, ale życie bywa przewrotne
Witam ponownie. Dzięki pewnemu komentarzowi na priv, doszedłem do wniosku, że być może powinienem tą część opatrzyć dodatkową uwagą. Chodzi o wątek z Sylwią Morgan. Jest paskudny, pisałem go z odruchem wymiotnym, ale potrzebuję go, żeby mieć odniesienie do sytuacji, która zadzieje się później. Jednak co wrażliwszych Czytelników przepraszam, za ten fragment. Dajcie szanse fabule, a być może zgodzicie się z - było nie było - niezbyt lotnym pisarczykiem. A wiernemu Czytelnikowi dziękuję za uwagi na priv. Dzięki nim mogę się odnosić do nich i nabijać komentarze pod tekstem.
@Noname Tekst jest pisany od ery dinozaurów, a bohaterów tylu co w książce telefonicznej. . To marne, ale jednak usprawiedliwienie. Bądż tak miły i wskaż błąd, żebym mógł zrobić korektę.
Dzień dobry wszystkim. Kolejną część przygód Michała oddaję w Wasze ręce, drodzy Czytelnicy. Mam nadzieję, że tym razem czas oczekiwania nie był dokuczliwy . Od razu uprzedzam, że nawet według ostatnich odsłon opowieści, ta jest dłuższa znacząco. Cóż, tak wyszło. Osobiście lubię jak do czytania jest więcej niż mniej. Jak zawsze liczę, że tekst zadowoli wiernie śledzących losy Michała. A może pojawią się nowi kumple naszego Michasia? Z ukłonami, autor uniżony. X.
@trantolo Dziękuję za pochwały i wytknięcie wady . Zanosi się na to, że jeszcze poczytasz o Michale trochę. I to może nie za kolejne 3.5 roku (wiem, słaby żart, ale...). Jak pewnie nie trudno zauważyć od dłuższego czasu każda kolejna odsłona historii składa się z 4 części. Aktualnie napisane jest już półtorej części, więc - jak na mnie - można by rzec, tempo iście błyskawiczne.
@Noname Radość w sercu Twoim to miód na mój mięsień sercowy. Bardzo mnie cieszy i mile łechce moją pisarczykową próżność. A że nie wyszło jak prezent, cóż wtedy być może tych literówek byłoby więcej. I innych kwiatków też, a tym samym płynnie przechodzimy do...meritum. Po pierwsze primo/ sam sobie jestem korektorem, a to - wiem z doświadczenia - gorzej niż ktoś inny cię sprawdza. Wypada tylko przeprosić za przeoczenie. Po drugie primo/ czarne chmury przeważnie nie goszczą na niebie długo . Poza tym jak niesie wieść gminna, po każdej burzy przychodzi słońce czy jakoś tak. Co ta meteorologia oznacza dla Michała, będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. A w kwestii Twojego podsumowania. Zarumieniłem się czytając Twoje słowa jak udko na grillu. Bardzo to miłe co piszesz, choć jestem prawie pewien, że to niezasłużone pochwały.
Witam wszystkich. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Wiem, że bardzo długa była to przerwa i bardzo za nią przepraszam. Nie czuję się winny, bo powód tej przerwy był ważki acz prozaiczny. Życie. Nawet pisząc taki niewyszukany tekst, trzeba się skupić, pomyśleć. I trzeba mieć przede wszystkim ochotę. Tymczasem moja rzeczywistość przez ostatni czas mocno mnie docisnęła. Jednak w ostatnim czasie jest lepiej, czego dowodem to, że zamieszczam kolejną część. Mało tego, następna została już napoczęta. Lekko, ale zawsze coś. Bardzo chcę skończyć historię Michała i tak się stanie. Tym bardziej, że wiele już do napisania nie zostało. To, że trwa to tak koszmarnie długo nie cieszy również mnie. Po pierwsze, wiem, że Ci którym zależy długo czekają. Po drugie, miałem i wciąż mam plany na następne historie. Gdybym bardziej sprężył z Michałem być może byłbym już w innej opowieści. A tak, dupa blada. Jednak tak jak napisałem, jest szansa, że sytuacja się poprawi. Niczego nie obiecuję, ale po cichu liczę, że wrócę do bardziej regularnego pisania. Tymczasem oddaję kolejną część. Mam nadzieję, że nie jest gorzej i choć trochę osłodzi ten tekst ból oczekiwania. Pozdrawiam wszystkich.
@Para Co do gustów, o nich się nie dyskutuje. Nigdy nie twierdziłem, że moje pisanie ma coś wspólnego ze sztuką wyższych lotów. Przyjmuję "na klatę", że komuś się nie podoba. Co do zarzutu o długość tekstu... cóż, ja jeszcze z tych co to wolą dużo tekstu, im więcej do czytania tym lepiej. Nie przeraża mnie ilość literek. Poza tym dział ma tytuł "opowiadania". Jednak, ile ludzi tyle preferencji, Wy najwyraźniej wolicie ogłoszenia, anonse itp., itd..
Witam wszystkich. Jakieś 3 tygodnie temu przesłałem kolejną część do publikacji. Niestety, z jakiś powodów została ona odrzucona. Słowo "jakiś" doskonale oddaje sytuację. Nie otrzymałem żadnego uzasadnienia tej decyzji, nawet po tym jak sam o to zapytałem. Nie żywię urazy, że materiał nie zyskał akceptacji, ale już brak wyjaśnienia daje mi do myślenia i sprawił, że jest mi mało przyjemnie. Kilka słów by mi wystarczyło, Co, dlaczego i po co? Być może uznałbym, że warto zrobić korektę i zapodać tekst jeszcze raz. Cóż, jest jak jest. Na tą chwilę rozważam wycofanie całej serii ze strony. Ten odrzucony odcinek jest integralną częścią serii i bez niego będzie ona niepełna. Skoro nie wiem co zrobiłem źle, nie mogę tego naprawić. A dodawanie następnych części z wyrwą w postaci braku tego fragmentu uważam za bezsensowne. Pozdrawiam wszystkich.
Cześć LOLkowicze. Obiecałem, że historię Michała doprowadzę do końca i to jest wciąż aktualne. Wiem, że od publikacji ostatniej minęły lata świetlne i jedyne co mogę, to szczerze przeprosić. Tłumaczyć się zbytnio nie będę, bo co to da. Nigdy nie byłem demonem szybkości w publikowaniu tekstów, a przed obecnym zamieszczeniem przygód Michała działo się w moim życiu sporo. A, że są to rzeczy prywatne, zachowam je dla siebie. W każdym bądź razie przełożyło się to, na szczątkową ilość czasu i brak ochoty na pisanie. Jeśli dalej chcecie wiedzieć co z Michałem, to zapraszam do lektury. Mam nadzieję, że ta część nie będzie gorsza od pozostałych, a przerwa nie wpłynęła na atrakcyjność mojej i tak wątpliwej jakości pisaniny. Pozdrawiam wszystkich. X
Witam wszystkich ciepło. Na początek usprawiedliwienie, które czuję się w obowiązku dodać w komentarzu. Oprócz mojego "zwykłego" niespiesznego zamieszczania kolejnych część PM, pojawiła się tym razem inna przeszkoda, która dodatkowo spowolniła moją pracę. Mam na myśli covid. Długo się migałem przed tą francą, ale jak mnie dopadła, to sponiewierała ostro. Tydzień chorowałem w domu, kolejne trzy spędziłem w szpitalu. Obyło się bez respiratora, ale było nieciekawie. Po powrocie do domu przez długi czas nie miałem ochoty nie tylko na pisanie, ale w ogóle na podchodzenie do komputera. Bardzo mi przykro, że długo musieliście czekać. Mam nadzieję, że tekst choć trochę pozwoli zapomnieć o czekaniu. Oddaję go do Waszej dyspozycji. Zdrowia wszystkim życzę. Trzymajcie się jak najlepiej. X.
Witam wszystkich. Aż bałem się do Was wracać. Publikowałem tą część z drżącymi paluchami. Niemniej, udało się i kolejna część wreszcie się pojawiła. Długo to trwało, ale - przyznaję się bez bicia - oprócz zwykłych moich kłopotów z brakiem czasu, doszedł jeszcze jeden. Prozaiczny albo i nie. Przez dłuższy czas dopadł mnie stan, w którym siadając do klawiatury, czułem, że nie chcę mi się. To nie był nawet brak weny, ale odrzucało mnie od pisania. Mam nadzieję, że ten stan już nie wróci. Bardzo przepraszam za wystawianie Waszej cierpliwości na takie próby. Jeśli jeszcze nie zraziłem Was do siebie i do swoich wypocin, to zapraszam do lektury. Pozdrawiam wszystkich ciepło. X.
@Czytelnik2 No chyba że... . Cieszę się, że wnikliwie śledzicie tekst, ale tym razem wszystko się zgadza (nawet o tym jest wspomniane delikatnie) , a jaśniej pewnie będzie wraz z ukazaniem się nowych części. Pozdrawiam. X.
@aruncus Pomimo, że z początku odcinki serii były znacznie krótsze, ale i tak nazbierało się tego dużo. 31 odcinek za nami, a to nie koniec, myślę, że nie popełnię zbyt wielkiego grzechu jeśli zdradzę, że przynajmniej 4 czy 5 części się zadzieje. Czy więcej, nie wiem, to będzie zależało od tego jak uda mi się wykończyć wątki. Niemniej jednak ta historia nie może trwać w nieskończoność. Cieszy mnie, że przygody Michała się nie nudzą wielu z Was, drodzy Czytelnicy, ale zbliżają się rzeczywiście do finału. Znając jednak tempo w jakim autor zamieszcza kolejne odsłony, to trochę to potrwa, choć nie wiem czy to właściwa forma pocieszenia. X.
Witam wszystkich serdecznie. Bardzo dziękuję za wszelkie miłe słowa, które sprawiają mi wielką radość. Strasznie mnie motywują, ale też przy okazji wywołują wyrzuty sumienia, bo chciałbym publikować w tempie, który bardziej by Was Czytelnicy zadowalał. Nie chcąc ponownie zanudzać Was swoimi komentarzami w tym temacie, powiem tylko, że tutaj nic się nie zmienia, a gdyby miało poinformuję Was o tym. Nie ukrywam, że zrobiłbym to z radością, bo to by znaczyło, że mam więcej czasu i możliwości, aby tak się działo.To tyle co do czasu publikacji. Wracając do Waszych komentarzy, łapek w górę i pozytywnego odbioru tekstu, to choć podtrzymuję zdanie, że są one na wyrost, to przyjmuje je ochoczo, ciesząc się jak nie wiem co. Jeszcze raz wielgachne podziękowania dla Was. Życzę Wam wszystkiego dobrego na końcówkę lata i na progu jesieni. I oczywiście, świetnych lektur na lolku i w ogóle. X.
Przypadek Michała cz.XXXVII
@WOczekiwaniu Dojechanie Morgan... hmm, zemsta ma słodki smak. Choć są tacy, którzy twierdzą, że kwaskowy
. Co zaś się tyczy kwestii ocalenia Kornelii... pogadam z Michałem, on już na wczesnym etapie opowieści sam się zaczął prowadzić, a tekst, pączkuje, ewoluuje, koncepcje się zmieniają. Ale postaram się chłopaka zmobilizować, on chce, ale życie bywa przewrotne
Przypadek Michała cz.XXXVII
@Geometryczny Dziękuję za wsparcie i podpowiedź.
Przypadek Michała cz.XXXVII
Witam ponownie. Dzięki pewnemu komentarzowi na priv, doszedłem do wniosku, że być może powinienem tą część opatrzyć dodatkową uwagą. Chodzi o wątek z Sylwią Morgan. Jest paskudny, pisałem go z odruchem wymiotnym, ale potrzebuję go, żeby mieć odniesienie do sytuacji, która zadzieje się później. Jednak co wrażliwszych Czytelników przepraszam, za ten fragment. Dajcie szanse fabule, a być może zgodzicie się z - było nie było - niezbyt lotnym pisarczykiem. A wiernemu Czytelnikowi dziękuję za uwagi na priv. Dzięki nim mogę się odnosić do nich i nabijać komentarze pod tekstem.
Przypadek Michała cz.XXXVII
@Noname Tekst jest pisany od ery dinozaurów, a bohaterów tylu co w książce telefonicznej.
. To marne, ale jednak usprawiedliwienie. Bądż tak miły i wskaż błąd, żebym mógł zrobić korektę.
Przypadek Michała cz.XXXVII
Dzień dobry wszystkim. Kolejną część przygód Michała oddaję w Wasze ręce, drodzy Czytelnicy. Mam nadzieję, że tym razem czas oczekiwania nie był dokuczliwy
. Od razu uprzedzam, że nawet według ostatnich odsłon opowieści, ta jest dłuższa znacząco. Cóż, tak wyszło. Osobiście lubię jak do czytania jest więcej niż mniej. Jak zawsze liczę, że tekst zadowoli wiernie śledzących losy Michała. A może pojawią się nowi kumple naszego Michasia? Z ukłonami, autor uniżony. X.
Przypadek Michała cz.XXXVI
@trantolo Dziękuję za pochwały i wytknięcie wady
. Zanosi się na to, że jeszcze poczytasz o Michale trochę. I to może nie za kolejne 3.5 roku (wiem, słaby żart, ale...). Jak pewnie nie trudno zauważyć od dłuższego czasu każda kolejna odsłona historii składa się z 4 części. Aktualnie napisane jest już półtorej części, więc - jak na mnie - można by rzec, tempo iście błyskawiczne.
Przypadek Michała cz.XXXVI
@Noname
Radość w sercu Twoim to miód na mój mięsień sercowy. Bardzo mnie cieszy i mile łechce moją pisarczykową próżność. A że nie wyszło jak prezent, cóż wtedy być może tych literówek byłoby więcej. I innych kwiatków też, a tym samym płynnie przechodzimy do...meritum. Po pierwsze primo/ sam sobie jestem korektorem, a to - wiem z doświadczenia - gorzej niż ktoś inny cię sprawdza. Wypada tylko przeprosić za przeoczenie. Po drugie primo/ czarne chmury przeważnie nie goszczą na niebie długo . Poza tym jak niesie wieść gminna, po każdej burzy przychodzi słońce czy jakoś tak. Co ta meteorologia oznacza dla Michała, będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. A w kwestii Twojego podsumowania. Zarumieniłem się czytając Twoje słowa jak udko na grillu. Bardzo to miłe co piszesz, choć jestem prawie pewien, że to niezasłużone pochwały.
Pozdrawiam. X
Przypadek Michała cz.XXXVI
@WOczekiwaniu Zawsze można sobie przypomnieć wcześniejsze części. To sporo czytania. A abstrahując od gustów i jakości, zawsze fajnie sobie poczytać.
Przypadek Michała cz.XXXVI
Witam wszystkich. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Wiem, że bardzo długa była to przerwa i bardzo za nią przepraszam. Nie czuję się winny, bo powód tej przerwy był ważki acz prozaiczny. Życie. Nawet pisząc taki niewyszukany tekst, trzeba się skupić, pomyśleć. I trzeba mieć przede wszystkim ochotę. Tymczasem moja rzeczywistość przez ostatni czas mocno mnie docisnęła. Jednak w ostatnim czasie jest lepiej, czego dowodem to, że zamieszczam kolejną część. Mało tego, następna została już napoczęta. Lekko, ale zawsze coś. Bardzo chcę skończyć historię Michała i tak się stanie. Tym bardziej, że wiele już do napisania nie zostało. To, że trwa to tak koszmarnie długo nie cieszy również mnie. Po pierwsze, wiem, że Ci którym zależy długo czekają. Po drugie, miałem i wciąż mam plany na następne historie. Gdybym bardziej sprężył z Michałem być może byłbym już w innej opowieści. A tak, dupa blada. Jednak tak jak napisałem, jest szansa, że sytuacja się poprawi. Niczego nie obiecuję, ale po cichu liczę, że wrócę do bardziej regularnego pisania. Tymczasem oddaję kolejną część. Mam nadzieję, że nie jest gorzej i choć trochę osłodzi ten tekst ból oczekiwania.
Pozdrawiam wszystkich.
Przypadek Michała cz.XXXIV
Edit do postu wcześniejszego: odrzucenie okazało się pomyłką. Znów się z Lolkiem lubimy
.
Przypadek Michała cz.XXXV
@Para Co do gustów, o nich się nie dyskutuje. Nigdy nie twierdziłem, że moje pisanie ma coś wspólnego ze sztuką wyższych lotów. Przyjmuję "na klatę", że komuś się nie podoba. Co do zarzutu o długość tekstu... cóż, ja jeszcze z tych co to wolą dużo tekstu, im więcej do czytania tym lepiej. Nie przeraża mnie ilość literek. Poza tym dział ma tytuł "opowiadania". Jednak, ile ludzi tyle preferencji, Wy najwyraźniej wolicie ogłoszenia, anonse itp., itd..
Przypadek Michała cz.XXXIV
Witam wszystkich. Jakieś 3 tygodnie temu przesłałem kolejną część do publikacji. Niestety, z jakiś powodów została ona odrzucona. Słowo "jakiś" doskonale oddaje sytuację. Nie otrzymałem żadnego uzasadnienia tej decyzji, nawet po tym jak sam o to zapytałem. Nie żywię urazy, że materiał nie zyskał akceptacji, ale już brak wyjaśnienia daje mi do myślenia i sprawił, że jest mi mało przyjemnie. Kilka słów by mi wystarczyło, Co, dlaczego i po co? Być może uznałbym, że warto zrobić korektę i zapodać tekst jeszcze raz. Cóż, jest jak jest. Na tą chwilę rozważam wycofanie całej serii ze strony. Ten odrzucony odcinek jest integralną częścią serii i bez niego będzie ona niepełna. Skoro nie wiem co zrobiłem źle, nie mogę tego naprawić. A dodawanie następnych części z wyrwą w postaci braku tego fragmentu uważam za bezsensowne. Pozdrawiam wszystkich.
Przypadek Michała cz.XXXV
Cześć LOLkowicze. Obiecałem, że historię Michała doprowadzę do końca i to jest wciąż aktualne. Wiem, że od publikacji ostatniej minęły lata świetlne i jedyne co mogę, to szczerze przeprosić. Tłumaczyć się zbytnio nie będę, bo co to da. Nigdy nie byłem demonem szybkości w publikowaniu tekstów, a przed obecnym zamieszczeniem przygód Michała działo się w moim życiu sporo. A, że są to rzeczy prywatne, zachowam je dla siebie. W każdym bądź razie przełożyło się to, na szczątkową ilość czasu i brak ochoty na pisanie. Jeśli dalej chcecie wiedzieć co z Michałem, to zapraszam do lektury. Mam nadzieję, że ta część nie będzie gorsza od pozostałych, a przerwa nie wpłynęła na atrakcyjność mojej i tak wątpliwej jakości pisaniny. Pozdrawiam wszystkich. X
Przypadek Michała cz.XXXIV
Witam wszystkich ciepło. Na początek usprawiedliwienie, które czuję się w obowiązku dodać w komentarzu. Oprócz mojego "zwykłego" niespiesznego zamieszczania kolejnych część PM, pojawiła się tym razem inna przeszkoda, która dodatkowo spowolniła moją pracę. Mam na myśli covid. Długo się migałem przed tą francą, ale jak mnie dopadła, to sponiewierała ostro. Tydzień chorowałem w domu, kolejne trzy spędziłem w szpitalu. Obyło się bez respiratora, ale było nieciekawie. Po powrocie do domu przez długi czas nie miałem ochoty nie tylko na pisanie, ale w ogóle na podchodzenie do komputera. Bardzo mi przykro, że długo musieliście czekać. Mam nadzieję, że tekst choć trochę pozwoli zapomnieć o czekaniu. Oddaję go do Waszej dyspozycji. Zdrowia wszystkim życzę. Trzymajcie się jak najlepiej. X.
Przypadek Michała cz.XXXIII
Witam wszystkich. Bardzo dziękuję za cierpliwość, czekanie i pozytywne komentarze.
Pozdrawiam ciepło. X.
Przypadek Michała cz.XXXIII
@G. Bardzo dziękuję za czujność. To spore niedopatrzenie, spowodowane tym, że Michał za dobrze sobie radzi i jego trzódka jest niemała
.
Przypadek Michała cz.XXXII
Witam wszystkich. Aż bałem się do Was wracać. Publikowałem tą część z drżącymi paluchami. Niemniej, udało się i kolejna część wreszcie się pojawiła. Długo to trwało, ale - przyznaję się bez bicia - oprócz zwykłych moich kłopotów z brakiem czasu, doszedł jeszcze jeden. Prozaiczny albo i nie. Przez dłuższy czas dopadł mnie stan, w którym siadając do klawiatury, czułem, że nie chcę mi się. To nie był nawet brak weny, ale odrzucało mnie od pisania. Mam nadzieję, że ten stan już nie wróci. Bardzo przepraszam za wystawianie Waszej cierpliwości na takie próby. Jeśli jeszcze nie zraziłem Was do siebie i do swoich wypocin, to zapraszam do lektury. Pozdrawiam wszystkich ciepło. X.
Przypadek Michała cz.XXXI
@Czytelnik2 No chyba że...
. Cieszę się, że wnikliwie śledzicie tekst, ale tym razem wszystko się zgadza (nawet o tym jest wspomniane delikatnie) , a jaśniej pewnie będzie wraz z ukazaniem się nowych części. Pozdrawiam. X.
Przypadek Michała cz.XXXI
@aruncus Pomimo, że z początku odcinki serii były znacznie krótsze, ale i tak nazbierało się tego dużo. 31 odcinek za nami, a to nie koniec, myślę, że nie popełnię zbyt wielkiego grzechu jeśli zdradzę, że przynajmniej 4 czy 5 części się zadzieje. Czy więcej, nie wiem, to będzie zależało od tego jak uda mi się wykończyć wątki.
Niemniej jednak ta historia nie może trwać w nieskończoność. Cieszy mnie, że przygody Michała się nie nudzą wielu z Was, drodzy Czytelnicy, ale zbliżają się rzeczywiście do finału.
Znając jednak tempo w jakim autor zamieszcza kolejne odsłony, to trochę to potrwa, choć nie wiem czy to właściwa forma pocieszenia.
X.
Przypadek Michała cz.XXXI
Witam wszystkich serdecznie.
Bardzo dziękuję za wszelkie miłe słowa, które sprawiają mi wielką radość. Strasznie mnie motywują, ale też przy okazji wywołują wyrzuty sumienia, bo chciałbym publikować w tempie, który bardziej by Was Czytelnicy zadowalał. Nie chcąc ponownie zanudzać Was swoimi komentarzami w tym temacie, powiem tylko, że tutaj nic się nie zmienia, a gdyby miało poinformuję Was o tym. Nie ukrywam, że zrobiłbym to z radością, bo to by znaczyło, że mam więcej czasu i możliwości, aby tak się działo.To tyle co do czasu publikacji.
Wracając do Waszych komentarzy, łapek w górę i pozytywnego odbioru tekstu, to choć podtrzymuję zdanie, że są one na wyrost, to przyjmuje je ochoczo, ciesząc się jak nie wiem co. Jeszcze raz wielgachne podziękowania dla Was. Życzę Wam wszystkiego dobrego na końcówkę lata i na progu jesieni. I oczywiście, świetnych lektur na lolku i w ogóle.
X.