Opowiadania tag#francja (66)

  • Vive la F ... - cz. 56. Epilog - wersja alternatywna.

    No, przepraszam, nie byłabym sobą, gdybym nie dowaliła bohaterom na koniec. A zwłaszcza głównemu ;) Która wersja lepsza? 55 czy 56? Keller chwyciła go za nadgarstek i próbowała wykręcić, ale był szybszy i silniejszy. Chwila szamotaniny skończyła się wraz z hukiem wystrzału. Bezwładne ciało osunęło się na podłogę. Z martwej dłoni wypadł pistolet. -Co ty zrobiłeś?! – Cathrine patrzy...

  • Vive la F... - cz. 55. Nicea. (Epilog.)

    Lipcowe słońce byłoby nie do wytrzymania gdyby nie ochładzająca bryza i drobinki słonej wody dostające się na pokład po każdym uderzeniu fali o burtę jachtu. Spod ciemnych okularów Cathrine przyglądała się umizgom Oliviera do młodziutkiej Anne Marie, bratanicy sąsiadów, która przepięknie udawała brak umiejętności sterowania łódką. Trzymając ją pomiędzy swoim torsem a sterem, Hunt tłumacz...

  • Vive la F... - cz. 54. Final escape. (Ostatnia część.)

    Pomimo wyczerpania, zdenerwowana ostatnie metry przed zakrętem prawie przebiegła. Wreszcie stanęła, ciężko dysząc. Nie spóźniła się, ale gentelman też był przed czasem – na samym końcu pustego placu odznaczała się czarna sylwetka Porsche. Ulubiony niemiecki samochód zamożnych Anglików. Keller powoli ruszyła w jego kierunku. Kilka razy wciągnęła w płuca rześkie powietrze, próbując uspokoi...

  • Vive la F... - cz. 53. Sebastian Blackmountain.

    -Gdzie byłaś, do cholery?! – Blackmountain był z powrotem sobą – wyprostowany, dumny, władczy, a przede wszystkim zaborczy. -Martwiłem się… - dodał już łagodniej, ale wciąż był wściekły. Przyjrzał się przemoczonej do kości Keller. – Co się stało? W odpowiedzi postawiła na stole alibi – dwie torby z zakupami, z których wystawały bagietki i butelka wina. -Chciałam się przejść, a potem...

  • Vive la F... - cz.52. Nice try.

    Wiedziała, że już nie zaśnie. Nie spała całą noc, teraz nie było już nawet sensu zamykać powiek. I tak musiała już powoli się zbierać. Cyk. Cyk. Cyk. "Cholerny zegar, ” – Keller najchętniej zatrzymałaby irytująco głośne wskazówki. Jednak stare pudło z niedziałającą kukułką było dzisiaj postacią kluczową. "15.00.” A była dopiero siódma. Dwanaście godzin niepokoju o w...

  • Vive la F... - cz. 51. Trespassing.

    "Boże, jaka ze mnie idiotka.” – kolejny raz przemierzyła odległość kilku metrów między oknem a drzwiami sypialni. Środek nocy to idealny czas na spacery dla kogoś, kto nie może spać. Ale nie w czasie godziny policyjnej. Nie mogąc ryzykować wyjścia z domu, Keller miotała się jak dziki zwierz w klatce. Kilka godzin wcześniej jednym podpisem oddała w ręce prawie nieznajomego człowiek...

  • Vive la F... - cz. 50. What a meeting!

    -Ten. Ten. I ten. – Keller wskazała palcem kilka zdjęć. – Ten jest wasz. – odsunęła zdjęcia na bok. -Podsunęliście mi go na podpuchę. – rzuciła okiem na oficera. - O! I jeszcze ten. Wyprostowała się na krześle. Założyła nogę na nogę. -Na co możemy liczyć? – zapytał roztropnie Obersturmpführer, opierając się wygodnie po drugiej stronie stołu. Keller wyciągnęła elegancką papierośnic...

  • Vive la F... - cz. 49. Trapped.

    Godzinę później Julius, odprowadzając Cathrine, uśmiechał się już mniej nieśmiało. -To tutaj. – Keller puściła ramię nowego znajomego. -Tutaj? – zdziwił się mężczyzna. – Już sama dzielnica jest nieciekawa, ale to przejście… -Jak pani mówi, że tutaj, to tutaj. – zganił go głos dochodzący z cienia. - Chyba, że wolisz tutaj. – drugi głos pojawił się na końcu przejścia. -Albo tutaj. ...

  • Vive la F ... - cz. 48. Just a business.

    -Co to jest? – Adler odsunął się gwałtownie od biurka na widok rzucanego na blat zawiniątka. Stojący obok strażnik lekko drgnął. -Twój zwrot z inwestycji. 50 procent dla mnie. – Keller jednym tchem wyrzuciła z siebie żądanie. Miała duszę na ramieniu. Samodzielna wizyta, bez wiedzy i obecności Blackmountaina nagle przedstawiała się jako jednak nie najlepszy pomysł. Adler lekko uchy...

  • Vive la F... - cz. 47. Money makes the world go round.

    -Szefie, ta klientka przy oknie chce z panem porozmawiać. – młoda kelnerka szybko wyrzuciła z siebie wiadomość i zniknęła z tacą pełną brudnych, ale już ostatnich naczyń. -Czego, do cholery? Już zamykamy! – barman, będący równocześnie właścicielem zaklął pod nosem i ciepnął w złości mokrą szmatą. Widział ją już wcześniej. Piła kawę, czytała książkę, nie czekała na nikogo. Elegancka, prz...