Domostwo w Notting Hill - cz.6

Domostwo w Notting Hill - cz.6

Cały strych poobwieszany był trupami rodzin. Z niektórych kapała jeszcze nieskrzepnięta krew. Zakryłam dłonią usta. Jedyną osobą, która wisiała sama była dziewczynka. Krzyknęłam przerażona i wybiegłam jak najszybciej z domu. Usiadłam na jeziorem i zaczęłam płakać. CO SIĘ DO CHOLERY DZIEJE W TYM DOMU!?
- Alice!!! - zauważyłam matkę biegnącą w moją stronę w towarzystwie dwóch policjantów. Wstałam i wyciągnęłam ręce do mojej matki. Zamiast przytulenia dostałam od niej w twarz. Złapałam się za piekący policzek.  
- Co ty zrobiłaś!!! - wrzasnęła i rzuciła się na mnie z pięciami. Pierwszy policjant - przysadzisty mężczyzna z krótkimi włosami i gęstym wąsem odciągnął ją ode mnie. Drugi policjant - anorektyczny chłopak ok. 25 lat pomógł mi wstać i zakuł mnie w kajdanki. Wszystko działo się tak szybko.  - Zostaje pani aresztowana za zabójstwo Lily Rose Carver. - powiedział.  
- Ale ja jej nie zabiłam... - szepnęłam. Matka próbowała się wyrwać z objęć grubego policjanta, lecz ten trzymał ją w żelaznym uścisku.
- Ty mała kur*wo! To było jeszcze dziecko!! Odebrałaś jej życie! Nienawidzę cię!!! Żałuję, że zgodziłam się ciebie urodzić!!! - wrzeszczała matka. Po mojej czerwonej twarzy nadal spływały łzy rozmazując misternie wykonany makijaż. Zostałam wepchnięta do radiowozu. Nie słyszałam już o czym mówiła matka. Nie obchodziło mnie to. Policjanci wsiedli do auta i odjechali wraz ze mną. Po 20 minutach jazdy minęliśmy posterunek. Zdziwiło mnie to. Gdzie mnie wiozą? Jechaliśmy jeszcze bardzo długi czas. Cała ta podróż tak mnie znużyła, że zasnęłam.  
- Już wstawaj! - obudził mnie basowy głos grubego policjanta. Otworzyłam oczy. W pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie jestem. A po chwili sobie przypomniałam - zostałam oskarżona o morderstwo młodszej siostry. Wyszłam na rażące światło dnia. Czyli jechaliśmy całą noc. Rozejrzałam się. Byłam w środku jakiegoś lasu, wszędzie były drzewa. Nie, czekajcie. Tuż przede mną wznosił się wielki budynek. Był otoczony wysokim ogrodzeniem z drutu kolczastego. Na tabliczce przed budynkiem był napis: OŚRODEK PSYCHIATRYCZNY. Świetnie.  
- Nie jestem psychopatką. - powiedziałam próbując wyrwać się z uścisku policjanta. Po chwili poczułam pulsujący ból z tyłu głowy. Ciemność zamigotała mi przed oczami.  
Ból głowy rozpruwał mi czaszkę. Chciałam złapać się za tył głowy i sprawdzić, czy nie krwawię. Otworzyła gwałtownie oczy. Byłam w kaftanie bezpieczeństwa. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. 4 ściany obite miękkim, sterylnie białym materiałem, drzwi bez klamki i malutkie okienko przez, które leniwie wpadało światło zachodzącego słońca. Po policzku płynęły mi łzy. Co ja tu robię?

1 341 czyt.
5648100% 2
Gabi14

Gabi14 opublikowała opowiadanie w kategorii przygodowe, użyła 514 słów i 2831 znaków. ·

Komentarze (3)

 
  • mania

    ~mania · ip:213.158.216.* · 9 mar 2014

    Ughhh! Boskie, świetne, wspaniałe! Normalnie zakończyc w takim momencie?! Nie mogę się doczekać następnej.

  • Gabi14

    Gabi14 9 mar 2014

    Ja też się tego nie spodziewałam

  • Karou

    Karou 9 mar 2014

    wow wow wow, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. To jest świetne szybko napisz następną część