MEM

Marta Ewa M., 39 lat
Życie jest jak jajo – trzeba je znieść. ;)
razem:   757 168
  • MEM

    "Ja was widziałem,
    O świcie w tramwaju,
    Bo powracałem,
    Luźno sobie z balu...
    Zawsze myślałem, że rano w tych tramwajach,
    Jest wesoluśko że radość was upaja.
    A tu Garbary, szary-mary i Opole Zdrój.
    Dlaczego? Ludu ty Mój?
    To wycie syren i ranne bicie dzwonów.
    To najpiękniejsze odgłosy tego domu.
    Przez 8 godzin wylęgiwania w tych pierzynach już dość.
    Więc skąd ta poranna złość?  
    (...)
    Przez chwilę myślałem:  
    Może coś się stało...  
    Ale to by nasze Polskie Radio,
    Dawno już podało,
    Pisałaby by prasa,
    We wszystkich gazetach,
    Na pierwszych stronicach.
    No bo jakaż z tego byłaby tajemnica?
    I tak podniecony, już nie wytrzymałem.
    Razem z motorniczym, kumplem z partyzantki,
    Tramwaj zatrzymałem.
    I jak ten natchniony,
    Poeta Horacy,
    Zawołałem...
    LUDZIE!!! KOCHANI... Coście tacy smutni???
    Przecie jedziecie do pracy."
      

    Tak mi się przypomniało... ;)

  • MEM

    @Pani123 "zapierdzielam do roboty by mieć kasę na głupoty...czy jakoś tak 🙄"

    Albo żeby nie mieć czasu na głupoty. ;)

  • MEM

    @TakiJeden "Piąty stopień odwagi: (...)"

    Sądząc po tym, że żyjesz, to jeszcze się na to nie odważyłeś. ;)

  • MEM

    Dobra riposta.  :lol2:

  • MEM

    @TakiJeden "Dodam, jako uzupełnienie tej informacji, że Niemcy, oprócz wspomnianego Junkersa, dostosowali do zwalczania min magnetycznych także łódź latającą Blohm&Voss - BV138."  

    O widzisz, i ja się czegoś dowiedziałam. :)

    "Trudno było spełnić warunki bezpieczeństwa załóg i skuteczności, czyli utrzymać wyważoną wysokość i prędkość przelotu."  

    Tak. Podobno przy jednej z prób doprowadzenia do eksplozji takiej morskiej miny, Wellington podleciał za blisko i siła wybuchu miotnęła nim z przeciążeniem ponad 10g. Co ciekawe, samolot to przetrwał, wrócił do bazy, a rano wystartował znów.
    Ale oprócz tego, że konstrukcja była tak wytrzymała, latanie na te misje podobno było dodatkowo nieprzyjemne z powodu silnika, który zasilał generator dla cewek tworzących pole elektromagnetyczne – opary, które powstawały, gdy ten silnik pracował, powodowały u załóg tych samolotów mdłości.

  • MEM

    @MrHyde "No cóż, im większa polityka historyczna, tym złośliwiej chichocze historia."

    Pewnie tak. :)

  • MEM

    @MrHyde "A Szwabowie z dorzecza Renu, też lud germański, ale nie Niemcy (kto tam słyszał o Niemcach w czasach przez K. Wielkim?)."

    A kto słyszał o "švabach i prusakach" przed Karolem Wielkim? ;) Te określenia konkretnych gatunków owadów powstały chyba znacznie później. Tym bardziej, że przecież oryginalni Prusowie z Niemcami mieli niewiele wspólnego.

    Zresztą, jeszcze trochę to i ten problem się rozwiąże, bo Niemcy będą szukać swoich korzeni gdzieś w Somalii, Pakistanie, czy w innym Mozambiku. Swoją drogą, złośliwy chichot historii (lepszy nawet od tego, że czołowa technologia niemiecka z czasów III Rzeszy – silniki odrzutowe BMW – pomogła Izraelowi utrzymać niepodległość) – naziści wysłali parę wypraw do Azji w poszukiwaniu korzeni "rasy panów", ale chyba w najgorszych koszmarach im się nie śniło, że przyszli Niemcy będą pochodzić nawet nie od słowiańskich "podludzi", ale z trzeciego świata. ;)

  • MEM

    @MrHyde "A Ruryk był Wikingiem na pewno, a więc švabem i prusakiem w jednym. ;)"

    Można i tak, ale to trochę naciągana teoria. :) Waregowie byli ze Skandynawii, więc niby lud germański, ale jednak nie Niemcy. Jeśli podciągniemy Ruryka pod "švabów i prusaków" tylko na podstawie tego, że pochodził z ludu germańskiego, równie dobrze możemy podciągnąć go i pod to, że był švabem, prusakiem, Anglikiem i Holendrem w jednym. I równie dobrze można by wtedy powiedzieć np., że Polacy, skoro Słowianie, to Czesi, Czesi, to Białorusini, Białorusini, to Serbowie itd. :)

  • MEM

    @MrHyde "Zadałem tylko niewinne pytanie, bo opisałaś tę poprawność dokładsnie tak, jak działa poprawność jakaś inna niż polityczna ultra-konserwasów. ;)"

    Bo i jedni i drudzy wykorzystują w sumie te same chwyty. Zmienia się jedynie temat wrzasków, a nie same metody.

    Ale zadałeś je przede wszystkim dla odbicia piłeczki. Tak trochę na zasadzie: "a u was biją Murzynów". ;) Napisałam coś na temat promowanej przez lewicowe środowiska poprawności politycznej, to wypomniałeś zaraz kościół i Czarnka (a..., i "baczność-patriotów" ;)). A mnie wcale nie chodziło o to, że tylko jedna strona chce sobie urobić rzeczywistość wedle własnej ideologii, tylko że akurat ta, o której była mowa, sobie chce urobić rzeczywistość pod siebie, i że w sumie warta jest drugiej.

    "I w ten sposób wracamy do początku historii Słowian, tak mniej więcej do legendy o Czechu i Rusie. Wychodzi bowiem na to, że rus jest švabem czyli germaninem, dokŁadnie tak samo jak praojciec Rusków (i Etrusków, ale to tak BTW w ramach śmiechów z autentycznych teorii z YT) Rus Ruryk Rudokudłaty. ;)"

    No chyba nie bardzo, skoro plemiona słowiańskie przyszły ze wschodu i zatrzymały się tam, gdzie napotkały "Germańców" (czyli, że Niemcy są nam winni jeszcze NRD ;)). Raczej wychodzi na to, że Czesi nie darzyli sympatią i Niemców i Rosjan, skoro jednych porównywali z karaluchami, a dla drugich wybrali nawet konkretny gatunek karalucha. ;)

    A co do "etruskich Rosjan", to pewnie to taka sama prawda jak to, że Moskwa to "trzeci Rzym" (pocieszające jest to, że zwolennicy uważają, że "czwartego nie będzie", więc jak dobrze pójdzie Putinowi rozwalanie Rosji, to się problem raz na zawsze rozwiąże). ;)

  • MEM

    @MrHyde  "A dlaczego nie do nich? Isnieją i działają przecież dłużej niż jakakolwiek polit-poprawna antykonserwa."

    Dlatego, że tematem dyskusji nie była "konserwa", a współczesna polityczna poprawność. Krytyka tej politycznej poprawności wcale nie oznacza jakiegoś automatycznego poparcia dla jakiejś konserwy. Tyle czasu już rozmawiamy na różne tematy, a Ty nadal zdajesz się tego nie rozumieć.

    "Wikipedia nie skłamie, ale nie całą prawdę Ci prowie ;)"

    Ale inne źródła mówią to samo. Np.

    Studium poniższe składa się z dwu części. W pierwszej z nich mówię o motywacji nazywania karalucha nazwami nielubianych czy niecenionych narodów, z czym wiąże się na przykład poświadczony w nieco starszych źródłach niemieckich wyraz Russe, który znaczy właściwie ‘Rosjanin’, ale także ‘karaluch’".

    file:  /// C: /Users/PPP/Desktop/NF/6315-5371 .pdf

    "Rus domácí (Blattella germanica) je hmyz patřící do řádu švábů (Blattodea). Je stejně jako šváb obecný nebo šváb americký tzv. synantropním hmyzem, který žije výhradně v blízkosti člověka."

    krejsashop. cz/cs/m-140-rus-domaci-blatella-germanica

    I wygląda na to, że czeskie "šváb" to karaluch (i to tak bardziej potocznie – że robal jest robal, bez rozróżnienia gatunku), a "rus domácí" to gatunek karalucha znany jako prusak. Czyli Hyde jak Wikipedia... – nie skłamie, ale nie całą prawdę powie. ;)

    "Ja też tam zaglądam i całkiem ciekawe rzeczy znajduję:
    (...)
    Myliłem się więc, sądząc, że ten termin wymyśliły konserwatorskie buce."

    A czy to ważne, kto termin wymyślił? Najistotniejsze jest chyba to, co on oznacza i kto to, co się pod nim kryje, wykorzystuje do swoich celów.

  • MEM

    @MrHyde

    I tak jednych obrażać można, innych nie wolno, w zależności od tego, czy to się zgadza z lewicowymi poglądami. To jest chore. I niebezpieczne równie mocno, jak kościelna ideologia, której gdyby tylko pozwolić, to paliłaby na stosach tak samo chętnie, jak lewica bardzo chętnie wróciłaby do rozwiązań z czasów komunizmu – gułagów i egzekucji dla "wrogów ludu" pod pretekstem walki klasowej, sprawiedliwości społecznej itd. (Kto dziś "walczy" o prawa mniejszości seksualnych? Ludzie, którzy za PRL-u dekadami te mniejszości prześladowali, i to z racji sprawowanej władzy w państwie i tym samym posiadania narzędzi do terroru, znacznie bardziej niż ówczesny kościół. Naprawdę myślisz, że oni to robią dlatego, że faktycznie pojawiła się u nich jakakolwiek refleksja? Oni to mają w dupie, wykorzystują tylko dostępny dla nich temat, jeden z niewielu jaki im pozostał, do walki o władzę dokładnie tak samo, jak robi to kościół w przypadku religii, jaką owieczki wyznają. I dla tej władzy, a potem dla jej utrzymania, jedni i drudzy zrobią dosłownie wszystko, wykorzystując dostępne sobie ideologiczne narzędzia.).

    "Pierwsze widzę. prusak = švab. ;) (To pisał mój antypod politpoprawnościowy)"  

    A ja nie znam ani czeskiego ani niemieckiego, więc zajrzałam do słowników dostępnych w internecie oraz Wikipedii. :) I tam (w Wikipedii) stoi napisane, że karaczan prusak to po czesku "rus domácí", a po niemiecku: "Deutsche Schabe (Blattella germanica), veraltet auch Schwabenkäfer, Preuße, Russe, Franzose". Czyli jest w tym wypadku jak z kiłą. ;)

  • MEM

    @MrHyde ""Poprawność plityczna" to wymysł konserwatywnych zgredów i ksenofobów urażonych krytyką swojej zgredowatości i ksenofobii."

    Może też i to. Ale przede wszystkim poprawność polityczna to termin oznaczający konkretne zachowania.

    "Wybór lektur i jedynie słuszba interpretacja? Hm. Pijesz do kościółka i baczność-patriotów? Do Czarnka? To są ci poprawnicy?"

    Nie. Do ich oponentów po drugiej stronie tej barykady postępujących w gruncie rzeczy dokładnie tak samo i metodami o podobnych mechanizmach. W tym wypadku przyganiał kocioł garnkowi – nie ma żadnej różnicy między kościelnym/czarnkowym zakazem np. Halloween, albo Harry'ego Pottera jako lektury szkolnej, obrażającymi rzekomo uczucia religijne, a naciskami lewicy na stworzenie społeczeństwa multikulti poprzez zachęcanie do migracji, sprowadzanie, czy po prostu próby wymuszenia wpuszczania emigrantów z krajów trzeciego świata o kompletnie obcej nam kulturze (i to pomimo tego, jak złe i coraz gorsze konsekwencje ma to w krajach zachodnich, co dziś bez trudu już widać), albo zakazów, czy też prób zakazów, przerabiania w szkole wierszyka o Bambo pod wyssanym z palca pretekstem obrażania osób czarnoskórych.

    To jest jeden pies.

    "Obydwa jadą naftaliną. Owszem, używa się ich, ale żartobliwie, robiąc aluzję do zamierzchłej przeszłości."

    A co naftaliną nie jedzie? :) Nowych słów w porównaniu z całością słów w danym języku jest przecież niewiele. Co to za argument?

    A czy żartobliwie? Nie zawsze przecież.

    "A szkop? No, był sobie szkop."

    Znów się wykręcasz. A przecież wiesz, że to tak samo "mowa nienawiści" jak "szwab", "czarnuch", "Murzyn" itd.

    Ot choćby za słownikiem PWN:
    Szkop – pogardliwie o Niemcu, zwłaszcza o żołnierzu hitlerowskich wojsk okupacyjnych w okresie II wojny światowej.

    Ba. Ten sam słownik PWN twierdzi, że "szkop" to "w tym znaczeniu [o Niemcu – przyp.] to niewątpliwie neosemantyzm; wyraz istniejący już wcześniej uzyskał nowe, przezwiskowe znaczenie.". Czyli z tą naftaliną to nie tak prędko. ;)

    "Mów, co chcesz, ja tam wolę poprawność polityczną, czyli używanie języka z głową, z refleksją nad tym, co się mówi i jak się mówi, z empatią, niż bezmózgie paplanie co ślina przyniesie na jęzor."

    No właśnie problem w tym, że współczesna poprawność polityczna języka z głową nie używa. Po prostu wykorzystywana jest przez nadgorliwców do polowań na czarownice. Traci na swym pierwotnym znaczeniu, jako rzeczy, która miała uwrażliwiać społeczeństwo na rasizm i inne negatywne zjawiska, na rzecz tego, że staje się i śmieszna i straszna. Śmieszna wtedy, gdy lewicowi aktywiści kociokwiku dostają z powodu starego i nieszkodliwego w sumie wierszyka, a straszna, gdy wykorzystuje się ją do prób urabiania społeczeństwa w myśl ideologii albo do jakichś polowań na czarownice. I staje się coraz bardziej niebezpieczna. Za prawdziwą lub urojoną obrazę tzw. uczuć religijnych można pójść siedzieć i lewica oburzona (Ot choćby tym, że Scheuring-Wielgus ma zostać ukarana za protest w kościele, którego, obojętnie czy miała rację co do tematu protestu czy nie, dokonała. I jaka jest jej reakcja w odpowiedzi na to? 3 listopada 2022 oznajmiła, że dopilnuje by "artykuł o obrazie uczuć religijnych zniknął z Polski". To jest wręcz bezczelne – grozi mi paragraf, to w odpowiedzi straszę i grożę, że się za to zabiorę, jak się tylko dorwę do władzy. Wyobrażasz sobie ten jazgot, gdyby np. PiS się odgrażał jakiemuś sędziemu, że jak tylko się dorwie do władzy, to zrobi z nim porządek za to, że teraz akurat za coś ten sędzia ich sądzi? A tu, u tak przecież "praworządnych", co to niejedną zelówkę zdarli na, słusznych skądinąd protestach przeciwko temu, co PiS z polskim systemem prawnym wyrabiał, problemu cudownie ni ma...), a z kolei za prawdziwą lub urojoną obrazę na tle rasistowskim (tzw. mowę nienawiści) też można pójść siedzieć, ale tu wszystko jest według tych samych "wrażliwców" z lewicy "cacy"...

  • MEM

    @MrHyde "To czasowniki. Niosą więcej treści niż rzeczowniki, od których pochodzą."  

    Come on, Hyde... :lol2: Naprawdę myślisz, że się na to nabiorę?

    Zresztą..., Można i stworzyć czasownik... "Kacapić". :D I co teraz? :)

    A nawet jeśli założymy, że te czasowniki niosą więcej treści niż rzeczowniki, to nie da się ukryć, że powstały na bazie negatywnych cech przypisanych rzeczownikom, od których pochodzą. Bo gdyby nie te przypisane negatywne cechy, to te czasowniki by nie powstały (albo miałyby kompletnie inne znaczenie, niż mają, i nikt by się wtedy ich nie czepiał).  

    A tak czy inaczej, chciałeś pojedyncze słowa? To masz. Sam sobie je nawet wybrałeś. ;)

    "Chyba za dużo polemizujesz z poprawistami politycznymi, których sobie chyba sama wymyślasz, albo wyciągasz z bardzo głębokiego kapelusza z marginałami."

    Oj, dobrze wiesz, że nie wymyślam i że nie jest to taki znów margines, skoro tak rozumiana poprawność polityczna jest we wszystkich państwach kultury zachodniej na tyle mocno rozpowszechniona, że faktycznie próbuje ustawiać pod swoje wymysły słowniki (albo wpływać na nauczanie w szkołach poprzez choćby wybór lektur i próbę narzucania ich "jedynie słusznej" interpretacji). To się nie wzięło samo z siebie, tylko rozmaici aktywiści (i to nawet nie pojedynczy, bo przecież istnieją legalnie działające rozmaite organizacje przeciwko rasizmowi, ksenofobii itp.) po prostu od dawna nagłaśniają przypadki takiego słownictwa, które z dowolnego powodu – czasami słusznego, czasami z powodu jakieś nadgorliwości urojonego – uważają za złe (a jest im tym łatwiej, jeśli dane słowa dotyczą grup społecznych lub spraw budzących emocje w społeczeństwie; ot choćby na fali sławnego "Black Lives Matter", gdzie – tak przy okazji – przez jakiś czas każde odstępstwo od składania hołdów temu całemu "BLM", było przez media nagłaśniane, co wywierało presję nawet i bez konieczności jakiegoś dodatkowego piętnowania tych, którzy śmieli hołdu nie poskładać). I są w tym na tyle skuteczni, że rzeczywiście w przestrzeni publicznej używanie słów takich jak "nigger", "Murzyn", "Cygan" (no bo przeca "Rom" ) itp. jest "niezalecane" przez językoznawców z samej górnej półki, a jeśli już, to koniecznie z "kontekstem historycznym", albo gdzieś tam w przestrzeni publicznej jest napiętnowane przez dowolne autorytety. A czasami za to można jeszcze podpaść pod paragrafy mówiące o "mowie nienawiści". Tego nie dokonują ludzie "z ulicy", bo jak ja sobie, w dodatku z czymś "niemedialnym", pójdę "z ulicy" np. do Rady Języka, to mnie po prostu spławią, o ile w ogóle ktoś się zainteresuje, żeby wysłuchać, w czym rzecz.

    I żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja wcale nie twierdzę, że tych organizacji zwalczających rasizm nie powinno być. Tylko niech to ma ręce i nogi, a nie będzie jakąś lewicową odmianą świętej inkwizycji popadającą w absurdy z filmów Barei, bo zamiast faktycznego skutecznego działania, jest "śmieszno i straszno".

    "O ile co do Cygana można się chyba po części zgodzić, że ma wydźwięk pejoratywny - piszę "chyba", bo sprawę znam tylko z plotek zasłyszanych bardzo skrajnym skrajem ucha - o tyle co do Szwaba, to już zupełnie nie wiem o co by miało biegać. Jak niby inaczej ma się nazywać mieszkaniec Szwabii jeśłi nie Szwab? I jak inaczej ma się po czesku nazywać prusak? Ktoś ma propozycje?"

    Znów udajesz, że nie wiesz. Bo przecież doskonale wiesz, że gdy w Polsce mówi się "szwab", to raczej ostatnim, który przyjdzie do głowy mówiącemu i jego rozmówcy, jest rzeczywisty mieszkaniec Szwabii. Mamy więc, jeśli chodzi o negatywny wydźwięk, jota w jotę sytuację taką samą jak w przypadku "Cygana"/"Roma". I jak w przypadku "kacapa"/"Rosjanina". A przecież, jak sam twierdzisz, wiesz, że "Cygan" ma "wydźwięk pejoratywny". Więc wiesz pewnie tak samo dobrze i o tych "kacapach" i o "szwabach", zwłaszcza że są u nas te słowa bardzo powszechne i to od bardzo dawna.  

    BTW, "szkopa" też sobie podciągniesz pod mieszkańca Szwabii i będziesz udawał dziecko we mgle? :)  

    "I jak inaczej ma się po czesku nazywać prusak?"

    "Prusak" w sensie owada? Jego nazwa w języku czeskim i niemieckim podobno pochodzi od przekonania, że zostały one przywleczone z Rosji. Raczej nie ma nic wspólnego z jakimś pogardliwym określeniem samych Rosjan w tych językach. Podobnie zresztą jest z nazwą tego owada w języku polskim, gdzie z kolei nasi przodkowie myśleli, podobnie jak ludzie w PRL-u w przypadku stonki, którą mieli zrzucić Amerykanie, że robak przylazł z Prus, samych "Prusaków"/"Niemców" ta polska nazwa tego owada w ogóle nie dotyczyła.

  • MEM

    @MrHyde "Nie stoi, bo nie wymieniałem pojedynczych słówek (np. murzyn), tylko powiedzenia niosące głupkowatą treść. Czytajmy ze zrozumieniem! :lol:"

    No właśnie czytam ze zrozumieniem. :p ;) Nie wiem tylko, dlaczego Ty własnego tekstu nie czytasz ze zrozumieniem.

    Po pierwsze, słowa takie jak np. "żydzić", "ocyganić", "oszwabić", a te właśnie wymieniłeś, są pojedynczymi.

    Po drugie, niektóre z tych słów pochodzą wprost od słów: "cygan" i "szwab", które współczesna poprawność polityczna uważa za "mowę nienawiści" (a jeśli nie za to, to przynajmniej za słowa obraźliwe). I zdajesz się z tym, że to obraźliwe, zgadzać, skoro ewidentnie uważasz za złe używanie słów w rodzaju "cyganić", "oszwabić" itp. A zatem i rzeczowniki, od których te słowa pochodzą, też pewnie uważasz za niewłaściwe. No chyba, że mi zaczniesz opowiadać, jak to dobrze nazywać każdego Niemca szwabem... :D

    I dlatego z prawdopodobieństwem graniczącym  z pewnością słowa "kacap" (i innych podobnych w odniesieniu do innych narodowości) też to dotyczy. A jednak tego słowa użyłeś, choć twierdzisz, że takich nie używasz i nikt Cię nie zmusi. :)

    "inne technologie, inne realia, czyli epoka jednak inna."

    Nie. Nie inna. Dopóki nie zmienimy się biologicznie jako gatunek, albo choć nie odejdziemy od niektórych rzeczy, które budzą jakąś wzajemną nienawiść między ludźmi na tle narodowym czy rasowym (i popychają np. do zbrodni wojennych, czy w ogóle do wojny), to epoka inna nie będzie. Z punktu widzenia biologicznego jesteśmy nadal małpami, tyle że zamiast tego kawałka drewna w łapie mamy kałasznikowa. Z punktu widzenia cywilizacyjnego, nadal jesteśmy tacy sami jak ludzie w czasach pierwotnych, gdy tworzyli oni pierwsze społeczności, tyle że zamiast tej maczugi, tomahawka czy łuku, mamy rakiety balistyczne i bomby atomowe. Wszelakie mechanizmy, jakie kierowały nami w czasach jaskiniowych, są aktualne do dziś. Jedyne co się zmienia, to narzędzia i realia będące skutkiem wykorzystywania tych narzędzi (np. turystyka mogła się rozwinąć dzięki wynalazkom szybkiego i taniego transportu, więc dzisiejszy statystyczny Kowalski z zabitej dechami wiochy zobaczy te piramidy czy wielbłądy w zoo, medycyna się rozwinęła, więc sobie ten Kowalski pożyje 80 lat, a nie 30, i tak dalej, ale to, co kieruje Kowalskim, jeśli chodzi o zapewnienie podstawowych potrzeb, się nie zmieniło, i metody w swych mechanizmach/podstawach osiągania tego zaspokojenia podstawowych potrzeb też się nie zmieniły – zamiast jaskini, masz mieszkanie, zamiast upolowanego kawałka dziczyzny, przynosisz zakupy ze sklepu, ale nadal musisz sobie zapewnić dach nad głową i jedzenie, i w praktyce zrobisz dokładnie to samo, co twoi jaskiniowi przodkowie, by to uzyskać – w ostateczności pójdziesz "łupić" jak oni, żeby nie paść z głodu).

  • MEM

    @MrHyde  "A co, nie wolno?"

    Wolno. Przecież nikt nie zabraniał i to wcale nie jest krytyka tego, że tego słowa akurat użyłeś. :) Tylko stoi w sprzeczności z tym, co tutaj w komentarzach napisałeś ("nie powtarzam takich mądrości jak : kochajmy się jak bracia, a liczmy jak Żydzi, jak świat światem nie będzie ktoś tam komuś tam bratem, oddawać do Żyda, żydzić, ocyganić, oszwabić... Powiedzonko z pewnej epoki - z innej epoki, nie mojej," i "A ja nie używam i żadna większość używaków mnie nie zmusi." ). Sam więc widzisz, że zapotrzebowanie na te sformułowania jest nadal. Świat po prostu zmusza nas do różnych rzeczy często wbrew naszej woli i wbrew temu jakie nam się wydawało, że mamy poglądy (podobnie przecież było z ostatnią epidemią – niby wyznajemy konieczność istnienia niepodważalnych praw obywatelskich, ale jednocześnie byliśmy za tym, by tym, którzy się nie zaszczepili, narzucać rozmaite restrykcje typu zakaz wchodzenia do rozmaitych obiektów publicznych; podobnie jest nawet z tym, że nacków nazywasz nackami – należy im się to określenie, ale jednocześnie, jak by się ktoś uparł, może być uznane za równie obraźliwe, jak ten "Murzyn" dla mieszkańców Afryki podobno jest, a już zwłaszcza, gdy z rozpędu nazwiesz nackami tych, którzy nimi nie są).

    "Poza tym to było wczoraj. A dzisiaj jest już inna epoka, ;)"

    A co się zmieniło od wczoraj? ;)

    Nawet jak już Ruscy zostaną pokonani i nastanie pokój, podejście ludzi do nich nie ulegnie zmianie. Trzeba będzie wtedy pamiętać, że to też są ludzie (choć czy faktycznie większość z nich jest ludźmi w pozytywnym sensie tego słowa – czyli tymi, którzy charakteryzują się tzw. człowieczeństwem – a nie jakimś człekopodobnym gatunkiem, to kwestia mocno dyskusyjna), ale bardzo długo nie zniknie (o ile w ogóle kiedykolwiek zniknie) zasłużona niechęć do nich, skutkująca pewną pogardą i wynikającym z tego słownictwem. M.in. dlatego np. w polskim społeczeństwie do dziś pokutuje słowo "szwab" w odniesieniu do Niemców, choć od wojny i zaborów upłynęło tak wiele czasu. W przypadku Rosjan, w odbiorze tych społeczeństw, które najbardziej ucierpiały, lub były najbardziej zagrożone ruską agresją, będzie pewnie podobnie, pokolenia po tym, jak obecna wojna się zakończy. Te wszystkie powiedzonka, jak chociażby te, które przytoczyłeś: "liczmy się jak Żydzi", "jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem", to jest pewnego rodzaju "mądrość narodów". Trudna do wykorzenienia, bo wynikająca z konkretnych doświadczeń i to doświadczeń, które się powtarzają w konkretnych okolicznościach po dziś dzień (no popatrz chociażby na całość niemieckiej polityki od momentu wybuchu wojny; na całość, łącznie z np. tym, jak Niemcy, bezwzględnie kierując się własnym interesem, windowały ceny gazu przez swój sprzeciw wobec unijnego limitu cen na gaz, bo ich było stać go kupić, tym bardziej, że dodatkowo jeszcze dorzucili na rynek 200 miliardów EUR w ramach pomocy dla niemieckich odbiorców gazu, i miały w dupie to, że reszta Europy ma przez to jeszcze większy problem, nie mówiąc już o tym, że to jest ewidentny przykład nieuczciwej konkurencji na wspólnym unijnym rynku – nam Bruksela robi kłopot choćby przy obniżaniu VAT-u, Niemcy na bezczelnego dotują setkami miliardów EUR swoją gospodarkę, by nie dopuścić do upadku własnych firm i problemu nie ma), więc to istnienie w użyciu tych powiedzeń, wbrew pozorom, nie jest takie głupie.

    Epokę mamy tę samą, co nasi przodkowie. Nadal. Zmieniła się jedynie technologia, realia polityczne (a i te nie zmieniły się całkowicie, nadal jesteśmy pomiędzy Rosją i Niemcami, nadal Rosja to nasze największe zagrożenie wynikające z geopolityki i tej kilkusetletniej rywalizacji w regionie itd.) itp. Ludzie zostali tacy sami, bo po prostu fizycznie nie mogą być inni – począwszy od biologicznych ograniczeń, na tych sztucznie stworzonych przez człowieka, takich jak polityka czy państwo/naród skończywszy – i niestety żadne próby jakiegoś sztucznego narzucenia czegoś w rodzaju: "od dziś jesteśmy jedną szczęśliwą ludzkością, której nieznane są "demony z przeszłości"", nie są realne do wprowadzenia. I koło się zamyka, czy chcemy, czy nie, czy przywykliśmy do tego, że mamy inne standardy czy nie, zachowujemy się jak nasi przodkowie – adekwatnie do konkretnych sytuacji. Może powoli będziemy ewoluowali jako społeczeństwo (a może i nawet biologicznie, jako gatunek) do tego, by to wszystko pozostało za nami. Ale tak łatwo to to nie pójdzie. A na pewno nie da się tego jakoś "ustawowo" narzucić czymś w rodzaju poprawności politycznej.

    I dlatego Ci się czasem jakiś "nacek" z "kacapem" wymsknie. ;)

  • MEM

    @MrHyde  "Ale ja odpowiadam tylko za siebie, nie za państwo. Mój koloryt jest taki, kogoś innego inny. I już."

    To nie takie proste. :) Jednostka – pomijając już to, że też je reprezentuje – ma wpływ na społeczeństwo (w tym też i na władze państwa i na samo państwo). Choćby właśnie przez to, że w ten czy w inny sposób promuje lub potępia różne rzeczy. Reszta zależy już tylko od tego, jak silny ma głos. Jako Hyde-osoba prywatna, ten wpływ ogranicza się do osób z Twojego najbliższego otoczenia. Jako Hyde-użytkownik internetu, już jest zwielokrotniony, jeśli do kogoś dotrze coś, co napisałeś i umieściłeś publicznie w sieci, i go przekona. A z kolei jak Hyde zostanie np. popularnym Youtuberem, albo wydawcą gazety/tv/portalu internetowego/radia w Toruniu, czy szefem jakiejś fundacji, to w sprzyjających okolicznościach może trzepać krajem do woli, na równi z kaczorem, w życiu żadnej formalnej władzy nie mając.

    I z tego zresztą, świadomie lub nie, korzystają m.in. ci, którzy narzucają ten swój koloryt, wykorzystując swoją pozycję np. eksperta w Radzie Języka Polskiego, albo naczelnego w jakiejś gazecie/tv/portalu itd.

    "A ja nie używam i żadna większość używaków mnie nie zmusi. ;)"

    A chcesz się założyć? :D

    Ot, taki mały tego przykład...: :)

    "@Rusek mam inne zdanie, kacapski trollu, niż moja alter ego. Uważam, że Ukraina (państwo) ma obowiązek przeprowadzić całą procedurę karno-prawną i ukarać winnych. Oczywiście prawdziwość nagrania trzeba wykazać przed sądem, obojętnie czy gazeta jedna lub kilka zweryfikowała pozytywnie. I równie oczywiste jest, że debili wykładający w sieć nagrania popełnionych przez siebie zbrodni nie zasługują na żadną taryfę ulgową. Mam cichą nadzieję, że Ukraińcom starczy mądrości i jaj, żeby pozałatwiać sprawy takie jak ta jak należy.

    Ale w jednym aspekcie zgadzam się z moją drugą ja: pojmani w Ukrainie żołnierze i nieżołnierze (nacgwardyści, policja, najemnicy) rosyjscy są jeńcami najwyżej połowicznie - o tyle, o ile Ukraina uważa, że jest w stanie wojny z Rosją. Otóż, ponieważ Rosja nie wypowiedziała wojny, Ukraina może uznawać tych ludzi za wojskowych wypełniających rozkazy i podlegających wszelakim konwencjom międzynarodowym, ale nie musi. De facto są to zwykli bandyci: zorganizowana grupa uzbrojonych bandytów popełniających dosłownie wszystkie przestępstwa i zbrodnie znane kodeksom karnym, od nielegalnego przekroczenia granicy, przez nielegalne posiadanie broni, po zbiorowe gwałty i mordy ze szczególnym okrucieństwem. Poniał kacap?"


    Zgadnij, kto to napisał, używając w tekście pewnego słowa na "k" (i to dwa razy)? :)

    I w tym rzecz – chcemy czy nie, okoliczności mogą nas do tego zmusić. Takie życie.

    "Let me tell you something about Hew-mons, nephew. They're a wonderful, friendly people – as long as their bellies are full and their holosuites are working. But take away their creature comforts… deprive them of food, sleep, sonic showers… put their lives in jeopardy over an extended period of time… and those same friendly, intelligent, wonderful people will become as nasty and violent as the most bloodthirsty Klingon. You don't believe me? Look at those faces, look at their eyes…" ("Powiem ci coś o ludziach, bratanku. To cudowni, przyjacielscy ludzie – tak długo, jak ich brzuchy są pełne a ich holokabiny działają. Ale zabierz ich wygody... pozbaw ich jedzenia, snu, sonicznego prysznica... wystaw ich życia na niebezpieczeństwo przez dłuższy okres czasu... a ci sami przyjacielscy, inteligentni, cudowni ludzie staną się tak samo paskudni i brutalni jak najbardziej krwiożerczy Klingon. Nie wierzysz? Popatrz na ich twarze, popatrz im w oczy..." ) – Quark DS9: The Siege of AR-558

  • MEM

    :drinking: ;)  :lol2: