"Uśmiech losu spowodował, że tylko ja go przeżyłem." - hmmm... Rzeczywiście "szczyt szczęścia" - stracić w jednej chwili rodziców i brata! Czy Ty myślałeś pisząc to??? Pomijając wstęp (info o wypadku i "czułą" rozmowę ze stryjem - brat ojca=stryj) utwór nie budzi większych kontrowersji...
Nie zaskoczyła mnie choroba, choć sądziłem, że dawcą będzie mogła być Patrycja... Na wampirach się nie znam, więc nie pomogę w tej sprawie. Opowiadanie czytam/czytałem z zainteresowaniem, miło że masz swój styl.
Życzenie Twe jest dla mnie rozkazem...... (a ten wielokropek ma symbolizować ów pocałunek dłoni). Przy okazji: koronuje się koroną lub diademem, stosując GWAŁT mamy już inną - zwykle prokuratorską - "uroczystość".
Do cesarzowej N: Po pierwsze: nie należę do bandy trojga (a raczej TRZECH). Po drugie: Nigdy nie odmawiałem Ci praw do kontaktów cielesnych z moją pupą! Po trzecie: W liceum (a tak, tak - wysoce kształcony jestem)moja polonistka zwykle mówiła do mnie: "Wyplujtekluskizgęby, milczjakdomniemówisz!" Po takich szkoleniach darzę wszelkich "miodków" i "miodkopodobnych" głębokim szacunkiem!
@bzbzb - Zawsze słyszałem, że prostytutka to profesja, a qu.wa to natura. A to natury zmienić nie można. Jest w tekście też parę błędów - literówek, błędna odmiana itp. Czyta się pomimo to dobrze.
Hmmm... Pamiętaj jednak, że Amazonki (dziś feministkami zwane) też istnieją i one też może chciałyby mieć swych niewolników! :P Lepiej chyba nie kusić licha!
Dobrze napisane, interesujące, bohaterowie sympatyczni i wyglądają na "pełnokrwistych" a nie "papierowych". Uważam, że Natalia jest bardziej prawdziwa niż Filip... Facet trąci nieco "Harlekinem". (a miałem choć raz nie czepiać się! .... przepraszam, że nie wytrzymałem...)
Przejrzyj proszę ostatnią część. Jest parę drobnostek do poprawy. Jeżeli lot był z Polski i to samolotem a nie śmigłowcem, to lot nie trwał "kilku godzin". Sądzę, że maksymalnie około dwóch godzin z Polski centralnej. Samoloty kursowe lądują w Krakowie Balicach, prywatne (niewielkie) mają lądowisko w okolicach Nowego Sącza. To tak gwoli jasności.
Kolejna (trzecia) część wyjaśnia sprawę... Wiem jacy są faceci... Zwykle kierowałem pracą kilku/kilkunastu kobiet i "upadki ze schodów" były dość powszechnym zjawiskiem - niestety zwykle akceptowanym w środowisku. Twą opowieść czytam z zainteresowaniem, podoba mi się staranna polszczyzna.
Hmmm... Czy "prawdziwy mężczyzna" na prawdę musi swą Dulcymeę "walić z liścia". szarpać za włosy, "tytułować" suką, dziwką lub qu.wą? Mam zupełnie inne zwyczaje, choć nie jestem ani Rycerzem Okrągłego Stołu, ani też kompanem don Kichota...
Coś zbyt łatwo zgadzam się z większością uwag Nienasyconej. Uważam, że oba opowiadania Celiinkii (o ile dobrze odmieniłem) są interesujące, zachowanie bohaterów logiczne i ciekawe... Wspomnianej poniżej powieści nie czytałem i chyba nie będę czytać. Nie widzę po prostu ani sensu, ani celu. Nienasyconą lekko zniesmacza chyba wiek lekarza, co można zrozumieć. W dobie wyścigu szczurów, w tym zwariowanym świecie wiele młodych kobiet liczy na wsparcie psychiczne (opiekę/ochronę) ze strony rówieśników ich ojców (tak jak i wielu "chłopaków" chętnie oddałoby się "pod opiekuńcze skrzydła" przyszywanych mamusiek).
Wkurzyła mnie głupota bohaterki i spolegliwość jej partnera... czyli już jakiś sukces jest! Jedno z niewielu opowiadań nie zaczynające się od dokładnego opisu wyglądu, ubioru i makijażu dziewczyny oraz od stanu posiadania jej rodziny (może jedynie ze względu na zwięzłość). Brak pretensjonalnych zdrobnień! To kolejny plus. Nie wiedziałem nawet, że jest aż tak dobre! :P
"tępo" patrzy się, a marsz (i nie tylko) miewa "tempo"... Tekst byłby przyjaźniejszy dla czytelnika, gdyby nie był aż tak egzaltowany: "Oczami spoglądałam na twoją twarz wykrzywioną grymasem przyjemności." Ma to jednak coś z "Trędowatej", może o to szło?
GOSPODARSTWO
"Uśmiech losu spowodował, że tylko ja go przeżyłem." - hmmm... Rzeczywiście "szczyt szczęścia" - stracić w jednej chwili rodziców i brata! Czy Ty myślałeś pisząc to??? Pomijając wstęp (info o wypadku i "czułą" rozmowę ze stryjem - brat ojca=stryj) utwór nie budzi większych kontrowersji...
Dziewczyna w dresach XV
Nie zaskoczyła mnie choroba, choć sądziłem, że dawcą będzie mogła być Patrycja... Na wampirach się nie znam, więc nie pomogę w tej sprawie. Opowiadanie czytam/czytałem z zainteresowaniem, miło że masz swój styl.
Selekcja cz.VII
Pomysł jeden z ciekawszych na tej stronie, ale cóż - chyba Autor przeliczył się z czasem lub też wena Go opuściła... Wielka szkoda!
Niewolnica i ja
Brawo Agnieszko! 1:0 dla Ciebie!
Niewolnica i ja
Półgłosem i na stronie: ... dać kurze grzędę...
Gorąca kawa cz. 8
Naprawdę niezłe! Nawet ja nie bardzo mam się do czego przyczepić... no może poza "klatką mięśniową" - co to takiego? :P
Niewolnica i ja
To nie wiedziałaś, że jeZdem "czepiadło"?
Niewolnica i ja
Życzenie Twe jest dla mnie rozkazem...... (a ten wielokropek ma symbolizować ów pocałunek dłoni). Przy okazji: koronuje się koroną lub diademem, stosując GWAŁT mamy już inną - zwykle prokuratorską - "uroczystość".
Niewolnica i ja
Do cesarzowej N:
Po trzecie: W liceum (a tak, tak - wysoce kształcony jestem)moja polonistka zwykle mówiła do mnie: "Wyplujtekluskizgęby, milczjakdomniemówisz!" Po takich szkoleniach darzę wszelkich "miodków" i "miodkopodobnych" głębokim szacunkiem!
Po pierwsze: nie należę do bandy trojga (a raczej TRZECH). Po drugie: Nigdy nie odmawiałem Ci praw do kontaktów cielesnych z moją pupą!
Usługi cz. I
@bzbzb - Zawsze słyszałem, że prostytutka to profesja, a qu.wa to natura. A to natury zmienić nie można.
Jest w tekście też parę błędów - literówek, błędna odmiana itp. Czyta się pomimo to dobrze.
Młodsza siostra mojego przyjaciela #1
No tak! Bez wiadomości o kolorze Twych oczu nie zrozumiałbym tego opowiadania!
Niewolnica i ja
Hmmm... Pamiętaj jednak, że Amazonki (dziś feministkami zwane) też istnieją i one też może chciałyby mieć swych niewolników! :P Lepiej chyba nie kusić licha!
Gorąca kawa cz. 5
Dobrze napisane, interesujące, bohaterowie sympatyczni i wyglądają na "pełnokrwistych" a nie "papierowych". Uważam, że Natalia jest bardziej prawdziwa niż Filip... Facet trąci nieco "Harlekinem". (a miałem choć raz nie czepiać się! .... przepraszam, że nie wytrzymałem...)
Gorąca kawa cz. 4
Przejrzyj proszę ostatnią część. Jest parę drobnostek do poprawy. Jeżeli lot był z Polski i to samolotem a nie śmigłowcem, to lot nie trwał "kilku godzin". Sądzę, że maksymalnie około dwóch godzin z Polski centralnej. Samoloty kursowe lądują w Krakowie Balicach, prywatne (niewielkie) mają lądowisko w okolicach Nowego Sącza. To tak gwoli jasności.
Gorąca kawa cz. 2
Kolejna (trzecia) część wyjaśnia sprawę... Wiem jacy są faceci... Zwykle kierowałem pracą kilku/kilkunastu kobiet i "upadki ze schodów" były dość powszechnym zjawiskiem - niestety zwykle akceptowanym w środowisku. Twą opowieść czytam z zainteresowaniem, podoba mi się staranna polszczyzna.
Czarodziej słowami opętuje....
Zawsze lubię czytać Twe myśli Pani N! Jak już nie będzie komu wstawić "ale", opublikuję cUś odpowiedniego!
Gorąca kawa cz. 2
Hmmm... Czy "prawdziwy mężczyzna" na prawdę musi swą Dulcymeę "walić z liścia". szarpać za włosy, "tytułować" suką, dziwką lub qu.wą? Mam zupełnie inne zwyczaje, choć nie jestem ani Rycerzem Okrągłego Stołu, ani też kompanem don Kichota...
DOKTOR I MAGDALENA część druga
Coś zbyt łatwo zgadzam się z większością uwag Nienasyconej. Uważam, że oba opowiadania Celiinkii (o ile dobrze odmieniłem) są interesujące, zachowanie bohaterów logiczne i ciekawe... Wspomnianej poniżej powieści nie czytałem i chyba nie będę czytać. Nie widzę po prostu ani sensu, ani celu. Nienasyconą lekko zniesmacza chyba wiek lekarza, co można zrozumieć. W dobie wyścigu szczurów, w tym zwariowanym świecie wiele młodych kobiet liczy na wsparcie psychiczne (opiekę/ochronę) ze strony rówieśników ich ojców (tak jak i wielu "chłopaków" chętnie oddałoby się "pod opiekuńcze skrzydła" przyszywanych mamusiek).
Porwanie, zamieszanie i... zakochanie ? Cz.1
Wkurzyła mnie głupota bohaterki i spolegliwość jej partnera... czyli już jakiś sukces jest! Jedno z niewielu opowiadań nie zaczynające się od dokładnego opisu wyglądu, ubioru i makijażu dziewczyny oraz od stanu posiadania jej rodziny (może jedynie ze względu na zwięzłość). Brak pretensjonalnych zdrobnień! To kolejny plus. Nie wiedziałem nawet, że jest aż tak dobre! :P
Biurowy seks
"tępo" patrzy się, a marsz (i nie tylko) miewa "tempo"...
Tekst byłby przyjaźniejszy dla czytelnika, gdyby nie był aż tak egzaltowany: "Oczami spoglądałam na twoją twarz wykrzywioną grymasem przyjemności." Ma to jednak coś z "Trędowatej", może o to szło? 