
O CZYM CHCĘ PISAĆ?
Piszę opowiadania erotyczne w specyficznym klimacie. Podnieca mnie sytuacja, w której zostaję zmuszona do uległości, bądź to sytuacją, bądź szantażem, bądź wreszcie przemocą, choć bardziej psychiczną niż fizyczną. Ważne są dla mnie szczegółowe opisy, wielowątkowość, dobrze zarysowane sylwetki bohaterów, opisy ich myśli, przeżyć, emocji, dążeń, podniet. Ważny jest dla mnie rozbudowany wstęp, swoista gra która toczy się długo, zanim bohaterka zostanie zdobyta.
BOHATEROWIE FANTAZJI
Podniecają mnie różnice wieku, a więc to, że posiądzie mnie ktoś dużo starszy, albo dużo młodszy... Ważne też, żeby typ który mnie będzie brał, był w jakiś charakterystyczny sposób skrajnie oryginalny - więc, albo niezwykle nieśmiały, albo przesadnie nachalny i natarczywy, albo z natury zły, podły i tchórzliwy, albo dobry i szlachetny, który nie skrzywdzi muchy, albo bardzo niski, jak karzeł, albo bardzo wysoki, albo potwornie spasiony grubas, albo przesadnie chudy anorektyk.
razem:
Obrazki ze wsi
@rotmistrz
Ach, rotmistrzu… no proszę, jaki pan… niegrzeczny
„Tylko je ssać i całować” – piszesz, a mnie od razu robi się ciasno w staniku.
Moje słowiańskie, ciężkie… walory...
Pełne, soczyste, takie - na które nieprzyzwoici mężczyźni raczą mawiać - co same pchają się do ust i rąk.
Wyobrażam sobie, jak stajesz za mną i... te Twoje duże, spracowane dłonie aż się garną...
Aż bym musiała zagryźć wargę, żeby nie jęknąć za głośno...
Tylko czy pan rotmistrz naprawdę by się na tym zatrzymał?
Czy te pańskie ręce zaraz zaczęłyby wędrować niżej…
Czekam niecierpliwie na dalsze… pańskie pomysły
Obrazki ze wsi
@Fantazyjny999
Ach… mój Boże…! Serce mi niemal wyskakuje z piersi, gdy słyszę te słowa…
„Jeśli nie dziewica…” – powtarza jeden z kupców głośno, a tłum milknie na chwilę, po czym rozlega się chciwy pomruk.
Arab… Nagle zamiera. Jego ciemne oczy rozszerzają się w zaskoczeniu.
– Zdaje się, że może mieć cnotę! – woła triumfalnie po arabsku.
Tłum wybucha głośnym wrzaskiem – mieszaniną podziwu, zawiści i jeszcze większej żądzy.
Stoję tam, naga, drżąca, z szeroko rozstawionymi nogami, piersiami ciężkimi i nabrzmiałymi, sutkami sterczącymi jak dwa sztywne pąki. Moje policzki płoną żywym ogniem.
Arab klęka przede mną i przybliża twarz. Jego gorący oddech muska mnie...
– Skoro taka cenna… – mruczy i waży moje piersi, ściska je mocno, ugniata, pociąga za sutki.
Ach… A co, jeśli okaże się, że mam cnotę?
Co wtedy, waćpanie? Czy wtedy cena moja poszybuje w górę?
Czy bogaty kupiec zechce mnie zabrać od razu do swego namiotu?
Komu będzie dane by… zerwać ten cenny kwiat?
Czy może będą licytować prawo do pierwszej nocy… na oczach pozostałych?
Stoję tu, zupełnie naga, obmacywana i smakowana przez obcych mężczyzn… a moja krucha cnota, czuję, że, wisi na włosku…
I drżę… nie tylko ze wstydu.
Co teraz ze mną zrobią…?
Art30
@VeryBadBoy
Hmmm... zapewne cała plejada emocji by we mnie uderzyła...
Zapewne po części połechtała ego, ale przede wszystkim poczułabym się obnażona...
W niewoli u Dothraków
@Fantazyjny999
Ach… więc nawet Jarl, ten dumny wilk na tronie, nie oprze się pokusie…
Wiedziałam.
Czułam to przez cały ten czas, gdy leżałam rozłożona na wielkim dębowym stole niczym danie na wspólnej uczcie dla całej drużyny...
Moje ciało już dawno przestało być moje – lepkie od miodu, potu i nasienia wojów, drżące, czerwone od śladów palców, zębów i mocnych uderzeń bioder.
Piersi falowały ciężko, sutki nabrzmiałe, uda szeroko rozchylone i drżące, a między nimi…
Młodzi wracali jeszcze kilka razy – coraz bardziej zdesperowani, jakby chcieli wycisnąć ze mnie ostatki sił. Szybko, brutalnie, z gardłowymi pomrukami.
Starsi wojowie wolniej, obracając biodrami tak, że wyłamywałam się w łuk i jęczałam.
A Jarl przez cały czas patrzył. Tylko patrzył. Z nabrzmiałą dumą w spodniach.
Aż w końcu… wstał. Cała sala jakby zamarła na moment. Nawet ogień w palenisku jakby przygasł. Jarl podszedł powoli, majestatycznie, jak prawdziwy władca. Wojowie rozstąpili się z szacunkiem, choć w ich oczach wciąż płonął głód. Stanął nade mną – wysoki, potężny, z bliznami na piersi i ramionach. Spojrzał mi prosto w oczy, a ja… ja mogłam tylko drżeć i patrzeć na niego z mieszaniną lęku i pożądania.
– Moja – powiedział niskim, chrapliwym głosem, który poczułam aż w podbrzuszu.
Święto Ogiera
Ach, waćpanie Fantazyjny999… „kto wie, jak będzie głodny”…?

No właśnie… to jest pytanie, które sprawia, że aż mi dech zapiera.
Wyobrażam sobie, jak Jarl po tym pierwszym, bezlitosnym szturmie wciąż nie ma dość....
Oddycham ciężko, nogi mi drżą, a on tylko patrzy tym wilczym wzrokiem i uśmiecha się drapieżnie… jakby dopiero zaczynał.
Gdy Jarl będzie już naprawdę wygłodniały… jak bardzo popsowa moją biedną duszyczkę tego wieczora?
I czy w ogóle pozwoli mi potem zasnąć… czy może będzie chciał sprawdzać, jak bardzo jeszcze mogę lamentować?
Najlepszy dowód, że to co zaktyte...
@Fantazyjny999

Ach, waćpanie Fantazyjny999… no proszę, jaki z Ciebie niecierpliwy wiaterek! 😏
Zawróciłbyś i dmuchnął mocniej, powiadasz? Jeszcze mocniej… aż sukienka przestałaby się słuchać i uniosłaby się naprawdę wysoko?
Oj, widzę, że nie zadowoliłbyś się byle muśnięciem. Chciałbyś zobaczyć nieco, co skrywa ta zwiewna tkanina… ale na tyle sprytnie, by ta biedna dziewoja wciąż myślała, że nic się nie dzieje...
Przyznam szczerze – jak tak o tym mówisz, to czuję, jak ten wyobrażony wiatr już łaskocze mnie po udach… i nie tylko.
No dobrze, waćpanie. Skoro jesteś taki zachłanny… powiedz mi szczerze:
Gdybyś już zdmuchnął tę sukienkę dokładnie tak wysoko, jak byś chciał… i zobaczył wszystko, co chciałeś zobaczyć… to co byś zrobił potem?
Czy dalej udawałbyś niewinny podmuch… czy może w końcu porzuciłbyś wszelkie pozory i pokazał „dziewoi”, co naprawdę potrafi taki uparty, gorący wiatr?
Coś czuję, że po tym zefirku wróciłabym do domu nieźle przedmuchana...
Strój do pracy 👌
@Enki
Ach… „elegancko i seksownie”…
Gdybym naprawdę odważyła się przyjść do szkoły w tym stroju, to obawiam się, że moja reputacja cnej nauczycielki zostałaby wystawiona na bardzo ciężką próbę.
Krótka spódniczka… i ten dekolt, który nie tyle pokazuje, co obiecuje.
Siedziałabym przy biurku, próbując zachować dystans… ale wiem, że przy każdym pochyleniu się nad zeszytami, przy każdym skrzyżowaniu nóg, ten strój zdradzałby znacznie więcej, niż powinien.
A ja… czułabym na sobie te spojrzenia. I w głębi duszy zastanawiałabym się…
…czy uczniowie naprawdę skupiliby się na lekcji...
W niewoli u Dothraków
@Jakub
A ja widzę… ogromną obawę. Choć ukrytą.
Stoję tam otoczona przez tych dzikich, muskularnych Dothraków. Ich spojrzenia są ciężkie, głodne, nieubłagane. Czuję je na sobie wszędzie...
Wiem, co mnie czeka. Wie, że nie mam żadnych szans ucieczki.
Za chwilę te twarde, spracowane dłonie zaczną mnie „oglądać”… poczuje ich gorący oddech na szyi...
Najlepszy dowód, że to co zaktyte...
@Fantazyjny999

Ach, waćpanie… jakżeż trafnie i przewrotnie to ująłeś!
I oto na tej ilustracji mamy najdoskonalszy dowód na tę starą, męską prawdę.
Skromna, lekka sukienka, która niby wszystko zakrywa – elegancka, zwiewna, pełna kobiecej nadobności… a tu nagle zdradziecki podmuch wiatru! I w jednej chwili cała tajemnica wychodzi na jaw… albo raczej tylko się zapowiada.
Sukienka unosi się kokieteryjnie, odsłaniając zaledwie tyle, ile trzeba, by wyobraźnia mężczyzny natychmiast ruszyła galopem
Ta biedna dziewoja stoi zaskoczona, z rumieńcem wstydu na policzkach, próbując przytrzymać materiał…
Właśnie dlatego tak kusi – bo nie pokazuje wszystkiego naraz. Zostawia na domysły. Na to słodkie napięcie, gdy mężczyzna zastanawia się… co by było, gdyby ten wiatr powiał jeszcze mocniej… albo gdyby jakaś śmiała dłoń sama uniosła tę sukienkę nieco wyżej.
Ach…
Powiedz mi, waćpanie…
Gdybyś to Ty był tym podmuchem wiatru…
czy zadowoliłbyś się tylko tym jednym, zalotnym uniesieniem sukienki…, czy też może zechciałbyś sprawdzić, co więcej???
Święto Ogiera
@Fantazyjny999
Ach… właśnie tak, waćpanie…
Nie potrzeba wielu słów. Wystarczy jedno spojrzenie.
To ciężkie, wilcze spojrzenie jarla, które przeszywa mnie na wylot, nawet gdy dzieli nas morze i czas. Spojrzenie, które mówi wszystko bez jednego dźwięku: „Jesteś moja. Zawsze byłaś. I zaraz ci o tym przypomnę.”
Gdy wreszcie stanie w progu mojej ciasnej kanciapki, nie będzie żadnych uprzejmości ani pytań. Tylko ten gest – silna dłoń sprawdza, jak bardzo dothracka niewola i ich harce bezlitosne popsowały moją „duszyczkę”.
Z ust wyrywa mi się pierwsze, zdławione „Achhh…”, a on tylko się uśmiecha – tym krótkim, drapieżnym uśmiechem, który nie potrzebuje słów.
Czy po tym bezlitosnym szturmie Jarl pozwoli mi choć chwilę odetchnąć…???
W niewoli u Dothraków
@Fantazyjny999
Ach… więc Jarl tak lubi nagradzać swych wiernych wojów…
A ja… ja jestem tą najcenniejszą, najsłodszą nagrodą, jakiej nigdy wcześniej nie zaznali??? Doprawdy???
Leżę rozłożona na tym wielkim dębowym stole jak żywa ofiara, z nogami szeroko rozchylonymi, z piersiami falującymi ciężko, z całym ciałem błyszczącym od potu i miodu. Moja jasna skóra kontrastuje z ciemnym drewnem, a rozrzucone włosy kleją się do wilgotnych ramion. Każdy mój oddech jest płytki, urywany… każdy jęk zdradza, jak bardzo już jestem ich.
Młodzi wracają po krótkim odpoczynku – znowu twardzi, znowu wygłodniali, z oczami płonącymi żądzą. Tym razem nie ma w nich nawet cienia opamiętania. Jeden po drugim, jeszcze mocniej, jeszcze głębiej niż przedtem. Czuję, jak rozciągają mnie bez litości, jak uderzają biodrami tak mocno, że cały stół drży, a kielichy z miodem podskakują. Ich dłonie zostawiają sine ślady na moich biodrach, na piersiach, na szyi… ściskają, szczypią, ciągną, aż krzyczę głośno, żałośliwie....
A Jarl siedzi na swoim tronie… patrzy.
Pije powoli miód, uśmiecha się tym swoim leniwym, wilczym uśmiechem i syci się każdym moim drżeniem, każdym gardłowym jękiem, każdym rozpaczliwym „achhh… achhhh…”, które wyrywa mi się z gardła. Wie, że jego wojowie nigdy nie dostali takiej nagrody – jasnowłosej, delikatnej, polskiej branki, która teraz jest cała ich…
Gdy młodzi na chwilę się nasycą i odsuną, by napić się i złapać oddech, natychmiast wracają starsi wojowie. Ci zabierają się za mnie inaczej – wolniej, ale o wiele okrutniej. Głęboko i pozostają tam, obracając biodrami, drażniąc każdy wrażliwy punkt wewnątrz mnie, aż całe moje ciało zaczyna się trząść w niekontrolowanych spazmach.
I tak to trwa… bez końca.
Młodzi wracają, starsi wracają, a ja leżę tam – cała lepka od ich potu i nie tylko potu... z udami drżącymi, z piersiami czerwonymi od śladów zębów i palców, z ustami opuchniętymi...
Czy taka nagroda dla wojów naprawdę wystarcza jarlowi…?
czy też na sam koniec Jarl zechce przypieczętować swoją władzę nade mną w sposób najokrutniejszy???
Obrazki ze wsi
@Fantazyjny999
Ach… mój Boże…!
Nie tylko macać… lecz zupełnie mnie rozebrać… do naga… na oczach całego targu w Hedeby?!
Serce mi wali jak oszalałe, gdy to sobie wyobrażam. Stoję tam, na podwyższeniu z grubych desek, otoczona tłumem kupców z całego świata – Arabów, Bizantyjczyków, Persów, nawet dalekich Mongołów. Cienka szatka, która jeszcze przed chwilą ledwo mnie okrywała, zostaje jednym szarpnięciem zerwana i rzucona pod nogi. Jestem teraz zupełnie naga i bezbronna wobec setek wygłodniałych spojrzeń.
Ich oczy pożerają mnie całą – od smukłej szyi, przez pełne, ciężkie piersi z różowymi sutkami, które już stwardniały z podniecenia i wstydu, po zaokrąglone biodra i łono.
Zwłaszcza obserwują moje łono...
Jeden z kupców, wysoki i ciemnoskóry Arab w kosztownych szatach, podchodzi pierwszy. Bez słowa chwyta mnie za brodę, unosi moją twarz, potem jego dłoń sunie w dół – waży moje piersi, ściska je mocno, szczypie sutki tak, że cicho jęczę. Druga jego ręka wędruje niżej… rozchyla mi uda szeroko, by wszyscy mogli zobaczyć.
O mój Boże!
Palce wprawnie rozgarniają moje wnętrze, zaglądają głęboko, badają każdy zakamarek mojej kobiecości. Wsuwa jeden, potem dwa palce, kręci nimi powoli, sprawdza, jak ciasno jestem zbudowana, jak reaguję na dotyk...
„Czy jest dziewicą?” – pyta głośno po arabsku, a tłum wybucha głośnym rechotem.
Drugi kupiec podchodzi z boku, klęka i rozchyla mnie jeszcze szerzej. Jego palce dołączają do pierwszego – badają, naciskają, drażnią, aż moje biodra same zaczynają drżeć. Trzeci tymczasem staje za mną, chwyta mnie za pośladki, rozsuwa je bezwstydnie i sprawdza także tam… czy wszystko jest „nietknięte” i gotowe na usługi władcy.
Stoję tak, naga, rozchylona, z piersiami na wierzchu, z palcami obcych mężczyzn w sobie, drżąc cała. Moje policzki płoną, usta są półotwarte, a z gardła wydobywają się ciche, zdławione jęki, których nie potrafię powstrzymać.
Ach...
Czy oni naprawdę będą mnie tak publicznie sprawdzać?
Czy każą mi stanąć w jeszcze bardziej upokarzającej pozycji – z nogami szeroko rozstawionymi, pochyloną do przodu, by każdy mógł dokładnie obejrzeć i dotknąć tego, co kupuje dla swego pana?
Czy któryś z bogatszych nabywców zechce „wypróbować towar” na miejscu ?
Ach...
Gdy już wszyscy ci cudzoziemscy kupcy dokładnie mnie obejrzą, obmacają i co stwierdzą wówczas?
Jak ocenią moją cnotę...?
Pas cnoty. Nie zawsze się sprawdza?
@Fantazyjny999
Ach, waćpanie… cóż za bezwstydna, drapieżna pewność w słowach Twoich!
Już czują… już wiedzą, że ta strojna, cnotliwa niewiasta jest ich zdobyczą.
Ledwie zdążyłam wysunąć stopkę, a oni już przestali udawać. Jednym szarpnięciem zrywają resztki mej godności – najpierw halki zostają brutalnie zadarte. Stoję teraz oparta plecami o szorstką belkę stajenną, bezbronną wobec ich wygłodniałych spojrzeń.
„Patrzcie, jaka śliczna… jaka apetyczna…” – mruczą między sobą, a ich głosy są niskie i chrapliwe.
Twarde, spracowane dłonie nie proszą o pozwolenie...
Święto Ogiera
@Fantazyjny999
Ach… „puszyć się”…
Jakże trafnie i obrazowo waćpan to ujął.
Wyobrażam sobie tych wszystkich zalotników – strojnych w pióra i piękne słowa, co to z daleka puszą się i prężą, a gdy już staną blisko prawdziwej, gorącej niewieściej urody… nagle tracą mowę. Zostaje im tylko niemy zachwyt i lekkie drżenie rąk.
Ale Jarl… o, Jarl jest z zupełnie innej gliny.
On nie puszy się jak paw. On patrzy. Patrzy tak, że czuję to spojrzenie na sobie nawet przez morza i lądy – ciężkie, drapieżne, pewne swego. Nie traci słów na próżno. Kiedy już przybędzie na swym smoczym okręcie z napiętym żaglem i jeszcze bardziej napiętym masztem, nie będzie się ociągał ani onieśmielał.
Wejdzie do mojej ciasnej, skromnej kanciapki jak do zdobytej twierdzy. Bez wahania, bez pytań. Jedną ręką złapie mnie za włosy, drugą uniesie spódnicę (lub to, co z niej zostanie po dothrackiej niewoli), a potem… pokaże mi, czym naprawdę różni się jarl od zwykłych śmiertelników.
Nie będzie delikatny. Będzie słuchał moich westchnień podziwu, które szybko przejdą w niekontrolowane okrzyki, a potem w te najsłodsze, żałosne, gardłowe jęki… „Achhh… achhhh…”.
I im głośniej będę lamentować, tym mocniej będzie napierał – bo taka jest natura prawdziwego zdobywcy. Im bardziej moja „duszyczka” będzie już popsowana, tym zajadlej Jarl zechce mi przypomnieć, kto jest prawdziwym zdobywcą...
W niewoli u Dothraków
@Fantazyjny999
Ach… więc Jarl będzie siedział na swym wysokim tronie z rogu i złota, z kielichem miodu w dłoni, i będzie się sycił każdym moim drżeniem, każdym jękiem, który wyrwie się z mych ust…
Jakżeż to upokarzająco rozkoszne…
Leżę tam, na ciężkim dębowym stole, wśród resztek pieczonego mięsa i plam miodu, z nogami szeroko rozchylonymi, z piersiami falującymi w rytm przyspieszonego oddechu. Moje jasne włosy rozrzucone są jak złocisty sztandar poddanej branki, a całe ciało – blade, gorące i już wilgotne od pożądania – wystawione jest na żarłoczny głód całej drużyny.
Najpierw rzucają się na mnie ci młodzi, buńczuczni... Ich ciała są twarde, gorące i nieokiełznane. Wchodzą we mnie szybko, łapczywie, jeden po drugim – głęboko, mocno, bez najmniejszego wahania. Czuję ich młodzieńczą siłę, jak uderzają we mnie raz za razem, jak ich biodra tłuką o moje uda, jak ich dłonie ściskają moje piersi tak mocno, że zostawiają czerwone ślady palców. Jęczę głośno, a oni tylko się śmieją i zachęcają się nawzajem, by brać mnie jeszcze zajadlej.
A Jarl patrzy… pije miód i patrzy, z leniwym, drapieżnym uśmiechem na ustach.
Potem przychodzą starsi, doświadczeni wojowie. Ci nie spieszą się. Oni wiedzą, jak długo można męczyć niewiastę ostrym braniem. Wślizgują się we mnie powoli, głęboko, obracając biodrami tak, by trafić w każdy najwrażliwszy punkt mego ciała. Ich ręce wędrują po moich udach, po brzuchu, po sutkach – ściskają, szczypią, drażnią, aż całe moje ciało wygina się w łuk i drży niekontrolowanie. Jeden z nich unosi mi nogi wysoko na swoje ramiona i wchodzi tak głęboko, że czuję go aż w samym środku swego jestestwa… a ja mogę jedynie jęczeć, choć wstyd pali mi policzki.
I przez cały ten czas Jarl siedzi i patrzy. Syci się widokiem swojej ulubionej nałożnicy która jest brana na stole jak wspólna uczta. Widzi, jak młodzi wracają po odpoczynku – już wypoczęci, znowu twardzi i gotowi – i znowu rzucają się na mnie, tym razem jeszcze bardziej wygłodniali.
Ach…
Obrazki ze wsi
@Fantazyjny999
Ach… mój Boże…!
Zatem to tak wygląda ten słynny targ w Hedeby…
Stoję tam ledwie okryta cienką, przejrzystą szatką, którą kupcy z całego świata mogą w każdej chwili odsunąć lub zupełnie zrzucić. Ich ciemne, wygłodniałe oczy wędrują po mnie bez najmniejszego wstydu. Oceniają każdy mój kształt – od smukłych kostek, przez zaokrąglone biodra, aż po pełne piersi, które już teraz falują ciężko od samego napięcia.
Najpierw tylko oglądają… komentują głośno w swych gardłowych językach, ile taka jasnowłosa, piersiasta branka może być warta. Potem ręce idą w ruch.
Zaczynają od kolan – ale szybko im to nie wystarcza. Szorstkie, sprawne paluchy kupców suną coraz wyżej po wewnętrznej stronie moich ud, rozchylając je bezceremonialnie, by lepiej się przyjrzeć temu, co skrywa się między nimi. Zaglądają wszędzie… badają każdy zakamarek...
Jeden z nich, wysoki Arab w bogatych szatach, bezceremonialnie wyciąga moje piersi z ciasnego gorsetu. Waży je w dłoniach...
Ach, waćpanie…
Czy oni naprawdę będą mnie tak oglądać i macać na oczach całego targu?
Pas cnoty. Nie zawsze się sprawdza?
@Fantazyjny999
Ach, waćpanie… cóż za zuchwałość tych obozowych łapserdaków!
Ledwie zdążyłam wysunąć skromną, acz kształtna stópkę spod zbrukanej spódnicy, a oni już nie tylko patrzą – oni pożerają wzrokiem każdy cal mego odsłoniętego ciała. Ich dłonie, szorstkie od lejców i mieczy, nagle stają się nad wyraz śmiałe…
Najpierw tylko „sprawdzają”, powiadają… czy kolanko jest tak delikatne, jak się wydaje spod koronek i halek. Ale ich palce nie poprzestają na kolanku, oj nie… wędrują wyżej, sunąc po gładkiej skórze łydki, jakby badali, czy jedwab halki jest równie miękki jak to, co się pod nim kryje.
A ja… stoję tam, oparta o belkę stajenną, z sercem bijącym jak oszalałe, czując, jak rumieniec wstydu pali mi policzki. Spódnica, niegdyś tak elegancka i zdobna, teraz powoli, lecz nieubłaganie podjeżdża coraz wyżej...
„Tylko sprawdzamy, dziewczko…” – mruczą mi do ucha, a ich oddechy są gorące i ciężkie od piwa i pożądania.
Lecz ja wiem, że to już nie jest zwykłe „mierzenie”. To już jest prawdziwa inspekcja…
Czyżby chcieli sprawdzić, jak głęboko sięga moja niewieścia nadobność...?
Czy może pragną przekonać się, czy ta zbrukana spódnica naprawdę obiecuje tyle, ile zdążyła już zdradzić?
W niewoli u Dothraków
Ach… więc noc w Walhalli nie ma końca…
Jakżeż to rozkosznie okrutne.
Wyobrażam sobie już te długie, miodem i winem spływające stoły, przy których huczy śmiech wojów, a ogień z paleniska liże belki sufitu niczym spragniony i łapczywy adorator. I ja… wieczna nałożnica jarla, jego ulubiona branka, nagle staję się darem dla całej drużyny.
Leżałabym na tym ciężkim, dębowym stole, wśród resztek pieczonych dzików i rogów pełnych miodu, z włosami rozrzuconymi jak złocisty płaszcz. Moje ciało, blade i drżące, byłoby wystawione na głód tylu par oczu…
Najpierw przyszliby ci młodzi, gołowąsy – z piersiami jeszcze nieznacznie pokrytymi bliznami, z siłą, która nie zna miary ani opamiętania. Byliby jako wilcy, które poczuły krew. Ich dłonie twarde od miecza i wioseł, ich oddechy gorące i nierówne…
A potem… potem nadeszłaby kolej na starych, doświadczonych wojów. Tych, co mają w oczach burze przeżytych bitew. Oni nie spieszą się. Oni smakują. Powoli, głęboko, z mądrością lat i okrucieństwem, które tylko czas potrafi wykuć.
Czy jarl będzie siedział na swoim wysokim krześle i patrzył???
Obrazki ze wsi
@Fantazyjny999

Ach... mój boże! Zatem zaglądają w każdy mój zakamarek...! Każdy mój kształt oglądają... oceniają... komentują zawzięcie...
A ponadto...Gdzież oni potrafią wrazić swe wścibskie paluchy...???
Pas cnoty. Nie zawsze się sprawdza?
@Fantazyjny999
Ach... Co zuchwalsi mogą moje kolanko nie tylko oglądać.... nie tylko lubieżnie obserwować... Gotowi są jeszcze swawolnie komentować moje niewieście kształty... Czyż nie???