@Ramol, trep to podoficer, nie oficer:P Wiesz, bo to się nigdy nie zabliźnia, czasem wraca w dziwnych momentach, jakiś drobiazg powoduje korowód skojarzeń. Mało kto w takiej sytuacji potrafi zachować się racjonalnie, bo- jakkolwiek trywialnie by to zabrzmiało- w jednej chwili wali się cały świat. Ja zachowywałam się skrajnie nierozsądnie; tak długo nie byłam w stanie niczego przełknąć, że wylądowałam w szpitalu. Nie radziłam sobie sama ze sobą. Myślę, że gdyby nie koledzy, nadal miotałabym się, próbując pojąć to, co niepojęte. Później mój facet miał do mnie anielską cierpliwość... Ja sama ze sobą bym sobie nie poradziła. Dziękuję Ci za dobre słowo...
@Micra21, czytałam Twój tekst i wywarł na mnie duże wrażenie. Wiesz, właściwie nigdy nie wiemy, jak się zachowamy, możemy tylko przypuszczać. Właśnie to miałam na myśli; podejmowanie decyzji i ich konsekwencje. Życie nieczęsto jest różowe. Do nas zależy, jak sytuację rozwiążemy. Można odejść, można zostać. Trudno jest znaleźć wyjście, w którym cierpienia będzie najmniej. Twoim wyjściem jest szczęście Twojej rodziny kosztem Twojego szczęścia. Nie da się ocenić, czy to słuszna decyzja, bo zapewne na każdy argument, będą dwa w kontrze. Najważniejsze, że możesz sobie spojrzeć w oczy bez pogardy i obrzydzenia. Również pozdrawiam i dziękuję za komentarz
Bardzo dobry tekst. Zrobiłeś na mnie wrażenie. Pięknie, czysto napisane. Inteligentnie, z humorem, prawdziwie. Dawno żaden debiut nie zrobił na mnie takiego wrażenia. I nauczyciel ma rację- takie rzeczy się pamięta Gratuluję wspaniałego debiutu
@bieniek, dziękuję Ci ślicznie Najpierw będzie felieton o zdradzie, mam nadzieję, że jutro się za niego wezmę, później druga część "Dwoistości"- tu kilka akapitów już jest napisane
@bieniek, dziękuję za miłe słowa- wiele dla mnie znaczą, bardzo wiele. Nie wiem, jak rzecz się ma z ogółem kobiet, wypowiem się tylko w imieniu swoim i tych pań, z którymi takie tematy poruszałyśmy- wszystko zależy od nastroju; czasem chcemy czule i bardzo delikatnie, czasem pragniemy czuć się sponiewierane (słowem, bądź dotykiem). U mnie ma na to wpływ również stopień podniecenia. Przez to, że nigdy nie wiemy wcześniej, na co mamy ochotę, udaje nam się uniknąć rutyny w łóżku, a to potrafi zabić najwspanialszy związek. Teraz o opowiadaniach- rozmawiałam na ten temat z kilkoma osobami, co wypowiedź, to inna teoria. Moim zdaniem większość czytelników takich opowiadań, to niezalogowani mężczyźni, mający problem z posiadaniem partnerki i seksem jakimkolwiek. "Zwykłe" opowiadania im się znudziły, są potrzebne nowe bodźce, coraz bardziej intensywne. To tak, jak z filmami. Nie martwi mnie fakt takich opowiadań, jeśli są dobre ( a sporo jest takich), bo wtedy czyta się je przyjemnie. Niepokoi mnie zamiłowanie do seksu w rodzinie, obawiałam się, że stajemy się chorym społeczeństwem. Uspokoił mnie jeden mężczyzna z lola (Mariuszu- uśmiecham się do Ciebie), wytłumaczył mi to i myślę, że ma rację. Jego zdaniem czytelnikami takich opowiadań są osoby nieśmiałe na skraju zaburzenia emocjonalnego, osoby, które nie potrafią zbudować jakiejkolwiek więzi z nikim spoza rodziny. Przerasta je to. Wobec tego sferę fantazji seksualnych też przeniosły na ten obszar. Kończąc- po tym, jak mężczyzna pisze, można łatwo poznać, jaki jest w łóżku- Ty nie masz się czym martwić- jesteś otwarty, wyczulony na potrzeby kobiety, pewien siebie. Niczego nie zmieniaj- gwarantuję, że Twoja luba powie Ci to samo. Zatem odpowiedź brzmi- prawda
Dlaczego ten tekst jest nadal w poczekalni? Opowiadanie bardzo dobre, kilka potknięć, co nie ujmuje mu tego, że jest wart zaakceptowania. Każdego czasem dopada ból istnienia. Ja jestem na tak
Dla mnie dobry tekst i bardzo udany debiut- gratuluję. Dodałabym nieco emocji, napisz, co dzieje się w psychice uległego- Nefer ma rację. W tekście zaimki piszemy małą literą, pamiętaj o tym, bo widać, że się przyłożyłeś
Trochę niedoróbek i błędów interpunkcyjnych. Ale nie o tym chciałam...Ludzie podli z natury byli zawsze, teraz po prostu im łatwiej z tą podłością; "po trupach do celu" stało się zaletą, a nie wadą. Ja też byłam podwórkowym dzieckiem, posiniaczonym wiecznie, z durnymi pomysłami- przeszczęśliwym. Teraz dzieci nie mają do tego prawa. Na zewnątrz bawi się tylko potomstwo patologicznych rodziców. Dwunastolatkom na placu zabaw towarzyszy mamusia lub tatuś. Z drugiej strony medalu dostrzegamy czternastoletnie młode matki. U mnie w liceum telefon komórkowy był obciachem. Na studiach mniej, ale też chowało się, żeby nikt nie zauważył. Z komputerów pamiętam jeszcze commodore i amigę- miło się wspomina pewne gry. Gdy na studiach mieliśmy zajęcia z internetu, to wszyscy mieliśmy poczucie straconego czasu, do głowy nam nie przychodziło, że to się przyda. Każdy z nas jest wypaczony przez konsumpcjonizm- ja mam manię mazideł do ciała ( balsamy, masła, peelingi), zauważyłam też niepokojący symptom- na wszelkie pudełka i puszki dodawane, np do kawy dostaję małpiego rozumu, jak mój pies na surową wątróbkę. Nie mam pojęcia, czym jest ten snapcośtam, ale może zamiast narzekać, to należy zacząć od siebie? Nie zamieszczać sryliarda zdjęć na fb, uzmysławiać własnym dzieciom, że miarą ambicji nie są zarobki, że nie określa nas metka na tyłku? I znam kogoś, kto pisze listy. Ja piszę. Od czternastego roku życia, z moją pierwszą miłością. Przynajmniej dwa tygodniowo z każdej strony; oboje uważamy, że komputer nie oddaje szacunku, jakim się darzymy. Jak z tego wybrnąć? Bardzo prosto- wyłączyć czasem telefon i komputer, przytulić się, choćby do koleżanki i zapomnieć na kilka chwil, że wyścig trwa.
Dlaczego dotychczas nie trafiłam na nic spod Twojego pióra? Piszesz bardzo dobrze. Jestem zaintrygowana sposobem myślenia, formułowania zdań. Ode mnie pełne uznania pokiwanie łepetyną
Bardzo ładne, Szary Wilku Przypomniały mi się słowa mojego byłego, gdy mój i jego siostry okres się zsynchronizował- " kur....same baby i pies też suka" I mam wiadomość od Goku. Przeczytał Najemnika i prosił, bym przekazała, że cios w potylicę w najlepszym razie kończy się utrata przytomności Ja się nie znam
O zdradzie słów kilka
@Ramol, trep to podoficer, nie oficer:P Wiesz, bo to się nigdy nie zabliźnia, czasem wraca w dziwnych momentach, jakiś drobiazg powoduje korowód skojarzeń. Mało kto w takiej sytuacji potrafi zachować się racjonalnie, bo- jakkolwiek trywialnie by to zabrzmiało- w jednej chwili wali się cały świat. Ja zachowywałam się skrajnie nierozsądnie; tak długo nie byłam w stanie niczego przełknąć, że wylądowałam w szpitalu. Nie radziłam sobie sama ze sobą. Myślę, że gdyby nie koledzy, nadal miotałabym się, próbując pojąć to, co niepojęte. Później mój facet miał do mnie anielską cierpliwość... Ja sama ze sobą bym sobie nie poradziła. Dziękuję Ci za dobre słowo...
O zdradzie słów kilka
@Micra21, czytałam Twój tekst i wywarł na mnie duże wrażenie. Wiesz, właściwie nigdy nie wiemy, jak się zachowamy, możemy tylko przypuszczać. Właśnie to miałam na myśli; podejmowanie decyzji i ich konsekwencje. Życie nieczęsto jest różowe. Do nas zależy, jak sytuację rozwiążemy. Można odejść, można zostać. Trudno jest znaleźć wyjście, w którym cierpienia będzie najmniej. Twoim wyjściem jest szczęście Twojej rodziny kosztem Twojego szczęścia. Nie da się ocenić, czy to słuszna decyzja, bo zapewne na każdy argument, będą dwa w kontrze. Najważniejsze, że możesz sobie spojrzeć w oczy bez pogardy i obrzydzenia. Również pozdrawiam i dziękuję za komentarz
Dwoistość więzi. Część pierwsza- desiderium
@bieniek):, dziękuję
nie znam, nie czytałam, ale poszukam
Z pamiętnika nieśmiałego ucznia
Bardzo dobry tekst. Zrobiłeś na mnie wrażenie. Pięknie, czysto napisane. Inteligentnie, z humorem, prawdziwie. Dawno żaden debiut nie zrobił na mnie takiego wrażenia. I nauczyciel ma rację- takie rzeczy się pamięta
Gratuluję wspaniałego debiutu
O seksie słów kilka...
@bieniek, dziękuję Ci ślicznie
Najpierw będzie felieton o zdradzie, mam nadzieję, że jutro się za niego wezmę, później druga część "Dwoistości"- tu kilka akapitów już jest napisane
O seksie słów kilka...
@bieniek, dziękuję za miłe słowa- wiele dla mnie znaczą, bardzo wiele. Nie wiem, jak rzecz się ma z ogółem kobiet, wypowiem się tylko w imieniu swoim i tych pań, z którymi takie tematy poruszałyśmy- wszystko zależy od nastroju; czasem chcemy czule i bardzo delikatnie, czasem pragniemy czuć się sponiewierane (słowem, bądź dotykiem). U mnie ma na to wpływ również stopień podniecenia. Przez to, że nigdy nie wiemy wcześniej, na co mamy ochotę, udaje nam się uniknąć rutyny w łóżku, a to potrafi zabić najwspanialszy związek. Teraz o opowiadaniach- rozmawiałam na ten temat z kilkoma osobami, co wypowiedź, to inna teoria. Moim zdaniem większość czytelników takich opowiadań, to niezalogowani mężczyźni, mający problem z posiadaniem partnerki i seksem jakimkolwiek. "Zwykłe" opowiadania im się znudziły, są potrzebne nowe bodźce, coraz bardziej intensywne. To tak, jak z filmami. Nie martwi mnie fakt takich opowiadań, jeśli są dobre ( a sporo jest takich), bo wtedy czyta się je przyjemnie. Niepokoi mnie zamiłowanie do seksu w rodzinie, obawiałam się, że stajemy się chorym społeczeństwem. Uspokoił mnie jeden mężczyzna z lola (Mariuszu- uśmiecham się do Ciebie), wytłumaczył mi to i myślę, że ma rację. Jego zdaniem czytelnikami takich opowiadań są osoby nieśmiałe na skraju zaburzenia emocjonalnego, osoby, które nie potrafią zbudować jakiejkolwiek więzi z nikim spoza rodziny. Przerasta je to. Wobec tego sferę fantazji seksualnych też przeniosły na ten obszar. Kończąc- po tym, jak mężczyzna pisze, można łatwo poznać, jaki jest w łóżku- Ty nie masz się czym martwić- jesteś otwarty, wyczulony na potrzeby kobiety, pewien siebie. Niczego nie zmieniaj- gwarantuję, że Twoja luba powie Ci to samo. Zatem odpowiedź brzmi- prawda
Poemat ulotny
Dlaczego ten tekst jest nadal w poczekalni? Opowiadanie bardzo dobre, kilka potknięć, co nie ujmuje mu tego, że jest wart zaakceptowania. Każdego czasem dopada ból istnienia. Ja jestem na tak
Scenariusz
Dla mnie dobry tekst i bardzo udany debiut- gratuluję. Dodałabym nieco emocji, napisz, co dzieje się w psychice uległego- Nefer ma rację. W tekście zaimki piszemy małą literą, pamiętaj o tym, bo widać, że się przyłożyłeś
Miłość i sztalugi
Piękne, zmysłowe, bajkowe, z mocnym końcem. Bardzo mocnym. Pozdrawiam
Moje małe pokolenie ikea
Trochę niedoróbek i błędów interpunkcyjnych. Ale nie o tym chciałam...Ludzie podli z natury byli zawsze, teraz po prostu im łatwiej z tą podłością; "po trupach do celu" stało się zaletą, a nie wadą. Ja też byłam podwórkowym dzieckiem, posiniaczonym wiecznie, z durnymi pomysłami- przeszczęśliwym. Teraz dzieci nie mają do tego prawa. Na zewnątrz bawi się tylko potomstwo patologicznych rodziców. Dwunastolatkom na placu zabaw towarzyszy mamusia lub tatuś. Z drugiej strony medalu dostrzegamy czternastoletnie młode matki. U mnie w liceum telefon komórkowy był obciachem. Na studiach mniej, ale też chowało się, żeby nikt nie zauważył. Z komputerów pamiętam jeszcze commodore i amigę- miło się wspomina pewne gry. Gdy na studiach mieliśmy zajęcia z internetu, to wszyscy mieliśmy poczucie straconego czasu, do głowy nam nie przychodziło, że to się przyda. Każdy z nas jest wypaczony przez konsumpcjonizm- ja mam manię mazideł do ciała ( balsamy, masła, peelingi), zauważyłam też niepokojący symptom- na wszelkie pudełka i puszki dodawane, np do kawy dostaję małpiego rozumu, jak mój pies na surową wątróbkę. Nie mam pojęcia, czym jest ten snapcośtam, ale może zamiast narzekać, to należy zacząć od siebie? Nie zamieszczać sryliarda zdjęć na fb, uzmysławiać własnym dzieciom, że miarą ambicji nie są zarobki, że nie określa nas metka na tyłku? I znam kogoś, kto pisze listy. Ja piszę. Od czternastego roku życia, z moją pierwszą miłością. Przynajmniej dwa tygodniowo z każdej strony; oboje uważamy, że komputer nie oddaje szacunku, jakim się darzymy. Jak z tego wybrnąć? Bardzo prosto- wyłączyć czasem telefon i komputer, przytulić się, choćby do koleżanki i zapomnieć na kilka chwil, że wyścig trwa.
Masochistka i (NIE)normalny facet?
Kontynuować, lecz najpierw poprawić
Być albo nie być.
@Lils, to będę czytała, co wystukasz
Bardzo dobrze piszesz. Bardzo dojrzale
Bartek - Kolega Z Wakacji...
Tak się starałeś z przecinkami, że nie mam sumienia się czepić, że czasem ich za dużo, a niekiedy brak
Bardzo udany debiut- gratulacje
Być albo nie być.
Dlaczego dotychczas nie trafiłam na nic spod Twojego pióra? Piszesz bardzo dobrze. Jestem zaintrygowana sposobem myślenia, formułowania zdań. Ode mnie pełne uznania pokiwanie łepetyną
Najemnik cz. 13
Bardzo ładne, Szary Wilku
Przypomniały mi się słowa mojego byłego, gdy mój i jego siostry okres się zsynchronizował- " kur....same baby i pies też suka"
I mam wiadomość od Goku. Przeczytał Najemnika i prosił, bym przekazała, że cios w potylicę w najlepszym razie kończy się utrata przytomności
Ja się nie znam
O moim pierwszym razie słów kilka.
@leneeleane, cieszę się, że jest więcej osób, które myślą podobnie do mnie. I bardzo dziękuję Ci za komentarz
Gwoździe - Od kiedy jestem? (Prolog)
Bardzo ładnie napisane
Zajrzę do następnej części
Najemnik cz. 12
Mogę Cię oślinić? W ramach docenienia? A masz
Problem Macochy cz.1
@VeryBadBoy, sprawiłeś ogromną
Problem Macochy cz.1
Aż miło widzieć, gdy ktoś tak się stara z przecinkami
Dlatego drobne błędy pominę
Bardzo dobry debiut- gratuluję