Historyczka

Historyczka Marta z Lubelskie
O CZYM CHCĘ PISAĆ? Piszę opowiadania erotyczne w specyficznym klimacie. Podnieca mnie sytuacja, w której zostaję zmuszona do uległości, bądź to sytuacją, bądź szantażem, bądź wreszcie przemocą, choć bardziej psychiczną niż fizyczną. Ważne są dla mnie szczegółowe opisy, wielowątkowość, dobrze zarysowane sylwetki bohaterów, opisy ich myśli, przeżyć, emocji, dążeń, podniet. Ważny jest dla mnie rozbudowany wstęp, swoista gra która toczy się długo, zanim bohaterka zostanie zdobyta. BOHATEROWIE FANTAZJI Podniecają mnie różnice wieku, a więc to, że posiądzie mnie ktoś dużo starszy, albo dużo młodszy... Ważne też, żeby typ który mnie będzie brał, był w jakiś charakterystyczny sposób skrajnie oryginalny - więc, albo niezwykle nieśmiały, albo przesadnie nachalny i natarczywy, albo z natury zły, podły i tchórzliwy, albo dobry i szlachetny, który nie skrzywdzi muchy, albo bardzo niski, jak karzeł, albo bardzo wysoki, albo potwornie spasiony grubas, albo przesadnie chudy anorektyk.
razem:   3 550 51
  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    ACH...  Te ruchy... wciąż powracające... i znów... Bezlitosny jarl...

    Czuję jak to wyobrażenie przenika mą biedną duszyczkę... :)

    21 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    Taka potężna trąba - to brzmi co najmniej groźnie... :)

    Porwana zostałabym niechybnie... :)
    A potem ten wietrzyk... to jego dmuchanie... :)

    21 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    Nie tylko widzą... nie tylko widzą wszystko...

    Także - słyszą! :)
    I to jak słyszą... :)

    21 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @TakiJeden  

    Taki to okrutny
    biednej piczki los
    choć ją czasem czeka
    monet złotych stos...

    21 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @RomeT  

    No nie da się tu przyczepić... :)

    Jeśli już mam zostać uraczona tymi przymiotami... to chyba nie może być inaczej... :)

    20 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @rotmistrz  

    Wielce Szanowny Panie Rotmistrzu herbu Pobóg,
    uprzejmie dziękuję za fraszkę pt. „Marta”. Doceniam Pańską śmiałość i staropolski temperament...
    Muszę jednak szczerze wyznać, że treść, choć szczera, jest dla mnie nieco zbyt… bezpośrednia. Lubię, gdy słowo pieści wyobraźnię, gdy aluzja rozpala zmysły subtelniej, gdy autor potrafi uwieść mnie niedopowiedzeniem i elegancką grą.
    Pańska fraszka uderza wprost - "z jednym śpi"... . A ja wolę, gdy pióro igra, prowokuje i powoli… rozpala ciekawość.
    Jeśli więc zechce Pan podjąć prawdziwe wyzwanie i stworzyć coś, co naprawdę potrafi zmusić mnie do dłuższego zatrzymania oddechu – wówczas z prawdziwą przyjemnością przeczytam.

    Z dystyngowanym ukłonem i lekkim, figlarnym uśmiechem
    Marta

    20 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    A wszak podróż ze Skandynawii aż na Bliski Wschód, to droga długa wielce... ile to czasu potrwa!

    20 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    Ależ ja biedna zostanę wyeksploatowana...

    20 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    I sprzedał mnie... i wykorzystał... :)

    20 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    Widzę jak wiele opcji ma możliwość spieniężenie mego kwiatu... :)

    Kupiec musi wszak chłodno kalkulować... co mu się bardziej opłaca - czy licytować??? Czy też im bogatszy władca, tym większy urobek... :)

    No ale i samego go korci... Może zrobić tak, żeby i samemu skorzystać i nie naruszyć kwiatuszka... :)

    20 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @rotmistrz
      Ach, rotmistrzu… no proszę, jaki pan… niegrzeczny  

    „Tylko je ssać i całować” – piszesz, a mnie od razu robi się ciasno w staniku.  

    Moje słowiańskie, ciężkie… walory...  
    Pełne, soczyste, takie - na które nieprzyzwoici mężczyźni raczą mawiać - co same pchają się do ust i rąk.  

    Wyobrażam sobie, jak stajesz za mną i... te Twoje duże, spracowane dłonie aż się garną...

    Aż bym musiała zagryźć wargę, żeby nie jęknąć za głośno...

    Tylko czy pan rotmistrz naprawdę by się na tym zatrzymał?
    Czy te pańskie ręce zaraz zaczęłyby wędrować niżej…  

    Czekam niecierpliwie na dalsze… pańskie pomysły :)

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    Ach… mój Boże…!  Serce mi niemal wyskakuje z piersi, gdy słyszę te słowa…  

    „Jeśli nie dziewica…” – powtarza jeden z kupców głośno, a tłum milknie na chwilę, po czym rozlega się chciwy pomruk.  

    Arab…  Nagle zamiera.  Jego ciemne oczy rozszerzają się w zaskoczeniu.  

    – Zdaje się, że może mieć cnotę! – woła triumfalnie po arabsku.  

    Tłum wybucha głośnym wrzaskiem – mieszaniną podziwu, zawiści i jeszcze większej żądzy.  

    Stoję tam, naga, drżąca, z szeroko rozstawionymi nogami, piersiami ciężkimi i nabrzmiałymi, sutkami sterczącymi jak dwa sztywne pąki. Moje policzki płoną żywym ogniem.  

    Arab klęka przede mną i przybliża twarz. Jego gorący oddech muska mnie...

    – Skoro taka cenna…  – mruczy i waży moje piersi, ściska je mocno, ugniata, pociąga za sutki.  

    Ach…  A co, jeśli okaże się, że mam cnotę?

    Co wtedy, waćpanie?  Czy wtedy cena moja poszybuje w górę?
    Czy bogaty kupiec zechce mnie zabrać od razu do swego namiotu?

    Komu będzie dane by… zerwać ten cenny kwiat?

    Czy może będą licytować prawo do pierwszej nocy… na oczach pozostałych?  

    Stoję tu, zupełnie naga, obmacywana i smakowana przez obcych mężczyzn… a moja krucha cnota, czuję, że, wisi na włosku…  

    I drżę… nie tylko ze wstydu.  
    Co teraz ze mną zrobią…?

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @VeryBadBoy  

    Hmmm... zapewne cała plejada emocji by we mnie uderzyła...  

    Zapewne po części połechtała ego, ale przede wszystkim poczułabym się obnażona...

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999

      Ach… więc nawet Jarl, ten dumny wilk na tronie, nie oprze się pokusie…  
    Wiedziałam.  
    Czułam to przez cały ten czas, gdy leżałam rozłożona na wielkim dębowym stole niczym danie na wspólnej uczcie dla całej drużyny...

    Moje ciało już dawno przestało być moje – lepkie od miodu, potu i nasienia wojów, drżące, czerwone od śladów palców, zębów i mocnych uderzeń bioder.  

    Piersi falowały ciężko, sutki nabrzmiałe, uda szeroko rozchylone i drżące, a między nimi…  

    Młodzi wracali jeszcze kilka razy – coraz bardziej zdesperowani, jakby chcieli wycisnąć ze mnie ostatki sił. Szybko, brutalnie, z gardłowymi pomrukami.  

    Starsi wojowie wolniej, obracając biodrami tak, że wyłamywałam się w łuk i jęczałam.  

    A Jarl przez cały czas patrzył. Tylko patrzył. Z nabrzmiałą dumą w spodniach.

    Aż w końcu… wstał. Cała sala jakby zamarła na moment. Nawet ogień w palenisku jakby przygasł. Jarl podszedł powoli, majestatycznie, jak prawdziwy władca. Wojowie rozstąpili się z szacunkiem, choć w ich oczach wciąż płonął głód. Stanął nade mną – wysoki, potężny, z bliznami na piersi i ramionach. Spojrzał mi prosto w oczy, a ja… ja mogłam tylko drżeć i patrzeć na niego z mieszaniną lęku i pożądania.

    – Moja – powiedział niskim, chrapliwym głosem, który poczułam aż w podbrzuszu.

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    Ach, waćpanie Fantazyjny999… „kto wie, jak będzie głodny”…?  

    No właśnie… to jest pytanie, które sprawia, że aż mi dech zapiera.  

    Wyobrażam sobie, jak Jarl po tym pierwszym, bezlitosnym szturmie wciąż nie ma dość....

    Oddycham ciężko, nogi mi drżą, a on tylko patrzy tym wilczym wzrokiem i uśmiecha się drapieżnie… jakby dopiero zaczynał.  

    Gdy Jarl będzie już naprawdę wygłodniały… jak bardzo popsowa moją biedną duszyczkę tego wieczora?  

    I czy w ogóle pozwoli mi potem zasnąć… czy może będzie chciał sprawdzać, jak bardzo jeszcze mogę lamentować? :)

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Fantazyjny999  

    Ach, waćpanie Fantazyjny999… no proszę, jaki z Ciebie niecierpliwy wiaterek! 😏
    Zawróciłbyś i dmuchnął mocniej, powiadasz? Jeszcze mocniej… aż sukienka przestałaby się słuchać i uniosłaby się naprawdę wysoko?
    Oj, widzę, że nie zadowoliłbyś się byle muśnięciem. Chciałbyś zobaczyć nieco, co skrywa ta zwiewna tkanina… ale na tyle sprytnie, by ta biedna dziewoja wciąż myślała, że nic się nie dzieje...

    Przyznam szczerze – jak tak o tym mówisz, to czuję, jak ten wyobrażony wiatr już łaskocze mnie po udach… i nie tylko.

    No dobrze, waćpanie. Skoro jesteś taki zachłanny… powiedz mi szczerze:
    Gdybyś już zdmuchnął tę sukienkę dokładnie tak wysoko, jak byś chciał… i zobaczył wszystko, co chciałeś zobaczyć… to co byś zrobił potem?

    Czy dalej udawałbyś niewinny podmuch… czy może w końcu porzuciłbyś wszelkie pozory i pokazał „dziewoi”, co naprawdę potrafi taki uparty, gorący wiatr? :)

    Coś czuję, że po tym zefirku wróciłabym do domu nieźle przedmuchana... :)

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Enki  
    Ach… „elegancko i seksownie”…
    Gdybym naprawdę odważyła się przyjść do szkoły w tym stroju, to obawiam się, że moja reputacja cnej nauczycielki zostałaby wystawiona na bardzo ciężką próbę.
    Krótka spódniczka… i ten dekolt, który nie tyle pokazuje, co obiecuje.
    Siedziałabym przy biurku, próbując zachować dystans… ale wiem, że przy każdym pochyleniu się nad zeszytami, przy każdym skrzyżowaniu nóg, ten strój zdradzałby znacznie więcej, niż powinien.
    A ja… czułabym na sobie te spojrzenia. I w głębi duszy zastanawiałabym się…
    …czy uczniowie naprawdę skupiliby się na lekcji... :)

    19 kwietnia

  • Użytkownik Historyczka

    @Jakub
    A ja widzę… ogromną obawę. Choć ukrytą.  

    Stoję tam otoczona przez tych dzikich, muskularnych Dothraków. Ich spojrzenia są ciężkie, głodne, nieubłagane. Czuję je na sobie wszędzie...  
    Wiem, co mnie czeka. Wie, że nie mam żadnych szans ucieczki.  

    Za chwilę te twarde, spracowane dłonie zaczną mnie „oglądać”… poczuje ich gorący oddech na szyi...  

    19 kwietnia